Lamotrygina (Lamitrin, Lamotrix, Symla) - Wątek ogólny

Produkty medyczno-farmaceutyczne opatrzone nazwami generycznymi.

Moderator: Leki

Posty: 166 Strona 9 z 17
Rejestracja: 2016
  • 2178 / 398 / 0


25mg co tydzień się dodaje :finger: tak by ustrzec się przed huśtawkami i zmianami alergicznymi.

Ja nie czuję nic po tym, jestem na dawce 200mg, 100mg 1-0-1 (chyba maksymalna; znajoma jest na 300mg i mówi, że ją kładzie do snu) stabilizuje nastrój i tyle, żadnych cudownych odczuć związanych z lekiem, ale na pewno stabilizuje inaczej niż kwas walproinowy/walproinian sodu.
Rejestracja: 2016
Użytkownik nieaktywny
  • 399 / 22 / 0


No za szybko wskoczyłem na 100 mg, przy okazji zmieniałem też fluo na sertę i biorę benzo, więc ogólnie to sam mix mnie tak załatwił, jak mianseryna brana na początku ;).

PS Wczoraj wziąłem całą dawkę 100 mg i wstałem dzisiaj po 5 godzinach snu, zero senności. W ogóle pojebane są te psychotropy, a może serta zaskoczyła.

Maksymalna to 400 niby, ale raczej to tylko jak 200 słabo działa.

W Warszawie wszyscy biorą dopalacze. Ale często myślą, że to koks

Tu był. Tu ćpał. Tu pił. Jaś Kapela o tym, jak się bawił (i jak zgonował) po dopalaczach.
Rejestracja: 2010
Użytkownik nieaktywny
  • 410 / 15 / 0


Mam pytanie do tych, którzy lamotryginę biorą dłużej - czy zauważacie jakieś różne dziwne jazdy z pamięcią i jakąś taką hmm... nie wiem, jak to nazwać, dysocjacją na tym leku? Ciężko mi jednoznacznie określić o co chodzi, może opiszę swoje (dziwne) odczucia...

Lamotryginę zjadam ciągiem od 2011r. Dawka 200mg/doba, jesienią próbowałem zejść na 100mg, a gdyby nic się nie działo, może nawet spróbować odstawić. Ale zmniejszenie dawki spowodowało pogorszenie (stany depresyjne zaczęły się pogłębiać, pojawiły się huśtawki nastrojów), więc szybko wróciłem do 200 mg. Myślę zatem, że lek działa i daje stosunkowo chyba najmniej skutków ubocznych, zwłaszcza, że wcześniej brałem Depakine Chrono %-D

Ale do rzeczy.. Przez te wszystkie lata lek nie dawał mi żadnych skutków ubocznych (a raczej tego nie zauważyłem, bo przecież nie ma leków nie dających skutków ubocznych, zawsze wcześniej czy później coś tam wyjdzie ;] ), natomiast od jakichś paru miesięcy (czyli stosunkowo od niedawna, zważywszy na to, ile ją biorę) mam takie dziwne odczucia, które zacząłem łączyć właśnie z lamotryginą. Po pierwsze, są to zaburzenia pamięci, jednak u mnie są one, tak mi się przynajmniej wydaje, dość niespecyficzne. Z reguły leki, jeśli już zaburzają pamięć, to zaburzają pamięć krótkotrwałą. I takie oskarżenia, połączone z zarzutem o pogorszenie koncentracji, są pod adresem tego leku często wystosowywane. Ot, ktoś zapomniał po co przyszedł w dane miejsce, zapomniał o czym mówił przed chwilą, brakuje mu słów, lub, w wersji cięższej, o czym czytałem na innym forum, dopiero po minucie zorientował się, że ubierając się do pracy, usiłuje właśnie wcisnąć jedne spodnie na drugie. U mnie pamięć krótkotrwała, "podręczna", że tak powiem, nie jest zaburzona, często jest nawet wręcz przeciwnie, zwłaszcza w pracy gdzie prowadząc wiele spraw i kontaktując się z dziesiątkami ludzi, często otrzymując telefon i słysząc konkretne nazwisko, udaje mi się je na szybkości w pamięci połączyć ze sprawą i przypomnieć sobie kluczowe informacje jej dotyczące. Nie mówię, że tak jest za każdym razem, ale zdarza się to na tyle często, że zauważyli to współpracownicy i mówią "ale ty to masz pamięć".

Problem jest z pamięcią długotrwałą, lub chyba nawet szerszy - z postrzeganiem jakiejś takiej chronologicznej ciągłości własnego "ja". Jest w tym coś trochę z takiego amnestycznego efektu lorazepamu, jaki znam. Otóż zawsze byłem typem melancholika żyjącego przeszłością i skoncentrowanym na jej międleniu i przeżuwaniu. Od paru miesięcy, a pewnie i dłużej, tylko że od tego czasu zacząłem ten problem zauważać, moja przeszłość ulega coraz szybszej erozji. Nie wiem, jak to opisać.. To zupełnie tak, jak by było tylko "tu i teraz", a to za mną, choćby było to nawet miesiąc temu, błyskawicznie pokrywa się rdzą, nie jest już "moje", nie czuję z tym łączności, a jeśli nawet to słabą w porównaniu do tego, jak kiedyś postrzegałem przeszłe wydarzenia (kiedy nota bene popadałem w drugą skrajność). Kiedy już wspominam jakieś wydarzenie z przeszłości, jest ono jak mocno wyblakłe zdjęcie, zupełnie oderwane od jakichkolwiek emocji. Zupełnie, jakby nie było moim udziałem, hmm... w sumie równie dobrze mogę je potraktować jako sen, który mi się tam kiedyś przyśnił. Do niedawna zwalałem to wszystko na karb upływu czasu (który faktycznie w życiu z roku na rok płynie coraz szybciej ehh..), ale teraz coraz częściej mam wrażenie, że postępującemu zatarciu, rozpadowi ulega moja historia (co stwarza coraz większy problem w samodefiniowaniu siebie, zwłaszcza w ujęciu emocjonalnym), a ta rdza, tak mi się przynajmniej wydaje, z rok na rok nabiera coraz większego tempa, tzn. pożera coraz bardziej bliską przeszłość. Ta rdza to taka wypadkowa amnezjogenności benzo (w wersji light) z zombifikacją na SSRI, którą znam, choć w sumie ta, która jest teraz ma nieco inny wymiar (jest bardziej totalna i autentyczna, w sensie nie czuć jej "polekowości", jak to ma miejsce na SSRI). Co ciekawe to znieczulenie emocjonalne dotyczy tylko przeszłości, bo często zdarza mi się przeżywać, czy wręcz histeryzować odnośnie rzeczy, które dzieją się tu i teraz, lub będą działy się w przyszłości, nie jestem więc wyprany z emocji jako takich. Na SSRI zwalić tego nie mogę, bo po odstawieniu tych leków wszystkie emocjonalne skutki związane z ich braniem, ustąpiły. Nie wiąże tego z innymi lekami, które aktualnie biorę (Wellbutrin, Trittico), bo brałem je przez długi czas w przeszłości i nie było tego typu problemów. Wellbutrin wykluczam (wyostrza pamięć i koncentrację, także u mnie) a przy Trittico, z uwagi na to, że wiele osób zamula od pierwszej dawki, to tego typu rzeczy pojawiłyby się raczej na samym początku leczenia. Nie jest to również chorobowe, bo nie mam tego typu dolegliwości, poza tym jest to w nieco innym wymiarze. Mam jakieś takie podejrzenie, że może to być związane z braniem lamotryginy, tylko że ujawniło się to po paru latach brania. Z jednej strony efekt można rozpatrywać jako pozytywny (oderwanie od negatywnych emocji i rozpamiętywaniu przeszłości, do czego zawsze miałem jakąś taką sadystyczną skłonność, skupienie się na "tu i teraz"), z drugiej strony jest to jednak dość przerażające, zwłaszcza że to zjawisko jest sprzeczne z moją naturą. Ktoś ma podobne doświadczenia w tym temacie?
Rejestracja: 2017
  • 1 / / 0


Ja biorę od około roku lamotrygine i objawowo fenobarbital, wcześniej depakine i objawowo clony (clony jak to clony były spoko, ale depakina rozłożyła mnie na łopatki, dosłownie ze 3 dni w tygodniu nie byłam w stanie podnieść się z łóżka, po prostu źle dobrane leki), choruje na padaczke typu absence, Lamo przyjmuje 2x100mg dziennie i ostatnio (jakieś ostatnie 3 miesiące) bardzo pogorszyła mi się pamięć, ale bardziej krótkotrwała i ogólnie często jestem "zagubiona w rzeczywistości", a co do przemyśleń nad życiem nie wiem czy to jest spowodowane moją sytuacją osobistą, która ciągnie się za mną już dobre 8 miesięcy, czy lamo, ale coraz częściej myśle nad moim życiem tylko w negatywnym kontekście, stałam się płaczliwa (jak mi się przypomni jakaś przykra sytuacja z przeszłości) i to co zauważyłam niedawno mam właśnie takie retrospekcje z przeszłości, wystarczy jakiś drobny impuls. Poza tym wysypki często mam i bóle głowy (które bywają już nie do zniesienia, ale nic mocniejszego niż Nimesil czy Trosicam (gdzie zdziałają przez krótką chwile, a potem ból wraca ze zdwojoną siłą), a Tramal ogarnięty kiedyś od znajomego sprawiał, że na drugi dzień rzygałam (wzięty w normalnej ilości -
jakaś reakcja?),

I teraz zastanawia mnie jedna rzecz: czy przyjmowanie lamo podnosi tolerke na inne substancje, nie wiem czy dobrze to rozumiem, ale skoro hamuje uwalnianie pobudzających aminokwasów to czy może hamować za razem uwalnianie serotoniny podczas brania? Temat mnie zainteresował dlatego, że chwile przed diagnozą przestałam brać, bo się źle czułam (duża ilość ataków, których wtedy wgl nie rozumiałam, nie wiedziałam co się dzieje, gdzie epi okazała się genetyczna, tylko dość późno wyszły objawy - cholera wie czy narko tego nie pobudziły). Nie brałam prawie pół roku, po czym jednak mnie pokusiło za mocno i wróciłam tylko o wiele rzadziej - pseudo-wytłumaczenie, wiem. Dostałam podobno dobrą fete na powrót, po takiej przerwie powinno mnie sieknąć niemalże w jakakolwiek ilość, a żeby faktycznie coś poczuć musiałam zabrać tyle ile brałam wcześniej, kiedy trochę się zakumplowałam z babą, wtedy tolerke musiałam mieć gdzieś w kosmosie (nie jestem w stanie sobie przypomnieć w jakich dawkach brałam - zlany okres w moim życiu). Uznałam za raczej felerny towar, ale każda kolejna próba przyjęcia czegokolwiek kończyła się takim samym pytaniem: czy lamo podniosło mi tolerke (krzyżowa?)?

Poza tym, że mam wyższą tolerancje to nie zauważyłam jakiejś specjalnej różnicy miedzy braniem, kiedy jeszcze nie byłam leczona, a tym jak już miałam lamo. Ewentualnie częściej mam lżejsze zjazdy (głównie mniejsza chęć na kreskę na drugi dzień), chociaż nie wiem czy to nie ma związku z tym, ze biorę o wiele rzadziej (?).
A kwestia alko jest taka, że muszę zabrać leki kapke wcześniej, chociaż zdarzało mi sie, że po prostu pijąc brałam lemo i jedyne co zauważyłam to to, że muszę wtedy uważać z alkoholem.

nie cytuj całości posta który jest bezpośrednio przed Twoim - aire
Rejestracja: 2014
  • 3022 / 459 / 0


Dobra, w miarę streszczę to, bo ja ten sam etap przechodziłem na samym początku, czyli pytanie klucz, co mogę brać, a co nie, co klepnie porządnie, a co słabo lub w cale.

Zaznaczam, że odnoszę to tylko do Lamotriginy, a nie reszty leków, które przyjmujecie.

Z biegiem czasu okazało się, że przy dawkach 200mg (2x100mg) lamotrygina nie oddziałuje praktyczne z czymkolwiek. Po prostu sama przez się jest. Na początku był efekt wow takiego wgniecenia w fotel i błogiej miękkości. Potem nie czuć żadnej różnicy.


1. Stymulatny:
- amfetamina działa,
- biedaketony stimowe też działają

2. Beta-ketony stricte:
- 3-CMC idealnie, a nawet mocniej
- 3-MMC idealnie
- 4-CMC tak jak 4-CMC
- 3-emc (o dziwo działa, mimo, że na niektórych w ogóle nie działa, co oczywiście nie znaczy, że zawdzięczamy to lamotryginie)
- betachujwie co, też działa

3. Dysocjanty:
- OXO-PCM - działa

4. Psychodeliki:
- ALD-52 spokojnie można osiągnąć utratę ego (czyli działa!)
- 1P-LSD (jak wyżej!)
- AL-LAD (to samo)
- ETH-LAD (to samo)
- 2C-B-FLY (przyjemnie, jak zawsze, do ogarnięcia)
- 4-HO-MiPT (także działa)

5. Marichuana: działa chujowo, przynajmniej tak się czuję, jakby albo nie trzepała, albo bym był nieobecny, co nie znaczy, że to może być tylko indywidualne subiektywne odczucie

6. alkohol: działa normalnie, z uwględnieniem +/-(3-4h) od ostatniej tabsy z lamotryginą.
- wyjaśnię o co chodzi: zrobiłem testa, nalałem sobie konkretnie z 200ml whisky, i 15 min po spożyciu lamotryginy wypiłem tę ilość alkoholu(zaznaczam, że w tym czasie żadnych innych substancji nie przyjmowałem) dostałem nagłego ataku drgawek, poczucia niepokoju, przeszywającego chłodu, dygotania zębów, duszenia się, przyśpieszenia pulsu i wyładowania w mięśniach później przechodzące w stałe drgawki. Tragedia przez pierwsze 30min, po 45min już czuć że schodziło, i dopiero po 1,5h zeszłom ale lekki stan zjebania pozostał na kolejne 3h.
- test nr 2 - wziąłem lamotryginę i po 1h wypiłem 100ml alkoholu (chyba absynt), pojawiły się drgawki, to samo co powyżej ale w 1/5 mocy. W miarę szybko przeszło, bo po 30-40min.

-test nr 3: tabsa lamotryginy, potem po 3h wypiłem alkohol. Nie było raczej żadnych efektów, może delikatnie czuć bardziej było alkohol, ale spokojnie można było pić w kulturalych ilościach: 1 szklaneczka whiskey lub kieliszek wina lub ze 3 piwa. Spokojnie można pić, byle była magiczna granica

-TEST NR 4: a co jeśli chcemy się najebać jak meserszmit? cóż, wtedy jest zasada 7 godzin po zażyciu lamotryginy i 14h przed zażyciem lamotryginy. Mój kumpel przyniosł na imprezę 2 0,7l wódy. Opierdzieliliśmy po jednej na głowę. O dziwo, byłem mniej najebany, niż powinienem być standardowo (a nie piłem w takich iościach od pół roku!) i nie rzygałem. Kac też nie był jakiś szczególny, a praktycznie go nie było. Alkoho też był przeciętny, więc czyżby lamotrygina pomogła? Nie jestem co do tego pewien, w każdym razie ominąłem tabletkę, którą miałem brać o 22, bo od 16 do 3 rano chlałem. Tabletkę najbliższą wziąłem o 10 rano. Ominąłem jedną by się najebać i nie było żadnych efektów negatywnych. Zero, kompletne zero. Co nie zmienia faktu, że częste picie alkoholu MOŻE NEGATYWNIE WPŁYWAĆ NA TERAPIĘ.

7. Nootropy:
(brałem ich bardzo dużo, wymienię tylko przykładowe, które działają i niedziałają/działają źle)
a) działają: noopept, sunifiram, cdp-choline, alpha-gpc, prl-8-53,

b)źle działają:
sulbutiamina (uczucie takie same jak spożycie alkoholu z lamotryginą jednocześnie, może troszkę słabsze),
Adrafinil przyjmowany bezpośrednio po lamotryginie powoduje także powyższe efekty w tym na następny dzień zjebkę DEPRESYJNĄ (nie wiadomo dlaczego) można uniknąć tego, stosując taką samą zasadę do przyjmowania jak przy alkoholu.
urydyna (tabletka miała 250mg), wziąłem pierwszy raz całą przy lamotrygine i poczułem mdłości, coś w stylu sulbutiaminy, ale o wiele gorsze, straszny ból głowy, na rzyganie, przeszło dopiero po 5h! koniecznie jednak chciałem się suplementować, więc postanowiłem brać 1/4 tabletki przez pierwszy tydzien w odległości 6h od ostatniej dziennej lamotryginy, kolejny tydzień 1/2, a kolejny już całą tabletkę. Organizm ogarnął i działała jak należy wspierając CDP-Cholinę

Mam nadzieję, że trochę pomogłem ;)

EDIT: dodaję URYDYNĘ bo też ważna a zapomniałem.
Rejestracja: 2016
  • 2178 / 398 / 0


Cenny post, Neuro! Lamotrygina ma malo interakcji i jest najlepszym lekiem przy ChAD.
Rejestracja: 2016
  • 464 / 18 / 0


Z tego co wyczytałam to widzę, że nie powinnam się obawiać jakichś mocnych interakcji z dragami a lamileptem. Nie odczuwam zupełnie działania tego leku ale jak ma mi tak zabierać wszystko co fajne (dragi, alko ) to wole przerzucić się na coś innego. Btw jeśli biorę go kilka dnidopiero i sobie odstawię a potem ewentualnie do niego wrócę to działanie p/drgawkowe pewnie i tak będzie zachowane wtedy kiedy zwyczajnie będę go brała, nie?
Ktoś na samym początku tematu pisał o zapaleniach skórnych no i rozjaśniło mi się czemu nagle mam problem po pobieraniu krwi. Strasznie syfiasty ten lek nie wiem jak komuś może pomagać na jakieś zaburzenia nastrojów ale chyba poważnie porozmawiam z moim lekarzem i powiem, że może go sobie sam jeść. Odnośnie Tramalu to w niewielkich dawkach nie koliduje z tym lekiem jakoś zauważalnie ale ja stosuje jedynie p.bólowe dawki : )
Rejestracja: 2014
  • 3022 / 459 / 0


Odnośnie mieszania pisałem już w tym temacie (na końcu mój post):

lamotrygina-watek-ogolny-t49595-30.html
Rejestracja: 2014
  • 3022 / 459 / 0


Moi kochani. Kiedy zaczynałem kurację lamotryginą straciłem zupełną chęć na papierosy. Zupełnie. I na 100% była to "wina" lamotryginy.

Dlatego teraz moje pytanie.
Jak zdrowa psychicznie osoba zareaguje na 25mg/d lamotryginy? Osoba ta jest uzależniona od papierosów i chcielibyśmy zrobić eksperyment i sprawdzić, czy rzeczywiście na okres "rzucenia" palenia da radę chemiczne to wywołać. Oczywiście przeprowadzilibyśmy testy alergiczne (+obserwacja, czy nie pojawiają się znamiona na skórze). Osoba ta próbowała już wielu wielu metod, jedynie jeszcze mój pomysł z lamotryginą nie został sprawdzony.

Moglibyście się do tego odnieść? Tylko poważnie, medycznie, a nie "co ty chcesz zdrowej osobie stabilizatory nastroju podawać?" ;)
Rejestracja: 2009
  • 258 / / 0


mozna palic mj na tym ?
Posty: 166 Strona 9 z 17
Wróć do „Preparaty lecznicze”
Na czacie siedzi 71 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość