CF; CarFentanyl - PRZESTROGA!!!

Należące do grupy anilidopiperydyn substancje opioidowe, o krótszym i silniejszym efekcie.
Więcej informacji: Fentanyl w Narkopedii [H]yperreala

Moderator: Opioidy

Posty: 68 Strona 2 z 7
Rejestracja: 2010
  • 492 / 32 / 0


Przejmujący opis, nawet nie chcę sobie wyobrażać skrętu po tym. Jak sobie przypominam swoje gile po ciągu na fentanylu to aż mi się włosy jeżą ze strachu a z tego opisu wynika że skręt fentowy przy CFowym to jak pierdnięcie przy tornadzie. A tak w ogóle dobrze Cię znów widzieć vest. Kiedyś się zastanawiałem czemu zamilkłaś. Jeśli się nie mylę stacjonujemy w tym samym regionie, wyjątkowo ubogim w opio zresztą. Trzymaj się, wszystkiego dobrego.
Rejestracja: 2005
  • 1639 / 194 / 0


Gdzieś słyszałem o chemiku, który lubował się w syntezach pochodnych fentanylu aż doszedł do tych najsilniejszych, popełnił samobójstwo bo już był tak wjebany że nic go nie ratowało. :emo:

Po pierwsze nie szkodzić? Nie, po pierwsze zarobić

Jan Smoleński rozmawia z osobami dotkniętymi kryzysem opioidowym w Wirginii Zachodniej.

Sprzedawca (nie właściciel) odpowie za dopalacze w talizmanach i amuletach - wyrok WSA

Organy sanitarne nie musiały szukać właściciela punktu, w którym oferowano środki zastępcze. Mogły ukarać tylko sprzedającego.
Rejestracja: 2016
  • 198 / 5 / 0


W zyciu tego nie zamierzam tknac to totalny terminator! :old: :kotz:
Rejestracja: 2014
  • 6873 / 751 / 0


Ja tam dałem się przekonać : P A tak serio - na 100% znajdą się chętni, którzy po przeczytaniu, że ten wynalazek bije wszystko na głowę, zaczną się tym bliżej interesować. W końcu shit is a bomb!
Rejestracja: 2009
  • 1454 / 95 / 0


Właśnie, jestem ciekaw, czy carfentanył przebija w jakości palfium i ketobemidon. Carfentanylu nie próbowałem, natomiast pozostałe specyfiki tak. Wiele, wiele lat temu, chłopcy u nas w mieście zrobili aptekę przy szpitalu specjalizującym się w onkologii, a te dwa środki przyszły właśnie jak0 import docelowy. Wówczas alarmy to była rzadkość, w aptekach w ogóle nie montowane. Materiał poszedł w miasto (zresztą jednego z łebków dosyć dobrze znałem) i wszyscy byli zachwyceni. Pewnie oxan mógłby się wypowiedzieć, bo z tego, co wiem, próbował wiele pochodnych fentasia jak i palfium, więc mógłby zrobić porównanie.
Rejestracja: 2005
  • 1639 / 194 / 0


Ja tam kiedyś brałem 3-metylofentanyl, jeden z silniejszych analogów i żyję.

Ale koncepcja jest taka, człowiek który syntezował fentanyle, Jenssen, tak? Zsyntezował ich sporo i opisał wiele. Każdy, prosty do syntezy którego nie opisał - tego bym się nie tykał. Przykładem jest butyr-fentanyl, który bardzo łatwo zrobić, tak samo jak sam fent, a jednak Jennsen go nie opisał przez możliwą toksyczność i gorsze skręty niż po samym f.
Rejestracja: 2007
  • 629 / 24 / 0


Co do porównania palfium (dekstromormiadu) i ketbemidonu vs. carfentanyl -

Dekstromoramid (uwielbiam tą nazwę :heart: ) - dekstromoramid bardzo mocno i nieodwracalnie niszczy serce, nawet przy krótkich ciągach. CarFent niszczy wątrobę, ale jak szybko i w jakim stopniu, czy ten 3-tygodniowy ciąg coś u nas zmienił, dam znać za tydzień. Co do fazy - dekstromoramid jest jeszcze bardziej euforyczny niż CarFent. Przy CFie naprawdę nie ma na co narzekać jeśli chodzi o doznania, sedacja i euforia są na odpowiednim poziomie, tak odpowiednim, że lepszych proporcji nie da się wymyślić. Ale jednak dekstromoramid pod względem euforii bije CFa, może nie na głowę, ale bije. Nie wiem jakim cudem tak mocny analgetyk jak CF może dawać jakąkolwiek euforię, gdybym nie spróbowała to bym nie uwierzyła, ale to właśnie w nim tak uzależnia... Dodatkowo, przy dekstromoramidzie moim zdaniem o wiele wolniej rośnie tolerancja. Przy CFie rośnie tak szybko, że... nawet nie wiem jako to nazwać. Przy fencie tolerka rośnie wykładniczo, ale przy CFie... matematyka jest bezradna, to jest nie do opisania, nawet w formie algorytmu.

Ketobemidon - próbowałam tylko 1 raz, więc nie chciałabym się za bardzo wypowiadać. Gdybym spróbowała CFa tylko 1 raz twierdziłabym uparcie, że to sedacyjny shit, po którym niewyobrażalnie boli głowa i mocno mdli oraz nadaje się tylko do śmietnika, a jednak jest inaczej... Ketobemidon nie zrobił na mnie jakiegoś wielkiego wrażenia, dla mnie jest daleko w tyle za palfium i CFem jeśli chodzi o euforię. I bardzo mocno w tyle jeśli chodzi o sedację. Jedyne co w nim fajnego to dawka iv=po. Chętnie spróbowałabym N-fenetyloketobemidonu, to powinno być dużo lepsze niż zwykły ketobemidon :)



Sprawdzone_info - jakbyś porównał 3-MF do zwykłego fenta?


Btw.
Ale koncepcja jest taka, człowiek który syntezował fentanyle, Jenssen, tak? Zsyntezował ich sporo i opisał wiele. Każdy, prosty do syntezy którego nie opisał - tego bym się nie tykał. Przykładem jest butyr-fentanyl, który bardzo łatwo zrobić, tak samo jak sam fent, a jednak Jennsen go nie opisał przez możliwą toksyczność i gorsze skręty niż po samym f.
dobra rozkmina %-D rozwaliło mnie to hehe, można się tego trzymać

Janssen opisywał te analogi, które miały jakieś wyjątkowe właściwości. Butyr-fent nie został opisany nigdzie szczegółowo z powodu wątłych właściwości analgetycznych i w dodatku krótkiego działania. Janssen zauważył zależność, że wszystkie analogi fentanylu z łańcuchem propionowym są najmocniejsze lub najdłużej działające niezależnie od budowy reszty cząsteczki, stąd taka systematyka w opisywaniu i brak dokładnego opisu BF, jednak na pewno przewinął się jako jedna z testowanych cząsteczek.
Rejestracja: 2010
Użytkownik nieaktywny
  • 1768 / 95 / 0


vester pisze:
bardzo dziękuję za miłe słowa Dream
Dream_Walker pisze:
Dobrze, że dostępność CFa jest prawie zerowa dla zwykłych śmiertelników bo i tak na pewno nie jeden user nie omieszkałby spróbować %-D
mówisz całkowicie poważnie? bo z dostępnością wcale nie jest tak źle, niestety, a i cena zachęcająca, zwłaszcza jeśli brać pod uwagę efektywność i łatwość podania (o ile ma się już tolerkę i to sporą na jakieś mocniejsze opio). Dlatego tak się namęczyłam i napisałam tak długiego posta (8 str. w wordzie), żeby każdy zrozumiał w czym rzecz, czemu po prostu NIE MOŻNA tego brać... a Ty mi piszesz, że i tak wielu by spróbowało.... Zdołowałeś mnie :(


Na serio byście spróbowali CFa mimo takich konsekwencji??? zapewniam, że dopadną każdego bez wyjątku,kto dotknie się do tego związku.
a beda tacy których skusisz.
"co ona gada, ja dam rade"
Opis masakra, dramat.
Rejestracja: 2008
  • 1424 / 91 / 0


zawsze twierdziłem, że tal silne opio są dla słoni. jeszcze raz potwierdza sie moja teza, że siła wcale nie równa się dobra rekreacja. miałem okazję przy końcu swej "kariery" spróbować carfenta, dla mnie działanie typowe jak dla wszystkich poch fnt. mnie najbardziej podszedł sam fnt z tej całej masy pochodnych, bo stestowałem chyba wszystkie podgrupy chemiczne-pochodne hydroxy, alifatyczne w łancuchu i pierśćieniu heterocykla itp, itd. można wyliczać długo. różnice to tylko siła, cały profil idenyczny z fnt. mnie fnt "rozdziewiczył", więc to on zawsze będzie the best.
próbowałem też etorfiny, etonitazenu i kilku innych dziwaków. co do carfenta to jak mówię nic mnie w nim nie zachwyciło. ja wtedy dawki opio odmierzałem już na oko, ile się nasypie. nie wiem ile by mnie zabiło. nie do wiary, by tolerka mogła osiągnąć taki poziom. nigdy bym nie uwierzył, gdybym sam nie doświadczył. o wiele bardziej natomiast podszedł mi w odróżnieniu do carfentanylu etonitazen. tu ja bym ostrzegał. oprócz ziałania typowego dla opio, ma on jeszcze lekką komponentę kokainową, która niejest tak namolna jak przy typowym speedball'u, a tylko delikatnie zaznaczona gdzięś w głębi działania opioidowego. człowiek ma przypływ fajnej energii, dobrego humoru, ale w odróżnieniu od samej koki nie jest to takie intensywne, a delikatnei b. miłe. nawet ja odebrałem to tak pozytywnie a stymulantów nie trawię. to po tyn specyfiku uzależniony chemik wyskoczył oknem. nic nie działało na detoxie. dobrze, że ja już niewiele wtedy tego przerobiłem, bo pewnie bym kończył jak on. inaczej mi się jednak życie potoczyło. póbowałem i lofenta. to całkowita analgezja, sen ale z bardzo żywymi obrazami. zwykle po doświadczeniu czyli podaniu 3-5x nie wracałem już do testowanych zwiąków-wyjątek to własnie etonitazen. dobrze, że miałem b.mało odczynników, a redukcja siarczkiem amonu ex temporae nie należy do najprzyjemniejszych w warunkach takiego domowego labu. i tak odcierpiałem ten związek oj odcierpiałem. co do palfium-mój nr 2 na liście i pięknie bo wjazd jest wyczuwalny po podaniu p.o. żaden inny opio nie ma czegoś takiego. ketobemidon zaś dla mnie był b. euforyczny, lecz ma w sobie tę sama komponentę cholonolityczną co petydyna i to mi trochę zaburzało przyjemność.
jak widać nie tylko stary oxan miał do czynienia z tymi specyfikami. zawsze uważałem, że człek to nie słoń i odwrotnie, choć tolerki człek słoniowej się dorobić na takich właśnie wynalazkach potrafi.
masakrą jest detoks po takich opio a po tych co się kumulują w organiźmie to już horror. każdy wie jak wygląda odtrucie po metadonie. a już po czymś takim jak carfenta to cierpienie niewyobrażalne. przechodziłem parę razy coś takiego w życiu po poch. fenta, więc zdaję sobie sprawę doskonale jak to wygląda. o swym ostatnim detoksie wolę nie pamietać. gdybym nie trafił na mądrych lekarzy, którzy nie bali się zastosować u mnie wstępnie szybkiej detoksykacji opioidowej i jej powtórzyć, to normalnego detoksu bym nie przetrwał. nikt z resztą nawet nie chciał się już tego podjąć, bo się bali, że po prostu kojfnę po takich opio i w takich dawkach.
detoks od takich opio to tortury. tak naprawdę wygląda śmierć w męczarniach. nie wyobrażam sobie pozostawienia ćpuna po wieloletnim ciągu na syntetykach fentapodobnych na zero. umrze, bo organizm dostanie szoku.
nie wiem, czy veste i jej narzeczony nie mieli pojęcia co biorą, czy może po prostu jak większość z nas zlekceważyli siłę narkotyku, bo jakby mieli choć trochę respektu przed nim to sami by się nie detoksykowali. z reszta ten ciąg u nich nie był długi,był wręcz króciuteńki. skoro pomogły podane dawki acetylowanej morfiny. wcale nie były duże. choć z drugiej strony dla mniej wjebanych były spore. wyobrażacie więc sobie np paroletni ciąg na carfenta? ja tak, bo całe życie pożarły mi fentanyle i doświadczyłem tej "rozkoszy", nie po carfenta, ale po innych jego pobratymcach. wiem co przeszła veste i jej chłopak. nich dziękują opatrzności, że mieli to tak krótko. ciekawe, czy by powtórzyli eksperyment? teraz z nieograniczonym dostępem. ciekawym odpowiedzi. bardzo i jakby się miałą do rzecywistości. bo wcale to takie jednoznaczne nie jest.
czy warto więc ostrzegać?- zawsze warto, bo może choć jedna osoba zda sobie sprawę i posłucha. znając jednak ludzkie charaktery a tym bardziej ćpuńskie, więcej będzie w ułudzie wmawiało sobie że nigdy tego by nie ruszyło i że dobrze że bierze tylko herę, a w rzeczywistości rzuci się na carfenta jak wygłodniałe wampiry na świeżą ludzką krew. taki już jest ten nasz ćpuński charakterek. nic dodać nic ująć.
czy wzięlibyście carfenta po przeczytanym tu opisie? ciekawe ilu odpowie sobie tak naprawde zgodnie z prawdą ćpuńskiego sumienia. i chyba każdy ćpun wie, jaka byłaby ta prawdziwa odpowiedź. jak stwierdzi inaczej, to jego ułuda już całkowicie zawładnęła jego jestestwem. taki ktoś najszybciej przejdzie na ciemną stronę mocy.
Rejestracja: 2005
  • 1639 / 194 / 0


Czysta prawda o czym pisze oxan i chyba wie to najlepiej. Moje zdanie nt. fentanylu jest takie - nie ma żadnego znaczenia, czy bierzemy karfenta, butyrfenta, 3-metylo, czy alfa-metylo, czy fluoro- czy cholera wie co tam jeszcze - jak już doszlismy do poziomu fentanylu w dawkach powyżej "plastrowych" jesteśmy w dupie. Czarnej dupie.
Biorę opiaty 10 lat więc nieporównywalnie krócej niż oxan. fenta aż tak dużo w życiu nie przerobiłem, może z 10-12g w sumie (cholorowodorku) - ale to jest jedyne opio, które mi się śniło, dzień w dzień, nawet rok po ostatnim wzięciu. Mówimy tu o samym fentanylu. Co z tego, że niektóre pochodne są silniejsze o 10-100-400x - to nie ma przełożenia na fazę - a TYLKO I WYŁĄCZNIE NA DAWKOWANIE.
Przerzucenie się z fentanylu na 3-metylo, a może jeszcze nie syntezowane alfa-metylo-butyr-fentanyl (w teorii ten analog powinien dawać wjazd i fazę dłuższą niż fentanyl - ale chyba nikt tego jeszcze nie sprawdził) - to tylko przeskakiwanie wzwyż jeśli chodzi o tolerkę. To nie jest analogia to przerzucenia się z kodeiny na morfinę, nie łudźcie się. Siła działania opio to jest coś, czego większość narkusów nie rozumie. Czytają na wikipedii, że dany związek jest 1500x silniejszy niż morfina i myślą "o kurwa, to będzie coś". A to wcale tak nie jest, siła działania opio to tylko przelicznik przeciwbólowy względem dawek morfiny (najczęściej) - nie zawiera w sobie NIC na temat powinowactwa do konkretnych podtypów receptorów opioidowych. I dochodzi do paradoksów, internetowy narkus w tempie wykładniczym z kodeiny dochodzi do sporych dawek fentanylu - a w ciągu nie czuje z tego żadnej przyjemności tego typu, jaką przyjemność sobie wyobrażał czytając o tym magicznym fencie. Wali/pali dawkę, odsuwa od siebie skręta na kilka godzin, zasypia. Jest coś na kształt przyjemności - ale bardziej to przyjemność typu komórkowego, że metabolizm i inne pierdololo biologiczne się wyregulowało do "normalnego" stanu.
Jak sobie siebie przypominam w środku ciągu na fentanylu, gdy co godzinę dawkowałem te XYmg - to nie kojarzy mi się to (już) z niebotyczną fazą, tylko za odrobiną normalności, czuciem się tak, że mogę wyjść do sklepu czy cokolwiek.

Zastanów się, zanim sięgniesz po tego typu opiaty, czytelniku, bo zanim powiesz - to jaka jest różnica pomiędzy unikaniem skręta waląc sobie fenta, a unikaniem tegoż waląc PST/kodeinę/tramadol. ANO TAKA, ŻE JAK ZECHCESZ Z TEGO ZEJŚĆ, TO SIĘ ZESRASZ, ZOBACZYSZ CO TO JEST CIERPIENIE. Skręt po heroinie to NIC w przypadku skrętu po fentanylu. Ja jestem dziś w 6 dniu cold turkey od opiatów, brałem duże dawki bo ponad 200mg metadonu, ponad 200mg morfiny na strzał - i tego 6 dnia czuję się względnie ok. 3 lata temu przeżywałem taki wymuszony cold turkey jak byłem po ciągu fentanylowym. Wiecie co robiłem? Napierdalałem się po nogach szklaną butelką po Martini, waliłem głową w ścianę, skakałem ze schodów czekając na jebane przyjęcie na detox w SJ i detoks też nie należał do najprzyjemniejszych. Po wyjściu z niego sen ustabilizował się u mnie dopiero po 2 miesiącach trzeźwości.

Do brzegu; jeśli się decydujesz na tego typu specyfiki - sam później spijaj piwo które sobie nawarzyłeś.
Posty: 68 Strona 2 z 7
Wróć do „Fentanyl i pochodne”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości