Ćpanie a charakter

Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.

Moderator: Wszyscy moderatorzy

Posty: 133 Strona 9 z 14
Rejestracja: 2009
  • 190 / 5 / 0


Haha! Kij w mrowisko ;)
Nie wszystkie substancje ograniczają świadomość, część ją poszerza. Tak, psychodeliki są takim narzędziem, które pozwala się głęboko, głęboko dobrać do wnętrza własnej głowy, bo normalnie stawiane bariery się rozpadają.
Co do tego, by ujrzeć rzeczywstość taką "jaką ona jest" to chyba nie masz opcji. Widzisz tylko to, co jest w spektrum światła widzialnego i co? Gówno, większa część rzeczywistości jest przed Tobą ukryta, a drugi wniosek- ciężko powiedzieć jaka rzeczywostość "jest", dlatego, że wiele z tego jest w oku obserwatora...

Nie nakłaniam do prowadzenia domowej terapii, ani nie nakłaniam do niczego.
http://psilosophy.info/xubleqyjamjyahjlcmasbvdx (raport z leczenia dziecięcej schizofrenii za pomocą psylocybiny i LSD) Weź sobie tylko to panoćku obczaj i zobacz, jest tu potencjał, prawda? Tu te biedne dzieci UWALONE JAK SWINIE PO TRYPTAMINACH chyba w nieco przyspieszonym tempie się rozwinęły, kompensując własne braki poznawcze.

Co do tego, że znasz kogoś kto tripował i dwie godziny majaczył powiem tyle, że znam takich, którzy potrafią pierdolić 3 po 3 i całe życie i bez tripowania. To nie argument.

Jako poszerzenie świadomości rozumiem wzrost możliwości poznawczych oraz optymalizację funkcji umysłowych. Czyli np to, że bym daną kwestię rozkminiała miesiącami, a przemyślę i wymyśle w parę godzin. Albo inny przykład- trenowała bym jakiś ruch tygodniami, na tripie też przetrenowała i po zaobserwowała skokową zmianę w jakości działania na plus.

Ludzie są różni, budowa chemiczna psychodelików znana i określona. Rozumiem, że psychodeliki są obecnie w niełasce bo część osób się oparzyła, a część stwierdziła, że to narzędzie, które ciężko uchwycić w ręce by użyć. Ale twierdzenie-albo narkotyki, albo rozwój jest nieco bez sensu, moim zdaniem. Oczywiście nie mówię tu, żeby przydawać więcej wagi doświadczeniom narkotycznym niż trzeźwym, ale nie neguję żadnego doświadczenia w drodze do zrozumienia.
Rejestracja: 2014
  • 140 / 2 / 0


slepy pisze:
Głęboką integrację z rzeczywistością osiągamy raczej, gdy jesteśmy trzeźwi, bo wtedy de facto, postrzegamy ją taką jaka jest.
Gówno prawda. Już samo mówienie "postrzegamy ją taka jaka jest" i zakładanie że istnieje tylko jedna rzeczywistość to absurd. Nie masz najmniejszego pojęcia o czym mówisz. :cheesy:

Liczba istniejących rzeczywistości równa jest liczbie wszystkich żywych istot na świecie. Rzeczywistości jest de facto tyle, ile jest stanów umysłu i wszystkich czynników które jakkolwiek wpływają na percepcje.

Rzeczywistość, a raczej jej odbiór, zmienia się DRASTYCZNIE już przy samej zmianie humoru. Wystarczy, chociażby, silniejszy spadek nastroju czy radość z jakiegoś zdarzenia i już wtedy u większości ludzi zmienia jej odbiór, styl wyjaśniania i postrzeganie wszystkiego, co jest równoznaczne z wykreowaniem innej, nowej rzeczywistości.
slepy pisze:
Ale faktycznie: albo narkotyki, albo rozwój. Tego nie ma jak pogodzić, chyba że obniżymy sobie poprzeczkę tak bardzo, że zwykłe dryfowanie z dnia na dzień określimy jako rozwój.
No rzeczywiście. :cheesy: Podejrzewam, że to dotyczy jedynie niezdyscyplinowych, infantylnych istot, które dostając w łapy jakąkolwiek używkę muszą pakować się w momentalnie w ciągi, zapominając przy tym o reszcie świata.


http://bio-top.pl/2011/01/najwazniejsze ... logii-pcr/
http://www.drugs-forum.com/forum/showth ... p?t=206788
Jak sam autor przyznał w wywiadzie opublikowanym przez „California Monthly” w 1994: „w latach sześćdziesiątych i wczesnych siedemdziesiątych XX wieku zażywałem dużo LSD, podobnie jak inni pracownicy Uniwersytetu Berkeley. Było to doświadczenie otwierające umysł. Dużo ważniejsze niż jakiekolwiek zajęcia, w których brałem udział.”
Masz tu swoje dryfowanie z dnia na dzień, mój ptysiu miętowy.

"Agresja na Polskę była dla Niemców polem doświadczalnym dla siły metamfetaminy"

Teresa Kowalik i Przemysław Słowiński, autorzy książki „Dragi i wojna – narkotyki w działaniach wojennych” w wywiadzie dla serwisu wPolityce.pl

138 gramów marihuany znalazł na poddaszu 22-latka policyjny niuchacz

Włocławscy policjanci zatrzymali 22-latka, u którego na posesji zabezpieczyli ponad 138 gramów marihuany.
Rejestracja: 2012
  • 152 / 8 / 0


Co do zmniejszania społecznych ambicji - to jest istota psychedelicznego (mowa o agonistach 5ht2-a) doświadczenia i tęsknot jakie ono rozbudza (vide archaic revival). Utopia jaką tworzymy pod ich wpływem opiera się na negacji zaawansowanych systemów społecznych i intelektualnych, skupiając się na ich wadach. To myślenie sprowadza się do stwierdzenia: "skoro można być radosnym nie mając nic i będąc nikim dla społeczeństwa - to po co jest to wszytko?". Odrzucenie tego wszystkiego (vide "culture is not your friend!") daje pozorną wolność - zamykając nas w egoistycznym światku, czyniąc niezdolnymi do interakcji z tworami, które ewoluowały tworzone przez ludzi i dla długofalowego dobra ludzi.

Niestety wraz z zejściem ucieka też ta radość, którą pod wpływem można mieć "z niczego".

Prawdą jest, że świat cieszy jedynie wtedy, gdy patrzymy na niego jak dzieci. Prawdą jest, że nie będziemy szczęśliwi, dopóki nie staniemy się podobni do dzieci. Prawdą jest, że niektóre halucynogeny potrafią nam uświadomić i boleśnie pokazać jak daleko odeszliśmy od nas takich, jakimi byliśmy w dzieciństwie. Inne substancje tego nie potrafią.

Czy halucynogeny potrafią pozostawić w nas to dziecięce spojrzenie, nawet na długo po tym gdy przestaną działać? Moje doświadczenia temu przeczą.
Rejestracja: 2014
  • 140 / 2 / 0


@hpk666
Utopia jaką tworzymy pod ich wpływem opiera się na negacji zaawansowanych systemów społecznych i intelektualnych, skupiając się na ich wadach.
Systemy intelektualne? Ehm? :cheesy: Powiedz dokładnie jakie "systemy społeczne i intelektualne" masz na myśli. Jeśli mówisz o wszystkim co kieruje społeczeństwem i o charakterze społeczeństwa samego w sobie, to z czystym sercem wyznam Ci, że sram na nie - i to na trzeźwo.
Odrzucenie tego wszystkiego (vide "culture is not your friend!") daje pozorną wolność - zamykając nas w egoistycznym światku, czyniąc niezdolnymi do interakcji z tworami, które ewoluowały tworzone przez ludzi i dla długofalowego dobra ludzi.
Mówienie że odrzucanie "zaawansowanych systemów społecznych" zamyka nas w EGOISTYCZNYM światku czyniąc nas niezdolnymi do interakcji z tworami jest absurdem i wyrzeczeniem się logicznego myślenia. Pisanie o długofalowym dobru ludzi też jest co najmniej kontrowersyjne.

Kierując się drugą częścią Twojego posta.. nie to, że chce Cię obrazić, czy coś, ale wydajesz się być szczęśliwy. Rozumiesz? To znaczy, podobny do dziecka. W sensie, naiwny.

Naiwność ta została przez Ciebie podana czytelnikowi Twojego posta na tacy, zważywszy na to, jak bardzo gloryfikujesz - i w jaki sposób wypowiadasz się o społeczeństwie i o mechanizmach które nim kierują. Społeczeństwo jakie dzisiaj znamy na ogół jest równe wielkiej kupie naiwnego, głupiego, chciwego, śmierdzącego gówna, która miewa jednak czasem przebłyski czegoś co nazywamy człowieczeństwem, ale nie ma zdolności jakiejkolwiek głębszej autorefleksji.

Społeczeństwo takie naturalnie odpowiada szaremu, przeciętnemu Kowalskiemu, bo samo składa się z takich Kowalskich. W sumie, to nic w tym dziwnego, ale jest to coś, co budzi mój głęboki niesmak.
Rejestracja: 2011
Użytkownik nieaktywny
  • 562 / 20 / 0


Użytkownicy substancji psychoaktywnych jako grupa posiadają wspólne, charakterystyczne cechy tak samo jak akwaryści, filateliści, czy miłośnicy kuchni śródziemnomorskiej.

Ktoś kiedyś powiedział że ćpuna trudno czymś zdziwić. Tak, trudno wywołać zdumienie śniegiem pod koniec wiosny czy bujnym owłosieniem na twarzy posłanki u kogoś, kto w dni powszednie podróżuje w czasie i przestrzeni, oraz kontaktuje się z przybyszami z kosmosu ;-)
Myślę że można określić ćpunów jako trudniejszych do zszokowania. Co do innych cech, nie wiem. Od ćpania ludzie często nabywają niechęci do wychodzenia poza swoje środowisko. Można powiedzieć że są zamknięci na ludzi prowadzących nienarkotyczny tryb życia.
Rejestracja: 2009
  • 46 / / 0


Zauważyłem że odkąd ćpam stałem się większym kombinatorem. Nigdy nie mam problemu z wykombinowaniem hajsu, tyrki czy czegokolwiek, choć 1/2 idzie na dragi, reszte na samochód i życie. Stałem się też bardziej bezpośredni, mniej owijam w bawełnę, co w sferze zawodowej bywa problematyczne. I bardziej chamski, wulgarny, ale to też kwestia przećpanego otoczenia. No i zrobiła się zajawka na 'a lubie nie ogarniać', syf w pokoju, syf w życiu, syf wszędzie. Ale nie bieduje, bo kombinuje. Wyjebane zacząłem mieć strasznie na przyszłość i to co mnie otocza. Pale traffke od jakiś 2 lat dzień w dzień, od jakiś 3-4 miesięcy każdy weekend na stimsach(bk głównie i etylofenidat), i od 4 lat jakiś 3-5 psychodelików w roku. No i od trawki zrobiłem się wkurwe agresywny jak nie pale, impulsywny i nadpobudliwy.
Rejestracja: 2005
  • 1641 / 195 / 0


hpk666, święte słowa. Lepiej bym tego nie ujął.
Rejestracja: 2014
  • 221 / / 0


Blue_Berry pisze:
Machine205 pisze:
np. alkohol w umiarkowanych dawkach daje dłuższe życie i lepsze społeczne przystosowanie niż total abstynentyzm.
No tak:

gimnazjum - nie pijesz? Nie jesteś cool.
liceum - nie pijesz? Nie umiesz się dobrze bawić.
studia - nie pijesz? Pojebało Cię? Przecież jest piątek jak co dzień!

Przystosowanie społeczne ma znaczenie, a jakże.

Blue_Berry współczuję środowiska. Może w gimbazjum mała presja na to jest, tak jak i na szlugi, tak jak bywa również na nowy model telefonu...
Znam wiele osób niepijących. W liceum sporo nie chciało pić do 18stego roku życia i nikt ich specjalnie nie namawiał. Na studiach tak samo, jest trochę ludzi niepijących, sam miałem okazję z takimi mieszkać i nie przyszło mi do głowy, żeby męczyć o picie. Już nie rób z nich takich ofiar, jak ktoś ma jaja, to będzie robił co uważa.
Rejestracja: 2014
  • 18 / / 0


CO? XDD
W 90% przypadkach w gimnazjum nie piją, bo "a mama poczuje, a ja jutro mam iść do cioci"
W liceum już prędzej, a studia, jebać studia. I tak nie dostają pracy.
Rejestracja: 2010
  • 1615 / 17 / 0


Nie wiem jak jest w gimbazie bo szedłem starym systemem i ten etap szczęśliwie mnie ominął. Ale w licemum i na studiach, kto nie chciał to nie pił. Każdy wybiera sam. A ci którzy piją/ćpają, bo towarzystwo tak robi są po prostu słabi psychicznie, mało asertywni i nie mają własnego zdania. Myślą że są fajni, bo robią to co cały tłum, jak bydło które na oślep pędzi przed siebie, bo reszta stada też pędzi.

Sam piłem, ćpałem robiłem dym i szedłem po bandzie z własnego wyboru. Nikt mi nie kazał ani nikomu nie musiałem się przypodobać. Małem znajomych, którzy nie pili i nie ćpali. Z resztą w liceum miałem laskę abstynentkę. I się doogadywaliśmy zajebiście. Miał mnie kto odwozić po baletach do chaty napizganego albo ujebanego przawie do nieprzytomności %-D

Wszystko co w życiu robimy nas kształtuje. Każda sytuacja jaka miała miejsce dotychczas pozostawia po sobie ślad w naszej psychice. To z kim się zadajemy, jakie mamy wartości, jak zostaliśmy wychowani wywiera na nas wpływ. Definiuje to jacy jesteśmy.
Posty: 133 Strona 9 z 14
Wróć do „Substancje psychoaktywne a człowiek”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość