Detox - wątek ogólny

...czyli jak podejść do odstawienia i możliwie zminimalizować jego konsekwencje

Moderator: Wszyscy moderatorzy

Posty: 2585 Strona 258 z 259
Rejestracja: 2018
  • 178 / 12 / 0


Taka chyba mentalność naszego narodu, jak ktoś wspomniał wcześniej, można z uśmiechem na ustach życzyć miłego dnia, a odwrócić się na pięcie i pomyśleć "a niech się potknie o ten krawężnik". Może to po prostu kwestia zazdrości, że ktoś w ogóle ma SIŁĘ myśleć o redukcji dawek/detoxie? "Ja też bym chciał, ale nie wyobrażam sobie życia bez dragów, to nawet nie próbuję."

Mimo wszystko (moje osobiste zdanie) nawet jak narkoman wyjdzie z nałogu, nadal zostanie z narkomanem, podobnie jak niepijący już alkoholik. Skręt (niezależnie od częstotliwości brania) przejdzie prędzej czy później, jak byśmy się nie ratowali przed jego skutkami, a wspomnienie "fazy" po narkotyku zostanie. Dlatego cokolwiek by się nie działo, chęci (w moim przypadku) zostaną zawsze, bo mnie to po prostu odpręża, tylko chciałabym nie wpadać w ciągi, taki domowy relaks jak piątek przy piwie. Tak, wiem, że każdy sobie to powtarza.

A wielu tutaj ocenia albo swoją miarą albo po prostu przekonaniem - nie pójdziesz na prawdziwy detox do ośrodka (bądź też terapię), to Ci się nie uda, bo w każdej chwili możesz zadzwonić/spotkać się z dilerem i tyle po Twojej przerwie. Kwestia motywacji i samozaparcia, nie każdego na to stać. Czasem potrzeba wielu prób, by naprawdę się tego wyzbyć.

Ja przyznaję się bez bicia - dziś mijają 2 tygodnie mojej "czystości" (nie licząc Tramalu, który brałam w dawkach minimalnych), a mi się śni gotowanie na łyżce, krew w kontrolce i strzał. Także...
Rejestracja: 2018
  • 520 / 122 / 0


No właśnie ci ludzie w ciągu, co to nawet nie próbują redukować, a mimo to twierdzą że cold turkey bez obstawy to jedyna słuszna opcja, a wszystko inne to oszukiwanie siebie i hipokryzja...

Dlaczego konsumenci konopi w stanach z legalną marihuaną wciąż wybierają czarny rynek?

Marihuana jest teraz w Kalifornii legalna... czemu więc mieszkańcy tego stanu wciąż masowo korzystają z usług tradycyjnych dilerów?

Medyczna marihuana obniża agresję u dzieci z niepełnosprawnością intelektualną?

Już niebawem w Australii wystartuje pilotażowe badanie, które ma dokładnie zbadać wpływ medycznej marihuany jako środka teapeutycznego zaburzeń behawioralnych u dzieci z niepełnosprawnością intelektualną.
Rejestracja: 2018
  • 40 / 2 / 0


09 kwietnia 2019Survivor pisze:
Nie wiem na przykład, czy i co teraz bierzesz, ale dziwnie często osoba w ciągu mówi osobie która chce redukować dawki/zrobić przerwę, że to nie jest wystarczająco dobre, że to oszukiwanie siebie i że i tak się nie uda (ale obowiązkowo „trzyma kciuki” i życzy dobrze - kto tu jest większym hipokrytą?) Nie widzę tu cienia dobrej woli. I nie chodzi o to, czy ktoś się potnie, czy tylko zirytuje, ale o to żeby nie być bucem. A mówienie komuś, kto próbuje w jakiś (całkiem racjonalny) sposób redukować szkody związane z uzależnieniem, że lepiej nie mieć żadnych celów niż takie cele jak redukcja, i że i tak się nie uda, to bycie bucem. A twierdzenie przy tym że życzy się tej osobie dobrze to hipokryzja.
Czy gdzieś napisałem, że nie biorę i nie jestem w ciągu?
Jestem. Od 2 lat. Odstawiłem duze dawki oksy iv (bo mialem duzo i tanio)+alprazolam. Redukowałem powoli najpierw bpr->DHC-> i biorę od kilku miesięcy 150/240mg kody doba. Redukowałem także dawki alpry/15mg doba. Jednocześnie uzależniłem się od etanolu przy tej redukcji. Nie dawno, bo tylko od 2msc odstawiłem jedno i drugie czyli benzo i alko. Czy to sukces? Dla mnie żaden, w kazdej chwili mogę się złamać i polecieć grubo, do tego podtrzymuje uzależnienie, mam sny głodowe z makiem, majką i fentanylem w roli głównej.
Czy napisałem, że nic nie robienie ze swoim nałogiem jest ok? Nie.
Więc nie zarzucaj mi hipokryzji.

Przez pryzmat 11 letniego zmagania się z uzależnieniem, detoksów obserwacji siebie, ćpunów czy ludzi na tym forum przedstawiam swoje racje i tyle. A że w takiej formie to trudno, nie moj problem, jestem bucem w tym temacie. Szczególnie w manii/hipomanii gdy jestem rozdrażnionyy.
Sam nie raz wkurwiałem się na terapeutów, ludzi z grup. Lecz po jakimś czasie życie zweryfikowało ich prawdy i musiałem ostatecznie przed sobą przyznać im racje.

A co do koleżanki jeżeli juz się wyzerowała, to mogłaby po prostu spróbować z tym skończyć i tak kurwa, tego jej życzę.

a czego życzy pan-nie-hipokryta bucowi?

ps. co do detoksów szpitalnych, mam negatywne nastawienie, zazwyczaj wychodzi się nie zaleczonym
ps.2 one love :*
09 kwietnia 2019Survivor pisze:
No właśnie ci ludzie w ciągu, co to nawet nie próbują redukować, a mimo to twierdzą że cold turkey bez obstawy to jedyna słuszna opcja, a wszystko inne to oszukiwanie siebie i hipokryzja...
proszę o scalenie
Could turkey? No chyba nie... bez przesady. Nie wiem ile palisz, ale masz ciężkie teorie na prawdę...
Detox niech trochę poboli, ale nie wyobrażam sobie odstawki np. 20mg/fenta doba, bez trama/bpr czy neuroleptyków, pregabaliny

ps. przepraszam masz jakieś zboczenie co do tej hipokryzji i ludzi w ciągu :D? Człowiek się z czasem zmienia i siłą rzeczy każdy jest w jakims stopniu hipokrytą.
Rejestracja: 2018
  • 520 / 122 / 0


Uogólniam, ponieważ twoje zachowanie to tylko jeden z przykładów. Wielu tu jest osób zachowujących się podobnie, często właśnie gorliwych „wyznawców” cold turkey (zwłaszcza w wykonaniu innych...). Przystopowanie, zwolnienie, zmniejszenie dawek, zmnienienie drogi podania na mniej ryzykowną - to wszystko rodzaj redukcji szkód. Mówienie komuś de facto „nie uda ci się, nie warto” nie jesr działaniem w interesie tej osoby. Masz satysfakcję że „miałeś rację” jeśli tej osobie nie wyjdzie? No to owszem, jesteś bucem jak cholera. Po co kłamać, że komuś takiemu dobrze życzysz?
Rejestracja: 2018
  • 40 / 2 / 0


Oj nie, na pewno nie mam satysfakcji, że stanie się jak mówiłem, bo dla mnie to co napisałem to juz jest truizm.
Chciałbym się mylić, chciałbym by było inaczej, chciałbym by statystyki mówiły, że wychodzi z tego przynajmniej 50% uzależnionych. I piszę to z czystego egoizmu, bo sam bym chciał się kiedyś uwolnić od tego gowna na zawsze. Mimo to życie pokazuje cos innego. Więc nie zarzucaj mi kłamstwa, hipokryzji, bo mnie nie znasz i motywacji dlaczego tak napisałem.
Masz rację co do niektórych zachowań. Patrze na to przez pryzmat swoich doświadczeń, do tego z brakiem pokory.
Co jak co, to mysle, że Kanda ma satysfakcje, że mój scenariusz się nie sprawdził. I o to chodzi. I o to kurwa chodzi. I oby nie spełniły się inne przepowiednie.
Skończmy ten offtop, bo on do niczego nie prowadzi.

Co do redukcji szkód temat rzeka, jestem za jezeli robi sie to z głową (w miare trzeźwą), bo zdarzaja sie takie sytuacje:
Celebryta wsród ćpunów Riedel,no co? Wykończyły, go detoxy... ile mozna?, nie jeden po detoksie, puknął tyle co zwykle i się przekręcił, mowie tu o odpale, brązie czy fencie i pochodnych.

programy substytucyjne
Po za tym, że delikwenci nie muszą biegać za towarem i kraść, dawać dupy, to tyle z tego dobrego.
Poznałem gościa co biegał rok za kodą, poszedł na program i bierze na nim 16mg bupry+3mg alprazolamu (wczesniej nie miał stycznosci z benzo) poznał do tego starych cpunów i kombinuje o wiele lepiej niz przed programem. Do tego twierdzi, że subutex z naltroksenem uratował mu życie... Nie dosc, że zaczął pukać jakieś dopały i syntetyki, to ewidentnie nabawił się uzaleznienia mieszanego. Takie podejscie...
programy metadonowe
Tu wypowiadał się kiedyś oxan i stary dziad w dziale metadon odszukajcie te posty, sama prawda. Taki np. MasterF jak leci na 120ml, to nikt mi nie powie, że po prostu nie ćpa, dobije difke i zadowolony...
i co to ma byc za redukcja szkód?
Rejestracja: 2010
  • 1340 / 49 / 25


Redukcja szkód społecznych jak najbardziej. Ćpuny nie kradną/dają dupy za ćwiarę brązu, tylko do apteki po darmowy metadon chodzą, przynajmniej tu gdzie mieszkam.
Rejestracja: 2018
  • 178 / 12 / 0


Wiecie co, detox to gówno. Bo uzależnienie fizyczne i objawy skręta to nic, serio nic, bo to mija, kilka dni i wracasz do normalnego funkcjonowania, wraca apetyt...
Lecz to wszystko nadal siedzi w głowie... Rytuały ("o tej godzinie gotowałam właśnie majkę na łyżce, o tej pukałam"), tęsknota za tym lepszym światem, przyjaznym i ciepłym, gdzie wszystkie zmartwienia ma się w dupie.

Jestem taka zła na siebie, bo poczyniłam naprawdę fajne kroki, była przerwa, skręt nie był taki tragiczny dzięki Tramcowi doustnie i cieszyłam się, że potrafię przestać. Ale po jakimś czasie pojawiają się myśli "dałam radę to nic się nie stanie jak znów wezmę, tym razem bez ciągów, na sportowo 2 razy w tygodniu". Błędne koło.

Potrzebowałabym naprawdę silnego bodźca, żeby przestać, motywacji... Skąd ją wziąć do cholery?
Rejestracja: 2018
  • 944 / 174 / 2


Właśnie jak szukasz coraz mocniejszych bodźców w życiu to w końcu zaczynasz próbować dragów. Chyba, że chodzi Ci o jakąś stratę życiową (przysłowiowe "dno), która spowoduje, że zaczniesz się martwić o coś innego niż to skąd wziąć morfinę. No ale to zazwyczaj długo proces.
Osoby, które się uzależniają psychicznie, zazwyczaj mają spieprzone relacje z bliskimi, jakiś traumy życiowe, albo deficyty emocjonalne - zacznij od ich odbudowy, a będziesz na dobrej drodze. A jeżeli sama nie wiesz dlaczego tak się potoczyło Twoje życie to polecam psychoterapię. Niektórzy biorą dla samej przyjemności i po prostu stawiają sobie tak wysoko poprzeczkę, że później nic już nie cieszy tak samo i dużo czasu mija zanim nauczą się odczuwać przyjemność ze zwykłych rzeczy lub jakiś starych zainteresowań czy hobby. Jeżeli takie miałaś to wróć do tego, a jeżeli nie (ludzie też biorą z nudów) to zastanów się czemu i co mogłabyś robić, żeby jakoś urozmaicić swoje życie w sposób, który nie będzie destrukcyjny tak jak ćpanie.
Rejestracja: 2018
  • 178 / 12 / 0


Detox to gówno vol. 2 :D kolejną przerwę zaczynam, co za jebane gówno.

Klepsydra powinna zmienić w poście "Zanim wezmiesz jakikolwiek opioid zastanów się 200 razy" - może to by pomogło.
Rejestracja: 2018
Użytkownik zbanowany
  • 714 / 159 / 0


Wątpię, mnie nawet nie zniechęciło oglądanie co z kumplem zrobiła głównie hera i nadmiar kasy. W krótkim czasie wylot z pracy, kilka przejazdów karetką, w końcu oczyszczenie domu z fantów, próba samobójcza i psychiatryk. Mimo to poszedłem w jego ślady.
Kumpel obecnie czysty od chyba 2 lat, nie licząc okazjonalnego piwa, niezła praca i zupełnie inne życie. Jakaś nadzieja jednak jest.
Posty: 2585 Strona 258 z 259
Wróć do „Detox”
Na czacie siedzi 72 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Fruktoza, Indiaaanka38 i 5 gości