Klozapina - Wątek ogólny

Leki stosowane w leczeniu zaburzeń psychicznych.
Zobacz też: Wikipedia

Moderator: Leki

Posty: 77 Strona 8 z 8
Rejestracja: 2011
  • 7241 / 725 / 0


@Danaon
600 mg ( 2-2-2 )
Rejestracja: 2018
  • 117 / 2 / 0


@UJebany
To bierzesz kosmiczne dawki. Ja biorę 150mg.

------------------------------------------------

Zwiększyli mi dawkę na 100-0-200.
Ślinotok potężny... Muszę kłaść ręcznik na poduszkę, bo budzę się z zaślinioną...

Scalono. taurinnn

Organizatorzy imprez opisują najdziwniejsze sposoby szmuglowania na nie narkotyków

Jeśli jest jakaś zasada, która nagminnie łamana jest we wszystkich klubach, barach i na festiwalach muzycznych, z pewnością będzie nią ta dotycząca narkotyków i zakazu i ich wnoszenia...

Legalna marihuana na rachunku za wodę z Łomżyńskiej Spółdzielni Mieszkaniowej

Zdjęcie reklamy "legalnej marihuany" z Holandii umieszczonej na rachunku łomżyńskiej spółdzielni mieszkaniowej podesłał Gazecie Współczesnej czytelnik. Co więcej sprawdził, że reklama jest kłamstwem.
Rejestracja: 2011
  • 7241 / 725 / 0


Ja tez kładę ręcznik na poduszkę.
Rejestracja: 2010
  • 3 / / 0


Oficjalna dawka 200, zasadniczo jak mogę i czuję się na siłach schodzę do 150; 1 dawka 40-60 min przed pewnym zaśnięciem. I co mogę powiedzieć? Nienawidzę tego skurwysyństwa. Biorę ponad 2 lata. Mniej pamiętam. Mniej zapamiętuję. Mniej mnie we mnie, z miesiąca na miesiąc...
Ale to jedyna rzecz(poza ultrademonicznym skurwymiksem Rispolept+Pernazyna) która działa. W zasadzie to bardziej "coś robi" niż faktycznie działa.

Mam zdjagnozowaną schizofrenię paranoidalną, objawjającą się jedynie halucynacjami słuchowymi w postaci cisnących mi głosów znających kilka wrzutek na krzyż:
-"jesteś pedałem"[jestem 100% hetero]
-"gówno znaczysz"[konkrety? myślałem chodzić po trawnikach wtykając maleńkie flagi Unii Europejskiej w każdą kupę, tylko po to, żeby na "gówno znaczysz" z czystym sumieniem odpowiadać "tak właśnie robię"]
-"jesteś ciotą"[moją naiwność wyliczyłem na 8%, więc jeśli jest wyznacznikiem cioty to w 92% nie jestem; na dodatek w 20-30% nie dam se w kaszę dmuchać z automatu(tj. wyczuję podstęp natychmiast), więc jestem w tych 25%... anty-ciotą? minus? to się odejmuje od tych 8 do wartości -17% jeszcze jakieś pytania?]
-powtarzanie nawet do tygodnia prześmiewczo, jak umysł mi podpowie złe słowo i wyjdzie jakiś absurd, albo jak szukając określenia na coś przez myśl przejdzie coś zupełnie nietrafionego. Tylko dokładnie słowo w słowo moją nietrafną myśl, i zawsze ironicznie, mimo że nie słyszałem od nich jak żyje ani jednej udanej ironii
-w fazie ostrej pociski następują nawet co 5-15 sekund, żaden mnie nie boli(są zwyczajnie fałszywe), ale ich nieuchronność. ciągłość i nieustępliwość powodują mega depresję i demotywację do czegokolwiek

Teraz klozapol. Klozapol bardzo osłabia a nawet wyłącza na całe tygodnie i miesiące wszystkie głosy. Niestety, nie pomaga; w sensie "nie jest lekiem". Kłóciłem się o to z lekarzem na ostatniej wizycie; że w walce z głosami klozapol odpowiada jedynie trzymaniu konkretnej gardy, ale nie jest w stanie wyprowadzić żadnego ciosu; utrzymuje "status quo", charakteryzujące się przejebanymi efektami ubocznymi i pewnością, że odstawienie do 0 pociąga za sobą pełen nawrót objawów w przeciągu max 2 tygodni.
Podobno on sam prowadził przypadki, w których udało się zejść do zera bez nawrotu objawów. Ale wszystkie dwa(!) spośród nich charakteryzowały łagodniejsze objawy i łączny czas leczenia poniżej jednego roku.
Ja mam formę przewlekłą. Biorę kloziego ponad 2 lata. Nic innego nie działało, to był dla mnie"wybór ostatniej szansy".
To mnie zabija od środka. Gdyby choć w zamian leczyło...
To nie jest lek. To jest jebany paracetamol. Zbija skutki, redukuje objawy... Nie tyka przyczyn, nie powoduje poprawy. Po 2 latach mam dosyć. Z miesiąca na miesiąc moje "przejebane" rośnie. Czuje coraz mniej mnie we mnie, z każdym tygodniem. Wiem dobrze, że to klozapol. Ale jedyna alternatywa to głosy.

Rozmawiałem z lekarzem. Przedstawiam w miarę rzetelną rekonstrukcję.

-Wytrzymam jeszcze rok. Maksymalnie półtorej.
-Cóż, musi pan wierzyć. Dziś leczy się zaburzenia obsesyjno-kompulsywne wszczepiając w precyzyjne punkty mózgu maleńkich elektrod, które pobudzając elektrycznie dane obszary całkowicie wygaszają objawy. Niedługo będziemy leczyć tą metodą depresję. Wie pan, medycyna robi ogromne postępy. Za pięć lat...
-PIĘĆ LAT?
-Za pięć lat być może będziemy tak leczyć problremy schizo- i psycho- typowe.
-Za pięć lat... Być może... Pan siebie słyszy? Rok dotrwam z trudem. Półtorej to moje maksimum. Boże... Kolejne PIĘĆ lat na klozapolu. Wolę od razu umrzeć.
-Pan żartuje.
-Mam jeszcze uwierzyć, że głosy generuje mój umysł? Samoczynny system autodestrukcji na przekór intynktowi samozachowawczemu i na pochybel korzyści ewolucyjnej? Wie pan. Znam gościa specjalizującego się w zielarstwie, paramedycynie, ale też magii i okultyzmie. Opowiadał mi o tzw. serwitorach, autonomicznych półświadomych bytach energetycznych bez formy fizycznej, o ograniczonych możliwościach zmiany i rozwoju, podobnych do programów napisanych do konkretnego zadania i nasłanych na konkretną osobę. Nie wierzę w serwitory. Ale sposób i zakres działania głosów pokrywa się z ich opisem niemal dokładnie. W tym tygodniu przeprowadzamy magiczny rytuał, podczas którego powinienem być w stanie go zobaczyć, a być może nawet zaatakować... Oceniam szanse powodzenia na 1%. To o wiele więcej niż pański wyrok. Niż PIĘĆ lat.

[rytuał się odbył <36o mg dxm dla pacjenta, 240 mg magikowi>, widziałem gdzie jest i jak wygląda(jest zielony, śliski, mniej więcej pokrywa się z hipokampem<co tłumaczy trochę skuteczność akurat klozapolu>, ale wbija się trzema mackami w mózg o wiele dalej i głębiej); tym niemniej mogłem go dotknąć, ale nie byłem w stanie odczepić czy chociaż przesunąć]

-Ale pan mówi o magii. Takje objawy najczęściej powodują zaburzenia w przekaźnictwie między neuronami lub obszarami mózgu.
-Mój mózg mi to robi? Jak w to uwierzę to umrę.
-Medycyna jest zdania...
-Że mam żreć klozapol pięć lat. By uciszyć objawy generowane przez mój mózg. Później. Być może. Mam wierzyć?!?

[Tak, wierzę. Że za rok nie będę słyszał głosów ANI jadł leków. "naiwnie" - rzekłby specjalista. "bezpodstawnie" - dodałaby medycyna]

-Wiec niech pan zamawia karetkę. Bo zachodzi realne zagrożenie że targnę się na swoje życie, i powinienem przebywać pod obserwacją dla własnego bezpieczeństwa.

-Pan teraz żartuje. Ile lat już się znamy? [wypowiedział słowa]
-Blefujesz koleś. Nic nie zrobisz. Nie dasz rady. [wyczytałem spomiędzy warstw wyuczonego uśmiechu]
-Pięć lat na sztywno. A potem się zobaczy. [brzmiał wyrok w mojej głowie]

Od tego czasu mijają dwa miesiące. Większość tego czasu przypada na zawieszenie przy grach komputerowych lub latanie na stymulantach. Wtedy nie słyszę głosów. I nie czuję ujebania lekami. I nawet nie myślę, bo na cholerę myśli, gdy każda jedna ryzykuje obleśny komentarz? Szukam wyjścia. Klozapol zabija. Powoli. Nie chcę umierać. Mam cholernie dobre powody by żyć.

Chcę tylko tego co Ty masz. I On ma. I Oni Wszyscy. Co prawie każdy ma z miejsca.
Nie brać leków i nie słyszeć głosów... Jednocześnie... Zapłacę, i nie żartuję. 1200 euro w ratach na przestrzeni 6 miesięcy. 5160 polskich złotych po kursie 4.3... Za rozwiązanie problemu. Dla mnie to warte o wiele więcej niż piszę. I, wierz lub nie, ale nie należę do ludzi robiących z gęby dupę.
Rejestracja: 2012
  • 2 / / 0


400mg zarzucone bez uprzedniej wiedzy o dawce oraz dokładnej wiedzy co to jest, nad ranem po amfetaminowym dniu i nocy. 15 minut po zjedzeniu nieskuteczna próba zwymiotowania, silne zawroty głowy i tracenie kontaktu z otoczeniem, serce mało nie wyskoczyło z klatki, silny atak paniki (pech chciał że wszedłem do pracy, musiałem się ewakułować bez słowa), po drodze nogi odmawiały posłuszeństwa i upadałem co chwile na kolana, zdążyłem dojść do domu, dalej film się kończy na najbliższą dobę. z opowiadań wiem że przez 6 godzin na zmiane zasypiałem, za chwile się budziłem i chodziłem po domu gadając do niewidzialnych kolegów, ślina mi ciekła z mordy aż do ziemi, robiłem najróżniejsze nielogiczne rzeczy, po 6h spałem do nastepnego ranka. Następny dzień w połowie przespałem, kolejny był bardzo ciężki, dzisiaj jest nieco lepiej.

Istnieje jakiś lek na głupote po dragach?
Rejestracja: 2018
  • 117 / 2 / 0


Masakra ze ślinotokiem po tym leku. Kładę na poduszkę złożony ręcznik kąpielowy, ale i tak budzę się z mokrą...
Macie jakieś sposoby na to ?
Rejestracja: 2018
  • 11 / 5 / 0


Dostałem od koleżki kilka tabletek po 100 mg każda. Ziomek zasugerował żebym na pierwszy raz przeciął tabletkę na pół i wrzucił 50 mg, bo było już kilku, którzy wpychali to w siebie na umór dla dobrej "bani", a kończyło się kilkunasto godzinnym snem oraz ciężkim zamuleniem po przebudzeniu, utrzymującym się przez kolejne kilka godzin. Osobiście stosuję ten lek w dawce nie większej niż 50 mg i tylko i wyłącznie w sytuacjach gdzie po solidnej dawce kryształu, amph lub kota mój umysł oraz organizm głośno domagają się chociaż kilku godzin snu. Po sobie mogę stwierdzić, że rzeczywiście działa świetnie nasennie, zwłaszcza w sytuacjach gdy ciągniemy maraton na stimach, a na następny dzień trzeba wstać do pracy lub po prostu jakoś funkcjonować wśród świata żywych. Gdzieś tam przeczytałem, że może wzmacniać działanie opio, a alkohol wzmaga działanie uspokajające lecz nie jestem w stanie tego potwierdzić gdyż zarówno po uprzednim spożyciu alkoholu jak i morfiny (osobno bądź razem), bardzo szybko te 50 mg kładło mnie spać. Osobiście uważam, że stosowanie rekreacyjne jest kompletnie bezsensowne jednakże znajduje wręcz perfekcyjne zastosowanie po dłuższym użytkowaniu stimów gdy organizm rozpaczliwie domaga się chociaż tych kilku godzin snu.
Posty: 77 Strona 8 z 8
Wróć do „Neuroleptyki”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości