DXM - Oglądanie filmów

Dekstrometorfan - nazwy generyczne: Acodin, Tussidex.
Więcej informacji: Dekstrometorfan w Narkopedii [H]yperreala

Moderator: Dysocjanty

Posty: 338 Strona 33 z 34
Rejestracja: 2014
  • 173 / 13 / 0


Eskevar pisze:
Byłem na obu częściach hobbita po dexie (dawka 450mg). To co działo się na ekranie było dla mnie magią, tak się wczułem w klimat że aż zapierało mi dech w piersiach (dosłownie %-D).
Ja właśnie wracam z maratonu Hobbajta, ale spróbowałem tylko lekkiej dawki 150 mg, co by czegoś nie odwalić przy znajomych. Tylko koleżanka zauważyła w przerwie, że jakiś taki senny(?) jestem (pewnie głowa nie zachowywała pionu). Koniec końców to prawie tylko ja na filmach nie przysypiałem. %-D
Bardzo przyjemnie się ten nastrój po zażyciu skomponował z niewygórowaną fabułą kompensowaną milionem efektów specjalnych. Można było się oddać wczuwaniu w sceny, klatkowaniu i rozjeżdżaniu obrazu, a nawet poszerzaniu jego głębi (momentami wrażenie było podobne jak na filmie 3D), jednocześnie nie mając problemów z śledzeniem napisów i bez ubytków pamięci krótkotrwałej. W sumie podejrzewam, że na 300 mg byłoby jeszcze lepiej, bo przy trzeciej części upojenie już zanikło, pozostawiając po sobie dobry humor, no ale wolałem jednak się hamować. ;)
Fajne doświadczenie. :)
Rejestracja: 2012
  • 295 / 16 / 0


https://www.youtube.com/watch?v=BXaq86AMLzo
Włączyć to, albo jakiekolwiek parowozy, wyłączyć głos i Carbon Based Lifeforms. Pasuje do dexa co nie? :) Według mnie nic tak dobrze nie symbolizuje dexa jak te wielkie ciuchcie jadące przez świat.

Jak to jest, gdy palisz Salvię dla dobra nauki?

Autor artykułu był jednym z 12 ochotników w pierwszym w historii badaniu nad salwinoryną A, w którym użyto obrazowania pracy mózgu metodą rezonansu magnetycznego (MRI). Przeczytajcie jak wyglądało to z jego perspektywy!

"2C-B to nowy narkotyk, który zdobywa kluby. Działa podobnie jak antydepresanty?"

Focusowe rewelacje na temat 2C-B. Zachęcamy do sporządzania list bzdur zawartych w niniejszym artkykule :)
Rejestracja: 2016
  • 1 / 2 / 0


Witam. Jestem tu nowy, ale póki co nie będę się za bardzo rozpisywał. Impulsem do założenia konta po dotychczasowym podczytywaniu był wczorajszy trip, który upewnił mnie w przekonaniu, że jestem tu jedną z niewielu osób, dla których DXM jest bardziej do oglądania filmów niż "typowych" tripów :-) Mam za sobą jakieś 30-50 podróży ze słuchawkami (nierzadko w miksach z paleniem) i mimo, iż generalnie było... no wiadomo jak, nie trzeba opisywać hehe to jednak dla mnie prawdziwa MAGIA tego dysocjantu to wspominane tutaj kilka razy "bycie postacią w filmie", chłonięcie go całym sobą i bycie w środku akcji. Widzę, że niewielu tego doświadcza (albo zwraca na to taką uwagę), ale dla mnie ten element dysocjacji ma w sobie coś tak niesamowitego, intrygującego i tajemniczego, że nawet ciężko mi to oddać słowami :*)

Wczoraj przeżyłem trip, który brzydko mówiąc zamiótł pod dywan wszystkie inne stany osiągnięte tym dyso. Bycie płynącą muzyką, powstającym w euforii wszechświatem czy synestezja "słyszenie fraktalnych kształtów" nagle stały se dziecinną zabawą w piaskownicy :-D
Myślałem, że nie będę miał tego dnia palenia, więc zakupiłem starą dobrą gałkę (co by dodać trochę "roślinnego" klimaciku do deksowego stanu). Palenie na szczęście jak się okazało miałem. Ostatecznie 30g mielonego Prymata, dorzucone 450 mg D, w trakcie filmu jeszcze buchy. Ex Machina. Idealny wybór. Urzekająca minimalistyczna sceneria i jednowątkowość idealnie pasowały, aby zbytnio urobionym nie tracić fabuły i świetnie komponowały się z miksem. Siadłem do filmu już nieźle "przygotowany", nieświadomy co za chwilę ma nadejść. Jazda bez trzymanki zaczęła się, gdy na ekranie pojawił się pierwszy robot. Dodatkowo stan porobienia wyjątkowo mocny, taki miks jak na moją niewielką wagę to bardzo dużo:)
Uczucie bycia robotem (kobietą), totalne zatarcie granicy między świetnie skonstruowanym (i zagranym!) humanoidem a człowiekiem. Momentami odczuwałem większą empatię w stosunku do robotów niż ludzi (taką ludzką uczuciową, więcej niż zwykłe lubienie). Nie wiedziałem "kto jest kto", kto tak naprawdę jest "żywy" a kto "martwy", co w ogóle oznaczają te pojęcia. Absolutne rozmycie tej granicy. Jednoczesne "bycie robotem" i wrażenie że coś jest nie tak w jego sposobie mówienia i poruszania zaskoczyło mnie i "sponiewierało" przeogromnie :*)
Wisienką na torcie była końcówka filmu. UWAGA SPOJLER! Cały czas byłem po stronie Avy, przez większość czasu miałem wrażenie że ona kurwa jest żywa, byłem nią jako żywą czującą osobą. Gdy w finałowej scenie pokazała dobitnie "jestem tylko programem" mało nie spadłem z krzesła. Jakbym dostał młotkiem po głowie dosłownie :-D Smutek, rozczarowanie, nie mogłem uwierzyć w to co się stało. Bez kitu, strasznie dziwne uczucie. Dziwnie to brzmi jak teraz piszę, a co dopiero jak ktoś z was czyta :-D

KONIEC SPOJLERA!

Po wyłączeniu filmu siedziałem w bezruchu dobre pół godziny, żeby w ogóle na nowo oswoić sie ze swoim człowieczeństwem. Bezapelacyjnie najlepszy (a na pewno najdziwniejszy) mój trip po DXM :-)
Rejestracja: 2009
  • 1026 / 27 / 0


Witamy na forum :) Oby więcej takich postów (i przeżyć!), bardzo miło się czytało.
Rejestracja: 2016
  • 17 / 2 / 0


eso pisze:
lostinwonderland pisze:
Polecam Eraserhead do tripu. Surowy, zimny, i dziwaczny.
a kojarzysz "begotten"? obczaj, mysle, ze powinno Cie zainteresowac. %-D

https://www.youtube.com/watch?v=lHXgNn18z90
Begotten (original) - 1991
Ło matko! "Begotten" na deksie? to musi być hardcore. Film na trzeźwo jest, IMO, ciężki. Oglądanie na DXM to musi być ciekawe przeżycie...
Rejestracja: 2015
  • 18 / 5 / 0


ja kiedyś po 225 mg połączyłem 2 rozne filmy w składną całośc XD,a przy wyższych dawkach to myśle że chuja bym zobaczył bo powyzej 300 mg mam oczy zamkniete i trudno by było coś oglądać
Rejestracja: 2011
  • 43 / 2 / 0


Kiedyś przy oglądaniu filmu zastanawialiśmy się ze znajomymi, czy to normalny film, czy może jednak animacja. Nie doszliśmy jednak do konkretnych wniosków :-D To była ciekawa chwila.

k3o

Rejestracja: 2015
  • 187 / 3 / 0


Dla mnie każdy trip zaczyna się od filmu. Tak po prostu startuję z tripem. I czy będzie on miał jakiś związek z dalszą częścią fazy to już zależy od filmu. W filmie albo skupiam się na przeżyciach bohatera - przeżywam akcję tak samo jak on, czasem wręcz wcielam się w niego (postawa większości piszących tutaj) albo wnikliwie obserwuję to co się dzieje, analizuję na tyle ile mi pamięć pozwala. Czasem staram się łączyć akcję z filmu z moim tripem, moimi rozkminami na dawnych tripach i o tym co aktualnie myślę, czasem ze snami. Wychodzi z tego niezły niewytłumaczalny mix, często jakiś nowy tajemniczy wątek.
Ale niestety, tak jak większość lepiej toleruję filmy jednowątkowe, trochę prostsze w fabule. Bardzo fajne i lekkie do oglądania są filmy katastroficzne, dramaty - zwykle towarzyszą nim jakieś tragiczne przeżycia (które podobnie odczuwamy), mamy też bohatera lub kilku w których łatwo możemy się wcielić. W celu drugiego sposobu oglądania filmów polecam wszelkie gatunki science-fiction, cyberpunk, neo-noir, związane z tym tematem filmy psychologiczne, postmodernistyczne, najlepiej filmy o alternatywnej rzeczywistości/świadomości, podróżach w czasie, o kosmosie, filmy, w których bohaterowie mają "blackouty" i nie wiedzą co się dzieje. Jest tego bardzo dużo i starczy na wiele ciekawych rozkmin. Większość filmów obejrzanych wcześniej na trzeźwo nadal jest na deksie bardzo tajemnicza. Kilka bardziej znanych pozycji na początek:
Limitless (2011) + Lucy (2014) - można sobie wyobrazić, że też mamy takie możliwości jak w tych filmach:) (w końcu też mamy w sobie narkotyk)
The Butterfly Effect (2004) - no must-watch na deksie, już się chyba pojawiał w tym temacie, klasyk gatunku
The Thirteenth Floor (1999) j.w., jednak tematyka nieco inna
Looper (2012) - po deksie trochę mnie ten film przerażał:)
Dałbym więcej, jednak większość moich starych filmów się skasowała, teraz pobieram i oglądam nowe, jest ciekawie.
Rejestracja: 2016
  • 4 / 1 / 0


Dziwi mnie to, że jeszcze nikt nie wspomniał o Utopii. Utopia to serial moim zdaniem idealnie wpasowujący się w działanie deksa. Cały serial obejrzałem będąc zdekszony i za każdym razem myślałem, że ten serial musi być robiony przez innych zdekszonych ludzi. Serial ma niezapomniany klimat, warto zwracać uwagę na kolorystykę postaci, scenerii. Serial wywarł na mnie na prawdę duże wrażenie. Warto przynajmniej obczaić na filmwebie. Serial na prawdę gorąco polecam na deksowe wieczory!

Zapomniałbym o prawie najważniejszym z aspektów Utopii - muzyce, która po prostu tak idealnie działa wraz z deksem. Potęguje to myśl o tym, że twórcy Utopii to dekstronauci.
Rejestracja: 2015
Użytkownik zbanowany
  • 243 / 5 / 0


Muszę sobie jakiś epizod Black Mirror zostawić do obejrzenia na dexie. Najlepiej ten pozytywny, żeby zaraz po nie chcieć sobie pociąć żył :D
Posty: 338 Strona 33 z 34
Wróć do „DXM”
Na czacie siedzi 71 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: stumptownpunctual i 1 gość