Knajpa pod naciętą makówką

Luźne dyskusje na temat opioidów. Posty napisane w tym dziale nie sumują się do licznika postów.

Moderator: Opioidy

Posty: 8419 Strona 815 z 842
Rejestracja: 2018
  • 634 / 55 / 0

@up ale umrę czy nie :v
Nasiona niedojrzałe jeszcze.
Rejestracja: 2018
  • 591 / 102 / 2

Jeść to może nie- bo nie dasz rady raczej tego przełknąć, ale przeżuć możesz to z powodzeniem- ja tak wielokrotnie robiłem, zwłaszcza z zielonymi makówkami. Przeżuwasz, jak to co żujesz przestaje być gorzkie - wypluwasz i żujesz następna makówę. Działanie proste, dyskretne, nie wymagające dodatkowych przyrządów o prawie 100%-owej skuteczności. Jeśli nasiona są niedojrzałe to lepiej- łatwiej będzie to przeżuć.

Terapia z użyciem MDMA pozwala przepracować traumy?

"Jakbyś patrzył na przeszłość przez aparat fotograficzny z obiektywem szerokokątnym”.

Kanada: w czasie pandemii wzrosła liczba przedawkowań opioidów

Ilość przypadków śmierci powodowanej przedawkowaniem opioidów, wzrosła w Kanadzie od czasu wybuchu epidemii nowego koronawirusa.
Rejestracja: 2010
Użytkownik nieaktywny
  • 591 / 65 / 0

22 lipca 2019wilk22pl pisze:
Red Borneo głównie, za 12,50E mam 50 gramów, zazwyczaj weekendowo kupuje 100 i piję herbatki po 20-25 gramów i tak już od dwóch miesięcy. potrafi fajnie całkiem wygrzać o dziwo, ale smak jest bardzo nieznośny
Już nie pamiętam za ile kupowałem ale to bez znaczenia. Tak jak pisałem, na objawy fizyczne sprawiało cuda, na psychikę miałem wrażenie że jest gorzej. Mówię o sobie samym nie o ogóle.

Wsypać 20-30g do 300ml wody to początkowo był wyczyn.
Pewnego razu, postanowiłem wymieszać z jogurtem. Gdzieś przeczytałem że jest łatwiej zjeść niż wypić. Gó**o prawda, to dopiero był koszmar. Gdyby nie to że była to ostatnia porcja na najbliższe 48h to bym wywalił to.
Najważniejsze, Kratom naprawdę działał! Dopiero w kosmicznych dawkach ale fizycznie naprawdę sprawił cuda. Przeczytałem że takie problemy psychiczne, gdy się odstawia opiaty i jednocześnie stosuje Kratom, występują naprawdę bardzo rzadko. Tak się zastanawiam teraz z czym to wymieszać żeby psychikę ogarnąć. Wtedy naprawdę nie wiele brakowało a wypadlbym przez okno.
23 lipca 2019lol pisze:
spoko skandalo moze sie troche czepiam, ale staram się nie brać na wiarę i lubie miec potwierdzenie. chwilę szukalem niestety ciezko znalezc cokolwiek na temat takich egzotycznych odmian
w sumie kazdy mak klepie fajnie, trudno, zebys nie byl zadowolony %-D
Spokojnie, w dzisiejszych czasach potwierdzania danej informacji to podstawa.

Mnie osobiście loda bardzo wkurzała że względu na nie przewidywalność działania.
Przy PST miałem taki system że piłem albo, zaraz po przebudzeniu lub tak z 2 do 3 godzin od ostatniego posiłku. I jakieś 20-30 min po wypiciu herbatki, uwielbiałem ojebać coś na ciepło. Kiełbaski z fasolką lub jakiś niezacieżki obiadek.
Ze względu na to jaki miałem mak, działanie byli praktycznie zawsze identyczne.

Aha, nie wiem czy te czasy wrócą.
Zr względu na moją chorobę, opiaty są idealnym lekarstwem dla mnie.
Tak bardzo jak odmienilem swoje życie to jest nie do opisania.
Ile pieniędzy zarobiłem, ile kursów zrobiłem (np aff, kurs spadochronowy),jak bardzo swoje życie odmienilem.
Komu by to przeszkadzało gdybym odbierał z apteki opium lub chociaż morfinę...
W tej chwili jadę na metadon ie, jednak jest to spowodowane rozpędem bo przyzwyczajeniu do opiatów.
Strasznie to przykre...


PS. Any idea dlaczego, PST tak bardzo różni się w działaniu od opium? Przecież spożywamy to samo.
Rejestracja: 2010
  • 2374 / 382 / 0

@skandal hehe - no na mnie opio działają najwidoczniej podobnie do Ciebie ;) Tzn. dają mi powera do działania, do pracy, do życia itp. W ogóle nie kumam tego obrazu helupiarza, słaniającego się na nogach, w pozycji na narciarza, bez zębów, skóra na kościach, klejącego się od brudu itp.. Serio... po mnie w życiu nikt by nie powiedział, że ćpam hel czy że jestem pod wpływem itp. No chyba, że na skręcie... wtedy przynajmniej widać, że coś ze mnie jest nie tak.. ale dla 'laików' to zawsze może być nagła grypa (w lecie) z elementami anginy i grypy żołądkowej ;) A tak, to potrafię w robocie przygrzać i za 3 min rozmawiać z szefem o jakimś tam projekcie, przedstawiać mu prezentacji itp.. Jakbym zażył jakiś cudowny antydepresyjny lek o działaniu 360 stopni. No faktem jest, że jestem wyjątkowo odporny na opio (chyba morfinę) której działanie odczuwam bardzo, bardzo subtelnie i subiektywnie. Ale nawet te ograniczone, w porównaniu do innych działanie wystarczyło, bym mnie te opio pochłonęło... Mogę sobie tylko wyobrazić poziom wjebania osób, które doświadczają piękna działania opio w ich pełnym zakresie, przeżywają jakieś kosmiczne orgazmy podczas wjazdu i euforię na pełnej piździe podczas noodowania... Ja czegoś takiego nigdy nie zaznałem ale nawet te subtelne, backgroundowe, długo trwające działanie, wyjebanie na wszystko i takie jakby wypełnienie wielkiej dziury w mojej duszy sprawia, że to mój DOC ;)
Rejestracja: 2018
  • 185 / 13 / 0

Up, przecież na tym polega cały urok maku - jest kurewsko subtelny. Przez dwa lata grzania nikt nigdy mi nie zwrócił uwagi, wręcz przeciwnie - nagle życie stało się łatwiejsze do ogarnięcia, wszystko zaczęło iść lepiej, a ludzie stali się przyjaźni. Nie bez powodu istnieje powiedzenie - opium dla ludu. Opio są idealne do tego, żeby udawać, ze jest się wpasowanym w życie społeczne. Tylko, że teraz wydaje mi się, że nie można żyć kurwa w takiej cudnej bańce przez całe życie, bo to takie przechodzenie obok życia, a nie prawdziwe życie. Tylko jak żyć bez takiej bańki, kiedy kogoś nie interesują półśrodki i półradości?
Rejestracja: 2018
  • 591 / 102 / 2

No daje powera do działania, pracy, tylko jak skończy działać to jest wręcz odwrotnie- brak chęci na zrobienie czegokolwiek z czym normalnie nie było żadnych problemów.
Rejestracja: 2019
  • 12 / 4 / 0

27 lipca 2019Synecdoche pisze:
Up, przecież na tym polega cały urok maku - jest kurewsko subtelny. Przez dwa lata grzania nikt nigdy mi nie zwrócił uwagi, wręcz przeciwnie - nagle życie stało się łatwiejsze do ogarnięcia, wszystko zaczęło iść lepiej, a ludzie stali się przyjaźni. Nie bez powodu istnieje powiedzenie - opium dla ludu. Opio są idealne do tego, żeby udawać, ze jest się wpasowanym w życie społeczne. Tylko, że teraz wydaje mi się, że nie można żyć kurwa w takiej cudnej bańce przez całe życie, bo to takie przechodzenie obok życia, a nie prawdziwe życie. Tylko jak żyć bez takiej bańki, kiedy kogoś nie interesują półśrodki i półradości?
Właśnie!! Zgadzam się w 100% z wypowiedziami Państwa trzech nade mną. Ja zaczynając od kody na majce kończąc zawsze po zażyciu kochałam życie i angażowałam się w nie jak tylko mogłam z przyjemnością. Miałam mnóstwo niezmąconej niczym chęci. Za to kiedy miałam chwilę czasu na relaks to pozwalałam sobie na błogostan w łóżku. I tutaj chciałabym odnieść się do końcówki twojej wypowiedzi Synekdocho. Na mnie opio w ten sposób działało jeszcze zanim dostałam diagnozę ChaD. Jeszcze przed diagnozą się w nim zakochałam i używałam jako swego rodzaju "kodów"w życiu. Kiedy przyszła do mnie diagnoza wcześniejsze lata się ułożyły jak puzzle. Odkąd pamiętam byłam albo bogiem albo umierałam. Kochałam stan gdy mogłam wszystko, żegnałam się z bliskimi i życiem gdy było gorzej. Opio tak ładnie pozwala mi panować nad tym kiedy jestem tym "bogiem" a kiedy umieram. Chyba, że dostęp się skończył tak jak teraz a ja od 3 dni zachodzę w głowę gdzie znaleźć wybawcę. Tylko, że ja wiem, że to piekło skończy się wraz z tym jak skombinuje sobie opiowsparcie. Do momentu, do którego nie stosowałam opio losowo byłam wyłączana z życia i wpychana do niego z powrotem przez moje zaburzenie.(Swoją drogą uważam, że to nie ChaDowcy a świat jest pojebany ale to rozmowa na inną okazję :zombie: ) Miałam tego naprawdę dość. Wracam teraz do Synegdochy - psychotropy od psychiatry były właśnie tym półśrodkiem, wszystko spłaszczały. Nienawidzę płaskości, jeżeli mam być pojebana i jakoś w tym świecie przeżyć to chcę wraz z kapitaistyczną machiną zapierdalać tak jak oczekuje tego od nas kultura bo inaczej wylądowałabym na bruku. Jeśli w szczytowym momencie swojej kariery zapadam się w bagno depresji - bo tak, to ja mówię, że się nie zapadnę bo mam opio i jeszcze was wszystkich pozjadam <3
Dziękuję za ewentualne poświęcenie czasu moim wypocinom.
Pozdrawiam was i miłego dnia wam życzę
Rejestracja: 2017
  • 332 / 72 / 0

@up Wszystko stracisz albo wszystko wygrasz.
Ja po pewnym czasie nawet na fazie potrafiłem czuć się źle. Zależy, wszystko zależy od człowieka i w ogóle za dużo jest zmiennych, żeby generalizować.
Rejestracja: 2018
  • 523 / 99 / 0

@Kodelina ale wiesz, że te wszystkie cudowne efekty opiatów z czasem znikają, a pozostaje jedynie konieczność brania, żeby w ogóle funkcjonować?
Rejestracja: 2019
  • 12 / 4 / 0

@up Nie bawię się w to od wczoraj. Trzeba robić przerwy i jakoś się żyje. Wolę walczyć z opiatami niż z własną głową. Wydaje się to tchórzostwem i pójściem na łatwiznę ale nie podjęłam tej decyzji bez walki. Nie wiadomo jak spojrzałbyś na to siedząc w mojej głowie. Może tak samo, może zupełnie inaczej. Ilu ludzi tylu ludzi:) @WiedzaRadosna z tym też się zgadzam. Nawet początki pamiętam były takie losowe jeżeli chodzi o jakość poprawy samopoczucia. Jednak ogólny bilans, z mojej perspektywy przynajmniej, wychodzi na plus. Bardzo możliwe, że się oszukuję ale czy nie my wszyscy? Chciałabym tylko zaznaczyć, że NIE DAJ JAHWE, żeby ktoś zinterpretował to jako zachęte do takiego stylu życia. Mocno odradzam. Ja zbudowałam w okół tego siebie i swoją tożsamość.
Posty: 8419 Strona 815 z 842
Wróć do „Opioidy - knajpa”
Na czacie siedzi 1217 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość