Granice wytrzymałości - cmc'ki

Pochodne katynonu, zawierające w strukturze atom z grupy fluorowców, nie pasujące do powyższych kategorii.

Moderator: Stymulanty

Posty: 68 Strona 4 z 7
Rejestracja: 2017
  • 4912 / 673 / 0


[mention]GG Allin[/mention]

Napisal:
, na drugim miejscu dałbym nie mefedron tylko 4cmc (samo wejście, bo działanie iv jest chujowe, za dużo serotoniny)
Dopaminy?
Rejestracja: 2009
  • 1765 / 217 / 0


^up
[mention]Stteetart[/mention]
Nie, serotoniny (mogłem się jebnąć; w każdym bądź razie z meta- i -klefedronu chodzi mi o ten bardziej serotoninonergetyczny; ten dopaminowy (3cmc jak dobrze pamiętam) ma słabe wejście na dopaminę przy wjeździe na iv w porównaniu do wcześniej wspomnianych bk).

Farmaceutyczny gigant oskarżony o wywołanie fali śmiertelnych przedawkowań

Nad potężną rodziną Sacklerów – właścicielami amerykańskiej firmy farmaceutycznej Purdue Pharma produkującej OxyContin – zbierają się czarne chmury. Czy w końcu nadszedł czas, by zapłacili za swoją rolę w rozpętaniu i podtrzymywaniu największej epidemii uzależnień w historii USA?

Medyczna marihuana będzie dostępna w Irlandii w ramach programu pilotażowego

Irlandzkie ministerstwo zdrowia zdecydowało o uruchomieniu programu pilotażowego, który pozwoli chorym korzystać z medycznej marihuany.
Rejestracja: 2017
  • 4912 / 673 / 0


4cmc
Na-dop-ser
55 / 42 / 144

4mmc
Na-dop-ser
63 - 49 - 118

3cmc
55 - 47 - 410
Rejestracja: 2009
  • 1765 / 217 / 0


O, to dobrze prawiłem jakoby 4cmc mocniej na sero niźli mefedron. Nie mniej dziwi mnie tak ogólnie wynik dla 3cmc - serio, bo w odróżnieniu od 4cmc działał pobudzająco podczas gdy samo 4cmc było bardziej kanapowe (w stylu rozpływania się na niektórych amfetaminach i MDMA)
Rejestracja: 2017
  • 4912 / 673 / 0


Im nizsza wartosc tym mocniejsze dzialanie.
Do tego dochodza "szczegóły" jak roznice w receptorach.
Rejestracja: 2018
  • 141 / 8 / 0


@ledzeppelin2 Napisz na privie od kogo ten sort i ci powiem dlaczego nie zadziałał. Ja w kwestii 3/4-CMC jestem jak Przewodnik Michelin, powiem ci czy miałeś dobry sort. Po drugie to nie musi być tolerancja, a przepuszczalność śluzówki. Jak ktoś jedzie długo na chlorach, szczególnie 4-CMC sniffem to ma popaloną śluzówkę i po prostu potem wszystko przelatuje bo nie ma jak się wchłonąć.

A co do wymiany zdań powyżej. Jak ktoś nie miał styczności z prawdziwym 4-CMC to nigdy nie zrozumie, że jest to co najlepsze w tej substancji to wjazd na dopaminę ucywilizowany wyrzutem serotoniny. Po prostu już od wielu miesięcy nie ma nigdzie dobrego 4-CMC tylko jakieś odpady.
Rejestracja: 2015
Użytkownik nieaktywny
  • 1251 / 148 / 0


Jeśli ledzeppelin2 szamiesz psychotropy to naturalnie, że 4cmc dał plame bo sie skupia głównie na działaniu sero które pewnie zostało zblokowane, ale zapewne znajdziesz se dobry sort :old:
I tu naprawdę nie jest kwestia podania bo po takiej przerwie przy klefie z nosa stałby się drugim mesjaszem xd

Co do tematu, ja podobnie jak ktoś wcześniej pisał, przerabiałem maksymalnie gieta, nie wiem jak wy możecie ciągnąc to dalej cholerni masochiści, gdy były czasy mocnego walenia zdarzyło się, że kupowałem drugi worek na kolejny dzień, ale wtedy desperacko kołowałem benzo albo mocne zioło, żeby to przerwać wyrzucając reszte sortu do kibla bo autentycznie nie mogłem już tej trucizny.
Wiadomo, że nie ma przed tym ucieczki jeśli się wali długo, inaczej się nie osiągnie satysfakcji ale sam meta-klefedron medyczny ( :diabolic: ) szczerze satysfakcje sprawia tylko na początku lub po bardzo długim detoxie, inaczej po przerobieniu łba to był zawsze prąd ciśnieniowiec z poryciem. Finalnie zamiast szukać granic albo nowych sortów, oczywiście wygodniej jest wyleczyć się z ketonów.

Długo, naprawdę bardzo długo tego w łapskach nie miałem, a gdy pojawiła się teraz nowa ustawa, mój umysł w obliczu nadchodzącego delegalu zaatakowały inscenizacje z dawnych czasów poprzeplatane muzyką i głębią ludzkiej egzystencji, jaką dawało odurzenie 3cmc u kryształowego prawiczka :retarded: O tak to były czasy :retarded:
Rejestracja: 2018
  • 70 / 8 / 0


To, że obecnie nie ma dobrego CMC jest wiadome.
Ale teraz ogólnie nie ma pewności co się kupuje.
To co pod nazwą 3CMC może być 4CMC (lub innym wynalazkiem) i odwrotnie.
Jedynie jakoś po tym jak dany sort działa, czy oral, czy sniff, jakie daje efekty, da się coś wykminić.
Było już pewnie tysiąc razy pisane ale branie leków na główkę plus ćpanie mija się z celem, można sobie tylko łepetyne przegrzać i popalić styki ;)
Nie ogarniam tego błędnego koła - najpierw złapanie deprechy przez ćpanie, potem leczenie jej lekami, a potem znowu ćpanie. Albo eliminujesz przyczynę i skutki jednocześnie albo daj sobie siana.
Rejestracja: 2018
  • 143 / 52 / 0


O, bardzo mi się podoba ten temat. :)

Pierwszym b-k z którym miałem do czynienia było 3-MMC. Jak wszyscy użytkownicy tego ketona pewnie doskonale rozumieją, leciało się po prostu do końca wora. Granice wytrzymałości? Cóż, ten keton nie uwypuklał w moim przypadku żadnych negatywnych odczuć. Wjazdu na serce brak, zmęczenie może tylko leciutkie, sen - często po prostu usypiałem rozpływając się w euforii (zdarzało się w środku nocy, że budziłem się by zajebać sobie mini szczura i dalej spać upierdolony, z ciarami na całym ciele). Nie mam pojęcia czy brak odczuwania jakichkolwiek negatywów był związany z moim krótkim stażem w ćpaniu b-k, stymulantów i ogólnie rzecz ujmując czegokolwiek, czy to po prostu znak rozpoznawczy 3-MMC. Jedyne negatywne wspomnienie związane ze "starą tróją" to wysyp białych krostek w jamie ustnej po zażywaniu brązowo-żółtego, arcyzajebiście wypierdalającego sortu, jebiącego rozpuszczalnikiem. To było wyborne, ale te krosty...blee
W każdym razie jest to mój lider wśród ketonów, czułem się po nim absolutnie najlepiej ze wszystkich których próbowałem. Wracając jednak do granic - pamiętam jak 5g 3-MMC starczało mi na 3-4 dni. Pamiętam także jak 3g 3-MMC robiłem w jeden wieczór. Nie ma żadnej reguły. To ile wpierdolisz ketonów zależy od tak wielu czynników że o granicach nie ma sensu nawet dywagować.

O mefedronie, z którym również miałem do czynienia chyba nie ma co pisać, bo nie jestem w 100% pewny jego jakości. Wiem tyle, że różnił się znacząco od 3-MMC. Pozornie wydawał się lepszy, ale odczuwałem po nim więcej efektów ubocznych, co wg "starej gwardii ćpunów" totalnie nie pasuje do 4-MMC (draga nieskazitelnego, najlepszego w swojej dziedzinie ect ect..., ale mimo wszystko wpierdalającego w nałóg i skurwiałego w chuj). Zamknijmy więc temat mefedronu i przejdźmy do meritum:

CMCKI
Tutaj mogę się rozpisać, bo zaraz po alkoholu i marihuanie 3/4-CMC są to zabawki których nażarłem się najwięcej.

Nie wiem, czy jest to kwestia przerycia i ciągle niezaspokojonego, ketonowego ciśnienia, ale gdy tylko po 3-MMC przestawiłem się na 4-CMC, to absolutnie nie czułem działania klefa. Lekiem na całe zło był detox, 3 miesiące przerwy od wszystkiego (sporadycznie piwko&jakaś flaszka, tak to zero wszystkiego).

Po detoxie zaczęło mnie robić i to jak! Było pięknie i świetnie, ketonowy czar powrócił, z tym że rozłożenie sobie 1g na 2 dni nawet przy największych staraniach było niewykonalne. Tego nie dało się nie wpierdolić za sprawą króciutkiego peaku (zwanego btw. przeze mnie "peakusiem" bo peak to był po starych ketonach, po tym to najwyżej "peakuś").

Metoda przyjmowania b-k przeze mnie to ZAWSZE sniff. Dlaczego? Po prostu jedzenie tego nie podobało mi się ze względu na zmianę profilu działania i wkurwiające oczekiwanie na wjazd.

Wpierdalało się tego po 5g w wieczór w swojej szczytowej, ketonowej formie. To, co jednak spowodowało stopniowe odstawianie (a ostatnio nawet całkowite porzucenie) b-k, to brak działania w ciągach powyżej 3-4 dni.
Na 3-MMC czy też "mefedronie", do którego miałem dostęp, można było lecieć tygodniami. Każda kreska działała, nie było tego, co każdy klefedroniarz chociaż raz przeżył:

<sypiesz sobie szczura o długości przedramienia>
<SNIFFFFFFFFFFFFFF>
<o kurwa jak boli>
<meeh, nie jebło>
<gluty>

Wnioski? Ja bym te granice z miłą chęcią przekroczył, bo skoro wpierdalałem już po 5g w wieczór, a miałem hajs, to gdyby to na mnie działało, to definitywnie olałbym fakt mojego ketonowego skurwienia (w końcu co za różnica skurwić się piątką w wieczór czy dziesiątką w 2 dni?) i leciał z tym dalej.

Kolejne wnioski? CMCki uratowały nas, ketoniarzy. Tak proszę państwa :D Gdyby nie fakt, że po prostu po pewnym czasie nie działają, zamiast krwi w naszych żyłach płynąłby chlor, a my byśmy to po prostu napierdalali, jak starsi przed nami napierdalali mefedron i 3mmc, w morderczych ciągach, wynosząc fanty z domów.

18 lipca 2018Stteetart pisze:
4cmc
Na-dop-ser
55 / 42 / 144

4mmc
Na-dop-ser
63 - 49 - 118

3cmc
55 - 47 - 410
Hi random! :) Dlaczego więc 3-CMC zazwyczaj wypierdalało mnie mocniej i odczuwałem po nim szereg efektów ubocznych, a klefedron żarłem aż przestanie działać? Hmmm... Rzadko kiedy zdarzało mi się przyjebać klefa i odczuć fazę "za mocno". W przypadku 3-CMC zdarzało mi się to kurewsko często. Do tego ciężko zrozumieć, dlaczego 3-CMC dla zdecydowanej większości użytkowników b-k miało zawsze profil bardziej speedujący niż czwórka. Czyżby szersze spektrum oddziaływania na serotoninę daje po prostu w pewnym sensie "chill", który jest zasłoną dymną dla uboków?


Pozdrówki ~ Static.
Rejestracja: 2018
  • 146 / 4 / 0


Milo sie czytalo co do up, moim zdaniem ciezko jest klefa przedawkowac, jadlo sie sporo i to sporo za duzo, juz nawet nie klepalo same uboki a i tak sie dorzucalo do pieca - "bo moze jebnie :D", 15 scie sie we dwoch w 48h robilo lekko jak byl humorek ;)
Posty: 68 Strona 4 z 7
Wróć do „Halokatynony”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Krysztalowiec i 1 gość