Nerwica, stres temat ogolny

Dział, w którym omawiane są konkretne kondycje, oraz ich wpływ na i współzależności z efektami środków psychoaktywnych.

Moderator: Zdrowie

Posty: 437 Strona 42 z 44
Rejestracja: 2010
  • 623 / 54 / 0


08 lutego 2019SampleTube pisze:
Dzięki wielkie, mam dokładnie tak samo obecnie. Antydepresantami się leczyłeś? Po jakim czasie efekty? :)
Leczyłem się różnymi rzeczami. Mirtazapiną - bo przy okazji nerwicy miałem ogromne problemy ze spaniem, no i ten puls 90-100 też nie ułatwiał zasypiania. Natomiast efekt anty-nerwicowy znikomy. Potem jeszcze trazodon, pregabalina, pramolan, benzo. Z tego wszystkiego to najlepiej pomagało oczywiście benzo %-D Po nim czułem się przez kilka godzin jakbym nie miał nerwicy. Pregabalina też jest dobra na lęki, tylko, że "ogłupia" i "otumania". Dziwne uczucie takiego ogłupienia, ale innego niż po alko.

Natomiast żaden z tych leków nie pomógł długofalowo. Jedynie doraźnie i żeby przetrwać najgorsze chwile. "Wyleczyło" (choć i tak nie na 100%) dopiero ustabilizowanie swojej sytuacji życiowej (finansowej i emocjonalnej). Było to bardzo trudne, ale się udało. Tak naprawdę 90% nerwic to są konflikty wewnętrzne w człowieku, poczucie zagrożenia (przed stratą pracy, przed przyszłością, odpowiedzialnością, chorobą), które jako dorośli kisimy w sobie. Tylko, że to w końcu wybucha. Ludzie piszą o zaburzonej równowadze chemicznej w mózgu i.t.d. To jest prawda ale myślę, że to mylenie skutków z przyczyną.

Wciąż jednak nie mam gwarancji, że się kiedyś nerwica nie odezwie. Mogę mieć znowu trudności życiowe, którym ciężko będzie podołać i wszystko wróci. Staram się być na to gotowy. I tak się cieszę, że jest lepiej. A objawy miałem takie jak tutaj ludzie piszą: lęki, bezsenność, otumanienie, zawroty głowy, problemy z jedzeniem, depresja. Byłem przekonany, że to nigdy nie minie i czułem się jakbym wegetował. Jednak się udało.
Rejestracja: 2016
  • 1082 / 82 / 0


No stary, ja mam kompletnie taką samą sytuacje. Z psychiką jakoś sobie zawsze radziłem, ale od kiedy mam objawy somatyczne, jest tragedia. W dodatku hipochondryczne zapędy mi się odpaliły, o które bym w życiu siebie nie posądzał

Teraz najgorsze są skoki ciśnienie i puls, często też dyskomfort w żołądku (O ile to nie problem z wątrobą/jelitami, na to też się nakręcam), pocenie się. Nie ma chwili żebym odpoczywał, cały czas myślę nerwicowo. Dodatkowo bezsenność

Stosowałem:

-Opipramol
-Trazodon
-zolpidem

Wszystko głównie na problemy ze snem, ale nawet zolpidem chuja daje. Nadzieja w SSRI i benzo tak myślę

W Warszawie wszyscy biorą dopalacze. Ale często myślą, że to koks

Tu był. Tu ćpał. Tu pił. Jaś Kapela o tym, jak się bawił (i jak zgonował) po dopalaczach.

E-papierosy będą zabronione do czasu ustalenia, jaki mają wpływ na zdrowie? Nowe przepisy w USA

San Francisco jako pierwsze w Stanach Zjednoczonych zaproponowało, że zakaże palenia elektronicznych papierosów dopóki amerykańskie władze nie przedstawią oficjalnych danych na temat konsekwencji zdrowotnych wapowania, które staje się coraz popularniejsze wśród młodzieży.
Rejestracja: 2010
  • 623 / 54 / 0


To właśnie najbardziej wykańczało - to ciągłe nakręcenie. Organizm zachowuje się tak jakby Cię goniło stado wilków, a tymczasem siedzisz na kanapie. Nawet w nocy nie ma spokoju, bo spać się nie da = człowiek jeszcze bardziej zmęczony, ale odpocząć się nie da. Ja być może bym szybciej to ogarnął ale myślałem, że to nigdy nie minie. To jest najgorsze podejście, uwierz mi, że kiedyś się Twój stan ustabilizuje.
Oczywiście nie mówię, że leki są do bani i tylko zmiana myślenia pomoże. Ja gdyby nie benzo to nie umiałbym się skupić i pójść do przodu, żeby załatwić pewne sprawy w życiu. A póki ich nie załatwiłem, nie ustabilizowałem swojej sytuacji nerwica i bezsenność jeszcze bardziej napierdalały. Błędne koło.
Spróbuj jeszcze pregabaliny. Benzo dla nerwicowca to zbawienie, ale sam pewnie wiesz jak można z tym popłynąć. Ja jeszcze zacząłem piwa pić, bo po takim czworopaku czułem się całkiem fajnie, z tym, że w nocy/na następny dzień było jeszcze gorzej. No i ogólnie przez nerwicę to kace przechodzę o wiele gorzej niż kiedyś. Także alko warto również ograniczyć, ale wiadomo jak to jest ;)

Polecam Ci również Forsen na spanie, zawsze trochę pomaga, ale to może trochę później jak już wstępniesz opanujesz nerwy i będziesz potrzebować czegoś do stabilizacji snu.
Rejestracja: 2016
  • 1082 / 82 / 0


Forsen to jakaś chujnia, mi nawet zolpidem w dawkach 30-40mg pod język ledwo pomaga, i to też naciągane mocno "pomaga"

Ale dzięki wielkie za te posty. Opisujesz to dokładnie w sposób, jaki to czuję. To jest straszne, bo to jest silniejsze od człowieka, nawet jak masz pełną świadomość tego co się dzieje. To jest chore, że człowiek naćpany czuje się lepiej, niż trzeźwo. Po alkoholu większość objawów ustępuje, to jest potwierdzone, ale na drugi dzień tak samo mnie puls/ciśnienie rozpierdala

Mimo że jestem całkowicie czysty od miesiąca, nikotyny nawet pozbyłem się ze swojego życia, a myślę nad samobójstwem. Rzuciłem, bo też mi jaranie wchodziło na serce. Chuja kurwa, wcale aż tak bardzo się nie obniżyło ciśnienie. Biegam, jeżdżę na rowerze, ćwiczę siłowo

TO CHUJA DAJE

Wolałem już życie ćpuna, serio. Nawet na trzeźwo między zażywaniem się lepiej czułem, teraz z nerwów sobie nic nie przyjebie, chyba że benzo i hel

W środę lekarz, bo sprawdzałem czy są fizyczne przyczyny nadciśnienia. Jak mi nic nie przepisze na informacje o ciśnieniu z nerwów 190/92 106bpm i brak działania zolpi, to skurwysyna rozniosę. Mam niecałe 23 lata do chuja, to jest pojebane mieć takie wartości
Rejestracja: 2011
  • 1331 / 476 / 0


@SampleTube Jakiś beta-bloker powinien Ci wypisać.
Rejestracja: 2016
  • 1082 / 82 / 0


Wypisał mi Co-Prestarium Initio wcześniej

Brałem pół miesiąca, wyniki były jeszcze gorsze (Ciśnienie). Przestałem i nawet trochę spadło. W piździe mam jakieś kurwa beta-blokery, EKG wyszło ok
Rejestracja: 2011
  • 1331 / 476 / 0


Mi dał propranolol, tak sobie działa. Ale psychiatra Ci to wypisał?
Rejestracja: 2016
  • 1082 / 82 / 0


Do psychiatry się zapisałem dopiero, mam na 18.02

Poszedłem najpierw do rodzinnego, bo raz że myślałem, że sobie poradzę z nerwicą, dwa myślałem, że może faktycznie coś sobie uszkodziłem z układem krążenia. W 2017 dwa razy mi się serce zatrzymało po opio, waliłem stymulanty i E-Papieros palony przeważnie na okrągło więc ciśnienie i tętno cały czas podwyższone

Od końcówki 2018 jest tylko gorzej, pomimo niemałej abstynencji. Jestem już prawie pewny, że to tylko i wyłącznie nerwy. Miałem dni, kiedy nic mi nie dolegało, bo po prostu miałem lekką głowę. Chód/bieganie nie wywoływał tachykardii, a to u mnie zdarza się coraz częściej

Często "drży" mi serce/klatka piersiowa, to akurat też wyszło na EKG. To raczej również stres, dodatkowo chujowo sypiam już od pół roku ponad
Rejestracja: 2010
  • 75 / 7 / 0


Objawy somatyczne są niemożebnie ciężkie do okiełznania. Nadal mam nawroty, choć już w momencie, kiedy zaczyna mi się kręcić w głowie, czy czuję podwyższone tętno - jestem w stanie się ogarnąć na tyle, że przechodzi. Według mnie najgorsze jest tłumaczenie sobie, że nic się nie dzieje; jest okej, jestem zdrowy - bo tylko nakręca na myśl, że jednak coś jest na rzeczy - choć to akurat bardzo pomagało mojej mamie (czyli wnioskuję, że mocno subiektywna kwestia). Na mnie działa opcja typu wyjebane - co się może stać - umrę, zadzwonię po ambulans, wyjdę z chaty w samych gaciach po pomoc? No nie może być kurwa gorzej, niż nie radzić sobie ze samym sobą. Nie ma nic ważniejszego, niż równowaga, więc jebać. Może komuś to pomoże, choć dla każdego pewnie to inny pretekst będzie ratunkiem. Zawsze szkalowałem czcze pierdolenie, że "wszystko jest stanem umysłu", ale jest. Jeżeli jesteś podatny/a na sugestie i zwłaszcza - autosugestie - często pomocne okazać się mogą różnego rodzaju teksty kultury - wciągnij się w serial, gdzie główny bohater jest herosem nie do zajebania, a podświadomie przyswoisz jego podejście. Głupie z pozoru, ale w niektórych przypadkach się sprawdza. Ni chuja to nie jest katar, że leczony czy nieleczony po siedmiu dniach zniknie. Trzeba pracować.
Rejestracja: 2018
Użytkownik nieaktywny
  • 271 / 16 / 0


Zawsze wiązałem nerwice z tym ze miałem ja od dziecka. Nie reaguje na żadne leki antydepresyjne, leków miałem od groma- w końcu trafiłem na moklo.
Uspokoiło mnie i czuje się na nim świetnie. Zdziwiło mnie to wiec dopuściłem do siebie myśl ,że nie mam typowych dla nerwicy objawow a raczej niektóre.
Sięgnąłem do przeszłości. Juz jako mały lujek byłem podejrzewany o jakaś nadpobudliwość przez rodziców a także nauczycieli. Jednak nic z tym nie zrobili.
Potem zaczęły się tiki, problemy emocjonalne, wrażliwość na krytykę itd
Np deptałem zabawki albo wchodziłem komuś w zdanie.
Teraz nie potrafię skupić się na jednej rzeczy, książki nie potrafię przeczytać chyba ze max 2 strony, na przystanku muszę chodzić w kółko, 3 szkoły średnie w 3 lata %-D Ciągła potrzeba emocji, nieadekwatne emocje w stosunku do innych i mógłbym gadać i gadać o rzeczy która mnie jara. Dodatkowo przeżywam bardzo długo starcia z innymi, a jak mi coś nie pasuje to odrazu mógłbym zaatakować druga osobę. Jak siedzę czy śpię to nogi ciagle w ruchu. Cały czas pale fajki a mam dopiero 18...
Dodatkowo alko i GBL działają na mnie najlepiej i nie mam gonitwy mysli takiej. Kooda, benzo, mj nie widzę w tym nic nad wyraz przyjemnego.
Słyszałem ze taka nadpobudliwość niesie za sobą ryzyko problemów emocjonalnych w przyszłości i może patrzyłem na sytuacje zbyt powierzchownie. Muszę to obgadać z lekarzem, co myślicie o tym?
Posty: 437 Strona 42 z 44
Wróć do „Zaburzenia somatyczne, psychiczne i psychosomatyczne”
Na czacie siedzi 73 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości