Uzależniona od fluo..? :-\

Dział dostępny także bez rejestracji, gdzie szybko możesz otrzymać odpowiedź, gdy czas jest na wagę złota.

Moderatorzy: Wszyscy moderatorzy, Zdrowie

Posty: 24 Strona 1 z 3
Rejestracja: 2018
  • 3 / / 0


Cześć. Dziś założyłam konto, bo desperacja sięga zenitu...
Mam 35 lat. Przez 15 lat leczono mnie z depresji przy pomocy fluoksetyny - oczywiście bez efektu. Brałam leki przez 1,5 do 2 lat, odstawiałam - bo pojawiała się agresja i nieznośne uczucie wyjebania na wszystko. Deprecha oczywiście wracała po kilku miesiącach, więc znowu fluo... i tak w kółko. W końcu litościwy psychiatra skierował mnie na dzienny oddział leczenia nerwic i depresji - szpitalny . Tam okazało się, że mam zaburzenia ze spektrum borderline.
Terapia nieco postawiła mnie na nogi.
Pół roku temu małżonek odwalił mi numer stulecia. Z dnia na dzień spakowałam siebie i dziecko i wyjechałam do innego miasta, 300 km dalej. Wynajęłam mieszkanie, zaczęłam szukać pracy, zapisałam dziecko do szkoły... I utknęłam.
Szukam pracy, ale nie mam zupełnie siły i energii do działania. Wzięłam kredyt, żeby jakoś trwać. Odwiedziłam psychiatrę, dostałam wenlafaxynę... Leży w szafce. Mam bardzo silne lęki i wtedy łykam pół alprazolamu. Ale jest coraz gorzej. Strach. Ataki paniki. Poczucie bezradności. Stać mnie na odprowadzenie dziecka do szkoły, odebranie i zakupy. Gotuję na zapas. Wszystko sprawia wielką trudność. Najchętniej leżałabym cały dzień pod kołdrą. Czasem ciągnie do okna...
Nie chcę brać znowu antydepresantów, bo mam wrażenie, że te stany lękowe to skutek wcześniejszego brania fluo przez tyle lat. Boję się, że będę musiała już brać to gówno do końca życia... Zdecydowanie wolę psychoterapię, ale czuję, że potrzeba mi czegoś 'na przetrwanie': znaleźć siły do szukania pracy, ustabilizować nastrój, ogarnąć paranoje. Brałam orotan litu, ale nie widzę efektu.
Doradzcie, proszę, bo ledwo się trzymam...
Rejestracja: 2018
  • 0 / / 0


Twój psychiatra źle Ci dobrał leki.
Po pierwsze, zmień psychiatrę na jakiegoś bardziej rzetelnego. Każ mu sobie dać jakiś lek główny na depresje (i niech koniecznie Ci o nim opowie), coś przeciwlękowego i tutaj zaczyna się zabawa ;)
Moje faworyty: klonazepam, lorazepam, alprazolam, diazepam

Co do samego złego samopoczucia, zrób wyniki krwi i sprawdź czy nie masz jakichś niedoborów. Warto też się wspomagać suplementami, no oczywiście zdrowo jeść i ćwiczyć. Jeśli nie chcesz ładować w siebie chemii, to możesz wspomagać się marihuaną. A psychoterapia to bardzo dobry pomysł.

Życzę szybkiego powrotu do normalnego stanu :)

/Post ma charakter dezinformacyjny, benzodiazepiny nie są polecane w długotrwałym leczeniu lęku a stosowane mogą być jedynie doraźnie./ misspill

Gdzie jesteśmy po dziesięciu latach wojowania z narkotykami?

ONZ powoli orientuje się, że „świat wolny od narkotyków” nie istnieje. Chciałoby się to skomentować słowami: dlaczego tak późno? Ale to w zasadzie wiemy.

Ze skarpetki wystawał mu woreczek z heroiną. Nie umknęło policjantom z drogówki

Popełnił wykroczenie w ruchu drogowym. To zwróciło uwagę mundurowych, którzy przeprowadzili kontrolę osobowego Volkswagena...
Rejestracja: 2015
  • 7 / / 0


Nie te leki. Z nerwicy/depresji wyleczyłam się dzięki benzodiazepinach. Dużo osób demonizuję te grupę leków ale przy takiej nerwicy to tylko one są dobrym rozwiązaniem. Nie trzeba sie ich bać bo Twój organizm z takiego stresu padnie. Po lekach w końcu normalnie funkcjonuje, pracuje, rozwijam się. Aktualnie zażywam je bardzo rzadko jak złapie mnie :) silny stres. Jak się je mądrze bierze nie ma problemu z odstawianiem leków. Gdy sobie przypomnę w jakim stanie byłam przy nerwicy to głowa mała więc wiem co czujesz. Jak człowiek się rozkręci z paniką to lepiej wziąć lek a nie przeżywać ten koszmar dalej i mieć później taki stan przez kilka dni. Lek weźmiesz i będziesz miała spokój. Dlatego jak powiedział DaDuck "Moje faworyty: klonazepam, lorazepam, alprazolam, diazepam"Gdzie alprazolam jest wrednym lekiem bardzo uzależnia bo ma krótki okres półtrwania. Ja za to polecam Bromazepam (Sedam) ogólnie jest to delikatny lek, nie ma problemu z odstawieniem. Człowiek czuje się normalnie a nie senny. Jak spać nie możesz to zopiklon (Dobroson). Dlaitego leć szybko do lekarza i zacznij żyć!! :))) Gdyby nie leki już dawno by mnie nie było na tym świecie :) Pozdrawiam i życzę spokoju. Lutenson

__________________

Również pregabalina może pomóc. Fajnie aktywizuję (a jak napisałaś nie masz siły do działania) Lekarze przepisują ten lek także na depresję i nerwicę., Wiec może wypróbuj ją razem z benzodiazepinami bo to może być dobre połączenie. Też Bromazepam (benzodiazepina) daje siły do działania.

/Scalono./ misspill
Rejestracja: 2018
  • 3 / / 0


Bardzo dziękuję Wam za odpowiedź - już myślałam, że nikt tego nie czyta... Trzy dni temu 'przeprosiłam się' z sympramolem i biorę po jednej na noc. Do tego ćwiartka alpragenu rano, żeby przetrwać bez ciągot do okna. Pregabalinę kiedyś przepisał mi lekarz, ale bałam się zaczynać, bo podobno tolerancja na lek rośnie w szalonym tempie.
Najdotkliwszy jest brak motywacji do działania. Mam sulpiryd, ale jeszcze nie testowałam.
Będzie ciężko, bo grudzień to okres świąteczny i bardzo przybija myśl, że tak bardzo chciało się mieć rodzinę, a wszystko ch... strzelił... :-(
Rejestracja: 2008
  • 396 / 27 / 0


03 grudnia 2018bree35 pisze:
Cześć
Mam 35 lat. Przez 15 lat leczono mnie z depresji przy pomocy fluoksetyny - oczywiście bez efektu
15 lat leczenia i nie poczyniono zmian? skoro nie dawało efektów to czym Cię faszerowano i ten psychiatra to ciągnął mimo to? to jest debilem. Sama powinnaś zaufać sobie i powiedzieć po roku, dwóch trzech że to nie jest to i zmienić psychiatrę. Jeżeli już benzo chcesz wejść i poukładać sobie w głowie to poproś "innego" psychiatrę o Tranxene, mi to pomogło kiedy miałem śmietnik w głowie po alprze, zolpidemie, rozsypce totalnej kiedy bałem wyjść się do pracy z rana bo takie lęki miałem, depresje i w ogóle rozpienicz w głowie. Warto spróbować po miesiącu możesz z tego zrezygnować i szukać dalej.
Rejestracja: 2018
  • 3 / / 0


Nathan, jest kilka opracowań i książek na temat współczesnych antydepresantach. Jednym z nich jest książka Johna Virapena o prozacu. Pierwotnie był to lek na odchudzanie, ale z racji zauważalnej poprawy nastroju zrobiono z niego antydepresant. Testowano prozac na grupie kilkudziesięciu osób przez kilka tygodni... Nikt nie brał pod uwagę dalekosiężnych efektów czy skutków ubocznych. Teraz sama się skłaniam do intensywnej pracy własnej i okazjonalnego wspomagania benzo, ale tego rozpier#olu w głowie po SSRI nie da się już wyprostować.
Rejestracja: 2008
  • 396 / 27 / 0


09 grudnia 2018bree35 pisze:
... ale tego rozpier#olu w głowie po SSRI nie da się już wyprostować.
da się i głowa do góry nie przekreślaj siebie
Rejestracja: 2011
  • 1334 / 476 / 0


07 grudnia 2018Lutenson pisze:
Nie te leki. Z nerwicy/depresji wyleczyłam się dzięki benzodiazepinach.
Mało prawdopodobne, jak mogłeś się wyleczyć jak benzo znoszą tylko objawy choroby, a nie ich przyczynę.
07 grudnia 2018BaDuck pisze:
Jeśli nie chcesz ładować w siebie chemii, to możesz wspomagać się marihuaną.
Bardzo kurwa inteligentne, proponować mj(psychodelik) osobie z nerwicą i lękami :nuts:

Nie chcesz antydepresantów, Twój wybór, ja nie narzekam, a brałem ciężki kaliber wenlafaksyna, klomipramina, a teraz duloksetyna. Lecze się rok i mam 3 leki, a Ty 15 lat brałaś jeden? Przecież to kompletny idiotyzm, konował jakiś Cię leczy. Było ciężko, ale i tak lepiej niż bez leków, jeśli dalej będą działać tak jak działają, to mogę je brać aż zdechnę. Najrozsądniej będzie jakieś słabe benzo np Klorazepan, na początek max 1 msc. Zostaje psychoterapia behawioralno-poznawcza, odpowiednia dieta, suplementacja i sport.
Rejestracja: 2018
  • 3 / / 0


Wenlafaxynę dostałam dwa miesiące temu, wykupiłam i ... leży w szafce. Nawet nie wiem, jak to działa. Jak się czułeś po wenli?
Boję się wchodzić w kolejny antydepresant. Boję się stanu permanentnego zobojętnienia, bo nie jestem wtedy sobą. Z codziennej labilności emocjonalnej nagle staję się obojętna/ 'mam wyje#ane'. Bardziej bym szła w stabilizatory nastroju. A najchętniej po prostu skończyłabym ze sobą - jestem już bardzo zmęczona. Martwię się jednak o dzieci - właściwie tylko one powstrzymują mnie przed samobójstwem. Ta codzienna walka o chwilę normalności i wytchnienia kosztuje potwornie dużo wysiłku.
Rejestracja: 2011
  • 1334 / 476 / 0


Na początku pobudzony, później tak sobie, jak to na początku, po ok msc ustabilizowało się i było ok.
Posty: 24 Strona 1 z 3
Wróć do „Sytuacje kryzysowe”
Na czacie siedzi 77 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość