GBL/GHB - odstawienie

Kwas gamma-hydroksymasłowy i jego pro-drugs (w tym GBL i 1,4-butanodiol).
Więcej informacji: GHB w Narkopedii [H]yperreala. GBL w Narkopedii [H]yperreala

Moderator: GABA

Posty: 1749 Strona 171 z 175
Rejestracja: 2015
  • 336 / 10 / 0


a jak u was było ze snem w pierwszych dniach? w sensie, jak sobie radziliście, żeby jednak organizm choć na trochę odetchnął? u mnie klon, kolejnej nocy hydroksyzyna + piwka, kolejnej klon, dzisiaj już nic nie podaję sobie, wolę nie spać niż wpierdolić się z GBL w 'usypianie na czymś, byle wyciszało'. ale kurwa, na dłuższą metę tak się nie da
Rejestracja: 2015
  • 344 / 17 / 0


u mnie nawet po srogich ciągach 24/7 wystarczało 3x50/75mg baclo w ciągu doby, w międzyczasie 2x150mg witaminy B6 i 200mg przed snem, wieczorem butelka kropel walerianowych i druga przed położeniem się spać. od pierwszej nocy spałem po 7/8h, co prawda był to płytki sen, pełen max realnych snów, ale był. ew. dorzucałem dla pewności apap noc, nigdy nie potrzebowałem żadnego benzo

Jak to jest, gdy palisz Salvię dla dobra nauki?

Autor artykułu był jednym z 12 ochotników w pierwszym w historii badaniu nad salwinoryną A, w którym użyto obrazowania pracy mózgu metodą rezonansu magnetycznego (MRI). Przeczytajcie jak wyglądało to z jego perspektywy!

Konopna edukacja, czyli nowe wyzwanie przed farmaceutami

O wyzwaniach związanych z przełamywaniem stereotypów na temat konopi i edukacji farmaceutów Łukasz Waligórski rozmawia z Samią Al-Hameri – ekspertką medycyny konopnej i doradcą medycznym firmy Spectrum Cannabis.
Rejestracja: 2017
  • 4513 / 549 / 0


29 listopada 2017Aurion pisze:
a jak u was było ze snem w pierwszych dniach? w sensie, jak sobie radziliście, żeby jednak organizm choć na trochę odetchnął? u mnie klon, kolejnej nocy hydroksyzyna + piwka, kolejnej klon, dzisiaj już nic nie podaję sobie, wolę nie spać niż wpierdolić się z GBL w 'usypianie na czymś, byle wyciszało'. ale kurwa, na dłuższą metę tak się nie da
Zebys sie nie trul lekami to Passiflora/waleriana/melisa (nie razem ofkors) i lulalbys jak niemowle.
Tylko leki niech wyjda w calosci bo do np passiflory nie dorzuca sie depresantow.
Rejestracja: 2014
  • 207 / 2 / 0


ja w przerywanych ciągach co nocnych pasłem się zolpigenem zdarzyło się kilka razy że 20 sztuk przez noc poszło (dojadanie i luka w pamięci) to pamiętam że w tych czasach chodziłem jak małe dziecko spać nawet przed 20:00 zwykle o 20:00 i ten sen nie był w ogóle regenerujmy rano niewyspany i w dzień przysypianie
Rejestracja: 2017
  • 4513 / 549 / 0


Tu bylo pytanie o sen a nie o podtruwanie sie.
Jaki jest sens trucia organizmu benzo przy rozwaleniu sobie gaba-b?
Chyba, ze chcecie sobie wydluzyc detox i zrobic go jeszcze dluzszym i ciezszym.
Rejestracja: 2015
  • 336 / 10 / 0


