Buprenorfina - knajpa

Luźne dyskusje na temat opioidów. Posty napisane w tym dziale nie sumują się do licznika postów.

Moderator: Opioidy

Posty: 387 Strona 36 z 39
Rejestracja: 2015
  • 72 / 6 / 0


*i chyba dlatego dziś po rzuceniu pracy wylądowałam na morfinie. brawo panno Z.
Rejestracja: 2014
  • 1726 / 394 / 0


Aj, jak to przeważnie w nowym roku bywa, przepraszam się z panną B w plasterkowej spódniczce i doceniam to, jak ratuje moje samopoczucie. Przy pierwszym strzale z 2mg histamina na tyle zalała mi mordkę, że przez chwilę poczułam się jakbym podawała sobie maję. Pierwsza ćpuńska myśl - "noooo i fajnie!"; dalej niestety takich efektów nie stwierdzono. Ekstrakcja wodna, bez spirytusu, za to "z sercem" - tak 20+ minut na kuchence z puszki. Plaster po wygotowaniu pozbawiony gorzkości, ale i tak odłożony na "dog days" do pyszczka. W pierwszym dniu potrzebowałam łącznie 8mg IV by poczuć się... jakoś (2-2-2-2), nie ma mowy o tak wysokich dawkach dalej (już po nasączeniu, choć wiem że przy ifau szybciej z człowieka schodzi, za wszelką cenę utrzymam tendencję spadkową dawek w tych pierwszych dniach), zasnęłam bez problemów koło 3 i obudziłam się 10h później (cóż) już upocona, z łupaniem w kręgosłupie (i dupie :rolleyes: ) i ze źrenicami jakbym wpierdalała LSD-25 w witaminkach do śniadania.

W ogóle B jakoś mało zauważalnie rusza mi źrenice. Może jestem zbyt przyzwyczajona do drastycznego efektu dużych (200+ IV) ilości majki i równie wielkich worów z makiem. Albo i tak tylko na pierwszym dniu, gdzie nie odczekałam pełnych 24h po ostatnim strzale z majki bo już zaczynało skręcać, a i sam strzał czuje się... Tak do godziny, dwóch, bieda, ale przecież wiedziałam że do tego dojdzie. Mimo wszystko, jak z piciem wódki, gdy koniec flaszki jest zawsze zaskoczeniem. Albo z zimą i drogowcami.

Mniejsza; nie cierpię strzelać w siebie tego cytrynianu. :emo:
Paskudne to-to, krew mam i tak gęstą, a teraz mam z nią jeszcze większe cyrki, niedługo w desperacji sięgnę po 0.6mm (x25mm, przerażają mnie) i spróbuję nimi lawirować, podaję z pompek 1otek żeby rozcieńczyć buprę z maszynki wodą do iniekcji tak do 7-8ml łącznie. Aktualnie 0,5x16mm, w zanadrzu standardowe 0.45.

Indyjskie Polowanie Na Charas

Do produkcji haszyszu można używać wielu metod, ale charakterystyką tego pochodzącego z Malany było to, że wycierało się go z rośliny wyłącznie rękami, bez użycia żadnych rozpuszczalników, ani zaawansowanych technologicznie rozwiązań. Taki haszysz określa się właśnie jako charas. Ze względu na prostotę tej metody, charas zyskał w Indiach, Pakistanie i okolicznych regionach wielką popularność.

2,5 kilograma konopi w stodole

Blisko 2,5 kilograma środków odurzających znaleźli i zabezpieczyli puławscy kryminalni u 29 letniego mieszkańca gminy Garbów.
Rejestracja: 2010
  • 2651 / 130 / 0


@Jamedris: na kuchence nie za wysoka temp ? Parę razy próbowałem, ale po strzale odniosłem wrażenie że działa słabiej niż robiona metodą puszkową. Tak jakby część bupry zdążyła się rozpaść/zdegradować/iść w pizdu.

Przy okazji: jak wy tuningujecie te świeczki ? Za pierwszym razem jak to robiłem (daaawno temu) to mi wyszło od strzała (co za zbieżnośc słów %-D), teraz (tzn jak miałem plastry parę miechów temu) za chuja nie idzie i muszę sobie pomagać zapalniczką gdy spiryt odparuje i jestem na etapie fazy wodnej.

Pro-tip: nie warto się spieszyć, przy fazie wodnej jak już większość wody odparuje to warto dolać i jeszcze raz odparować, a jak ktoś ma gęstą krew to i trzeci raz. Dzięki temu roztwór z mlecznego robi się o wiele bardziej klarowny i podejrzewam że mniej kleju ląduje w instalacji elektrycznej, dzięki czemu unikamy niepotrzebnych zwarć ;)
Rejestracja: 2017
  • 6 / / 0


Mial ktos do czynienia z natzon 8 mg ?
Rejestracja: 2017
  • 6 / / 0


Ludzie, wiem, ze pytanie sie powtarza ale mam ochote zeby pogonic kropelke. Tylko, ze biore suboxon 4 mg dziennie. Powinienem poczekac ? Ale jak dlugo, a jak nie poczekam i od razu ja pogonie
Rejestracja: 2014
  • 1726 / 394 / 0


"kuchence" = puszce spreparowanej tak, jak w hybrydowym przepisie ze spirytusem rektyfikowanym i późniejszym dodaniem wody z kwaskiem. Pisałam wyżej "kuchence z puszki", zgrzanyś. %-D

Swoją drogą, dziś przyjęłam 4mg IV, 2mg rano wodną, 2mg teraz już hybrydową - i no jest trochę wydajniejsza, fakt, nie tak by padać na kolana - ale mnie bupra nie grzeje, jedynie teraz czuję znaczną poprawę jeśli chodzi o walkę ze skrętowymi dolegliwościami i oczy w końcu trochę, bo trochę, ale ruszyło - jedynie spirytus odparuję jeszcze bardziej (i ostrożniej, chrzest bojowy w postaci zapłonięcia małej ilości odbyty) by był w odpowiedniej, mniejszej proporcji do wody, którą potem dopełniam pukawkę. Kwasku też minimum, wcześniej sypałam prawie jak do hery, oduczyłam się dzięki pewnemu forumowiczowi który na ten widok zapytał kulturalnie, czy mnie popierdoliło - i na szczęście, ma dozgonną wdzięczność moją i kabelków. Resztki z gotowania trzymam na dziąsłach.

Zostaję na hybrydowej, nawet jak trochę poboli przy podaniu... To dopóki mam pewność, że jestem w żyle - a ze względu na specyfikę swojego układu żylnego w zgięciu łokcia, podawanie tam czegoś jest dla mnie ostatnim wyborem, bo robię to niejako na ślepo, kierując się jedynie zakrzepującą w kontrolce krwią - to niech sobie boli, przy dłoniach/nadgarstkach/okolicy idealnie widać czy nie robi się z tego ifau podanie podskórne. Na prawej ręce mam idealną żyłę (odpromieniowa na wysokości końca przedramienia) w którą zawsze podaje mi ktoś, ale tam, z kolei, sama się nie dostanę. Ach, być oburęczną, a nie... :#: Może potrenuję bycie lewusem.

Turas, jakoś instynktownie przetrzymałam buprę do dwóch dodatkowych zalań, nie cierpię marnować czegokolwiek. Typowe dla ćpunów. Każdy mili, mikrogram, nawet z filterka... Ale dziękuję za każdy protip. :hug:

A świeczki nie tuninguję, bo mam chu...steczkowe podgrzewacze niewyglądające za cholerę jak w instrukcji, rozebrałam je na części pierwsze i ten knot jest osadzony niestety inaczej, po prostu w fazie wodnej podwyższam lekko puszkę (dwie książki o tej samej wysokości) i między nie pakuję dwa podgrzewacze, zwykłe. Zadowalająco szybko i dokładnie się wtedy, jak dla mnie, gotuje.

Jaka to jest ulga, jak nie trzeba latać z worami maku czy ganiać za turkusami. Ogromna.

A książki to "Ziemia obiecana" wiadomo kogo (a jak nie, to do czytania, a nie ćpania, nieuki) i kieszonkowe wykłady Feynmana, takie dziwne wydanie, idealne połączenie. Ale ta "Ziemia obiecana" to już klasyk, przy turkusach też łyżkę o nią opieram. ;]
Rejestracja: 2012
  • 242 / 6 / 0


e tam chwila praktyki i lewa i prawa mozna dojsc do wprawy, ja jestem praworecz i nie jestem jakis tlusty czy cos a ni chuj nie widac u mnie zyl jedyna jedna na prawym zgieciu lokcia to jako amator tam napierdalaem ile sie dalo ale zaczal byc problem bo tak poklute bylo jedno miejsce ze az mi szkoda sie tej zyly zrobilo, to kolezanka pokazala jak szukac, i teraz to na czuja wale i zazwyczaj sie udaje:) dzolo napisz do mnie maila odnosnie tego co pisales w temacie ogolnym bo jestem zainteresowany a nie moge do ciebie jakos wyslac maila :(
Rejestracja: 2014
  • 1726 / 394 / 0


Popróbuję z lewą i prawą, materiał mam i sprzęt też; właśnie, co do sprzętu... Zamiast latać za igłami w pożądanym rozmiarze (ostatnio bawiłam się 0.4x19mm, troszkę za długie jak dla mnie i bałam się o przepustowość, ale cudem wszystko poszło okej nawet przy spirytusowej = jakiejśtam zawartości kleju w r-r końcowym), polecam zamówić sobie 100 sztuk przez doz online, cena takiej przyjemności to ok. 8zł - do tego wypadałoby kupić jakieś pukawki, ja polecam trzyczęściowe Romeda, 50 sztuk (limit) dopełnia zamówienie do 18zł, a zamówić można od dwudziestu - więc dorzuciłam sobie do tego witaminki, też się przydadzą. ;) Jakby ktoś był ciekaw, jak wydają takie zamówienie, to wydają je w pudle. Zero krzywych spojrzeń, apteka - jedna z całodobowych w Łodzi, ale nie w centrum, dostaje się smsa o skompletowaniu zamówienia i wio.

Co ciekawe, z tymi trzyczęściowymi od ręki zetknęłam się w pewnej skądinąd sławnej aptece w w budynku o charakterystycznym kształcie, ale tam... W magiczny sposób nie mają igieł, niezależnie kto chce kupić, czy młody, czy stary, czy ubrany pod krawatem, czy normalnie. ;)

Teraz w końcu nie będzie mi "żal" zachowywać sterylności przy małych dawkach bupry; zawsze gubi mnie myślenie w stylu "aaa skoro już robię shota to wezmę te 2mg, nawet łatwiej wyciąć" - i potem, jak się pewnie domyślacie, no jakoś żal to dzielić. Natomiast w planach mam niskie dawki ifau powtarzane dwa, trzy razy dziennie i w międzyczasie wysysanie plasterków, potem eliminowanie tych powtórzeń (co ze względu na t1/2 iv będzie dość dokuczliwe, ale wyssana buproresztka powinna pomóc) aż dojdę do momentu, gdy plasterki jedynie wysysam czy tam potem moczę w spirolu i też pod język, wcześniej ew. czymś zagęszczając żeby tak nie piekło i nie parowało. I w końcu zejść na ssanie tych plastrów, bo celem detoxu z prawdziwego zdarzenia jest to żeby działało długo, a nie mocno... Natomiast tutaj "z prawdziwego zdarzenia" on zdecydowanie nie jest, no ale na pewno lepszy niż płukanie dziennie tego śmierdzącego maczyska i ganianie z nim na plecach. I niepewność po wstaniu - ile jeszcze zostało? Będzie dalej, czy nie będzie? buprenorfinę cenię za... Stabilność. Namiastkę normalności.

Aha, protip - przy odcinaniu małych kawałeczków może być problem ze zdejmowaniem "płótna", jako że kawałek jest np. ze środka matrycy; wystarczy wrzucić do wrzącego spirytu (ostrożnie z oparami, na miłość boską) i sekund pięć, płótno się odkleja. Z wodą pewnie analogicznie, choć po dłuższym czasie gotowania.

I nie wierzę, że to piszę, ale... Małe dawki rzeczywiście działają lepiej. Plus sama czynność zaspokaja mi fetysz igły, to mało terapeutycznie, wiem, ale... Pomaga.
Stuknął (hmm) ponad tydzień. Opisywany w innym temacie accordeon się nie przebił (wszystko zostaje na łyżce) i ogólnie narobił więcej problemów niż dobrego, ale to już takie tam...
Rejestracja: 2012
  • 242 / 6 / 0


Ale ile pukasz ? ja wczoraj pierwszy raz w zyciu bupre walilem i bardzo jestem zaskoczony, po pierwsze to że kompletnie nie wchodzi odrazu mega mnei zaskoczylo i puknalem 1.5mg i czekam czekam i mysle ze kurwa chyba mam tolerke za duzą, ale mija z 15 min i zaczyna byc fajnie, z tolerką na 1kg maku 4mg w dzien przerobilem, dzisiaj wstaje i 2mg na start i dość mocno mnie zrobilo, chyba jeszcze zredukuje dawki, podasz jak u ciebie to wyglada? w sensie ile maku robilas a ile teraz mg bo jestem ciekaw
Rejestracja: 2014
  • 1726 / 394 / 0


Tak, nie wchodzi od razu i można się zdziwić. Bardzo lubię system 2-1-2, ale dziś rano trochę w ramach wkurwienia, a trochę w ramach eksperymentu puknęłąm do benzo (1mg alpry, 4mg klona) circa 6mg wyciągane z matrycy ekstrakcją spirytusowo-wodną. Wolę jednak mniejsze dawki, a ponawiane częściej, niż jedną dużą i do widzenia; tyle, że tolerkę mam niestety prawie w kosmosie, 200 majki iv solo to zdecydowanie za mało by było "zadowalajaco", a bupra - co ciekawe - praktycznie mnie nie grzeje przy podaniu iv, jedynie zbija objawy skrętu które bez tego miałabym naprawdę srogie, natomiast jak wpakowałam sobie pasek z ok. 4mg do ust... Profil działania był o wiele przyjemniejszy niż podanie równowartości (dzieląc przez trzy, myślę o wchłanialności ok. 33% w najgorszym wypadku) IV i nie mówię tu o czasie trwania, tylko o samym profilu; aż byłam zaskoczona. Noc nieprzespana, podobnie jak czasami po mocarnym PST czy po majce załączała mi się bezsenność, absolutna jednokierunkowość myśli, stuprocentowe zaabsorbowanie czymś co akurat robię; czy to był dotyk, czy rozmowa, czy może wyszukanie jakiejś płyty do odsłuchu w internecie. buprenorfina jest... Dziwna, ta dziwność ma coś w sobie. Nie wątpię, że gdybym odstawiła opio na rok (ha, fantastyczna wręcz wizja) to pokazałaby swoje grzewcze pazurki. Ale to pozostaje w sferze marzeń. Teraz te 6mg nie ruszyło zbytnio nawet źrenic, choć wzrok leciutko mi się rozjeżdża w ten opiatowy sposób... Kusi mnie, by puknąć raz jeszcze, ale nie mam już spirytu; niemniej odpowiednio przeprowadzona wodna jest podobnie wydajna; ale myślę, że wpakuję pasek czteromiligramowy do ust jadąc wieczorem do miasta i tyle.

maku płukałam tak średnio 2-2,4kg Helcomu 083, albo odrobinę więcej tego Fresco z serią której nie pamiętam, ale w opakowaniu była masa syfów i słomy, mimo że sam mak był dość niepozorny w kolorze. Jak tęsknię do PST... Ale w momencie, gdy jedno zrobienie się zaczyna kosztować ok. 5x 7zł, to człowiek jednak dochodzi do wniosku że woli wydać to już na morfinę... I z morfiny wskoczyłam na buprę.
Posty: 387 Strona 36 z 39
Wróć do „Opioidy - knajpa”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości