Kokaina - uzależnienie

Półsyntetyczna pochodna alkaloidów krasnodrzewu pospolitego.
Więcej informacji: Kokaina w Narkopedii [H]yperreala

Moderator: Stymulanty

Posty: 89 Strona 5 z 9
Rejestracja: 2010
  • 1615 / 15 / 0


Najgorsze co może być, to właśnie ucieczka w narkotyki w poszukiwaniu ulgi i relaksu od problemów, stresu i piętrzacych się obowiązków. WIelokrotnie przekonałem się na swoim przykładzie i znanych mi ludzi, że z problemami trzeba się zmierzyć na trzeźwo. Łatwo niby się mówi, trudniej zrobić. Jak wszystko się pierdoli, wali i jebie ze wszystkich możliwych stron a tu jeszcze trzeba waliczyć ze samym sobą. Tylko zacisnąć zęby, "być dzikim i sikać pod wiatr".

Najczęstsza ucieczka społęczeństwa od powaznych trudności napotkanych w życiu jest w alkohol. Z pewnością ze względu na swoją dostępność i cenę. I właśnie to, że można go zdobyć o każdej godzinie i na kazdym kroku pograżyło wielu. Opiaty też są zmorą wielu przyduszonych problemami dnia codziennego. Znieczulają, zabijają emocje, izolują.

kokaina natomiast podkręca, daje przyjemność, podkręca do działania, ale nie zabija emocji, na pewno tłumi te negatywne i złe, ale z kolei potęguje te dobre i pozytywne.

Sam też prowadzę biznes, mam świadomość ile kłopotów nastręczyć może działalność gospodarcza. A sprawy prawne i skarbowe są zmorą chyba kazdego przedsiębiorcy. Pozornie małe błędy, uchybienia i potknięcia moga mieć bardzo poważne konsekwencje.

Dobrze że sobie radzisz z kokainą i ze nie lecisz po bandzie. Głównie tu chodzi o psychikę, bo to nie morfina ani heroina, żeby był rozpierdol fizyczny i skręty.

Masz dziecko, masz dla kogo żyć i powinno być to dla ciebie motywacją ,żeby iść pod wiatr mimo przeciwności. Dać dziecku dobry start. W obecnych czasach to abrdzo ważne. Do tego wpoić właściwe wartości i pokazać jak sobie w życiu radzić. A nie jak uciekać od problemó∑ w kokainę i inne używki.

Jak wielokrotnie wpominałem, uważam że wszystko jest dla ludzi, ale z głową. Oby ci się udało przejść na tryb okazjonaly. Życzę wytrwałości w samokontroli, bo koka to całkiem sympatyczna używka, byle z głową.

A zła karta się w końcu odwróci...
Rejestracja: 2008
  • 69 / / 0


Jestem wjebany w koks i nie wiem jak sobie z tym poradzić.
Cierpi na tym cała moja rodzina.
Za dużo mam okazji i nie potrafię odmówić.
Zdarzają mi się tygodniowe ciągi.
Nie stać mnie na zostawienie pracy i leczenie kliniczne, a w terapie jakoś nie wierzę.
Nie wiem co robić.

Ładni chłopcy, brzydkie zabawy - o kinie, które nie potrafi zerwać ze swoimi narkotykowymi nawykami

W tym tygodniu Timothée Chalamet rozsypuje krystaliczną metamfetaminę w charakterze przynęty na filmowe nagrody. W przyszłym Clint Eastwood będzie przemycał koks w ramach odważnego komentarza do bieżących problemów społecznych. Kiedy kino skończy z nadużywaniem narkotyków?

Kasowanie wspomnień zniechęca szczury do poszukiwania narkotyków

Łamanie powiązań między sygnałami (wyzwalaczami) i wspomnieniami jest dobrze znaną strategią w leczeniu fobii, uzależnień i PTSD. Ta metoda jednak - powszechnie znana jako "terapia ekspozycji" - nie jest zbytnio skuteczna w leczeniu uzależnień. Powód? Znaczenie kontekstu.
Rejestracja: 2010
  • 1615 / 15 / 0


Są dwie opcje. Albo stopniowe ograniczanie, albo odstawienie z dnia na dzień. W moim przypadku wszelkie rzucanie czegokolwiek odbywa się z dnia na dzień. Mówię sobie nie i chuj i nie tknę. Ale każdy człowiek jest inny i sam musisz znaleźć na siebie metodę.

Jak sam zauważyłeś koka rozpierdala twoje życie prywatne, cierpi na tym cała twoja rodzina. Widzisz też że masz z tym problem, więc jesteś świadomy tego jak jest. Musisz określić priorytety, czyli co jest dla ciebie ważniejsze. Czy przyjemności, folgowanie sobie i dogadzanie sobie kokainą, czy najbliźsi. Rozpierdalasz relacje i ranisz tych którzy są blisko ciebie. Może powinieneś poprosić ich o pomoć? Powiedzieć że masz problem i potrzebujesz ich wsparcia. Mając oparcie w rodzinie, znajomych jest łatwiej.

Przede wszystkim zogranizuj sobie czas. Zaplanuj każda godzine dnia. Bezczynność i bezplan sprzyja przypierdalaniu. Masz jakieś pasje? hobby? Jeśli tak to zajmij się tym. Może warto popracować nad swoim wyglądem i samopoczuciem. Idź na siłownie, basen, potrenuj trochę, pobiegaj. Pozytywne zmęczenie po wysiłku fizycznym daje relaks i wybija z głowy różne głupie pomysły. Spędzaj więcej czasu z najbliższymi. Pomagaj im, rozmawiaj, ciesz się ich obecnością, bo czasem może się okazać że będzie już za późno.

Poza tym pomyśl ile kasy przepierdalasz na koks i ile mógłbyś za to mieć. Może nowy samochód, albo zajebiste wakacje. Z pewnością jest coś na co spożytkowałbyś tą kasę. NIe możez pomijać czynnika ekonomicznego, bo jest istotny. Każda koperta znacznie uszczupla twoj portfel.

A jak ciśnienie nie daje ci spokoju to wypierdol kilka piw, zajaraj blanta i się zrelaksuj. Szukanie substancji zastępczej zwykle nie jest dobrym pomysłem, ale na pocztku rzucania czegokolwiek pomaga przetrwać i poradzić sobie z ciśnieniem.

Pamiętaj, że to czy ci się uda zależy tylko i wyłącnie od ciebie. Możesz osiągnąć wszystko, jeśli tylko tego chcesz. Jeśli coś się nie udaje to znaczy, że za mało się postarałeś, albo nie wystarczająco mocno tego chciałeś.

Blu

Rejestracja: 2007
  • 2908 / 152 / 0


wolfik_zg pisze:
Nie stać mnie na zostawienie pracy i leczenie kliniczne, a w terapie jakoś nie wierzę
To uwierz. Możesz robić to co radzi powyżej 0202122 ale niekoniecznie musi to zadziałać. Jeśli zupełnie straciłeś kontrolę to bez terapii możesz nie dać rady.
Do pracy zawsze możesz wrócić po przerwie, na początek możesz iść na pare spotkań do poradni leczenia uzależnień, nie musisz od razu iść do ośrodka. Znam osobiście dwóch koksiarzy, którym Monar pomógł się ogarnąc. Najtrudniej im było wyciągnąć rękę po pomoc, bo to oznaczało przyznanie się przed samym sobą do bycia słabym, gdzie haj dawał im iluzję bycia silnym, niezniszczalnym panem własnego losu.
Rejestracja: 2010
  • 1615 / 15 / 0


Jeśli sam nie dasz rady, a z pwnością warto spróbować (nawet kilka razy), to Blu dobrze radzi. Możesz zrobić przerwe w pracy. Ogarnij sobie L4 i dawaj na terapię. Osobiście nigdy nigdy nie interesowałem się tym tematem i nie znam nikogo, kto korzystałby z takiej pomocy, ale na forum jest kilka osób które sporo wiedzą w tym temacie.

Mimo wszystko życzę żeby udało ci się to ogarnąć samemu.
Rejestracja: 2006
  • 50 / 4 / 0


Wolfik, ja mam też trwający romans z koko od paru lat, jakiś czas temu pisałem w tym wątku o problemach z sercem jakie miałem po waleniu towaru w ciągach przez ponad rok. byłem u psychiatry po pojawieniu się poważnych stanów lękowych, byłem podczas wizyty w 100% szczery. U mnie zaczęło się od psychoterapii (ale paradoksalnie nie ukierunkowanej na uzależnienie) i podaniu antydepresantów (escitalopram). wytrzymałem 4 miesiące bez alko i koksu. teraz jestem znowu w trasie :-/ Staram się nie przekraczać 2g tygodniowo, ale robię to solo, wieczorami, albo w ciągu dnia, mam 7-8 godzinne, kompulsywne sesje z kreskami aż do końca torby, potem dzień zwały, chociaż bez crashów i deprechy - po prostu jestem zjebany i mam wymęczone śluzówki, po kilku dniach regeneracji znowu ustawka z dilem i znowu jazda. widzę jednak, że to równia pochyła - nie umiałem sobie ustawić nieprzekraczalnych granic, najwyraźniej nie jest to narkotyk dla mnie, pokonał mnie dość szybko, w zasadzie po kilku imprezach z kreskami byłem już wjebany, ale wmawiałem sobie, że to kontroluję, że mogę w każdej chwili przestać, itd.

obecnie czuję, że jeśli nie podejmę jakiejś konkretnej decyzji, czeka mnie dno, ostatecznie również finansowe, zdrowotne, w życiu osobistym, itd. póki co rodzina o niczym nie wie, aż dziwne, że udało mi się to utrzymać w tajemnicy przez tak długi czas. myślę, że trzeba zacząć od przyznania się przed sobą, że nie masz nad tym kontroli. kolejny etap to profesjonalna pomoc i niestety poinformowanie o wszystkim rodziny, terapia i mozolna praca nad sobą. to wszystko przede mną, cały czas szukam motywacji by się zebrać w garść, ale póki życie się jakoś toczy, jest hajs na koncie, rodzina niczego nie zauważa, jakoś mija dzień za dniem. piszę te słowa po dwóch dniach wciągania 8 godzin dziennie, dzisiaj miałem mieć przerwę, ale wieczorem zadzwoniłem do dila. tak to wygląda...

bądź silny, dasz radę z pomocą innych się z tego wyrwać, choć obok hery jest to chyba najgorszy drag - po tak długim czasie układ nagrody w mózgu mamy już rozjebany do końca życia, receptorów nie da rady wymienić na nowe, ale można jakoś nauczyć się odnaleźć radość i szczęście w życiu bez prochu. jakby co pisz na priva.

BTW - nie widziałem zbyt wiele tekstów na ten temat w polskiej prasie ani tu na forum, ale warto abyś się zapoznał. wprawdzie nic nie zastąpi terapii i gruntownego przemeblowania w głowie z pomocą specjalisty, jednak farmakologia okazuje się być pomocna. na zachodnich forach od dawna na ten temat jest głośno:

http://www.nature.com/npp/journal/v37/n ... 1164a.html
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC1513138/
itd

opisywana substancja aktywna to acetylcysteina, dostępna bez recepty w tabletkach musjących ACC. badania i eksperymenty kliniczne są bardzo obiecujące!
Rejestracja: 2008
  • 69 / / 0


Dziękuję za rady.
Zawalczę, bo wiem że warto.
Pozdrawiam.
Rejestracja: 2006
  • 50 / 4 / 0


no i jak tam w temacie? ja jestem po paru głębszych rozmowach z psychiatrą, specjalizacja - uzależnienia. wywiad wskazuje na to, że jednak nie jestem uzależniony. chyba czas zmienić doca :)
Rejestracja: 2008
  • 69 / / 0


2 tygodnie wytrzymałem, ale lecę znowu. :/
W najbliższy czwartek psychiatra -ponoć jeden z lepszych w kraju ( koszt jednego spotkania = sztuka fishscale. ).
Je..ne dobro naddane !

Blu

Rejestracja: 2007
  • 2908 / 152 / 0


Psychiatra to jest lekarz od wypisywanai recept na leki i to jedyne co robi. A niestety nie ma leku na uzależnienie. Jak chcecie się leczyć to idźcie do psychoterapeuty.
Posty: 89 Strona 5 z 9
Wróć do „Kokaina”
Na czacie siedzi 50 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Yatterman i 0 gości