DMT

Organiczne substancje psychoaktywne, oddziałujące na receptory serotoninowe w mózgu.
Więcej informacji: Tryptaminy w Narkopedii [H]yperreala

Moderator: Psychodeliki

Posty: 1825 Strona 178 z 183
Rejestracja: 2009
  • 1902 / 111 / 0


Wziąłem udział w ankiecie, narazie jednej.

To co widziałem na tripie jako przeszłość, której nie znałem, spełnia się teraz, staje się przyszłoscią. Widziałem przyszłosć, czy przeszłosć, która się powtarza? To bez znaczenia. Deja vuuu :) Przyszłosć, prezeszłość, kontinuum czasu, liczy się to co tu i teraz, to na pewno jest prawdziwe. Nie traktuję DMT jako narzędzia do poznania przyszłosci, przyszłość dopiero będzie, przestała mnie interesować. A byty? Są częścią mnie, nieuświadomioną? A moze sa nade mną czy też obok? A może wszytskie 3 warianty sa prawdą? Po DMT dotykamy granic abstrakcji, krawędzi czasu i aury wydarzeń.

Moja droga z psychodelikami zaczęła się jak zbliżałem sie do chwili, gdy będę musiał wybierać, samobójstwo albo powrót do opio. Pójscie do psychiatry po nowe, nieskuteczne leki nie oddalałoby mnie od tego momentu. Postanowiłem pójść inną, radykalna drogą. ayahuasca, nie dostałem odpowiedzi. Kumpel powiedział, ze podeśle mi 1p-LSD. Potem powiedział, ze przyjedzie z dziewczyna i zjemy razem. Tak też się stało. Odstawiłem leki antydepresyjne po wielu latach ciągłego stosowania i zacząłem brać psychodeliki. Minęło 5 miesięcy, ja nie grzeję i nie popełniłem samobójstwa. Nie wylądowałem w psychiatryku, pracuję w tej samej pracy i nie wziąłem nawet jednego dnia zwolnienia z powodu depresji. Nie dlatego, ze jej nie miałem, ale dało się ją ogarnąć.

Pierwszy trip, 400mcg. Łał! Myślenie, że chcę zostać szamanem. Jeśli mi się nie uda to chociaż chcę prowadzić ludzi pragnących doświadczyć psychodelicznej ekstazy przez to doświadczenie.
Drugi trip, 470mcg 1p-LSD. Trzeba zaufać sobie, nikt nie powie mi jak żyć właściwie, bo nikt tego nie wie. Ja też nie, ale życie jest moje i ja powinienem o nim decydować, podejmować decyzje, dokonywać wyborów i ponosić ich konsekwencje. Przede wszystkim powinienem sam myśleć. Przeciwieństwo tego co mówiono mi na początku terapii w ośrodku (może to być dobry wstęp do terapii ale IMO nie jest konieczny).
Trzeci trip-750mcg 1p-LSD. Trudna podróż, pierwsze trwałe zmiany, niewielkie. Czas na DMT.
Czwarty trip-500mcg LSD i potem 375mcg 1p-LSD. Chcę brać psychodeliki, lubię kwaśny kolor.
Piąty trip-800mcg LSD. Pierwsze kroki w kierunku samoakceptacji, akceptacja dla innych ludzi i ogromna wyrozumiałość. Zrozumienie, że dobro i zło istnieją tylko w naszych umysłach, poza nimi ich nie ma. Zmiany do chwili obecnej.
DMT-na oko 50 i 100mg. Jeszcze nie wiem co to za zmiana, coraz więcej spokoju, jakby inne odczuwanie emocji. Coraz większa samoakceptacja. Ogromna wartość dla osób uzależnionych. Czuję sie niesamowicie wolny. Dziś powiedziałem kumplowi, że zazdroszczę mu pracy a on na to, żebym przyjeżdżał, wynajmę mieszkanie i mnie wkręci. 200 km dalej, tak po prostu. Nie zdecydowałem się, bo wybrałem realizację innych planów (też prowadzących do wyjazdu) a nie dlatego, ze nie mogę. Jestem naprawdę wolny, mogę wszystko, nawet jebnąć wszystko i wyjechać. The world is yours. Decyduj! Decyduj czy chcesz dawać i doświadczać ciepła, dobra czy przeciwnie. Decyduj jaki typ relacji międzyludzkich chcesz wybrać, jakimi ludźmi chcesz się otaczać, jak chcesz żyć i kim chcesz być, jak chcesz wykreować swój świat. Decyduj. The world is yours.

Uważam, że psychodeliki można wykorzystać w leczeniu uzależnień oraz w ich zapobieganiu. Wciąż uczę się życia na trzeźwo, przypominam sobie co rusz słowa wybitnego terapeuty. Prowadzą mnie i teraz czuję i rozumiem to co do nas mówił. Kiedyś powiedziałem na grupie, że mam wewnętrzne przyzwolenie na ketaminę. Na osobności powiedział do mnie: ketamina? Brałes LSD? LSD sobie zjedz. Teraz widzę w jego słowach (mówionych na spotkaniach) psychodeliczną mądrość. Kiedyś go spytam czy jak przestał walić herę jadł psychodeliki. Inny wybitny terapeuta (miał mniejszy wpływ na moją terapię) zagadany na grupie przez kolesia głoszącego jakiś mit nt ayahuasci powiedział, że ayahuasca to nic złego i powiedział nam gdzie możemy jej spróbować jak będziemy chcieli. Też jestem ciekaw, czy po odstawieniu hery brał psychodeliki i pomogły mu w zdobyciu mądrosci. Prawdziwej, głębokiej a nie jebanych farmazonów, które mówią terapeuci nie mający doświadczeń z uzależnieniem. Bo często można usłyszeć farmazony. Ja wręcz świrowałem. Myślałem, że to pierdolenie, mówiono mi, że nie. Przestawałem wierzyć własnym zmysłom, podejrzewałem, ze nie potrafię myśleć logicznie. Do czasu aż jeden z wybitnych terapeutów powiedział mi "masz rację, to pierdolenie. Prawda wygląda tak i tak", powiedział to tak jak ja to widziałem, odzyskałem wiarę we własne zmysły. To był oczyszczający moment, jak przebudzenie ze złego snu i mu zaufałem. Zaczęła się moja terapia. Dlatego zawsze mówię, że terapia to w chuj trudny proces. Każdy z tych 2 terapeutów uczył dobrych zasad, wiedziałem, ze nawet jak po terapii wrócę do nałogu, moje życie będzie lepsze po takiej nauce.I żaden z nich nie mówił, ze nałóg jest zły, pytali tylko, czy nam odpowiada. A jeśli odpowiada to dobrze, nic nie musimy zmieniać. Przepiękne podejście. Ja też nie gardzę żadną substancją, uważam, ze np. walenie fentanylu po kablach nie jest najlepszą drogą, co znaczy po prostu tyle, że tak uważam, nie że mam rację. I moja opinia determinuje moje wybory.

Po spróbowaniu DMT czuję się zdrowszy niż przed próbą. Podczas pierwszej podróży miałem wrażenie leczenia umysłu. Taka dawka abstrakcji potrafi przestawić mózg na lepsze tory, jestem tego pewien. Opiekun mówił, że muszę to przetrwać a ja miałem świadomość, że przeżycie tego przyniesie korzyści. Szaman zyskuje moc uzdrawiania po tym jak sam się uzdrowił po doświadczeniach z psychodelikami. Ja podobno dostałem dar uzdrawiania od pewnego uzdrowiciela kilka lat temu. Na razie tego nie zweryfikowałem i nie wiem, czy kiedykolwiek to zrobię. Na odwrót, ale to ścieżka szamańska. Patrzcie na to z przymrużeniem oka, to co piszę jest abstrakcją. Przynajmniej ja nie traktuję tego zbyt poważnie, nie potrzebuję, nie muszę się do tego ustosunkowywać. Czy to nie piękne? Nie muszę.
Rejestracja: 2009
  • 1902 / 111 / 0


Muszę wypełnić ankietę jeszcze raz. Odważyłem 40mg, dokładność wagi 1mg. Coś mogło zostać po poprzednich paleniach ale jeśli to niewiele. Delikatnie stopiłem i rozpłynąłem ciecz po kuli. Zacząłem brać bucha. Zaczęło mnie zabierać. Wypuściłem dym, podkręciłem płomień i wypaliłem do końca. Chciałem się nauczyć jak posługiwać się tym narzędziem. Było słabiej, ale to było to, świat DMT.

Przewodnik powiedział "spokojnie, przecież jesteś tu nie pierwszy raz, znasz to doskonale, kiedyś to był twój drugi DOM". Również miałem wrażenie, że znam to doskonale i bywałem tu często. Przyszłość mieszana z przeszłością i teraźniejszością, całkowite zagięcie czasu. Przewodnik powiedział "jesteś jednym z nas" i tego nie rozumiem. Spytałem jak mogę pomóc koledze się ustabilizować a on zaczął się śmiać "zaproś go tutaj, my zrobimy resztę ale najpierw musimy pomóc tobie, mamy niewiele czasu". Zacząłem kaszleć, leciały mi łzy, miałem torsje. Za każdym razem jak pochylałem głowę podstawiano pod nią przyrząd, dziurę z ruchomymi elementami wychodzącymi ze ścianek, zaawansowana technologia. Kojarzyło mi się z kiblem. Z każdą totsją coś się wylewało z mojego mózgu i znikało w tej dziurze. Było wiele bytów, byli to lekarze. Przeprowadzali operację na moim mózgu, umyśle. Uzdrawiali go. Nad wszystkim czuwała Matka. Kobieta, która mówiła, że nie wolno się przepalić DMT to też była ona, mówią na nią Matka ayahuasca. W końcu się ze mną pożegnali. Wróciłem ale dalej było pełno halucynacji, inne kolory, roślinność i kształty DMT kiedyś spróbuję opisać lub pokazać kształty DMT. Zamykałem oczy, nieznane urządzenia. Otwierałem, świat DMT. Czas ciągle wygięty, zlany w jedną masę. Zacząłem ogarniać zegarek. Bałem się, że nie wrócę, ale byłem pełen zaufania. Po 9 minutach od ogarnięcia zegarka wróciłem do nieswojego auta, znałem to. Zacząłem palić papierosy, chodziłem, przeciągałem się. 25-30 minut od zapalenia wróciłem do swojego świata. Czekałem dalej, 40, 50 minut i jest ok. Powoli można się szykować do odjazdu. Ostatni papieros, bez pośpiechu. Godzina to dobry czas. Powrót do codzienności, tankowanie, zakupy na obiad.

Pik trwa może 6-8 minut, powrót zajmuje więcej czasu. Po 40, góra 50 minutach jest już ok, jak zdrowy człowiek który niczego nie brał. Przepełnia człowieka spokój.

Koledze pewnie by wystarczyło, żeby sam zapalił, ale jak usłyszałem "zaproś go tutaj" rozumiem to tak, mogę tam wejść z nim, wprowadzić go i powiedzieć "proszę, oto on". :) Ciekawe, spróbuję tak zrobić :) Przecież to abstrakcja :)

Ładni chłopcy, brzydkie zabawy - o kinie, które nie potrafi zerwać ze swoimi narkotykowymi nawykami

W tym tygodniu Timothée Chalamet rozsypuje krystaliczną metamfetaminę w charakterze przynęty na filmowe nagrody. W przyszłym Clint Eastwood będzie przemycał koks w ramach odważnego komentarza do bieżących problemów społecznych. Kiedy kino skończy z nadużywaniem narkotyków?

Polskie leki przerabiane w Czechach na narkotyki. 5 osób zatrzymanych za produkcję metamfetaminy

Pięć osób, obywateli czeskich, zatrzymała na początku lutego policja z Jesenika. Są zamieszani w proceder sprowadzania i przerabiania leków z pseudoefedryną z Polski. To efekt długotrwałej pracy operacyjnej policjantów kryminalnych.
Rejestracja: 2009
  • 1902 / 111 / 0


Jednak nie wchodzę w tą absttakcję tak głęboko. Jeśli kiedyś komukolwiek to pokażę to będę czysty żeby się lepiej zaopiejować taką osobą. Znam tylko swoją reakcję.
Rejestracja: 2009
  • 1902 / 111 / 0


Najbardziej zrównoważony psychodelik jaki znam. Mógłbym rozkminiać co to jest, próbować to zrozumieć, ale to taka abstrakcja, że pomimo duszy badacza nie potrzebuję tego. Jakieś teorie, filozofie, szkoda na to prądu, to oddala od tego co istotne, od tego co tu i teraz. Przestałem szukać odpowiedzi i może właśnie dzięki temu znajdę najważniejszą odpowiedź, jak osiągnąć szczęście i harmonię.

Po kwasie przez kilka godzin lub dni rozkminiałem, na zejściu czułem się jak oświecony. Potem to co zostaje zyskuje już zdrowy wymiar, przynajmniej jak nie je się często. Po rozpuszczalniku rozkminia się tak, że pacjent kwalifikuje się na oddział zamknięty. Po odstawieniu człowiek czuje się jak oswiecony, bliżej ziemi ale nie jest to naturalny stan. Po DMT nie ma oświecenia. Jest równowaga. Stan, który nazwałbym zdrowiem. Ciekawe jak długo, narazie jest niesamowicie. Nie wiem czy w ogóle kiedykolwiek znałem ten stan.
Rejestracja: 2018
  • 1 / / 0


Witam, czy są znane już jakieś w pełni efektowne bez jakiegoś przekombinowania metody waporyzacji? Boje sie tego spie*dolić a mam praktycznie jedną próbę.
Rejestracja: 2018
  • 2 / / 0


19 lipca 2018Crey pisze:
Witam, czy są znane już jakieś w pełni efektowne bez jakiegoś przekombinowania metody waporyzacji? Boje sie tego spie*dolić a mam praktycznie jedną próbę.
Bardzo prosto: waporyzujesz przy użyciu zwyczajnej lufki z kolankiem i zapalniczki najlepiej żarowa. Przechylasz do dołu, tak żeby płyn nie wleciał ci do ust. Działa za każdym razem :-D
Rejestracja: 2009
  • 1902 / 111 / 0


3 osoby przy mnie paliły i 3 zrobiły to źle, choć mówiłem jak to robić. 2 kolejne zapalą za kilka miesięcy, mają kilka dawek i mam nadzieję, że wypalą to dobrze. Wcale to nie takie proste jak widać. Fajka do mety, spory płomień, kula w płomoeniu musi być, a nie nad płomieniem. Kulą ttzeba obracać powoli i uważać, by nie podpalić oparów (chujowy posmak i szkoda trochę). Zacząć ciągnąć jak zaczną lecieć opary, nie wcześniej bo szkoda miejsca w płucach. Ciągnąć nie za szybko by jak najwięcej zmieścić i nie za wolno by nie uciekało. Uważać, żeby się nie pokaszleć. No nie takie proste.

30mg spalone na 1 bucha wystarczy. Chce się kaszleć, ttzeba utrzymać i podgrzewać dalej. W końcu opary przestają lecieć, jeszcze jest nieco miejsca w płucach. Trzeba ciągnąć jeszcze chwilkę, wtedy nie zoataje chujowy posmak. Ja trzymam bucha aż nie wejdzie całkiem mocno, szkoda wypuszczać wcześniej. Tak spalone 30mg w zupełności wystarczy by się przebić. Wcale nie trzeba 3 buchów albo 50mg. 25mg nawet wystarczy jak się dobrze spali.

Obecność obcych istot od 10mg, od 15mg mamy z nimi dobry kontakt. Po 30mg jest naprawdę głęboko. Jak znacie sposoby by skutecznie oczyścić pomieszczenie ze złej energii to warto. Nie robiłem tego, ale paliłem w różnych miejscach i energia w danym miejacu mocno się odbija na śmiałku. Możecie się śmiać, ale najlepiej było u księdza, obok kościoła. Dużo dobrej energii. Bliżej mi do Buddyzmu, ale szanuję religię chrześcijańską, po DMT zrozumiałem, że to też praca ze światem ducha.

Spaliłem to co miałem, niecałe 0,5g. Uważam, że dobrze poznałem DMT, mam w planach trzasnąć porządny opis, ale nie mogę się narazie zebrać.
Rejestracja: 2017
  • 409 / 30 / 0


Czy wskazane jest mieszanie DMT z innymi psychodelikami?
Ktoś próbował zapalić DMT na jakąś tryptę albo 1p-LSD?
Rejestracja: 2014
  • 252 / 12 / 0


Metzner w "Ropucha i jaguar" opisuje doświadczenia miksów 5-MeO-DMT z DMT i 4-HO-DMT z DMT (70/30%). Miało to głównie zmniejszenie intensywności podróży i poprawienie sfery wizualnej jak pamiętam. Tu właśnie DMT jest tym słabszym komponentem.
Rejestracja: 2016
Użytkownik nieaktywny
  • 371 / 90 / 16


Takze James Oroc opisal polaczenie z 5meo w ,, Tryptamine Palace”. Z grubsza wniosek bardzo zblizony.
Posty: 1825 Strona 178 z 183
Wróć do „Tryptaminy”
Na czacie siedzi 86 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości