Detox - wątek ogólny

...czyli jak podejść do odstawienia i możliwie zminimalizować jego konsekwencje

Moderator: Wszyscy moderatorzy

Posty: 2712 Strona 266 z 272
Rejestracja: 2015
  • 445 / 70 / 0


Według mnie ważne jest mu pokazanie choćby w minimalnym stopniu jak wygląda aktualnie jego życie w dość surowy sposób, czyli nie nocować go, nie pomagać za bardzo (aczkolwiek tutaj chodzi mi o nieułatwianie ćpania czyli np. pożyczanie kasy, pomoc psychiczna, rozmowa czy kupienie jedzenia jest jak najbardziej w porządku) , starać się wmówić mu że narkotyki to żadne rozwiązanie i nawet jeśli pomagają mu ulżyć w aktualnych problemach to zawsze przez nie będą generować się nowe problemy. Generalnie zauważyłem że gdy dana osoba jest przypięta do muru to dopiero wtedy zaczyna widzieć to co robi i że jest szansa na to żeby to naprawić, ale odwyk, detoks i tym podobne sprawy udadzą się tylko i wyłącznie wtedy gdy dana osoba będzie sama tego chciała, inaczej nie da rady. Takie jest moje zdanie

Blu

Rejestracja: 2007
  • 2939 / 166 / 0


Samo gadanie można po prostu zignorować, co jak wynika z twojego opisu, on właśnie czyni. Może dopiero go otrzeźwić jak wszyscy znajomi się odsuną i zostanie sam. Albo skończy się kasa. Skąd ma kasę na ćpanie i jedzenie, skoro nie pracuje?

Zastosowanie substancji psychoaktywnych w medycynie

Czasami działanie psychoaktywne jest skutkiem ubocznym substancji, a czasami właśnie ten wpływ jest pożądanym działaniem sprawiającym, że dana substancja jest lekiem.

Są nowe narkotesty. Potrafią wykryć narkotyki których dotychczas nie wykrywały

Nowy test pozwala wykrywać obecność heroiny i innych opioidów w wydychanym powietrzu – informuje "Journal of Breath Research”.
Rejestracja: 2015
Użytkownik zbanowany
  • 1466 / 199 / 0


@3D31M4NN, szkodzicie kumplowi dając mu miejsce do przekimania, itp., jeśli dajecie mu też przy okazji jedzenie/picie, to też nie skłaniacie go do choćby sępiania hajsu na to, czyli - jeśli robi to z powodu bezdomności i nałogów - upodlenia się, by mieć na zaspokojenie totalnie podstawowych potrzeb. Z doświadczenia z takimi osobami wiem, że same muszą dojść do tego, żeby się ogarnąć. To brzmi idiotycznie, bo niby oczywiście, ale w większości przypadków ludzie jednak próbują pomóc swoim znajomym w takich sytuacjach, a w większości im szkodzą. Jeśli mówisz, że on się jeszcze wścieka, gdy słyszy o odwyku, to naprawdę trzeba go odciąć od "pomocy", jaką jest dawanie mu jedzenia i mieszkania. Bo on teraz, może nawet tylko podświadomie, myśli, że skoro tyle zawsze się znajdzie, że tyle to zawsze dla niego zrobicie, to w ciągu dnia legalnie chla/ćpa i tylko w pewnym momencie zgłosi się jak do noclegowni na kimę. Dobrze, że jeszcze nie wpadł mu do łba pomysł, żeby nasrać we własne gniazdo i nie ojebał nikogo z żadnych sprzętów czy innych kosztowności.

Jeśli przestaniecie go dokarmiać i dawać dach nad głową, to może wtedy zauważy, że odwyk to jeden z wielu kroków, które będzie musiał podjąć, by się ogarnąć. Oczywiście to też może nigdy nie nastąpić, ale na to nikt z Was nie ma wpływu. Niestety i takie przypadki znam, że osoba zostawiona przez rodzinę i znajomych na ulicy, wcale nie garnęła się do tego, by zrobić coś ze sobą czy to poprzez pójście na odwyk, czy samodzielne wytrzeźwienie i wzięcie się za siebie. Jak łatwo się domyślić, skończyło się to śmiercią tych osób. I wielokrotnie wyrzucałam sobie, że "można było go wepchnąć na odwyk" czy "można było dać mu przekimać". Nie. Niestety nie. Właśnie trzeba być brutalnym wrednym chujem/szmatą, który nigdy nie był prawdziwym przyjacielem (wg. tej osoby na początku) i odciąć go od wygód, jakie mu zapewniacie, chcąc pomóc.

To brzmi tak oczywiście, a z drugiej strony ja sama wiem, jak trudno jest takie coś w życie wprowadzić... A, no i nie ma czegoś takiego jak "wzięcie go na odwyk". Na odwyk idzie się z własnej woli, ze skierowaniem od lekarza i (z tego, co wiem) podpisuje się papiery, że jest się tam z własnej woli. Musiałby odjebać naprawdę srogą akcję, żeby skierowano go na odwyk przymusowo, ale to wtedy sądownie, więc naprawdę musiałby zadrzeć z prawem, by pójść na odwykówę z przymusu, bez możliwości wyjścia na żądanie.
Rejestracja: 2017
Użytkownik zbanowany
  • 350 / 28 / 0


Ja bylem raz na odwyku trzy miesiace poznalem wspanialych ludzi ich historie ich wole walki z nalogiem. I moze nie do konca zrezygnowalem z wszystkich uzywek, ale odwyk nauczyl mnie jednego: zyc z glowa na karku.

P.s.: Na chlanie/branie najlepsza jest praca lub zajecie sie czyms, nie wiem co ten czlowiek sobie wyobraza.
Rejestracja: 2018
  • 4 / / 0


10 września 2019Hexe pisze:
Dobrze, że jeszcze nie wpadł mu do łba pomysł, żeby nasrać we własne gniazdo i nie ojebał nikogo z żadnych sprzętów czy innych kosztowności.
Już była sytuacja z podjebaniem tematu jednej osobie.
10 września 2019Hexe pisze:
To brzmi tak oczywiście, a z drugiej strony ja sama wiem, jak trudno jest takie coś w życie wprowadzić... A, no i nie ma czegoś takiego jak "wzięcie go na odwyk". Na odwyk idzie się z własnej woli, ze skierowaniem od lekarza i (z tego, co wiem) podpisuje się papiery, że jest się tam z własnej woli. Musiałby odjebać naprawdę srogą akcję, żeby skierowano go na odwyk przymusowo, ale to wtedy sądownie, więc naprawdę musiałby zadrzeć z prawem, by pójść na odwykówę z przymusu, bez możliwości wyjścia na żądanie.
No tutaj jest już zagrożenie, że właśnie coś może odjebać.

Dzięki wszystkim za odpowiedzi. Mam teraz bardziej klarowny obraz sytuacji.

Karma dla Was. ;)
Rejestracja: 2015
Użytkownik zbanowany
  • 1466 / 199 / 0


Wydaje mi się, że jeśli coś odjebie i dojdą do tego, że to przez wjebanie w dragi (a dojdą do tego), to pomoże sobie sam w ten sposób, bo skierują go już wtedy przymusowo. Nie znam osoby, ale wiem, że smutne, ba! nawet bolesne jest patrzenie na upadek kumpla, przyjaciela. Pomóż mu tak, jak potrafisz, czyli jeśli będzie potrzebował, to gadaj, daj jedzenie i zapewnij, że jeśli zdecyduje się na odwyk albo ogarnięcie, to też służysz pomocą. No i niech się trzyma. I Ty też.
Rejestracja: 2018
  • 4 / / 0


@Hexe Wiele już scenariuszy miałem w głowie i związane z nimi skutki prawne oraz moralne. Wsparcie psychiczne zawsze staram się dawać wszystkim ziomkom i widzę, że Ty na Knajpie K (lurkuję często) też potrafisz wesprzeć. Szacunek. Trzymaj się. :)
Rejestracja: 2015
Użytkownik zbanowany
  • 1466 / 199 / 0


Oooj, dziękuję za miłe słowa. ;) Różnie wychodzi z moim wsparciem, ale faktem jest, że "działam" poza Forum na rzecz ludzi z Forum (jakkolwiek to brzmi xD). Jest kilka osób, z którymi dogadałam się jakoś lepiej i poza [H] rozmawiamy, spotykamy się, a jeśli mogę, potrafię, to i pomagam. ;)

I serio, jeśli kumpel odjebie coś niezgodnego z prawem, to prawdopodobnie w jakimś sensie sobie tym pomoże. Ty też się za bardzo tym nie możesz przejmować, nie jesteś za niego odpowiedzialny przecież ani nie jesteś jego rodziną czy opiekunem prawnym. Ale naprawdę zasugeruj mu, że jeśli zechce zmienić zdanie odnośnie odwyku, to mu pomożesz, itp.
Rejestracja: 2018
  • 1129 / 323 / 0


Bez jakiejkolwiek chęci zmiany z jego strony to nawet jak uda się go tam wsadzić to długo nie posiedzi. Nawet jeżeli odbębni te umowne 3-6 miesięcy to wątpię czy nawet na miejscu mu wiele w głowie poukładają. Myślę że kolega wyląduje na ziemi dopiero jak złapie jakiś wyrok a to przy takim trybie życia jak jego to kwestia czasu.
Tak jak mówili inni, ustalić zasady, niech go tam nocują ziomki ale niech ograniczy ćpanie, niech szuka roboty, jak już u kogoś jest to niech pomoże coś czy posprząta czy co. Bo on już stracił wiele rzeczy które są podstawami mniej-więcej normalnego życia. Z każdym dniem kiedy nie ma żadnych obowiązków, zmartwień, pozytywnych rzeczy (innych niż bycie naćpanym oczywiście) coraz bardziej się odkleja, a z tego stanu ciężko wrócić. Po prostu jest bardzo wygodnie odpuścić to podwójne życie, pracę, rodzinę, znajomych i skupić się na tym czego naprawdę chcemy czyli ćpaniu. Możliwe że jest już bardzo blisko przekroczenia takiego punktu w psychice po którym nawet najlepsze detoksy i terapeuci będą mieli ciężko żeby to odkręcić.
Rejestracja: 2018
  • 234 / 32 / 0


To moja piąta próba. Za każdym razem gdy tu piszę to czuję upadek, ale no muszę to z siebie wyrzucić.

Ja nie mam jakoś mega bolesnych i uciążliwych skrętów. Więc detox w szpitalu nie jest konieczny. Biorę raz dziennie, wieczorem, takie moje mini postanowienie od kwietnia.
Jestem w stanie w ciągu tygodnia dojść do siebie na redukcji a potem na thiocodinie i klonach, ale co dalej, co dalej... Ja nigdy nie wyrzucę tego z pamięci, tego błogostanu. Mam zajebistą sytuację, bo pieniędzy mi nie brakuje czyt. mogę sobie pozwolić na normalne życie i ćpanie. Co zrobić, jak myśleć, by przestać. Terapia? Komuś to pomogło?

Ostatnio dostalam takiego pirogena, że myslalam o najgorszym, a nawet strach o moje życie nie dał mi do myślenia. Tzn dał, na jeden dzień. I redukcja z 200 na 100mg. :(
Posty: 2712 Strona 266 z 272
Wróć do „Detox”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: kwachniewski, whyalwaysme i 4 gości