Detox od trawy

...czyli jak podejść do odstawienia i możliwie zminimalizować jego konsekwencje

Moderator: Wszyscy moderatorzy

Posty: 6031 Strona 597 z 604
Rejestracja: 2019
  • 29 / 4 / 0


Zaczynam odstawkę po 8 latach zdrowego jarania. Jechałem od rana do wieczora wiec najpierw zejdę do wieczornego jarania. Biorę wieczorem 10 - 20mg hydroksyzyny na chad, kwetapine odstawilem kilka miechow temu, mam kilka diazepamów 2mg, trochę alpry 0.5mg ale to na większe akcje z humorami, do tego nalewka z kurkumy na poprawę ogólnego samopoczucia. Najgorsze jest rozjebanie, mimo hydro wstaje o po 5-6 godz wyspany, a w dzień dosypiam jak mam wolne z roboty, nerwowość i lekki natłok myśli. Jeszcze troche popalam, ile ten stan z Waszego doswiadczenia potrwa?
Rejestracja: 2014
  • 7384 / 876 / 0


Ja kiedyś odstawiłem po 6 latach palenia codziennie (raz dziennie wieczorem). Poza problemem z zaśnięciem przez pierwsze 5-7 dni, nie zanotowałem żadnych skutków ubocznych. Powiedziałbym nawet, że czułem się wtedy wyśmienicie - dostałem potężnego kopa energetycznego i ogromną chęć do działania. Do pracy zacząłem przychodzić na 6 rano (bo wcześnie zacząłem się budzić) i robiłem na wysokich obrotach.

Ciężko mi zatem odnieść się do Twojego pytania, bo moje doświadczenie jest zupełnie inne.

Organizatorzy imprez opisują najdziwniejsze sposoby szmuglowania na nie narkotyków

Jeśli jest jakaś zasada, która nagminnie łamana jest we wszystkich klubach, barach i na festiwalach muzycznych, z pewnością będzie nią ta dotycząca narkotyków i zakazu i ich wnoszenia...

Warszawski dziennikarz trafił do aresztu. Powód: narkotyki

Marcin D., dziennikarz związany z kilkoma redakcjami, były rzecznik partii Wolność Janusza Korwin- Mikke, został w piątek zatrzymany w Warszawie przez funkcjonariuszy policyjnego Zespołu Poszukiwań Celowych – ustalił tygodnik „Do Rzeczy”.
Rejestracja: 2019
  • 131 / 40 / 0


@AbsintionOpium

Jak wyżej, mi również po kilkunastu dniach przeszło. Przy czym zostało trochę aktywacji i problemów z pamięcią, a nie łącze tego stricte z baką.

Stan w którym się znajdujesz/będziesz znajdował nie musi być wcale efektem odstawienia baki, a zaburzeniami jakie posiadasz, które były maskowane przez używanie marihuany.

Nie widzę sensu żeby ładować w siebie bezno, które jest depresantem, przy odstawce mj.
Skupiłbym się na suplementach/witaminach i dużej ilości ruchu, by wieczorem paść na pysk. Przynajmniej na początku.
Dzięki temu powinieneś opanować natłok myśli, nerwowość i w większej mierze złe samopoczucie.

Na dłuższą metę, każdy z moich znajomych zauważył tylko pozytywne efekty odstawiania mj, w tym ja.
Rejestracja: 2011
  • 7241 / 726 / 0


Ja tez zauważyłem pozytywne zmiany jak nie pale trawy. Odkąd zachorowałem na schizofrenie paranoidalna to jak zapale to mam 3 dni zwały :alergia: ( totalne rozleniwienie, senność, depresja ).Zdecydowanie wole benzodiazepiny. :tabletki:
Rejestracja: 2011
  • 6 / 1 / 0


20 dzień detoxu od trawy (po 3 latach palenia prawie codziennie). Zauwazylem u siebie rozdrażnienie, lekka depresja. Powrocily tez sny ktorych dawno nie mialem (teraz mam po kilka podczas jednej nocy; duzo koszmarow)
Rejestracja: 2019
  • 29 / 4 / 0


Stosujesz jakieś wspomagacze czy lecisz z odstawką na surowo?
Rejestracja: 2011
  • 7241 / 726 / 0


U mnie objawy po 3 latach palenia non toper były takie: depresja, totalna amotywacja, koszmary senne.Przeszło po około miesiącu-dwóch.
Bądź twardy i nie daj się wciągnąć jeszcze raz w ciąg.Obiecaj sobie, ze będziesz palił ``od święta``.
Rejestracja: 2018
  • 450 / 24 / 0


u mnie pyklo teraz rowne 2 tygodnie .Non stop z przerwami czuje taka lekka przewlekla nude i tez mysli ze fajnie by bylo zapalic,tylko nie ma skad kupic.Ale ogolnie jest lepiej.Nawet dzisiaj mi sie snilo ze jaralem.Az myslalem ze sen sie sprawdzi czy cos xd.
Rejestracja: 2011
  • 6 / 1 / 0


23 czerwca 2019AbsintionOpium pisze:
Stosujesz jakieś wspomagacze czy lecisz z odstawką na surowo?
wspomagam się ginkgo biloba na poprawe pamięci. dużo pomogła mi moja przyjaciółka, nie wiem czy bez niej dałbym radę odstawić zioło. Bez niej nie miałbym motywacji żeby odstawić, bo jaranie dawało mi poczucie "ukojenia" i "bezpieczeństwa". Jestem bardzo aspołeczny. Wiele moich dni wyglądało tak że jarałem tylko po wstaniu z łóżka i siedziałem sam w pokoju. Do tego dochodzi niska samoocena, uważałem że nie mam nic do zaoferowania dla nikogo i czułem się niepotrzebny, ale poznałem moją przyjaciółkę która dała mi bezinteresowną miłość i dowartościowałem się przez to. Teraz już wiem że każdy kto żyje ma w sobie wielką wartość bo jesteśmy częścią jednej rzeczywistości którą doświadczamy, więc obwinianie się, wracanie do bolesnych chwil z przeszłości i koncentrowanie się na swoich wadach to tylko strata czasu.
Rejestracja: 2019
  • 17 / 10 / 0


Hehe, w końcu widzę, ze trafiłem do właściwego działu, bo wcześniej połowę historii życia przewinąłem pod innym tematem.
Aktualnie minęły mi właśnie 1 msc i 3 tyg bez trawki (za tydzień równe 2 msc). Jak to wyglądało do tej pory? Od 7-8 lat smażenie praktycznie codziennie. Pierwsze 2 lata mniej siana w kieszeni, to tez rzadziej, z opcja bywały problemy, ale co najważniejsze palenie tylko w towarzystwie. Później zaczęła się mocniejsza jazda po przeprowadzce do stolicy i usamodzielnieniu. Nowe opcje, lepsze tematy, tak sie wkrecilem, ze kolejne 5 lat zamieniłem w chmurę, jaralem codziennie.
Po każdym życiowym upadku (różne niepowodzenia) wielki moralniak i oczywsicie jaranie, oszukiwanie siebie, ze przecież „kazdy pali”, trawka to nie narkotyk i inne tego typu brednie. Zawaliłem przez ten okres mnóstwo spraw, towarzystwo krecilo sie praktycznie w 100% wokół trawy. Taki stan utrzymywal sie jakieś 2 lata, najkrócej rzecz ujmując brak świadomości. Po każdej porażce wyrzuty sumienia i 1-2 dniowy detox, pozniej powrót do jarania dzień w dzień. Przez cały okres po przeprowadzce jaralem 60% sam, a resztę wolnego czasu przepalałem w towarzystwie.
Pomiędzy 4/5 rokiem palenia nałogowego pojawiła się iskra nadziei - świadomość. Z rożnego typu sprawami byłem już tak w dupsku, ze zacząłem lekko zagłębiać się w temat detoxu, odstawienia. Niestety sucha praktyka, nadal jaranie dzień w dzień, chociaż bomby coraz mniejsze. Niestety większe zarobki przyczyniły się do zwiększenia ilości, dodatkowo opcja dowozu 5tki pod drzwi stworzyła idealne warunki do rozwoju uzależnienia. Wiedziałem, ze mam problem, ale nikomu nie chciałem sie do tego przyznać. Pojawiało się coraz większe poczucie winy, bo widziałem ze od tych 5 lat stoję w miejscu, najdłuższa przerwa może z 4-5 dni i to właściwie przez to, ze byłem za granica w okolicznościach wykluczających palenie.
6-7 rok mojej przygody z paleniem, to właściwie ciąg nonstop, zacząłem się zastanawiać czy kiedykolwiek będę w stanie zrezygnować z palenia. Marzyłem o emeryturze, żeby nie musieć już w ogóle wychodzić z domu tylko móc kisić i smażyć 24/7. Po drodze zmienia pracy (z każdej poprzedniej byłem praktycznie wypierdalany za powolność, spóźnienia, „urlopy na żądanie” (w wiadomym celu ;)) i tu nastąpił mały przełom, w nowym miejscu spotkałem osoby sporo starsze ode mnie, które tez mialy rozne tematy za sobą, widziały po mnie co jest cięte, ale dały mi szanse, bo jakimś cudem w tym roztrzepanym ćpunie zobaczyły potencjał. Mało co swojej szansy nie przejebalem, bo nadal kopcilem dzień w dzień.
Ostatni rok to już praktycznie ciagłe zadręczanie się myślami, ze muszę się ogarnąć, jeżeli coś w życiu chce osiągnąć. Spojrzałem na siebie z boku i chłodno przekalkulowalem, ze ja naprawdę nie chce takiego życia, gdzie trawa jest moim głównym hobby. Nadal jaralem opór, ale to już bardziej nawykowo, bo bomba trwała mimo bardzo dobrego tematu niezwykle krótko, a później już tylko zmuła i zadręczania się. W końcu po kilku sytuacjach być albo nie być decyzja : rzucam.
Do ostatniego etapu w „karierze” podszedłem bardzo zdeterminowany, powiedziałem najbliższym osobom (z wyjątkiem rodziny, która wiedziała ze cos jest na rzeczy, nie miała pojęcia co), ze podejmuje takie ruchy, kilka osób musiałem skreślić, bo siedząc i rozpamiętując wszystkie lata doszedlem do wniosku, ze łączyła mnie z nimi tylko mj, w tym pożegnałem osobę którą uważałem za mojego przyjaciela, znajomość od 13 roku życia, na początku wiadomo trochę przykro, ale w gruncie rzeczy teraz widzę tego pozytywy. Grono zawezilem do dokładnie... 4 osób. Moja ukochana, ktora przechodziła przez to moje całe piekło razem ze mną (zawsze mieliśmy o to spiny, czasem paliła ze mną, ale tego nienawidzila, większość czasu paliłem tak, żeby sie nie zczaila co jest 5, a ze jestem sprytna bestia to mi to wychodziło), wyspowiadalem jej się ze wszystkich tych lat, na początku był szok, ogromna złość za niezliczona ilość kłamstw, ale później jasny komunikat „jestem z Tobą”, kolejne 3 osoby to przyjaciele, ze wszystkimi paliłem, ale po mojej deklaracji (na początku oczywiście myśleli ze to znowu 1 dniowy zryw) pokazali szczere intencje, ze będą mnie wspierać. Tutaj abstrahując super można ludzi prześwietlić, kto jest z Tobą dla chmurek, a kto zostanie cokolwiek by się nie zrobiło. Zacząłem rzucanie.
Tak, celowo nie używam słowa „detox”, ponieważ ja rzucam, nie chce już do tego wracać. Aktualnie, jak wskazałem wyżej trwa to 7 tygodni (wiem, niewiele), ale chce w końcu wstać z kolan i wyrwać się z tego bagna. W podziale na tygodnie zaobserwowałem następujące rzeczy :
1 tyg - checi są, motywacja jest, ale jednak wbita przez tyle lat rutyna daje o sobie znać. Zmieniłem podejście, zamieniłem myślenie „nie będę palił do x.y.z / nie będę palił x dni” na „dzisiaj nie zapale, co by się nie działo po prostu nie zamawiam nic. Zaobserwowałem lekkie rozdrażnienie, niezadowolenie z życia, spadek optymizmu i problemy ze snem.
2-4 tyg - każdy z mojej świętej czwórcy zobaczył, ze tym razem to jest już na poważnie, ja sam również szedłem zgodnie ze strategia „1 dnia bez”, w końcu z dnia na dzień obserwowałem mniejszy ciąg do palonka. Chęci do życia zaczęły wracać, sny również.
5 tyg - tutaj dopiero udało się zebrać 3 przyjaciół w 1 miejscu i poważnie o tym pogadać, zrobiliśmy sobie balecik, co prawda wjechał koksik, ale do speedow, z którymi miałem styczność przez te lata nigdy nie miałem słabości. Raz zdarzył mi się maraton 3 dniowy i powiedziałem nigdy więcej. Wiedziałem również, ze to fajna nagroda po ponad miesiącu bez trawy, mój mózg odebrał to identycznie, jedna noc poszaleliśmy, a kolejnego dnia nie było nawet chęci na więcej. Podczas baletu 2 ziomków jarało trawę, mnie nie ciągnęło kompletnie, sam zapach wręcz mnie odpychał.
6-7 tyg (czyli właściwie teraźniejszość) : czuje się o wiele lepiej, mam większa chęć do czegokolwiek, zacząłem prostować sprawy, które zaniedbywalem przez lata, ochoty na trawkę kompletnie brak, nawet jakby ktoś mi przywiózł teraz skreconego idealnie sytego blancika to bym odmówił. Zaczynam widzieć w końcu pozytywy w życiu, zachęcam przyjaciół do rzucenia również (tez są uzależnieni, boja się tego przed samym sobą przyznać), ale generalnie nie hejtuje. Są osoby które trawę palą „sportowo” i nie ma wtedy nic z tym złego. Ja wiem, ze gdybym teraz wrócił znowu wpadłbym w ciąg palenia nonstop, wiec to nie dla mnie.
Co będzie dalej? Kontynuuje ogarnianie życia, trzeźwość jest naprawdę okej, dostrzegam emocje, które trawa przez lata zabijała, z tymi negatywnymi uczę się radzić sobie bez „wspomagaczy”, aby stawać się dojrzalszym człowiekiem. Jeżeli chodzi o inne narkotyki to pewnie 1/rok zarzucę LSD, co jakieś 2-3 msc wjedzie jakiś speed albo piguła. Oczywiście moje uwielbienie do odmiennych stanów świadomości nie zniknie, ale nad wszystkimi substancjami powyżej panuje perfekcyjnie, tym bardziej ze nie nadają się one do brania samemu, a to dla mnie ogromny atut.
Trzymam kciuki za wszystkich, którzy robią detox lub rzucają, początki są najgorsze, później jest coraz lepiej. Mam nadzieje, ze pozostanę silny w swoim postanowieniu i jedyny dym, ktory wyleci z moich ust to tytoniowy (po miesiącu od rzucenia baki zapaliła mi się lampka, żeby nad tym tez popracować, ale nie wszystko na raz ;)).
Dużo wytrwałości dla wszystkich rzucających i błogosławieństwo, jeżeli komuś chciało się czytać te wypociny do końca. Pozdro ;)
Posty: 6031 Strona 597 z 604
Wróć do „Detox”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Fylypovsky, Qkee i 1 gość