GBL (GHB), a trwałe zmiany osobowościowe.

Kwas gamma-hydroksymasłowy i jego pro-drugs (w tym GBL i 1,4-butanodiol).
Więcej informacji: GHB w Narkopedii [H]yperreala. GBL w Narkopedii [H]yperreala

Moderator: GABA

Posty: 39 Strona 2 z 4
Rejestracja: 2016
Użytkownik zbanowany
  • 37 / 3 / 0


Tak owszem, czasami sobie myślę, że ten płyn który wypalił mi jedną kroplą klawisz na klawiaturze musiał też wyrządzić niezłe sito w moim układzie trawiennym... Obwiniam go za natarczywe, wręcz natrętne wyrzuty sumienia za rzeczy których nie dokonałem. Pojawiają się obawy o tym, że kogoś skrzywdziłem albo odpokutuję jakieś wielkie grzechy. Rozsądek czasami do mnie przemawia tłumacząc, że przecież nie zgrzeszyłem niewybaczalnie.... no ale myśli są gdzieś wyrzucane z tego kontenera przeszłości którym jest podświadomość....

W gruncie rzeczy to zbyt wiele zmian ostatnio nastąpiło w moim życiu żeby stwierdzić, że moja odmieniona postawa jest spowodowana nadużyciem G w ostatnim kwartale. Bezpośrednio po ciągu wpadłem w hipomanię ale nie pierwszy raz już więc tego nie uwzględniam. Już nie wiem, czy tak po prostu działa G, czy to nadprodukcja dopamina przyczyniła się tego stanu
Na pewno estymatorem takich zmian jest ilość wypitego G. Na chwilę obecną nie chcę wracać do buteleczki z przeźroczystym napojem której składu tak naprawdę ani ja, ani Wy nie znacie kochani...Vendorzy lecą w chuja a jedna kropla za dużo może sprawić, że udusisz się swoim językiem.

Podniesione libido, namiętne masturbacje, szukanie łatwych i szybkich kontaktów seksualnych, podniesiony testosteron z samego rana i ta myśl by nie patrząc na konsekwencje, dać jedynie upust nagromadzonej energii seksualnej.

Ta znajomość z G zbliżyła mnie do Boga. Tutaj odwołuje się do hipotezy badawczej autora. Wzmożona refleksyjność i w końcu wyciągnięcie wniosków z popełnionych błędów, to co mogę przypisać m.in. byłej już całe szczęście inicjacji z G :)
Rejestracja: 2007
  • 217 / 4 / 0


GBL jest ogólnie prospołeczny, nawet gdy euforia zanika w otoczeniu czuje się bardzo pewnie. GBL brany w domu sprawia wrażenie że nieraz nie działa.

Dzieci połykają produkty z marihuaną. Wzrost liczby zgłoszeń

Władze służby zdrowia w Massachusetts poinformowały o wzroście liczby zgłoszeń dotyczących niemowląt, które połknęły marihuanę lub produkty ją zawierające.
Rejestracja: 2015
  • 43 / 2 / 0


Oj tak GBL dla osób nieśmiałych czy z fobią społeczną może być naprawdę zbawienny, jednak trzeba uważać bo łatwo się wciągnąć w taki bezstresowy styl życia a później gdy skończymy z tym zabawę może być nieciekawie. Najlepiej to starać się zmieniać swoje myślenie i podejscie do różnych sytuacji a GBL używać tylko jako wspomagacz i myślę ze wtedy można wyciągnąć jakieś trwałe korzyści. Ale czy to rzeczywiście możliwe to czas pokaże
Rejestracja: 2013
  • 445 / 25 / 1


U mnie (nie)stety GBL nie spowodował żadnych zmian, które by nie zniknęły wraz z zakończeniem działania.

Nie mam problemów z nieśmiałością czy fobią społeczną (tak, to odmienne pojęcia), ale raczej cierpię na brak energii do interakcji socjalnych. Wystarcza mi, że raz na jakiś czas pogadam z jednym z przyjaciół i mam dosyć. Często nie mam ochoty nawet uśmiechnąć się podczas przywitania się, choć wiem, że wtedy wychodzę na gbura. GBL działa na mnie jak swoiste paliwo socjalne pozwalające zachowywać się jak "normalny" człowiek, mimo iż nie uważam się za nienormalnego, po prostu "ten typ tak ma".

Jedyne co zostało mi w spadku, to umiejętność podtrzymywania, a nawet inicjowania tzw. small talków :)
Rejestracja: 2014
Użytkownik zbanowany
  • 1189 / 53 / 0


@Negatywne Pamiętasz jak miałem problemy zdrowotne po ciągu na GBL? Miałem rację. Nabawiłem się nerwicy. Podczas owego ciągu, miałem bardzo dużo stresujących sytuacji, którymi się nie przejmowałem. Ba! Wtedy nie odczuwałem ich nawet jako stresujące. Cały czas byłem pod wpływem - cały czas byłem happy i miałem na wszystko wyjebane. Jednak gdy w butli było już widać dno, a ja zacząłem ograniczać dawki, stało się coś, czego przewidzieć nie mogłem. BUM! Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że było to atak nerwicy. Miałem wiele sytuacji związanych z dragami, które zagrażały mojemu zdrowiu, jak nie życiu, ale nigdy nie dzwoniłem po pogotowie. Wtedy był ten pierwszy raz. Jeszcze nigdy tak się nie bałem. Od tamtego czasu codziennie zmagam się z fizycznymi objawami nerwicy lękowej.
Rejestracja: 2010
  • 200 / 11 / 0


Po poznaniu giebla zdobyłem level patola %-D

Chyba mi tak już zostało, bo jestem największym przypałem w okolicy, mimo względnej trzeźwości :gun:
Rejestracja: 2014
  • 1602 / 308 / 0


Po sześciu miesiącach od ostatniej butli podsumowałbym to na ten moment tak:

a) Rzeczy, które kiedyś mnie przytłaczały, nie dawały mi spać i myśleć, dziś traktuję częściej z przymrużeniem oka. Mam jakieś takie "lżejsze" podejście do życia.
b) Eskalowała moja skłonność do nonszalancji i prowokacyjności zachowania, czasem na poziomy niebezpieczne. Uchodzę za nieprzyzwoicie szczerego, lubię dla hecy powiedzieć jakiejś wypicowanej cizi, że wygląda dziś nędzne i krzywo się pomalowała. Albo pyskować kierownikowi. Albo coś.
c) Gdy zaczynałem brać giebla, to w zasadzie chciałem się wykończyć, zabawić życiem, by skończyć je pewnie rozbijając wóz o jakąś ścianę. Przytłaczał mnie stan, w jakim się znajdowałem. Niby wszystko szło mi nieźle, ale np. większość ludzi była dla mnie niczym z plastiku, wymieniałem z nimi informacje, jednak nie wymieniałem emocji. Jakbym był robotem i obcował z robotami. Po ciągach gieblowych odzyskałem skłonność do wchodzenia z ludźmi w głębokie relacje emocjonalne. Już nie chce się wykończyć. :-)

@Marlboro
@Negatywne Pamiętasz jak miałem problemy zdrowotne po ciągu na GBL? Miałem rację. Nabawiłem się nerwicy.
Pamiętam. "Dla jednych trutką, a dla innych karmą"? ^_^

Kto już chce się rzucić na giebla sądząc, że wyleczy go z jego spierdolenia, dodam ku ścisłości:

a) Utrata pracy (ale chuj z nią już) i reputacji wśród pracowników.
b) Zrujnowana reputacja wśród znajomych, znajomych znajomych %-D , rodziny, sąsiadów.
c) Rozwój "umiarkowanej" politoksykomani do hardkorowej narkomanii, w której kompulsywnie napierdalałem takie koktaje wszystkiego naraz, iż to cud, że żyje. Po odstawieniu reszty dragów ciśnienie przeniosło się oczywiście na alkohol, którego przed braniem giebla nienawidziłem. Tak, wielu giebloholików butlę z HDPE zamieni na wódkę, taka "kolej rzeczy". To najgorszy aspekt IMO, który pomimo pewnych pozytywów może zaważyć na moim dalszym życiu.

Jest tu taki temat "GBL- czy było warto?" Odważę się w nim odpowiedzieć może za dziesięć lat.

Uważajcie na siebie pyszczki.
Rejestracja: 2014
  • 2719 / 325 / 0


Fenetylamina pisze:
U mnie giebel wywrócił życie do góry nogami.
I po to go kupiłem :)

PEA

Rejestracja: 2014
  • 2335 / 247 / 3


NieznanySprawca pisze:
a) Utrata pracy (ale chuj z nią już) i reputacji wśród pracowników.
b) Zrujnowana reputacja wśród znajomych, znajomych znajomych %-D , rodziny, sąsiadów.
c) Rozwój "umiarkowanej" politoksykomani do hardkorowej narkomanii, w której kompulsywnie napierdalałem takie koktaje wszystkiego naraz, iż to cud, że żyje. Po odstawieniu reszty dragów ciśnienie przeniosło się oczywiście na alkohol, którego przed braniem giebla nienawidziłem. Tak, wielu giebloholików butlę z HDPE zamieni na wódkę, taka "kolej rzeczy". To najgorszy aspekt IMO, który pomimo pewnych pozytywów może zaważyć na moim dalszym życiu.
Co do pierwszych dwóch podpunktów absolutnie nie mogę się zgodzić. Trzeba znać umiar. U mnie było dokładnie odwrotnie. Dałem się poznać jako "ten dziwny, ale naprawdę fajny gość, z którym można pogadać o wszystkim i się pośmiać". Co do podpunktu c). Niestety, ale to prawda. GBL w pewnym sensie pozwala popuszczać hamulce. Bywały momenty, że za dnia waliłem mewę z gieblem, a potem się usypiałem jednocześnie gieblem, klonami i baklo. I i tak mało spałem. GBL jest w pewnym sensie preludium do kolejnych uzależnień. Szczególnie przez tę pieprzoną deprywację snu. Gdyby nie to, to może i nawet ciągów by nie było. Największy minus giebla.
Rejestracja: 2014
  • 1602 / 308 / 0


Po wizytach na SORach, dwóch karetkach pod domem, oraz temu, że ludzie kapowali się po jakimś czasie (np w pracy), że raz biegam wypierdolony, a innym razem siedzę przymulony, i nie mam siły się odezwać, to sprawa się rypła. Podobnie znajomi nieakceptujący narkotyków. Poczta pantoflowa działała błyskawiczne, "on coś bierze". Też inną kwestią jest, że na początku to błyszczałem i byłem gwiazdą, a później giebel zaczął mi włazić tak na banię, że traciłem kontakt z rzeczywistością. Kiedyś nazwałem to tutaj "wesołą psychozą". Wtedy już wszelki "umiar" był zupełnie daremny. Niektórzy mają po prostu taką skłonność- Ty jej nie masz, to się ciesz. A może i nie? Dzięki temu właśnie miałem dość. Ale w sumie poznałem wtedy też dużo ludzi, z którymi świetny kontakt mam do dziś.
Posty: 39 Strona 2 z 4
Wróć do „GBL, GHB”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości