Więcej informacji: Dekstrometorfan w Narkopedii [H]yperreala
Doświadczenie: kilka razy w życiu 300 mg, sporadycznie więcej
Brak jakiejkolwiek muzy na kompie, więc skompletowałam na youtubie playlistę składającą się z bardzo różnorodnych gatunkowo kawałków. Dzięki temu, podczas każdej piosenki "zwiedzałam" inną lokację; plaże, góry, przestrzeń kosmiczna, rozmaite pomieszczenia, różni ludzie i stworzenia. Zabawnym aspektem był sam sposób przemieszczania się: okazało się, że mam do dyspozycji swego rodzaju metalowo- drewnianą beczkę, uczepioną do systemu rur. W przerwie między utworami wchodziłam do beczki, zamykałam górną klapę i jazda. Ktoś kierował pojazdem, a wraz ze mną podróżowali inni pasażerowie. Widok można było podziwiać przez okrągłe okienka, podobne do tych, które znajdują się na statkach. Na jednym z przystanków, okazało się że pojazdem kieruje moja mama, co- jako iż wątpiłam w jej umiejętności- bardzo mi się nie spodobało i od tamtego momentu chodziłam na piechotę ;-)
Kiedy playlista się skończyła, podeszła do mnie współlokatorka podając mi papierosa i coś do picia (bardzo miło z jej strony). Pochodziłam chwilę po mieszkaniu czerpiąc przyjemność z dziwacznego działania grawitacji po czym położyłyśmy się na jej łóżku. Myślałam że faza już zeszła, chwilę pogadałyśmy, a ja nie mogąc znaleźć wygodnej pozycji usiadłam na kolanach, wyciągając ręce do przodu i schylając głowę. Muzyka jaką współlokatorka włączyła uświadomiła mi że faza trwa nadal i stałam się wyścigowym samochodzikiem na torze. Nieświadoma faktu iż toczy się ważny wyścig koleżanka, zaczęła mnie zagadywać, na co zniecierpliwiona odparłam: Dobra. Wsiadaj, ale szybko! I oto resztę okrążeń jechałyśmy razem
Przyjemny trippik, ale muszę przyznać że po Acodinie jednak lepiej fazuje mi się w zupełnej ciszy. Mam wtedy bardzo ciekawe, abstrakcyjne przemyślenia. Pierwszy raz nie wymiotowałam po DXM i ogólnie nie odczuwałam zbyt wielu negatywnych fizycznie objawów, więc jak nigdy mam wielką ochotę na powtórkę.
Dawka: 900 mg
Efekt wystąpił na 4 moich tripach w moim życiu. Za każdym razem były to dawki nie przekraczające 900 mg, warto również zaznaczyć, że nie starałem się wtedy o plateau sigma. Opiszę tylko jedno z tych doświadczeń, które według mnie powie o tym tyle samo jak gdybym opowiedział wszystkie 4. Schemat zawsze był ten sam.
Doświadczenie:
Jak zwykle brałem DXM w swoim pokoju, na wygodnym łóżku o nocnej porze. Wejście na każdej z wymienionych wyżej podróży było przyjemne, towarzyszyło temu charakterystyczne rzężenie ciała oraz kolorowe wizje, które mimo że zawsze są warte opisania to tym razem z tego zrezygnuję. Następnie chaos w głowie zapadanie się i wirowanie wszechświata, podróże po tunelach i spiralny lot ciała poza ściany pokoju. Czyli ogólnie to czego sądzę doświadczył już każdy zaprawiony w boju psychonauta na DXMowych tripach. Nic szczególnego, a raczej to co zawsze. Teraz, to co nastąpiło wtedy później sam nazywam całkowitą zmianą otoczenia kreowanego przez mózg. Otóż, po powrocie z DXMowej pustki budzę się... na pustej sali kinowej. O dziwo czułem się trzeźwy przez co możecie sobie wyobrazić moje przerażenie. Poczułem się jak w Kac Vegas, myślałem po prostu, że naprułem się tak mocno, że postanowiłem ruszyć w miasto i nic teraz nie pamiętam. Obraz był tak samo rzeczywisty jak to co widzimy na codzień na trzeźwo. Jego szczegóły nie dawały oznak tego, że