LSA a Badtrip

Dyskusja na temat roślin z rodziny powojowatych, wykazujących działanie psychoaktywne.
Więcej informacji: Powoje w Narkopedii [H]yperreala

Moderatorzy: Magiczny Ogród, Psychodeliki

Posty: 21 Strona 2 z 3
Rejestracja: 2009
  • 1167 / 9 / 15

Z pewnością nie da się zastąpić tego parcia na czeską fazę, ale poszukiwanie wrażeń może je załagodzić. Wiem, mogę się najebać, ale wiadomo, alko to gówniana faza, z resztą mam wstręt do tego środka żyjąc w państwie zahipnotyzowanych alkokratów. Lekki OT się zrobił...

EDIT: zapomniałem - Kompozycje z SS to było to... <łezka>
Ostatnio zmieniony 26 stycznia 2011 przez WaWe, łącznie zmieniany 1 raz.
Rejestracja: 2009
  • 1387 / 1 / 0

pindyjski pisze:
Problemy z prawem, że szukasz koniecznie czegoś legalnego?
Ponawiam pytanie. Jeśli nie, to można przecież swoje wyhodować ;)

NOWA SÓL. Radny miasta podejrzany o posiadanie narkotyków. - Nie czuję się przestępcą - podkreśla

Posiadanie środków odurzających w postaci marihuany – taki zarzut usłyszał nowosolski radny z klubu PiS Jacek Stronka. – Wystąpiłem o zawieszenie mnie w partii. Nie chciałbym nikomu zaszkodzić – mówi radny.
Rejestracja: 2009
  • 1167 / 9 / 15

Na szczęście nie, ale jestem teraz w takiej sytuacji, że nie mogę sobie na takowe pozwolić... Z resztą indoor odpada, a outdoor w dużym mieście jest trochę trudny. Chciałoby się pomieszkać czasami w jakiejś zabitej głuszy ^_^
Rejestracja: 2009
  • 1387 / 1 / 0

Outdoor? Zamawiasz z otwartej pestki, wysadzasz gdzieś za miastem razem z hydrożelem i przyjeżdżasz raz na miesiąc, tak to widzę. Chyba znajdziesz czas by raz w miesiącu wyjechać poza miasto?
Rejestracja: 2010
  • 8 / / 0

Moją osobistą podróż podzieliłem na 2, poprzez muzykę. Pierwsza część była z, a druga bzzz...
I właśnie bzzz (przy nasionkach) daję najgłębsze przemyślenia z jakimi dotychczas miałem okazje się zetknąć. (nie jestem jakoś szczególnie doświadczony)
Co się mi w głowie zadziało? Dwie duże sprawy...
1. Umarłem. Dosłownie. Dodatkowo stało się podczas obrony pracy magisterskiej (trip 2 miechy przed obroną). Podczas zadawania mi pytań, ja wraz z szacowną komisją i promotorem ujrzeliśmy oślepiający blask tysiąca słońc uderzający zza okna... Ostatnia chwila, to przerażające pełne lęku i pewności, że o to ostatnia rzecz jaką robię w życiu, rzucam spojrzenia na promotora on na mnie i wiemy że zginiemy...

And repead....
:wall: And again
:wall: :wall: And again
:wall: :wall: :wall: And again
again...
[tylko w różnych wariantach, raz się rzucam na podłogę, raz zdążę powiedzieć o kurwa itp.]
Puff, i mnie nie ma. (chyba nie muszę pisać jakie wnioski się z tego wyciąga:P)

2. Zobaczyłem, ojca (ale nie swojego:P), wojownika, wodza, głowę rodziny, opiekuna, czyli to co możemy nazwać mężczyzną, CZYLI kogoś odpowiedzialnego, który ma łeb na karku, wie jakie jest jego miejsce i robi to co trzeba dla swoich bliskich. I przez krótką chwilę byłem nim, FACETEM, gościem który jest również dumny ze swoich decyzji i osiągnięć, oraz radzącym sobie z trudnościami, nawet gdy padnie na dechy to wstaje. Czułem to co on czuł, gdy stał na wzgórzu i spoglądał na zabudowania/namioty/jurty?

Cóż nie jestem taki, wiele sobie pomieszałem, przed jeszcze większą ilością spraw uciekałem bądź ciągle uciekam (ale chce to zmienić), i może ta marchewka mi pomoże, oj daj Boże:)

Czy to był bad trip? :finger:
Jeśli chodzi o intensywność, realność i wpływ na psychikę... kto wie, może można tak to nazwać, zwłaszcza akcja z bombką;) (dla kogoś innego może nie). Ogólniej należy dodać, że było też tak:
http://talk.hyperreal.info/pierwszy-raz ... ml#p798193

Niezależnie od odpowiedzi na to pytanie, uważam, że warto było to przemęczyć i przewałkować w umyśle.
Rejestracja: 2009
  • 1387 / 1 / 0

To nie był BT. Bo jakby był to nie napisałbyś czegoś takiego:
Czy to był bad trip? :finger:
Jeśli chodzi o intensywność, realność i wpływ na psychikę... kto wie, może można tak to nazwać, zwłaszcza akcja z bombką;)
Wiedziałbyś na pewno.
Ostatnio zmieniony 27 stycznia 2011 przez pindyjski, łącznie zmieniany 1 raz.
Rejestracja: 2010
  • 8 / / 0

Wiesz bije się w pierś mówiąc, że nie mam dużego doświadczenia. Dlatego to pytanie było z dużym zapytajnikiem:)
Może mnie kiedyś kopnie doświadczenie BT i w tedy będę juz wiedział, a nie zadawał takie śmiszne pytania.
Rejestracja: 2009
  • 1387 / 1 / 0

Bez urazy :) Nie chodzi bynajmniej o jakieś wielkie doświadczenia, ale po prostu pewne rzeczy się wie :D Nie masz czego żałować :P
Rejestracja: 2015
  • 9 / / 0

LSA potrafi nabroić... Moje doświadczenie to jakieś 6 razy z Morning Glory. Za drugim razem wilec zmielił mnie i wypluł. Pomyliłem dawkowanie i zamiast 10g zmieliłem 10 opakowań. Bodyload znośny koło godziny 22:00 pierwsze rzyganie, godzina 23:30 drżenie obrazu i bardzo mocne wejście, euforia i wyostrzona percepcja. Może się wydać śmieszne ale po tym spędziłem koło godziny między nogami małżonki doprowadzając ją językiem. LSA jako jedyny dotychczasowy specyfik działa na mnie jak afrodyzjak i nie zaburza erekcji, robię się gadatliwy, myśli płyną, słowa same wychodzą z ust (MDMA owszem ale bez Viagry nie da rady). Koło północy małżonka prosi, żebym poczekał aż ona zaśnie, miałem w planach posłuchać muzyki w drugim pokoju. I tu zaczynają się OEV`y, widzę podwójnie jak żona siedzi na toalecie, ona, a kawałek obok znowu ona:) Wszystko drży poziomo. Kształty są zakrzywione, kłade się do łóżka i czekam, aż ona zaśnie. Doświadczam najpiękniejszych CEV`ów jakie mógłbym sobie wyobrazić. Most Einsteina Rosena stworzony z jej pośladków dodatkowo płynące po nim fraktale z jetami:)........ Zasnęła sprawdzam stan wielkości moich oczu, petarda czas na kontemplacje przy muzyce:) I tu zaczyna się dziać bardzo źle, drżenie otoczenia zaczyna stawać się dokuczliwe, drażniące. Czas na odrobinę tytoniu (pale tylko sporadycznie właśnie na LSA), parę buchów w piwnicy, zaczyna się drżenie rąk, myślę sobie jest źle, na szczęście znajomy niepijący jest w pogotowiu. Tylko telefon, przez te cholerne drżenie rąk nie dam rady nawet znaleźć numeru. Zbieram się w sobie i wracam do domu, jest coraz gorzej każdy ruch drży, przy ciemnym świetle pojawia się efekt stroboskopu wszystko jest takie nerwowe, ale nie straszne. Kładę się około godziny 1:00, ledwo zakładam słuchawki, muzyka też mnie wkur..a, wszystko mnie irytuje, każdy ruch wywołuje reakcje łańcuchową w postaci drżenia całego ciała. Musze to z siebie zrzucić.... Ani w tą ani w tą, nie mogę zwymiotować, ani się załatwić mimo długich usilnych prób. Koło godziny 2:30 (czas nagle przyspieszył) zbieram się w sobie, mam umysł tak przejrzysty,że uświadamiam sobie co się ze mną dzieje. Mianowicie: zatrułeś się, to pewne, drżenie wywołało zatrucie i odwodnienie, jednak mój umysł działa prawidłowo mimo zaburzonej percepcji... Myśl: Nie możesz tego z siebie zrzucić, dzwonić po kolegę nie ma sensu bo nie umieram, jestem świadomy sam sobie naważyłem tego piwa... Piwo, lodówka czteropak, sedacja, zasnąć... Doczłapuje się do lodówki łapie czteropak z trudem wracam na łóżko. Piwo weszło na pare łyków, trzęsienie jednak nie ustało. Chce już zasnąć ale nie mogę, LSA mi nie pozwoli nie tak łatwo... Sięgam po ostateczność. Głęboko w szafce z lekami leży Xanax( pare tabletek właśnie na takie sytuacje ). Jedna nie pomaga, wilec dalej mnie żuje i śmieje się ze mnie:) Po drugiej i dwóch kolejnych piwach udaje mi się uspokoić na tyle, że zapadam w sen, płytki i krótki. Budze się koło godziny 6:00, odwiedzam toalete z piwem w ręku i nareszcie udaje mi się załatwić i zrucić z siebie ten ciężar. Wracam do wyra, do żony. Do końca dnia odczuwam skutki swojej lekkomyślności, drżenie rąk, głosu, odwodnienie, przespany dzień, z krótkimi przerwami na wizytę w toalecie i działanie wilca (trip 24h), nawet kolejnego dnia odczuwałem jeszcze działanie ale już bardzo słabe.
Wnioski:
Co za dużo to nie zdrowo:) Duży respekt do lizergamidów...
Czy było warto? Tak było, to nie był bad trip raczej zatrucie. Przemyślenia zachowam dla siebie....
Ps. Tylko Legutko, tylko heavenly blue i blue star, 10g to max 5 opk. większe stężenie powoduje właśnie zatrucie, a efekty znacząco się nie różnią...
Rejestracja: 2016
  • 72 / 3 / 0

Podobnie miałem jak ty jednak ja po powoju hawajskim. Problem z załatwieniem się nie mówiąc już o rzyganiu. No nie da sie po prostu. Spać też nie mogłem aż do około 5.30 ale to chyba normalne po kwasach. Trzymało mnie łącznie ok. 14 godzin czyli również do następnego dnia. Strułem się nieźle tym gównem i miałem wrażenie, że umrę ale po wizycie w toalecie i opróżnieniu zawartości żołądka było świetnie :)
Ktoś się orientuje czy takie zatrucie cyjankami może być groźne?
Posty: 21 Strona 2 z 3
Wróć do „Powoje”
Na czacie siedzi 119 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości