Dział, w którym omawiane są konkretne kondycje, oraz ich wpływ na i współzależności z efektami środków psychoaktywnych.
ODPOWIEDZ
Posty: 555 • Strona 52 z 56
  • 1954 / 500 / 0
Tak ale jednocześnie łatwiej załagodzić wszystko, przynajmniej u mnie.
oi oi oi
:tabletki: :świnia:
  • 21 / 2 / 0
Najpierw ta k...wa zabiła mi życie towarzyskie, wszystkich znajomych, 'przyjaciół', miłość...

Później te ku..we zabiłem metamfetaminą.

Od małego dziecka czułem, że moja psychika działa trochę inaczej niż reszty ludzi. Nie wiem czy świadomość o tym, co mi naprawdę dolega cokolwiek by naprawiła ale wiem, że nieświadomość wyrządziła "gorsze" skutki.
W wieku 11 lat podjąłem się pierwszej próby samobójczej, gdy połknąłem wszystkie tabletki jakie znalazłem w domowej apteczce, zrozumiałem momentalnie, że to jednak za mało i czeka mnie niemiła rozmowa. Jedenastolatek nieświadomy dlaczego wszystko jest takie emocjonujące, nie usłyszał wcale ciepłych słów wsparcia, ale nie wymagałem tego od innych. Potrzebowałem tylko ciszy i samotności aby zabić to co wtedy siedziało w mojej głowie. Rok później podczas kwietniowych wagarów, oglądając poranne wiadomości postanowiłem spróbować ponownie. Chociaż miałem świadomość o tym, jak wyglądało moje pierwsze nieudane podejście, nadawało to znikome wątpliwości. Podczas pierwszej próby samobójczej, próbowałem również cięcia żył na nadgarstkach, ale stare wiejskie noże zawsze muszą być tępe. Najpierw spróbowałem się powiesić na szaliku, jednak haczyk w ścianie wytrzymał ledwie kilka sekund. Włamałem się do mieszkania na pierwszym piętrze, sąsiadka zmarła 3 miesiące wcześniej, byłem pewien o tym, że zażywała mocne tabletki. Poszukiwania nie trwały zbyt długo, sześć lat przeterminowane psychotropy i ledwie ponad dwadzieścia sztuk. Połknąłem je aby później przeżywać dziwne odczucia i wibracje przechodzące od szyi, przez uszy po skronie. Oglądając telewizor przegryzłem szklankę nie czując bólu i nie raniąc dziąseł. Położyłem się po godzinie i wymiotowałem słuchając przycichajacego głosu. Dziś dzięki temu jedynie wiem, że spowolnione widzenie w karetce niczym z filmów to fakt i jest to przedziwne odczucie.
O tym, że jeśli się chcę zabić to jest benzyna, którą można mnie polać, dowiedziałem się od ojca w ramach rozmowy po wyjściu ze szpitala. Wypominanie siostry co kilka dni, iż to nie ona się próbowała zabić, tylko ja - "nażrywując" się tabletkami, raczej nie sprawiało u mnie uśmiechu.
W szpitalu psychiatrycznym zapytali mnie, czy chciałbym 'pójść do tych wariatów'. Nie byłem zdrowy psychicznie, dopóki nie odwiedziłem ich wielokrotnie z niemałą liczbą pieniędzy. Może gdyby skupić się na tym co miałem w głowie zamiast na upokarzaniu mnie, obrażania, poniżania i nazywania wariatem - udałoby się uniknąć koszmarnych lat w przyszłości.
O największej miłości życia nie chcę wspominać, ale była nazywana dz..ką a jednocześnie była Bogiem.
Prób samobójczych do dnia dzisiejszego było tyle, że nie sposób zliczyć przez dziurawą pamięć. Jeśli masz Borderline, to nie warto popijać wódką kilku tabletek siarczanu morfiny, to nie najlepszy sposób - ja robiłem to wiele razy i nawet to nie potrafiło mnie zabić.

Wszystkie próby samobójcze nie były dla zwrócenia uwagi a dla wolności umysłu.

O tym, że to Borderline dowiedziałem się podczas 3 roku ćpania metamfetaminy, całkowitym przypadkiem znalazłem artykuł i to był strzał w dziesiątkę. Ale już wtedy nie czułem nic poza gniewem, który jako jedyna emocja nadal funkcjonuje jakkolwiek.


Zabiłem w sobie Bordera, ale ceną było wypalenie całkowicie emocji. Nie potrafię już kochać, gdy to mówię to nie jestem pewien co czuję.

Zło pokonałem złem, ale pomimo dalszego cierpienia przez teraźniejszą pustkę - czuję się lżej, gdy nie muszę zwijać się w łóżku i krzyczeć demonicznym głosem podczas 'zwyczajnej kłótni' z bratem. Nie pamiętam już co to ścisk gardła.

Może gdybym w wieku czterech lat odpowiedział Mamie, że jednak będę płakał gdy Ona odejdzie - nie zabiła by się w wigilię a mój kuzyn uniknąłby szansy na ratowanie wisielcowi życia, którą wtedy świadomie uniknął patrząc jak się rusza i wisi. Moje ostatnie słowa to "Mamo wracaj", kiedy wybiegłem za nią przed DOM i widziałem tylko jak biegnie i zaczyna szlochać po moich słowach. Już jej nigdy więcej nie zobaczyłem i już nigdy jej nie zobaczę.
Dziś wiem, że to pierwszy stopień do zniszczonej psychiki, ale taki już chyba mój los. Po jej śmierci trafiłem do wujka i cioci, rodzinka sadystów pod względem fizycznym i psychicznym, trwało to 3 lata. A każdy dzień był jak wieczność.

Mógłbym wymieniać wiele powodów, przez które otrzymałem wieloletnie męki w mej głowie, lecz nie zmienię już nic, ani na lepsze ani na gorsze.


Co czuje osoba z Borderline? Obyś czytelniku nigdy się o tym nie przekonał.
  • 39 / 4 / 0
Czemu to gówno jest takie uciążliwe i wraca, gdy wszystko jest w porządku...
  • 156 / 59 / 0
Panowie, udało mi się, mój związek z borderką właśnie się zakończył.

Podsumowanie niespełna dekady z Panią Niezdecydowaną? Depresja, nałogi, brak szacunku do siebie i prawie 100k długów. Rozpoczynam długi okres rekonwalescencji.

Jeśli dalej tkwisz w tym gównie, przerwij to jak najszybciej. To kurewsko trudne i bolesne, ale ulga jest niesamowita. Autentycznie czuje, jakbym wygrał w totka, dosłownie odzyskałem swoje życie. Jest w fatalnym stanie, ale jest. Nie traćcie nadziei!
  • 1883 / 358 / 0
I tak zaczniesz tęsknić
W przypadku chęci szybkiego kontaktu ze mną, proszę pisać przez wiadomość prywatną, a nie na maila.
https://youtu.be/HU5p8b3ozVM
  • 8104 / 899 / 0
Jak funkcjonować z Borderka ? Z taka osoba nie da się normalnie wytrzymać.
Lekoman :tabletki:
Nie zapomnę pierwszy nastuk
W wieku lat piętnastu
Później zarzucanie różnych wynalazków
  • 1883 / 358 / 0
Gorzej, że czasem dochodzi do sytuacji w której nie da się wytrzymać również bez tej osoby. Gdybyym teraz o tym wiedział to bym nigdy tej znajomosci nie rozpoczął nawet.
W przypadku chęci szybkiego kontaktu ze mną, proszę pisać przez wiadomość prywatną, a nie na maila.
https://youtu.be/HU5p8b3ozVM
  • 867 / 252 / 0
Z tego co wiem to Ujebanemu chodzi o jego siostrę %-D Chyba się nie da, tym bardziej jeśli ona nic ze swoim borderem nie robi, trzeba się od tej osoby izolować jak najbardziej się da. Innego wyjścia nie widzę.
Raz półgłówka uwierał podgłówek, całą noc doskwierał mu ból,
lecz na zdrowiu ucierpiał w połowie, bo główki miał tylko pół.
Morał: doznajemy przykrości proporcjonalnie do świadomości.
  • 81 / 5 / 0
Dzisiaj usłyszałem od psycho, że na 99% mam bordera

Powiedzcie mi czy takie rzeczy są częste przy borderze:

-wyjebisty egoizm - czy może to tylko moja dodatkowa wada?
-uczucie pustki pustki w głowie, jakby coś z daleka przesyłało mi emocje, które zaraz poczuję, nie decyduję o tym czy będę radosny czy smutny zbytnio. Poza tym, że lęk napędza lęk.
-kiedy byłem w związku z dziewczyną, z którą byłem rok, ufałem w 100% i miała w przeszłości tylko jednego to wliczałem sporą możliwość na to, że nie dzwoniąc do domofonu tylko wchodząc spotkam ją z kochankiem, czyli wiara w potencjalnie niemożliwe rzeczy, nieufność level hard.
-zapierdalanie 260km/h zbyt często i myślenie o tym "co by było gdyby było" raz na miesiąc kiedy przyjdzie godzina refleksji. Ogólnie wiele aspektów, które są dowodem na nie szanowanie życia mając wiele. Skrajność w skrajność.
-Codziennie normalane czynności, z których składa się życie ogromnie nudzą i muszę być naprawdę w humorze żeby je zrobić. Mało z czego potrafię czerpać przyjemność.Robię to co konieczne. Tak, mam sprzątaczkę i katering.
-Do wszystkiego co mnie czeka i wydaje się być niekomfortowe dla mnie podchodzę negatywnie i z góry nie chce mi się tego robić.
-Ja potrafię kogoś skrytykować ale jak ktoś mnie skrytykuje to już jest ogromny problem. Wybucha wtedy we mnie ogromna złość lub przeżywam kiedy ktoś w stylu "boss" by mnie skrytykował nie daj boże przy ludziach - nawet w bardzo delikatny sposób.
-Mimo tych moich chujowych zachowań nikogo staram się nie krzywdzić bo miałbym ogromne wyrzuty sumienia. "świadomie"
-Potrafię mieć taki dzień, że nic by mnie nie ucieszyło. Najmniejsza pierdoła mnie tak drażni, że mogę na kogoś wydrzeć ryj za to, że np puka sobie ręką w kierownicę podczas jazdy. Istnieje tylko jeden kolor opisujący życie w taki dzień - czarny. No nic by tego nie zmieniło, zapominam wtedy o swoich marzeniach, pasjach, celach. Wszystko mam w dupie i nie chcę egzystować na tej planecie. Nie da się polepszyć tego stanu, 0 szans.
-Po 2 latach najsilniejszej przyjaźni potrafiłem skończyć tą znajomość z godziny na godzinę przez "sms", bo mnie tak naszło.
-trochę manipulowałem dla zabawy, ale nie krzywdząc
-dochodzi nerwica natręctw w lekkim stopniu, mgła mózgowa, nie mogę się skupić na sobie "stabilnie" i się cieszyć, tylko myśli przychodzą i odchodzą - takie życie.
-polepszam sobie codziennie humor śmieszkowaniem dla samego siebie i już ciężko mi z tym przestać, spoważnieć i być sobą. Pierdolę czasem głupoty do kogoś ważnego w moim życiu by np. wzbudzić zazdrość lub pokłócić się, czerpię z tego przyjemność na początku a potem żałuję tego. Tak robię od lat. Podobny objaw zauważyłem u swojego rodzeństwa. Np. celowe patrzenie się na inną dupę przy swojej dziewczynie lub mówienie przyjaciółce, że jestem zły, nie zadawaj się ze mną a potem zmiana stanowiska i znowu zmiana.
-mimo tego, że ogólnie codziennie jest +/- dobrze a tak naprawdę to mam mega dużo, tylko tego nie zauważam, to i tak mam z tyłu głowy, że zawsze jest takie wyjście jak samobójstwo, jak coś.
-Siedzenie samemu w domu = dostanie pierdolca i smutek, wręcz pojebana rozpacz, no chyba, że przyjdzie humorek
-Statystycznie raz/dwa razy na parę dni przychodzi mi taki stan smutku, że wszystkie małe pierdoły, które normalnie to nie są jakimś problemem dla mnie wtedy właśnie wywyższam do pojebanego stopnia, że się tym załamuje a następnego dnia się zastanawiam czy ja mam równo pod kopułą, że się załamuje takimi rzeczami.
-Nie potrafię się rano ściągnąć z łóżka. Mogę spać 10h i budzę się jeszcze bardziej śpiący. Ogromne problemy z wybudzaniem się przez całe zycie, dochodzi ziewanie przez 3 godziny po obudzeniu się i niechęć do pracy. Chyba, że wezmę baklofen, wtedy łatwo. btw. zna ktoś jakiś sposób na to?

Zacząłem właśnie brać lit i ssri. Na stałe prega.
W ogromnym stopniu na te humorki pomaga baklofen.
Te huśtawki znikają o 90% tylko w jednej sytuacji. Kiedy przeciągnę stan czuwania tak długo, że kiedy przebrnę przez stan największego zmęczenia i dostanę na nowo energii, to jestem spokojny, skoncentrowany, stabilny i mam czystść umysłu.

Mam rozumieć, że to border? Czym to się jeszcze leczy? jakieś sugestie?
  • 1257 / 247 / 0
a co ze znajomymi bo cos malo o nich napisales?
z rodzenstwem to prawda bo to dziedziczne jest
leki dobre sa, ale same nie leczą, musisz im pomóc
duzo myslnikow to normalne zachowania, lęk przed osmieszeniem przez szefa (normalna manipulacja abyś zapierdalał ciężej bo to sie powtorzy), popatrzenie na dupe innej dupy przy swoje dupie - prosze cie %-D myslisz ze inni co
na sen melationine
niepokojace sa mysli samobojcze i ta predkosc - to juz jest znak ze lekka chujnia
w szwecji chyba czy gdzies znajomy mi mowil ze jak się przekraczaa tam predkosc to odrazu kieruja do psychologa haha ziarenko prawdy może w tym być
ogólnie co robisz po pracy i w pracy, to co robisz na co dzien czyni cie takim czy nie? :patrzy: :patrzy:
ODPOWIEDZ
Posty: 555 • Strona 52 z 56
Artykuły
Newsy
[img]
Jacht z kokainą o wartości 80 milionów funtów zmierzał w stronę Wielkiej Brytanii

Prawie tona „narkotyku klasy A” została znaleziona na jachcie płynącym z wysp karaibskich do Wielkiej Brytanii. Jej rynkowa wartość została oszacowana na 80 milionów funtów.

[img]
Handel narkotykami: Rynek odporny na COVID-19. Coraz większe obroty w internecie

Dynamika rynku handlu narkotykami po krótkim spadku w początkowym okresie pandemii COVID-19 szybko dostosowała się do nowych realiów, wynika z opublikowanego w czwartek (24 czerwca) przez Biuro Narodów Zjednoczonych ds. Narkotyków i Przestępczości (UNODC) nowego Światowego Raportu o Narkotykach.

[img]
Meksyk: Sąd Najwyższy zdepenalizował rekreacyjne spożycie marihuany

Sąd Najwyższy zdepenalizował w poniedziałek rekreacyjne spożycie marihuany przez dorosłych. Za zalegalizowaniem używki głosowało 8 spośród 11 sędziów. SN po raz kolejny zajął się tą sprawą, jako że Kongres nie zdołał przyjąć stosownej ustawy przed 30 kwietnia.