Jest coraz lepiej. Niby zacząłem odstawianie 2 tygodnie temu, ale przez pierwszy tydzień i tak pojedyncze polewki były, co automatycznie wyzwalało po dwóch godzinach skutki uboczne, które musiałem zajeść baklo. Aktualnie 5. dzień bez GBL i pierwszy niemal bez baclo (tylko 1 tabl. przez cały dzień). Na początku tygodnia musiałem przez cały dzień wziąć tylko 3-4 tabsy baclo, co mnie pozytywnie zaskoczyło - 2,5-roczny ciąg to jednak nie przelewki i spodziewałem się ładowania w siebie nie wiadomo jakich ilości. Zaczyna mi się stabilizować apetyt, jem już dwa posiłki dziennie z chęci i odczuwania potrzeby, a nie przymusu. Są w ciągu dnia okresy, gdzie czuję libido na tym poziomie, który był przed gieblem. Wkurwienie coraz mniejsze, jestem w stanie skoncentrować się na rzeczach, które mam do zrobienia, a mam sporo.
Są jednak rzeczy, których powrót zajmie cholera wie ile - suchość w jamie ustnej i bezsenność. Ciągle pije, ciągle sikam, woda w ogóle nie chce się zatrzymać w organizmie, mimo suszy. Czytałem te posty o acetylocholinie, pewnie w tym faktycznie leży przyczyna. Zatem jutro lecę po opakowanie choliny. Najgorzej jest ze snem, jest w chuj płytki, zaśnięcie zabiera 2-3h, przebudzam się ciągle, rano wstaję dość zmęczony. Apap noc czy hydroksyzyna chuja dają, tylko po klonie śpię dobrze. Dwa razy wziąłem, ale staram się już nie brać, żeby po gieblu nie zostawić sobie pamiątki w postaci uzależnienia od benzo do snu. :) Ze snem to ja bez giebla nawet miałem problemy, teraz po gieblu to już jest w ogóle chujowo, pewnie długo mi zajmie doprowadzenie tego do jako takiej formy. A ta suchość, ile to może trwać? Wkurwia mnie ciągłe łażenie z 2-litrowym sokiem/wodą i ciągle łapię przeziębienia :/
Rejestracja: 2010
  • 623 / 54 / 0


@up nastaw się na to, że będzie coraz lepiej, a potem może nagle jebnać, ni stąd, ni zowąd. Tak jest przy wychodzeniu z każdej grubszej substancji. Początkowo zadowolenie z siebie, że się zeszło z dawek, objawy powoli mijają, a potem najprawdopodobniej będzie kryzys, stany depresyjne i.t.p. Taki rollercoaster:) Dlatego tak wiele osób w tym okresie wraca do GBL-a (czy innego syfu). Trzeba to przetrwać.
A co do suchości w ustach, nie mam pojęcia, ale to objawy fizyczne, trzeba zacisnąć zęby, one miną. Tylko tyle w tej kwestii mogę doradzić.
Rejestracja: 2014
  • 1507 / 208 / 0


30 listopada 2017Stteetart pisze:
Tu bylo pytanie o sen a nie o podtruwanie sie.
Jaki jest sens trucia organizmu benzo przy rozwaleniu sobie gaba-b?
Chyba, ze chcecie sobie wydluzyc detox i zrobic go jeszcze dluzszym i ciezszym.
Taki, by odstawić bez drgawek i całej masakry posiłkując się agonizmem gaba a? Nie czyni to odstawki dłuższej, w przeciwieństwie do używania w tym celu agonistów gaba b, o ile tylko ktoś i tych receptorów (edit: gaba a) sobie benzo i alkoholem nie zmasakrował. ;-) Choć benzo nie są w tym celu idealne, np. w zachodniej Europie stosuje się w odtruciach od GHB fenobarbital, więc znów agonista gaba a (choć wali w nieco inny podtyp rec. niż benzo). T 1/2= 53-120h. :-)
Ostatnio zmieniony 16 grudnia 2017 przez NegatywneWibracje, łącznie zmieniany 1 raz.
Rejestracja: 2017
  • 4513 / 549 / 0


Jutro doczytam, bo dzis agonizuje gaba-b
Ogolnie jak rozwalimy gaba-a to agonizm gaba b nas zniszczy.
Rejestracja: 2015
  • 336 / 10 / 0


Chcę napisać ten post, aby przyszli odstawiacze wiedzieli, jak to mniej więcej wygląda, przynajmniej na mojej podstawie. Sam szukałem wielu wartościowych postów na ten temat i chcę zostawić coś po sobie również dla przyszłych odwykowców :D Etap używania baclo w trakcie odstawki opisałem w swoich postach wyżej. Teraz opiszę tę fazę 'dość znośną', w której obecnie się znajduję, bo faza początkowa była przesiąknięta lekami i wyglądała inaczej (również opisane wyżej).

Święta i wszechobecna pustka, zarówno przez moją odstawkę, jak i ta obserwowana na ulicach miast przytłoczyły mnie i skłoniły do napisania, co tam u mnie i jak odstawka mi idzie.
Niby odstawiałem od końca listopada, ale i tak od czasu do czasu tak mnie korciło, tak mnie korciło, że siła woli zostawała złamana i jakieś tam pojedyncze polewki szły. Po 2h od polania od razu dorzucałem baclo, żeby do głowy mi nie przyszło dalsze picie G i w konsekwencji ponowny ciąg. Zatem pewien tappering jakby nie patrzeć swoim postępowaniem zastosowałem :D Definitywnie przygoda z GBL (w tym nawet z pojedynczymi polewkami) zakończona ok. 2 tyg temu. I od tego czasu organizm czysty od GBL.

Apetyt: na początku mogłem nie jeść przez 3 dni i nie czułem potrzeby w ogóle. Po kilku dniach to się w miarę unormowało (małe dawki benzo dodatkowo mogą podbić apetyt). Aktualnie jem trzy/cztery posiłki dziennie i właściwie opróżniam talerze, nie stosując przed posiłkami żadnych substancji psychoaktywnych. Natomiast uczucie głodu w podwzgórzu funkcjonuje nadal nieprawidłowo: ja uczucia głodu niemal nie czuję. Nie czuję zbyt apetytu, a raczej po prostu wiem intelektualnie, że zbliża się godzina obiadowa i należy zjeść dla dobra organizmu. Rodzice wzywają i siadamy przy świątecznym stole. Zaczynam jeść i tak aż do pustego talerza - i to ze smakiem! :) ale jak już wspomniałem, to intelekt mi mówi, że trzeba teraz zjeść, a nie podwzgórze, w którym znajduje się ośrodek głodu i sytości. Zapewne odczuwanie głodu na poziomie ośrodkowego układu nerwowego wymaga jeszcze sporego czasu.

Suchość w buzi: na początku masakryczna, ale mija powoli, oczywiście do normalnego stanu jeszcze daleko, ale nie muszę już ze sobą taszczyć w każde miejsce kartonu z 2-litrowym sokiem i szukać ciągle toalet. No i śliny w jamie ustnej jest zauważalnie więcej, przez co łatwiej mi się mówi, czy przełyka pokarmy.

Bezsenność: tutaj mam ambiwalentne uczucia. Na początku było ciężko - zdarzało mi się brać 2 mg eti przed snem, to ładnie przesypiałem noc. Postanowiłem jednak, że benzo na sen będę brał nie częściej niż co trzeci dzień, gdyż nie chcę wpaść z GBL w benzo. Kolejne noce (bez substancji psychoaktywnych) w sumie przebiegły zaskakująco dobrze. Owszem nie był to twardy i regenerujący sen, zdarzyło mi się wybudzić raz czy dwa, ale rano byłem w miarę do życia. I tak właśnie teraz staram się spać na co dzień.

Szum uszach, gdy w pomieszczeniu jest zupełna cisza - no cóż, występuje u mnie cały czas (chyba, że jestem na benzo/eti). Gdzieś w tym temacie wyczytałem, że to przez szalejący glutaminian i to zjawisko może utrzymywać się nawet miesiącami po odstawce. Nie jest to wybitnie wkurwiające, nie przeszkadza mi nawet w zaśnięciu. Wolałbym oczywiście tego szumu nie mieć, ale wytrzymam i z nim.

Lęki, depresja, umiejętność ogarnięcia bieżących spraw: i tu jest najgorzej. Większość dnia odczuwam zwiększone napięcie i taki ciągły niepokój. Nie wychodzę z domu prawie wcale, z ludźmi nie mam większej ochoty rozmawiać, obecnie śledzę serwisy informacyjne czy przeglądam [h], z kolei myślenie o przyszłości zawodowej (zaraz kończę studia) jeszcze bardziej mnie dobija. Staram się to przetrwać, mimo wszystko zająć się czymś, ale w skrajnych przypadkach lecą 2 mg eti.

Mam jeszcze kwetiapinę i risperidon, ale te leki robią ze mnie spore zombie i nie stosuję ich właściwie wcale (jeśli chodzi o odstawkę).
Posty: 1749 Strona 171 z 175
Wróć do „GBL, GHB”
Na czacie siedzi 52 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości