Ćpanie w szkole lub pracy

Luźne dyskusje na tematy związane z substancjami psychoaktywnymi.

Moderator: Wszyscy moderatorzy

Posty: 67 Strona 6 z 7
Rejestracja: 2014
  • 2014 / 564 / 0

30 maja 2021LeStrange pisze:
14 maja 2021Xancody pisze:
(...)
(...)
Mialem za to w klasie helupiarza 19-latka który częstował mnie majka a raz na lekcji siedział w 1 ławce przed wicedyrektorem roztelepany w opór na skręcie, i mówi do wice "rozgryzłem sobie palec, mogę do toalety?" po czym wyszedł a dyro "on jest naćpany?".
Pozniej nauczycielka nam wytłumaczyła żeby się z niego niesmiac bo jest uzależniony i nie brał od 8 h, jak mu zajrzeli do plecaka to miał łyżkę, ładowarkę do tel i pół blistra mst haha ot wzorowy uczeń, także przy nim wszyscy z nas piszący w tym wątku grzeczni byli
%-D
Nie czuję się chyba na siłach skomentować tego, że gdybyś odkrył wcześniej opio i w nie wszedł, to byłoby 'dużo ciekawiej w szkole' - na pewno by było dużo ciekawiej, 'be careful what you wish for'. ;)

Widzisz, ja nie wyobrażam sobie bym kiedyś miała sprzęt i towar przy sobie - nieważne czy szkoła, świątek, piątek, matura, studia, market, czyjeś mieszkanie - i była na skręcie. Jak nie ma gdzie, to nawet doustnie przyjąć, choć nigdy to mi się nie zdarzyło. Zawsze było gdzie. Dopóki człowiek był ostro w ciągu, to co max 6h cyk odpowiednia ilość morf/oxy/acm, tylko te iv w "nienaturalnym środowisku" były cholernie stresujące. Z ciekawych rzeczy: jak kiedyś były pojemniki śniadaniowe 'nerki', to w takie wchodzi idealnie 2x 10ml strzykawka, igły i miejsce na stazę jeszcze jest z luzem. U mnie w szkole średniej wiedziała jedna osoba z kadry, tylko dlatego, że wpadliśmy na siebie w ustronnym miejscu jak ona zerowała dwusetkę, a ja zamierzałam się rozłożyć do strzału. ;) Więc wzajemnie trzymaliśmy się za pyski, plus akurat ten pedagog miał też ciekawy życiorys. Poza tym dopóki były dobre wyniki, to była zmowa milczenia, a były nawet bardzo dobre - prawdopodobnie lepsze, bo nie mogę tego wiedzieć, niż gdybym np. ustną maturę czy kwalifikacje IT zdawała na trzeźwo - i do tej pory pamiętam, jak za 2-3 minuty mieli wywoływać moje nazwisko na ustną z losowym tematem, a ja kurwowałam ze stazą w zębach i ryłam sobe rękę z coraz większą desperacją. Gdy brałam, to te wspomnienia wydawały mi się trochę śmieszne, trochę straszne, teraz na wspomnienie tamtej desperacji mnie mrozi. Oczywiście jak na złość w najważniejszych momentach nie udaje się trafić, ale wtedy to już Ci nie zależy, czy tych ~8ml płynu nie wpierdolisz sobie pod skórę i czy nie będzie ropnia, ważne jest tylko by zaczęło działać, a zjebane iv wchodzi wolniej niż iv oczywiście.

Co z rynkiem pracy "po"? Jeśli chodzi o ślady na rękach, to wszystko goi się na mnie jak na psie, od ostatniego zastrzyku (walentynki tego roku) gdzie miałam dramatyczne ścieżki na chrupiących zrostach nie minęło wcale tak wiele czasu, a ręce - poza chujowo zszytą blizną po ropniu - już są dziewicze. Nawet dłonie, w które zaczynałam walić szpryce ponad 10 lat temu. ;) Nie używam kremów, samo się regeneruje.

I tak to najbardziej wzorową, paskową, stypendiową osobą byłam w najgrubszych ciągach, nawet na fencie jakoś to się dawało trzymać (tu jeszcze podpoliczkowo można było podawać, to już w ogóle + się nasączyć w tłuszcze); ale sporo jest takich osób, nawet ludzie nie zdają sobie sprawy, ilu.

Stwierdzę tez oczywistość: o wiele większa szansa w przypadku osób uzależnionych istnieje, gdy przyjdą do pracy/szkoły/rodziny na skręcie, bo to wtedy ich zachowanie odbiega od 'normy' jaką sobie stworzyły. I to bardzo widocznie. Ile można się tłumaczyć grypą i bezsennością? U mnie sytuacja była na tyle inna, że przed rodziną kryć się nie musiałam nigdy, byle bez zbytniej ostentacji, ale potem to już i ostentacja była najmniejszym problemem.

A studia... hmm... jakbym na siłę szukała najbardziej przećpanego kierunku, to bym pewnie nie znalazła, a poszłam na swój pierwszy z preferencji. Pierwszym nie była chemia czy farmacja. ;) Tam to już patologiczne zachowania odchodziły, w stylu "eeee koleżanko poratuj klonem bo wczoraj zachlałem i mnie telepie" albo (dawne czasy, teraz tam nic nie ma) "przejdziemy się na bałucki jakieś ampułki wyhaczyć?". Shit happens. Nie muszę dodawać, że u osób w stylu "eee koleżanko poratuj" odsiew w sesji był bardzo duży.
Rejestracja: 2011
  • 702 / 91 / 32

30 maja 2021jezus_chytrus pisze:
Mówiłem, jak to wyglądało z perspektywy mojej i moich rówieśników (których znałem). Użyłem dość powszechnie używanych zwrotów typu "robiło się, nie wiedziało się". Nie należy tego brać dosłownie i większość ludzi nie bierze. A to jak brzmiało to dla Ciebie nie ma dla mnie większego znaczenia.
haha śmiesznie
Spoiler:
Żeby już nie było offtopu, to i ja miałem swoje przygody z substancjami i w szkole, i w pracy. Nie ma się jednak czym chwalić. Pochwalić się mogę jednak tym, że na studiach zawsze byłem trzeźwy. Nie licząc tego, że dwa razy byłem na zajęciach na obrzydliwym kacu.

Nie rozumiem, dlaczego ktoś skasował mi wcześniej ten post. Trzyma się tematu, więc proszę go nie kasować. Pozdrawiam :)

Zbudować lepszy statek do podróży wewnętrznej: Pytania o DMT

Andrew R. Gallimore jest neurobiologiem, chemikiem i farmakologiem zainteresowanym relacją pomiędzy substancjami psychodelicznymi, mózgiem, świadomością i strukturą rzeczywistości. Poniżej prezentujemy jego wywiad dla portalu Reset.me na temat roli DMT w procesie neurogenezy, neuroprotekcji i neuroewolucji.

200 zł za gram medycznej marihuany tylko dlatego, że jest z Polski. Kanadyjska jest tańsza

Efektem ostatniej politycznej ugody w Sejmie ma być ustawa konopna. Ale uprawa medycznej marihuany w Polsce dalej będzie finansowo nieopłacalna. O tym, dlaczego rozmawiamy z aktywistą konopnym i master growerem Pawłem „Teone” Leśnianskim.
Rejestracja: 2021
  • 44 / 7 / 0

@Jamedris Zasadniczo masz racje, gdybym poznał to wcześniej to byłbym dużo bliżej piekła niż aktualnie , choć ta odległość do astronomicznych nie należy :( Z tym że pierwsze IV miałem za sobą w 3 liceum właśnie za sprawą gagatka którego opisałem, bo pomimo że cała szkoła nie podawała mu ręki i wszyscy go gonili przez ćpanie ja postanowiłem że potraktuje go jak człowieka i poprosiłem go żeby zrobił mi strzała, a on niecały miesiąc pózniej okazał się kurwą i chciał mnie pomówić, a jak sie pytałem dlaczego to zrobił to powiedział że "psy mu powiedziały że tak trzeba" na szczęście dla mnie był tak zniszczony że suki mu nie uwierzyły , ale wracając do tematu to odkąd zacząłem "przygodę" z opio to mimo że próbowałem większości popularniejszych (w sumie to z podstawowych tylko z helem nie mialem stycznosći) to nic mnie tak nie urzekło jak kodeina , a za "sukces" uznawałem możliwość ćpania opio p.o niczym amerykańscy raperzy haha (poppin pills) , no nie licząc $crim'a z Suicideboys bo tamten to nakurwiał po kablach ale mniejsza o to , teraz już wiem że sukces to wstać rano, czuć się dobrze i nie myśleć co dziś wrzucić by było lepiej , a w zasadzie to wstać rano i czuć się dobrze bo jak ten punkt mamy spełniony to nie kminimy gdzie dziś do dilera/apteki/monopola bo jesteśmy szczęśliwi naturalnie. Niestety od dzieciństwa szczęście czuje w 95% sztuczne ( przez 9 lat stażu z dragami bywały momenty kiedy czułem to piękne, prawdziwe i jedyne słuszne szczęście) i stan nazwijmy to normalności jest na ten moment nawet nie tyle nieosiągalny bo jak bym poszedł na odwyk i chciał to rzucić to mogło by się udać, co niewyobrażalny. Nie potrafię sobie siebie wyobrazić jako normalnie funkcjonującą w tym (zjebanym) społeczeństwie , szamać/kimać/tyrać i tak w kółko . Marzeniem jest by wrócić do używania okazyjnego, żeby dodać animuszu danym momentom , coś w stylu kokaina na sylwestra , a nie żeby tak jak jest aktualnie żyć myśląc tylko o chwilach pod wpływem bo wszystkie inne są puste lub są oczekiwaniem na konkretny stan świadomośći ( z racji politoksykomanii nieważne co ważne żeby być na haju czy to stimy czy to opio czy benzo, a najlepiej wszystkie na raz) .
Koniec offtopu
W pracy zdarzało mi się ćpać wszystko, wczoraj koda + tramadol i 6mg broma , dziś wrzucam 450mg trampka bo juz nie mam benzo a 3 razy dostałem już padaki po dawkach 1,5 g trama + ale wole nie ryzykować, teraz mam trampka akurat ale na codzień to wrzucam 3h przed pracą kode , albo pół godziny przed wyjściem z pracy żeby się załadowało jak wyjdę :)
Rejestracja: 2020
  • 485 / 58 / 16

U nas raz policja z psami przyszła do gimbazy. Znajomy miał pół kilo zielska i pies wąchał, ale policjant powiedział, ze to pewnie kanapki a pies głodny. Ja wypaloną lufkę schowałem w kapturze, ale pies nie podszedł. Piękne czasy
Rejestracja: 2020
  • 147 / 14 / 0

A ja znowu zawsze byłem trzeźwy, ten wątek jest z jednej strony dobrze z drugiej nie na miejscu
Rejestracja: 2020
  • 88 / 24 / 0

W chuj razy chodziłem na lekcje, zajęcia, wykłady a potem do pracy pod wpływem. Po latach to aż mi wewnętrznie wstyd że to robiłem. Brałem wtedy amfetaminę/ kokainę. Na bombie najgorszy był pierwszy dzień po zarwanej nocce... Pobudliwy, spięty, o wyglądzie nie wspomnę... Kolejne dni (zazwyczaj 4 noce się zarywało) to już było tylko weselej ;) największy rush się zakończył, była luźna, żywa głupawka. Wyglądało się też lepiej jak dzień wcześniej. Latem gdy morda była opalona + odwodniona sylwetka powiedział bym że nawet ok.. Na dobrej fecie można tak cisnąć. Jestem wyjątkowo odporny na shizy i psychozy, wiele lat leciałem też na paroksetynie w dużej dawce (serotoninowa bańka, zero wyrzutów sumienia, wyjebanizm).

Potem nastały czasy trampka i kurwa... przykre jest to dla mnie, ale największy progres w swoim dotychczasowym życiu zawodowym zrobiłem właśnie na nim. Chujnia tym większa, że jak się to rzuciło to trza wyrabiać narzuconą samemu sobie normę. Bez wspomagacza... i jest ciężko...
Rejestracja: 2011
  • 702 / 91 / 32

03 czerwca 2021Morfeo pisze:
U nas raz policja z psami przyszła do gimbazy. Znajomy miał pół kilo zielska i pies wąchał, ale policjant powiedział, ze to pewnie kanapki a pies głodny. Ja wypaloną lufkę schowałem w kapturze, ale pies nie podszedł. Piękne czasy
W gimbazie dzieciaki po pół kilo brały trawy na 7h lekcji? %-D

ile tam nie maił, wyobrażam sobie jak był obsrany <odganiasmrod>
Rejestracja: 2020
  • 57 / 5 / 0

Piłem dużo razy w gimnazjum. Najbardziej to mi matki szkoda, bo była wzywana do szkoły razem z policją.
Czasu nie cofniesz. Jak poszedłem do technikum też piłem przez miesiąc dzień w dzień, później zmieniłem szkołe. Znowu mama cierpiała. Brałem od niej pieniądze "na książki" i je przepijalismy. Brzydzę się tego
Rejestracja: 2020
  • 485 / 58 / 16

@Klamm
Typ sadził, dlatego tyle miał.
Rejestracja: 2018
  • 179 / 9 / 0

Gdzie? :zombie:
Posty: 67 Strona 6 z 7
Wróć do „Substancje psychoaktywne”
Na czacie siedzi 2469 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości