Knajpa kodeinowa

Luźne dyskusje na temat opioidów. Posty napisane w tym dziale nie sumują się do licznika postów.

Moderator: Opioidy

Posty: 1999 Strona 144 z 200

TRD

Rejestracja: 2011
  • 597 / 2 / 0

Weź abonament z telefonem i sprzedaj telefon? Napad na bank, albo jubilera. :gun:
Wszystkie powyższe opcje są chujowe, do zarabiania tylko praca się nadaje. :P Zaczynam od poniedziałku, wreszcie dostałem pracę! (nie to, że pierwszą ale przez jakiś czas nie mogłem znaleźć %-D )

A ile grzejesz standardowo opia, że 345 to tak mało?
Rejestracja: 2010
  • 1024 / 2 / 0

Gdzieś Ty był przez ostatnie kilka dni? :D 1/3 ćwiary, 600mg kody - to tak ostatnio jakoś było.

Kurwa, z tym telefonem to mi teraz podpowiedziałeś. Pomyślałam o lombardzie. Zastawić i mieć na weekend, a potem szybko w tygodniu wykupić i uciekać do domu. Dobra opcja. Tylko ciekawe czy bez pudełka i papierów biorą. Ale nie, nie mogę. Będę silna. Wytrzymam i się będę uczyć, żeby mieć ten ostatni egzamin z głowy, a potem dopiero w nagrodę będzie ćpanie.

A propos lombardu to mi się przypomniało jaką patologią jestem. Kurwa, ile ja biżuterii (nie swojej) sprzedałam, żeby mieć na te jebane narkotyki. Ponad tysiąc złotych pewnie łącznie dostałam. A wiadomo, że warte to było sporo więcej. :'( Wstyd mi strasznie.

Czy LSD i inne psychodeliki mogą pomóc chorym i cierpiącym?

Psychodeliki same w sobie świata raczej nie uratują, ale wiele wskazuje, że w odpowiednich warunkach mogą przyczynić się do ratowania indywidualnego świata wielu cierpiących osób – mówi w rozmowie z Onetem Maciej Lorenc, socjolog zajmujący się tematyką środków psychodelicznych, autor książki "Czy psychodeliki uratują świat?".

Protest mieszkańców Pragi przeciwko ośrodkowi dla bezdomnych i narkomanów w Szpitalu Praskim

Przy szpitalu Praskim ma powstać Centrum Pomocy i Redukcji Szkód dla osób uzależnionych oraz znajdujących się w kryzysie bezdomności. Miejsce to zostało wybrane przez władze miasta w ramach Komisji Dialogu Społecznego z NGO i instytucjami które zajmują się przeciwdziałaniem uzależnieniom (np. Krajowym Biurem Przeciwdziałania Narkomanii). Centrum Pomocy ma znajdować się w budynku, który jest częścią szpitala i jest odgrodzony od zamieszkanego terenu. Ten pomysł nie podoba się okolicznym mieszkańców.
Rejestracja: 2011
  • 240 / / 0

Pozwolę sobie odpowiedzieć, chociaż nie udzielam się tu jakoś zbytnio.

Też ostatnio dostałam pracę, długo nie mogłam nic znaleźć. I przez ostatnie dni żyłam w zasadzie tylko pracą, a teraz mam wolne i nie wiem co ze sobą zrobić, więc biorę się za sprzątanie, a potem lecę do miasta po nowe słuchawki i kodę. Moja poliksytomańska natura skłania mnie ostatnio w stronę depresantów, tak jakoś.

Ale nie mogę się doczekać aż znów do pracy pójdę. Lubię pracować.
Rejestracja: 2007
  • 3739 / 43 / 0

Mnie grzeje do teraz, dorzucilam rano 150 mg DXM. Ogarnia mnie dziecieca radosc, poza tym mam tu 15 stopni i slonce za oknem. :-D W butelce obok jeszcze 150 mg kodeiny z Antidolu. Nie mialam zmory nocnej, za to hipnagogi i sny na jawie - przysypiajac slyszalam moich rodzicow flirtujacych za drzwiami. Raz, ze z nimi nie mieszkam, dwa, zeczule slowka to nie oni. Co ciekawe Kosmo odpowiedzial cos adekwatnego do ich rozmowy, ktorej nie bylo. Odpowiedzi byc moze tez nie. Ale Kosmo byl.

Zgrzalo mnie duzo mocniej niz jego, natomiast on pobil rekord w dlugosci czkawki. 2,5 h. :-(
Rejestracja: 2007
  • 507 / 7 / 0

Najlepsze są kompulsywne rozmowy dwóch zgrzanych ćpunów na ostrym noddingu. Zawsze jak za mocno dałam sobie w palnik odpowiadałam na głos na te myśli, druga osoba robiła to samo, po czasie przeradzało się to w rozmowę godną stałych klientów psychiatryka.

Och, gdzie te czasy... daleko, daleko. Teraz do podobnego stanu mogłabym się doprowadzić chyba tylko helem iv. :-(

TRD

Rejestracja: 2011
  • 597 / 2 / 0

@Opia

A to tu to tam byłem %-D głównie tam. Wezmą Ci tel bez papierów i pudełka tylko mniej hajsu wypłacą. Ja korzystam z usług lombardów kiedy mnie przyciśnie, nie zawsze na ćpanie. Czasem na fajki czy żarcie %-D. Telefon to zawsze dobre zabezpieczenie na ciężkie chwile ;) tylko w lombardzie dadzą Ci 50% wartości rynkowej danego sprzętu, nie liczył bym na więcej. Zastawiasz tel za 60zł a oni go potem wystawią za 120-140zł. Nie jest to interes życia ;) chyba, że wykupisz. Jak się zawsze wykupuje to jest spoko, parę zł doliczą a dupe sobie uratujesz w razie kryzysu. ;)

Trzymaj się :hug: trzeba być twardym jak Space Marines %-D
Podjarałem się ostatnio franchise warhammera 40k :diabolic:
btw. gra ktoś może w Dawn of War: Soulstorm albo Dawn of War II ? Pograł bym na hamachi z kimś %-D czy tam innym gównie, bo hamachi mnie ostatnio wkurwiło nieziemsko, nie chcę już tego szajsu. D:

@Senna

Gdzie pracujesz? :) Ja nie lubię pracować, ale lubię zarabiać %-D a niestety te dwie rzeczy są nieodłączne, jak koks i śluzówka
Rejestracja: 2011
  • 240 / / 0

Na razie roznoszę ulotki i czekam aż zwolni się miejsce na jakimś montażu czy produkcji (w sensie, mam już zaklepane, ale nawet nie wiem co się tam dokładanie robi, na pewno coś nudnego, ale ważne, że kasa jest).
Mój pracoholizm jest sposobem na niesiedzenie w domu. Gdybym mogła, chętnie bym ciągle po 16h na dobę pracowała, z wolnymi weekendami, żeby tylko nie siedzieć w domu.

TRD

Rejestracja: 2011
  • 597 / 2 / 0

A czemu nie lubisz siedzieć w domu, jeśli nie masz nic przeciwko że pytam? Większość grzejników ceni swój DOM i traktuje go jak fortecę. %-D Ja pracowałem długo na hali produkcyjnej, różne wyroby ze stali itp. Podkładasz element, naciskasz guziczek, prasa robi JEB, odkładasz gotowy element na bok. I tak 5000 takich samych części zrobić np. w parę godzin. %-D Ta monotonia jest okropna dla mnie, wolę jak coś się dzieje. Świetnie mi się pracowało jako kurier na przykład. W takiej nudnej pracy ciągle i tak myślę o ćpaniu, zresztą nie raz i nie sto razy siedziałem przy tej maszynie naspeedowany albo ugrzany. :P
Rejestracja: 2010
Użytkownik nieaktywny
  • 232 / / 0

Ja pracowałam jako Fundraiser, chodziłam z kampanią ratowania pszczół Greenpeace w wakacje. Bardzo dużo mnie to nauczyło, przede wszystkim pewności siebie nabrałam... Nawet kiedyś babka stwierdziła, że zajebisty byłby ze mnie handlowiec i wzięła ode mnie nr tel w razie gdyby coś dla mnie miała. Niestety, nie mam już tamtego numeru, trudno, życie ;-)
I w poligrafii kiedyś wrzucałam/wklejałam/foliowałam gażdżety do gazet. Jakoś w drugiej gimnazjum.

Teraz się puszczam, hehehehe. Nie no, żartuję, brudnych lodów nie robię i nigdy nie robiłam ;-) Zdarzyło mi się parę razy spotkać z facetem za hajs, ale nigdy tylko i wyłącznie na seks i nigdy z umorusanym bucem. Był takie jeden, całkiem spoko. Na plejaku nakurwialiśmy :-D bardzo w porządku gość, tylko zapracowany bo jego branża to IT i jakoś się rozeszło.. Aczkolwiek mam jego książki, więc na bank się odezwie :-D Ja natomiast nie mam już ochoty na takie spotkania, nie wiem, prawdopodobnie chciałam zrobić na złość byłemu albo sobie udowodnić, że jestem coś warta. W ten zresztą sposób poznałam mojego obecnego przyjaciela. :heart:
Mam stypendium z uczelni, kieszonkowe od babci, mamy i wujka, także średnią krajową wyrabiam miesięcznie, nie muszę się dodatkowo szmacić. :cool:
I co z tego skoro tysiak idzie na mieszkanie :rolleyes:
A drugie dwa tysiące na zmienianie stanu świadomości :-|

EDIT: No i dziś 420mg pseudoefki z Apselanu (jakiś tańszy zamiennik Sudafedu), które mnie urabia jak 225mg kodzi :*)
Rejestracja: 2011
  • 240 / / 0

Taka mechaniczna odmóżdżająca praca czasem jest spoko, ale nie na dłuższą metę.
Nie chodzi o żadne problemy w domu czy coś w ten deseń. Jakoś tak po prostu nie lubię. Mogłabym siedzieć w domu, gdybym była sama. A tak tu siostra młodsza przyjdzie i nie daje mi spokoju, tu rodzice coś chcą. No i lubię coś robić, a w domu ciężko czasem mi się zmobilizować, żeby robić coś więcej niż siedzenie przed kompem przez cały dzień. Jak coś ćpam w domu, czy to dysocjanty czy mj czy coś innego to o wiele łatwiej mi się zmobilizować do jakiś kreatywnych zajęć, ale za ćpaniem w domu też nie przepadam.

Ale miałam dzisiaj perypetie apteczne, prawie jak z czasów licealnego ćpania Acodinu. Odwiedziłam cztery apteki w tym jedną dwa razy i ledwo udało mi się zdobyć Acodin i Antka. Jedna babeczka chyba z miejsca za gimbazę mnie uznała, bo nawet nie sprawdziła, czy jest Antidol tylko od razu stwierdziła, że nie ma. Ach to życie aptecznego ćpuna, tak pełne emocji :-D

pseudoefka chuj. Po niczym nie miewałam takich zwał jak to tym i kofeinie. Żyć się nie dało. Poza tym @Tifaa jak stymulant może Cię urabiać tak jak opio? ;)
Posty: 1999 Strona 144 z 200
Wróć do „Opioidy - knajpa”
Na czacie siedzi 2263 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 1 gość