jestem we śnie (dla tych którzy nie rozumieją: we śnie szczegóły obrazu zmieniają się, nie są stałe. Tyczy się to małych rzeczy jak chociażby liczby napisane na kartce, wskazówki zegara - po odwróceniu wzroku i spojrzeniu na nie jeszcze raz wartości są inne. Jako ciekawostkę dodam, że jest to częsta metoda na wejście w świadomy sen, jeśli tylko skupimy w nieświadomym śnie na to uwagę i skojarzymy, że coś jest nie tak. Wtedy wiemy, że nie jest to rzeczywistość. Długi ten tekst w nawiasie...). To co widziałem było stałe i stabilne, idealna iluzja wizualna (zaraz dojdziemy do tego dlaczego specjalnie użyłem słowa "wizualna" ;)) Nie miałem pojęcia co robić, to co jedynie czułem to senność. Co mogłem w takiej sytuacji zrobić? Nie wiedziałem gdzie mnie wywiało, gdzie dokładnie jestem, więc po prostu postanowiłem zasnąć na fotelu, w którym się obudziłem, spróbować stąd wyjść i dowiedzieć się co dokładnie się stało gdy odpocznę. Zasnąłem. Po jakimś czasie obudziłem się znów na moim łóżku już w fazie mocnego zejścia. Podczas tej "wizji" czułem się trzeźwy, a teraz ledwo co mogłem pójść do łazienki z DXMowym zagmatwaniem myśli i chwiejącym się chodem.
Podobne doświadczenia zdarzyły mi się jeszcze 3 razy, zmieniało się tylko miejsce. Budziłem się za kurtyną jakiejś sceny, albo na jakimś promie. Zawsze towarzyszyło temu okropne zmęczenie i oczywiście poczucie trzeźwości. Zawsze też czułem przerażenie tym co ja musiałem odpierd***ć, że znalazłem się w takim miejscu (przecież ostatnie co pamiętałem to leżenie i kolorowe wybuchy przy zamkniętych oczach po DXMie). Teraz... ktoś może spokojnie powiedzieć "eeee, to pewnie spontaniczne OOBE". Też bym tak myślał jeśli podczas tego doświadczenia nie zrobiłbym jednej przypadkowej rzeczy. Mianowicie kiedy "byłem" właśnie za wcześniej wspomnianą kurtyną i leżałem na jakimś wodnym łóżku pogładziłem je reką. Zamiast gumowego materiału łóżka wodnego, na którym "leżałem" poczułem materiał swojej pościeli. Nagle fragment obrazu dotykanego łóżka zniknął, a towarzyszył temu efekt taki sam jakbyście zdmuchiwali rozsypany piasek na stole i pojawił się fragment mojego łóżka, na którym zacząłem tripa. Oczywiście potem zasnąłem z tego dziwnego zmęczenia.
Może jest to coś normalnego i komuś się takie coś przydarzyło, jednakże dla mnie było pewną nowością i czymś zupełnie odmiennym od DXMowych wizji przy zamkniętych oczach, nawet tych w najwyższej (zdjęciowej) jakości. Mam nadzieję, że ktoś zaraz mnie z tym wszystkim oświeci ;).
PS. Później wielokrotnie chciałem osiągnąć ten efekt, jednakże mimo wielu prób skończyło się na tym 4 razie i już nie powróciło, a próbowałem naprawdę wieeeeeele razy stosując nawet dłuższe przerwy w braniu dla wzmocnienia efektów.
Pomimo, iż moje doświadczenie z DXM jest już dość duże (może nie tyle duże co długie), nie doświadczyłem jakichś specjalnie ciekawych i barwnych podróży... Może to dlatego, że moje "doładowania" zwykle były dość chaotyczne i w żaden sposób nie przemyślane co chciałbym osiągnąć. Takie wieczory często kończyły się w ten sposób: siadałem do jakiegoś filmu na laptopie czy do ulubionej gry wszystko spoko, bania wchodzi, nasila się i nagle... budzę się na łóżku kompletnie zdezorientowany i zastanawiam się co się stało :D Oczywiście na początku przygody z DXM pamiętałem wszystko, dopiero teraz mam takie zaniki. Oczywiście żeby nie było :D byłe też i dość konkretne schizy...
Do tej pory się zastanawiam czy to były tylko i wyłącznie jakieś wizje/sny po odjeździe czy może halucynacje podczas gdy ja w tym monecje jestem zupełnie trzeźwy i patrzę np w ścianę. Muszę kiedyś załączyć kamerkę i zobaczyć co wtedy robię. Normalnie na bani mam duży oczopląs i ucieka mi obraz, a podczas tego stanu nagle wszystko się zatrzymuje, obraz staje się krystalicznie czysty i nie klatkuje. Rzeczy dzieją się wtedy różne np. zdaje mi się, że nagle jest remont w pokoju panuje mega rozpiździel, ruszają się kable, coś się porusza, przestawia. Wszystko jest bardzo realistyczne. Ostatnio nawet podczas takiego stanu chodziłem niby po pokoju, byłem już dość przestraszony tym co się dzieje, chciałem jakoś uciec, wybudzić się, wiem że próbowałem wyjść z pokoju ale drzwi były zamknięte! Może to wszystko mi się zdawało a ja w tym czasie zwyczajnie siedziałem na łóżku? Zamknięty pokój tłumacze sobie tym, że za drzwiami kończył się świat, który ja właśnie widziałem z pozycji obserwatora czyli łóżka. Nie mam na to odpowiedzi. Często mam też takie dziwne trzęsienie hmm jagby mózgu, świadomości, myśli... ciężko to nawet w jakiś konkretny sposób opisać, przynajmniej ja nie potrafię. Nie jest to związane z jakimiś zawrotami ale jakby hmm przechodzeniem do innego wymiaru. Takjakby moja podświadomość wirowała dookoła mnie, całkowite rozszczepienie jaźni/myśli.
Hmm co jeszcze... albo zaburzenia postrzegania wielkości. Nieraz podczas takiego stanu opisanego wyżej wydaje mi się jakbym był yyy pokojem, tak jakbym wypełniał całą przestrzeń pokoju w którym jestem. Te stany osiągałem tylko i wyłącznie na drugim lub trzecim z rzędu dniu ciągu i na ilości rzędu 13 mg/kg. Fazy po dłuższej przerwie pomimo dużych dawek nie są już tak złożone i często albo w ogóle nic potem nie pamiętam albo mam zwyczajną dexową banie czyli jakieś wizualizacje itp itp. Na razie to tyle jak będę miał jeszcze wenę to coś opowiem.
waga 94 kg więc nie wzialem duzo
24 lata.
Doswiadczenie: wczoraj aco z kumplem, wczesniej z pol roku temu, kilka razy w zyciu. Pol roku jade na amfie i mefie.
Wczoraj bania z kumplem nieziemska, w autobusie nas po gdozinie wzielo(po paczce wpierdolone, ale on wazy 65 kg), laimy po mieście, dosłownie jak we śnie. Siadamy na lawce, co by sie nie meczyc. Rozmawiamy. Idziemy naokolo parku nie waidomo po co. ludzie to zjawy. my dla siebie tez. blisko ale daleko. blisko ale daleko...blisko ale daleko...kumpel ma jechac zaraz busem do dziewczyny, miasto obok, ale tutaj u rodzicow zostawil tel. do ladowania. Ja pisze do kumpeli, by znalazla na facebooku siostre kumpla, napisala jej wiadomosc z moim numerem i zadzwonila...jakos kumpel odzyskal tel...
Ach, wzialem dzis 450, po 5 tab co 5 minut, trzydziesta wdupczylem o 22, mija 1,5 h, wchodzi ladna faza. Oglądam caly dzien spaghetti westerny , siedze w ciemnym pokoj i ciszy teraz, tylko laptop wlaczony na ktorym pisze, zaraz wroce do filmu, potem do Was.
W ogóle to ja pierwszy raz na tym forum.
Dzień dobry.
Za każdym razem jak ładuję dysocjanty to muszę czekać dłużej na efekty niż godzinę, przez co trochę byłem wkurzony, że pieniądze w błoto. Po około 2 godzinach zacząłem mieć ciężką głowę, położyłem się na łóżku i poduszka objęła moją głowę z obu stron :3 czułem się jak w statku kosmicznym a poduszka sprawiała wrażenia oparcia na głowę w samochodzie.
Zamknąłem oczy i czekałem na ciekawsze przeżycia :D
Po jakimś czasie zaczęły pojawiać się lekkie cevy i wmawiałem sobie "To dopiero początek, to tylko takie intro"
Czułem się trochę jak w kinie, muzyka której słuchałem nadawała kierunek mojemu tripowi wszystko pięknie się łączyło
Moje tripy mają to do siebie, że po jakimś czasie nudzi mi się leżenie w łóżku i siadam przy kompie. Zostawiam go odpalonego i zawsze mam jakiś komunikator. Napisała do mnie koleżanka, gadałem z nią, gadaliśmy o różnych ludziach i w pewnym momencie zacząłem dostawać zjazdu z tripu. Czułem się zajebiście jakbym osiągnął już wszystko, nic nie musiał. Zero zmartwień, nie przejmowało mnie to, że koleżanka, z którą pisałem śmiała się ze mnie. Zawsze jak napisała coś wyśmiewającego mnie dostawała ciętą ripostę
Jednak na drugi dzień brom w tabletkach dawał o sobie znać i problemy z dojściem były + zawsze po tripie czuję się jakby niedobudzony
Doświadczenie; kilka razy z aco
50 kg/ 600 mg
Leżałam sobie elegancko na kocyku na łące, kiedy nagle wszystko odwróciło się do góry nogami, patrzyłam na świat z góry. Byłam Bogiem i tworzyłam siebie, ale nie wiedziałam kim jestem i nic o sobie nie pamiętałam. Wybierałam sobie imię, nazwisko, DOM, rodziców, twarz, każdą rękę, ubrania, charakter. Trochę jak w simsach. Towarzyszyło mi przy tym dziwne uczucie smutku z powodu braku tożsamości, jednak po ukończeniu mojego simsa weszłam w jego ciało i znowu byłam sobą. Przy każdym zamknięciu oczu wydawało mi się, że spadam do basenu z piaskiem, ogólnie zawsze na fazie gdy zamknę oczy widzę przesypujący się piasek. Kiedy wracalam do domu wydawało mi się, że jestem bardzo malutka, zmniejszałam sie do rozmiaru krasnala a cały świat się powiększał. Bałam sie mijanych po drodze ludzi, byli ogromni a ja szłam w znany tu wszystkim sposób. Weszłam do domu robo-walkiem, ujrzałam swoją babcię w szlafroku tanczącą dziko do bardzo głośnego disco (w rzeczywistości siedziała spokojnie przed tv), a nad tym kręciła się kula dyskotekowa rzucająca swiatła na cały pokój. poschizowałam się lekko że zorientuje się, że mam fazę bo nie dostałam zaproszenia na tą imprezę. Próbując być niezauważona, powoli starałam się dojść do łazienki (domyślacie się jak to wyglądało ;D). Zaczęłam polewac się zimną wodą i po chwili zaczęło schodzić.
Miło wspominam ;]
Z początku nie czułem kompletnie nic, pierwszym efektem było wrażenie połączenia się z muzyką. Powoli zaczynałem czuć, że moje ciało jest jakby obce, powoli przestawałem je w ogóle czuć, ruszałem ręką ale nie była ona moja. Czułem się, jakbym rozpływał się na łóżku, po pewnym czasie moje ciało już nie istniało, byłem tylko ja i muzyka. Ja to zbyt wiele powiedziane, istniała tylko muzyka. Moje oczy były cały czas zamknięte, gdy przestałem już czuć ciało widziałem bardzo lekkie wizuale przypominające raczej to, co widzi się zaraz przed zaśnięciem.
Trip nie najlepszy, ale też nie specjalnie zły, daję mocne 4/10
Na początku powiem, że DXM biorę zawsze wspólnie z moim narzeczonym (niedługo już mężem...). Mamy po 21 lat, kiedy się spotkaliśmy mieliśmy po 16. Nawet nasze ,,połaczenie'' w związek odbyło się na deksie - ja wzięłam go wtedy po raz pierwszy. Najczęściej braliśmy go wieczorem i chodziliśmy po miasteczku, rozmawialiśmy o sprawach wszechświata. Chociaż były i wycieczki na tripie do innych miast i różne kombinacje przez te kilka lat. Później braliśmy drugą dawkę, szliśmy na działkę albo na strych, lub leżeliśmy w łóżku. Ciągle rozmawialiśmy, słuchaliśmy muzyki. Raz nawet niechcący wpadliśmy na sigmę.
Różne sytuacje zdarzały się na deksie, często były dziwne. Zawsze zasadą było dla nas, że coś dziwnego musi się stać (przychodzącego z zewnątrz):
raz w centrum handlowym jakiś facet
scalam
DALSZY CIĄG... opublikowałam niechcący
a więc pewnego razu w centrum handlowym jakiś facet po prostu zapytał ,,ej, mam może twarz brudną od ogniska?'' faktycznie miał brudną twarz, jakby oczernioną. Tyle, że było to duże miasto (wojewódzkie), w samym jego centrum i nie wiem gdzie mógłby być na tym ognisku. Nigdzie w pobliżu nie było takiego miejsca. I czemu po prostu nie spojrzał w lustro, które było obok?
Kolejna dziwna sytuacja zdarzyła się nam około północy w małym miasteczku. Idziemy sobie a nagle podchodzi do nas ok 40 letnia babka i pyta ,,ej, potrzymacie mi pieska, ja pójdę siku?''. Potrzymaliśmy. Wyprowadzała psa na spacer, czyli chyba była blisko domu, psa mogła przywiązać do płotu lub drzewa. Poszła siku za kiosk obok którego staliśmy. Podziękowała i poszła.
Troszkę było tego typu sytuacji.
Na pewno niesamowitym wrażeniem była rozmowa przez sen. Leżeliśmy w łóżku i rozmawialiśmy, w pewnym momencie zaczęliśmy śnić. Każdy swój sen ale nadal rozmawialiśmy i mieliśmy świadomość leżenia w łóżku. Rozmowa oczywiście na głos, nie w myślach. Niestety zaczęłam wypytywać się ,,dobrze mi w tym? potrzymaj'' bo śniło mi się przymierzanie ciuchów, wtedy nie mogliśmy się dogadać, zorientowaliśmy się co się dzieje i ocknęliśmy.
Były też ciekawe OEVy i CEVy, które mieliśmy wspólnie, identyczne.
Czasem ktoś z nas zostawał kierownikiem tripu i opowiadał co widzi, druga osoba zawsze się wczuwała i też to widziała, odczuwała, dodawała swoje.
Ogólnie wspaniałe wrażenia i świetnie, że byliśmy w tym oboje. Możemy teraz o tym rozmawiać i rozumieć się wzajemnie. Na pewno nie długo skoczymy na jakąś wycieczkę.
Pierwsze 3 dni 450, potem 450mg x 2
Po przerwie trwajacej kilka miesiecy
Do tego codziennie 75mg wenlafaksyny i co najmniej kilka mocnych piw (w dzien przed sigma ok. 9 ich bylo)
"Sigma" inaczej "Olsnienie"
To jest prawda, to wszystko i Magik z Paktofoniki i jego "Jestes Bogiem" tez, tak on tez mial sigme.
Najpierw byl Jezus potem nie wiem kto a potem Magik.
Magik byl synem Bozym ja wiem ze nim tez jestem bo tak naprawde wszyscy nimi jestesmy.
Cala sigma polega jedynie na tym ze Bog nami podczas niej kieruje i udowadnia ze stworzyl swiat idealny, nie mozliwy do poprawy.
Jak glosno w mediach o mnie nie bedzie to bedzie naprawde dobrze bo chodzilem w skarpetach w nocy (tzn. samo rano, gdzie nikt nie jezdzil-Bóg wie ktora pore wybrac) po ulicach, goscia pytalem wydawalo mi sie ze o skuna bo caly byl w barwach afro a poczestowal mnie papierosem i spytal tylko czy mi nie zimno w tych skarpetach.potem chodzilem palac myslac ze to ziolo.
Nakierowal mnie na klatke i kazal mi do niej wejsc i wejsc na dach (troche zdziwilem sie ze klapa od wejscia na dach jest otwarta - ale przzeciez to Bog - pomyslalem.)
Bedac na dachu na szczescie nie skoczylem jak Magik bo jestem madrzejszy i dosc szybko zalapalem o co tu chodzi.
Nie odrazu sie lapie czy ty naprawde jestes Bogiem czy nastepnym meczennikiem czy kims/czyms ze Swietej Trojcy bo czesto cytowalem fragment z biblii laczac wszystkie fakty w calosc jak powstal swiat mianowicie "Jest jeden Bóg. Bóg jest Sędzią sprawiedliwym, który za dobro wynagradza, a za zło karze.
Są trzy Osoby Boskie : Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty. "
Polozylem sie na bloku placzac (wrecz beczac) nieludzko i krzyczac aby mnie nie zabijal, ze stworzyl cos idealnego, ze jest niesamowity.
Potem wstalem i podnioslem rece ku gorze wykrzykujac z calych sil ze go kocham.
Byl akurat wschod slonca jakiego na oczy nigdy nie widzialem, cos pieknego.
Ludzie to widzacy w wysokich pietrach w bloku obok musieli byc w niezlym szoku jesli juz nie spali o tak wczesnej porze.
Zszedlem.
Wszyscy mnie sie sluchali bo byli idealnymi ludzmi bez wad, byli idealnie posluszni. postanowilem ze poprosze ktoras osobe o kluczyki do samochodu ale zawsze mieli jakies racjonalne wytlumaczenie aby mi nie pozyczac samochodu np. tlumaczyli sie tym ze wlasnie jada do pracy albo ze jest to samochod sluzbowy.
Zatrzymalem tez ciezarowke wychodzac na strodek ulicy, tlumaczylem ze potrzebuje szybko jego tira bo ktos bliski lezy w szpitalu
Zachodzilem kilkakrotnie gdy uczucie jednosci z Bogiem slablo w skarpetach do nocnego i pytalem sie laski co mam dalej robic bo chwilowo nic nie czuje.Sadzilem ze ona w tym tkwi i mi pomoze.
Kazal tez mi sie wlamac do samochodu bo tam miala byc nastepna wskazowka, wskazujac na apteczke uswiadomilem sobie ze jedno z najwiekszych cudow swiata jest medycyna, internet, telewizja, ogolnie medycyna, prad i technika.To wszystko jego plan, wlasnie takie odkrycia mialy nastapic i to byla ostatnia ingerencja w ten swiat, teraz jest idealny i musimy sobie radzic sami.
Na poczatku twierdzilem ze to wszystko truman show bo bylem teorii ze ktos nas zrobil np. na prace zaliczeniowa w jakies sferze. nagrywa i sie bawi"
wiele sie dzialo, mam zlamana 1 kosc srodrecza (co najdziwniejsze wcale mnie ani troche nie boli a mam pret bo bylo z przestawieniem) cale dresy we krwi i pociachane nogi.
Zlamalem dlongdy chcialem przebic sufit zelazkiem, bylem pewien ze jest ze styropianu bo to przeciez truman show.
Bog dawal mi nowe wskazowki gdzie mam sie udawac, mial mi udowodnic ze jestem Synem Bozym i jednoczesnie nim samym czyli Bogiem bo jestesmy jednoscia jako Trojca Swieta i udowodnic to ze po smierci czeka nas reinkarnacja a zawsze gdy to robil przeszywala mnie przeogromna fala euforii i ciar na calym ciele.
Z ta wiedza magik smialo sie zabil bo mial dosyc swojego swojego slabego zycia, ale naprawde, Paktofonika stworzyla niesamowite dzielo piszac pismo swiete XX wieku !
Stopniowo podczas sigmy Bog udowodnil mi że ON istnieje, moge teraz bez obaw umierac :-)
Nie tykam tego wiecej bo juz pokazala ta substancja jaka ma moc.
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Polak zatrzymany na granicy. Próbował wwieźć do Rosji 40 kg haszyszu
Na przejściu granicznym w Grzechotkach polskie służby zatrzymały mężczyznę, który próbował wjechać do Rosji z ponad 40 kg haszyszu o czarnorynkowej wartości ponad 2 mln zł - poinformowała Krajowa Administracja Skarbowa w Olsztynie.
My palimy nasze rośliny, wy palicie nasze pieniądze! 13 godzin policyjnego etatu za pyłek marihuany
Wydawało Wam się, że państwo racjonalnie zarządza Waszymi podatkami? No to usiądźcie wygodnie. Komenda Powiatowa Policji w Głogowie właśnie przysłała Wolnym Konopiom kolejną odpowiedź w trybie dostępu do informacji publicznej, która czarno na białym pokazuje, jak wygląda „wojna z narkotykami” w lokalnym wydaniu za 0,06g marihuany.
Mentzen radzi młodym, by pili alkohol i palili. "Nie piją (...), nie ma z tego dzieci"
Zdaniem Sławomira Mentzena młodzi ludzie powinni robić tylko trzy rzeczy: uczyć się, pracować i... pić alkohol. Swoimi przemyśleniami prezes Nowej Nadziei i lider Konfederacji podzielił się w środę, 20 maja, podczas spotkania z mieszkańcami Świebodzina.