Kokaina - uzależnienie

Półsyntetyczna pochodna alkaloidów krasnodrzewu pospolitego.
Więcej informacji: Kokaina w Narkopedii [H]yperreala

Moderator: Stymulanty

Posty: 90 Strona 6 z 9
Rejestracja: 2014
  • 1 / / 0


0202122 pisze:
Dobrze że sobie radzisz z kokainą i ze nie lecisz po bandzie. Głównie tu chodzi o psychikę, bo to nie morfina ani heroina, żeby był rozpierdol fizyczny i skręty.
Przyznam szczerze. Twój post jest dla mnie najjaskrawszym przykładem z tego forum, które pokazuje jak wypaczone myślenie jest u ćpuna. Jak nietrzeźwe i życzeniowe. Szkoda, że nie da się moderatorów wrzucać na listę wrogów, bo za takie nieprzytomne bzdury już bym to zrobiła.
Piszesz mu, że "dobrze, ze panuje i nie leci po bandzie", kiedy tymczasem facet stwierdza taką rzecz w pierwszym zdaniu swojego postu:
promieniowanie pisze:
Mam teraz 3-tygodniową przerwę - pierwszą tak długą od 3 lat.
Czyli facet jest wjebany na 120%

Promieniowanie, ja to sądzę, ze nie jest rzecz w tym, że twój dochtór jest jakiś słaby. Jak mam być szczera, to jestem przekonana, ze ty mu zwyczajnie nie powiedziałeś całkowicie szczerze, co z tobą było.
Opowiedziałeś mu swoją historię, wypiękniając ją. A że zapewne masz gadane, to mu nawinąłeś makaron na uszy,co tu dużo gadać. Tak to wszystko ładnie przedstawiłeś,że wyszło, jakbyś nie był wrąbany. A jesteś. Gdyby jakiś alkoholik tutaj weszedł i stwierdził "hmm, przez trzy latka ja miałem najdłuższe przerwy trzytygodniowe w chlaniu - a tak to waliłem, ciąg za ciągiem, ciąg za ciągiem" - to co byś mu powiedział? Że panuje nad tym nałogiem? No musiałaby tobie piąta klepka odpaść.
Ale tu chodzi o ciebie: trzy lata przewaliłeś na braniu. Ty absolutnie już nad tym nie panujesz. Jesteś uzależniony, wrąbany w branie.
Dobrze, ze działasz, szukasz wyjścia.

I tak. Dochtór ci stwierdził, ze ty nie uzależniony. No to musiałeś nieźle mu nawijać makaron na uszy - taka jest prawda, przyjmij fakty jakie są. Więc obawiam się, ze znajdziesz innego lekarza - i tam ci to samo stwierdzi.
Dlatego rozwiązanie nie tkwi w lataniu po kolejnych specjalistach, tylko na brutalnej szczerości przed sobą samym i terapeutą. Bez sentymentów, bez litości dla siebie.
Terapeuta, choćby pokończył Harvardy i miał Nobla, nie jest w stanie ci pomóc - jeśli nie będziesz przed nim szczery. Winnym przypadku tylko marnujesz czas swój i jego.
Rejestracja: 2006
  • 50 / 4 / 0


spoko, jest w tym sporo racji. mechanizmy samooszukiwania mamy wytrenowane znakomicie. tydzień temu temat u doca został jednak ruszony konkretniej, byłem ostatnio bardziej szczery. nie wiem, czy do bólu, ale z pewnością bardzo :)

Dlaczego poszukiwanie przyjemności staje się pułapką? Mózg uzależniony [REPORTAŻ]

Uzależnienie przechwytuje szlaki neuronowe mózgu. Naukowcy podważyli pogląd, że uzależnienia są skutkiem wad charakteru. Szukają metod leczenia dających nadzieję na wyrwanie się ze spirali cierpienia, w której tkwi dziesiątki milionów ludzi.

Chemsex. Kiedy bliskość bez "dopalacza" już nie sprawia radości

Mają średnio 20-30 lat. Spotykają się od kilku lat, albo znają kilka dni. Lądują na kozetce u seksuologa, bo mają problem ze współżyciem. Z jednego powodu – seks bez narkotyków ich nie kręci.
Rejestracja: 2015
  • 1461 / 199 / 0


Nie wiem czy dobry temat, więc w razie "W(-u)" proszę o przeniesienie posta.
"Użytkownicy" koksu, chciałabym wiedzieć - jako osoba, która nigdy w życiu nie miała z tym do czynienia - co w tym takiego ? Dlaczego czujecie się od tego uzależnieni (bo fizycznie się nie da, tzn. nie ma takiego skręta jak przy opio; a może się mylę ?), proszę o wyrażanie swego zdania, ale osobie właśnie zielonej w temacie. Dodam, że zainteresowałam się tym po rozmowie z kolegą, który od kilku tygodni dzwoni do mnie przynajmniej 2-3 razy w tygodniu, bo sobie o znajomej przypomniał i gada, że generalnie spotkałby się ze mną bardzo chętnie, ale nie ma go na miejscu, bo "wjebał się w koks i musi siedzieć tu, gdzie ma jego wręcz nadmiar!".
Rejestracja: 2014
Użytkownik nieaktywny
  • 2778 / 215 / 0


Nie ma skreta, koko nie uzaleznia fizycznie. Po koksie jest zajebisty rush dopaminowy i gdy tylko ustepuje dzialanie a ma sie koks pod reka to sie wali nastepna kreske bo jest ochota na powrot do tego stanu. Psychicznie uzaleznie w chuj bardzo ale przecietny Kowalski sie w koks nie wjebie bo go poprostu na to nie bedzie stac :)
Rejestracja: 2015
  • 1461 / 199 / 0


Tyle wiem. ;) A coś jeszcze ? Tzn. jakieś osobiste doświadczenia i określenie własnym zdaniem ?
Rejestracja: 2014
Użytkownik nieaktywny
  • 2778 / 215 / 0


Co ja Ci moge powiedziec . Ja w zyciu zjadlem moze z 3g bo poprostu to jest narkotyk dla elit- mnie na niego nie stac, jak mam pieniadze i okazje to zlozymy sie z ziomkami na sztuke. Ci co sie wjebali w koko a ich na to stac to elita dziennikarze , politycy, biznesmeni itp. Jesli jakis to czyta to niech Ci powie. Przepierdala sie na koks olbrzymie pieniadze bo uzaleznienie psychiczne jest bardzo duze i jesli nas na to stac to bedziemy dalej sypali kreski - to jest moje zdanie.
Rejestracja: 2015
  • 1461 / 199 / 0


Wiem, wiem, że drogo. Pewnie między innymi dlatego nigdy mnie to nawet nie interesowało. Dziękuję zatem i za tyle. ;) Czekam na kogoś jeszcze. :D
Rejestracja: 2015
  • 12 / 2 / 0


Nie jestem uzależniona od koksu bo mnie na to nie stać.
Często dostaję koks w ramach przysługi, za coś, w prezencie i tylko dlatego mam dostęp.
U mnie w mieście nie miałam też do czynienia z fajnym, w miarę czystym koksem.
Po tygodniowym raushu z początku jest świetnie. Podwyższona samoocena, utrzymuje się przeświadczenie 'jestem zwycięzcą',
dobre samopoczucie - bo niby jak ma być złe z takim nastawieniem?
Potem zwykle popadam w doła po około tygodniu. Mam totalne załamanie ego (po odstawieniu MDMA też ale dużo łagodniejsze)
Gonią mnie myśli, że jestem nieudacznikiem, nic nie osiągnę i nie zasługuję na to wszystko co mam.
Wtedy inne dragi mnie podtrzymują na duchu bo co zrobić jak i tak koksu nie mam? Zdarza mi się troszkę zostawiać na 'specjalne okazje'-(czyt. coś ważnego do zrobienia, a tu niemoc)

Po kokainie jestem jak maszynka do odnoszenia sukcesu. Idę na uczelnię bach - wszystko załatwione piąteczka, nawet jak się nie przygotuje, mam prezentować coś czego nie czytałam to nie ma problemu.
Potem kreseczka lecę do klienta, kreseczka załatwiam resztę spraw, kreseczka i do klubu na imprezę.
Gdybym miała wybierać mój ulubiony drag to właśnie koks, bo nie alienuje mnie społecznie jak inne.
W tym widzę największy potencjał do uzależnienia.
Rejestracja: 2010
  • 3831 / 140 / 13


Ciśnieniując dodam: nawet nie próbuj mefedronu w takim bądź razie ;).
Rejestracja: 2009
Użytkownik nieaktywny
  • 42 / / 0


Dla mnie najdziwniejszą rzeczą we wjebaniu w koks był zupełny brak świadomości, że między tym specyficznym "wypraniem", brakiem radości z życia a wciągniem trzy razy w tygodniu występuje jakiś związek. Coś co teraz wydaje mi się oczywiste wtedy wogóle nie przyszło mi do głowy. Kiedyś gadałem szczerze z kumpelą i wspomniałem, że jestem taki zmęczony, nic mnie nie cieszy, ciągle mismutno i chciałbym po prostu umrzeć. A laska na to od razu: to kurwa nie ćpaj tyle ! Pamiętam, że to w sumie przecież oczywiste stwierdzenie było dla mnie wtedy całkowitym zaskoczeniem. Nigdy wcześniej ani później, z żadnym dragiem i używką nie doświadczyłem takiej nieświadomości własnego stanu.
Posty: 90 Strona 6 z 9
Wróć do „Kokaina”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości