Bieganie jako antydepresant

Polepszanie samopoczucia i funkcjonowania za pomocą substancji nie będących narkotykami. Suplementy, witaminy, nootropy; regeneracja receptorów i neuronów; dieta i trening.

Moderator: Zdrowie

Posty: 52 Strona 2 z 6
Rejestracja: 2011
  • 327 / 3 / 0


Blu pisze:
Bo to są rzeczy które dają natychmiastową satysfakcję. Tak mają narkomani albo ludzie z zaburzeniami, nie potrafią się zaangażować w coś co nie przynosi natychmiastowej przyjemności.

W sumie to masz rację, mnie po prostu wkurwia jak coś nie daje mi odrazu efektu, z jednej strony to dobrze że przynajmniej ten sport chce mi się uprawiać.Ale nie jestem narkomanem, bo nie chciało mi się nic robić zanim zaczołem ćpać, ale widzę że coraz bardziej mi się nic nie chce. Czy to znaczy że jestem pierdolnięty i muszę iść do psychiatry %-D ?
Ostatnio zmieniony 07 grudnia 2011 przez Amplifa, łącznie zmieniany 1 raz.

Blu

Rejestracja: 2007
  • 2939 / 166 / 0


Nic nie musisz. Zapytaj siebie czy chcesz tak dalej żyć czy nie.

Dlaczego poszukiwanie przyjemności staje się pułapką? Mózg uzależniony [REPORTAŻ]

Uzależnienie przechwytuje szlaki neuronowe mózgu. Naukowcy podważyli pogląd, że uzależnienia są skutkiem wad charakteru. Szukają metod leczenia dających nadzieję na wyrwanie się ze spirali cierpienia, w której tkwi dziesiątki milionów ludzi.

Niemal połowa Kanadyjczyków wciąż kupuje marihuanę na czarnym rynku

Prawie połowa kanadyjskich konsumentów marihuany dokonuje zakupów na nielegalnym rynku, wynika badania National Cannabis Survey opublikowanego w czwartek (15 sierpnia) przez Statistics Canada.
Rejestracja: 2011
  • 630 / 1 / 0


Blu pisze:
Nic nie musisz. Zapytaj siebie czy chcesz tak dalej żyć czy nie.
Ale co to da? Nawet jeśli nie chce, ale nie potrafi inaczej to co?

Równie dobrze możesz się spytać jakiegoś schizofrenika - "Słyszysz natrętne głosy w głowie i widzisz ludzi, których nie ma - no to w takim razie zapytaj się siebie, czy dalej chcesz chcesz to słyszeć i widzieć, czy nie".
Rejestracja: 2011
  • 327 / 3 / 0


Nom, akurat w tym jest racja. Bardzo czesto próbuje coś robić ale po około godzinie/dniu/tygodniu, zależy od rzeczy, mnie to wkurwia. Dlatego właśnie chciałem sobie sam z tym poradzić, bo dla mnie ludzi którzy odrazu biegną po leki nawet nie próbując nic zmienić to cipy.

Blu

Rejestracja: 2007
  • 2939 / 166 / 0


agsfd pisze:
Blu pisze:
Nic nie musisz. Zapytaj siebie czy chcesz tak dalej żyć czy nie.
Ale co to da? Nawet jeśli nie chce, ale nie potrafi inaczej to co?

Równie dobrze możesz się spytać jakiegoś schizofrenika - "Słyszysz natrętne głosy w głowie i widzisz ludzi, których nie ma - no to w takim razie zapytaj się siebie, czy dalej chcesz chcesz to słyszeć i widzieć, czy nie".
Schizofrenik nie może się wyleczyć na 100% bo to niemożliwe ale też ma wybór. Może nic nie robić ze swoją chorobą i wegetować w samotności albo zacząć się leczyć, brać leki i chodzić na psychoterapię żeby nauczyć się lepiej żyć pomimo ograniczeń jakie narzuca mu choroba.

Każdy, nawet schizofrenik, może przynajmniej starać się coś zmienić jeśli uzna że obecny stan mu nie odpowiada. To nie znaczy ze każda taka próba się powiedzie ani że życie zmieni się o 180 stopni za pstryknięciem palca. Jest sporo ludzi, którzy pomimo starań się nie zmieniają. Dlaczego? Tu jest dużo opcji, albo nie chcą się zmienić na zasadzie "lepsze znajome bagno niż niewiadoma przyszłość" albo tkwią tak głęboko w dołku że już nie mają sił na dłuższą walkę. Może też nie wierzą że mogą się zmienić i to odbiera im motywację do dalszych starań.

Najgorzej jak ktoś próbuje, nie udaje mu się to i na tej podstawie wyciąga wniosek "nigdy do końca życia już mi się to nie uda i dlatego już się nie będę starał" a to tak nie jest.

To co mi najbardziej przeszkadzało w przebudowaniu swojego życia to podejście "wszystko albo nic". Chciałem żeby wszystkie aspekty życia zmieniły się na lepsze i to szybko a skoro tak się nie działo to wolałem się poddać i nic nie robić. Olałem jakieś tam drobne sukcesy, uznałem je za niewystarczające a to że nie udało mi się gruntownie przemienić swojego życia jako dowód na to że ja się nie potrafię zmienić i nie warto już dalej próbować. Na szczęście po jakimś czasie dotarło do mnie jak bardzo się myliłem. Teraz staram się iść drogą małych kroków i unikać kategorycznych stwierdzeń oraz słowa "nigdy".
Rejestracja: 2009
  • 614 / 1 / 0


mi bieganie doraźnie pomaga. ale już pod wieczór znowu chujowo się czuje.

w zeszłym roku regularnie chodziłem jednocześnie na basen i siłownie - i to naprawdę działało. czułem się o wiele lepiej - lepszy nastrój, więcej energii, lepsze nastawienie do życia i większa pewność siebie.
Ostatnio zmieniony 08 grudnia 2011 przez duke01, łącznie zmieniany 1 raz.
Rejestracja: 2011
  • 327 / 3 / 0


@Blu
A co np z takim przypadkiem.
Mam hobby które uwielbiam robić, sprawia mi wiele przyjemności, robie to od 5 lat, wiem że całe moje życie z tym wiąże, idę na studia w tym kierunku, wiem że to jedyna rzecz która będę chciał robić w życiu.Problem w tym że za chuja nie chce mi się tego robić, siadam i po prostu mi się nie chce, tracę szybko motywację itp. Co zrobić z czymś takim ?

Blu

Rejestracja: 2007
  • 2939 / 166 / 0


Znajdź odpowiedź na pytanie dlaczego ci się nie chce. Mogą być różne powody, może masz depresję, może to hobby tak naprawdę nie daje ci satysfakcji a nie potrafisz zmienić raz podjętej decyzji, może za wysoko sobie stawiasz poprzeczkę i podświadomie wiesz że nie jesteś w stanie jej przeskoczyć. Ja nie wiem, sam musisz to odkryć. Jak nie potrafisz sam do tego dojść to spróbuj sesji psychoterapeutycznych.
Rejestracja: 2010
  • 159 / 3 / 0


ja trenowalem/trenuje 3running przez okres okolo 5 lat... powiem Wam ze wysilek fizyczny jak dla mnie na 100% poprawia samopoczucie, pojawia sie uczucie "spelnienia".
Teraz od 4 miesiecy nie wykonalem nawet glupiego salta do tylu ( co dla mnie jest/bylo dziecinnie latwe ;) ), i trace motywacje z kazdym dniem, zatracam sie, brzuch rosnie no i pale coraz wiecej :S I samo palenie nie przeszkadzalo mi w trenowaniu, wbijalem na sale "o kur** znowu zes sie zjaral", ale trenowalem, zawsze szedlem w zaparte ze narkotyki (nie tylko pale) nigdy mi nie przeszkodza w skakaniu. Teraz siedze na dupie totalnie zalamany bez zadnej ochoty wyjscia na trening... ba nie chce mi sie zroobic glupiej serii pompek a zajmie mi to do 10 min max...:S. Po prostu totalny 100% syndrom wypalenia...:S. Trzeba cos z tym szybko zrobic bo juz sie nasmiewaja ze mnie ze "legenda co przez narkole przestala skakac %-D ".

Edit: Wlasnie ja od dziecka mialem ze soba taki problem ze rzeczy ktore szybko nie dawaly efektow... po prostu szybko mnie nudzily... w zyciu probowalem znajdywac baardzo wiele zajec dla siebie. Co najlepsze, wszystko za co sie bralem dosc szybko zaczynalo mi wychodzic ( Pilka nozna, tenis stolowy, siatkowka, szachy ), no ale pogralem w te szachy 3 miesiace ( umiem grac, ale co z tego ) i nie tykam szachow z 2 lata :S. Wlasnie co narkole kochane mozecie na takie cos poradzic? Bo przez zycie tak naprawde nie da sie tak przejsc (Co znajde sobie prace i za rok sie zwolnie bo mi sie zwyczajnie "znudzi"?
Rejestracja: 2007
  • 909 / 5 / 0


Amplifa pisze:
Mam hobby które uwielbiam robić, sprawia mi wiele przyjemności//Problem w tym że za chuja nie chce mi się tego robić, siadam i po prostu mi się nie chce, tracę szybko motywację itp. Co zrobić z czymś takim ?
Uwielbiasz to robić, ale Ci się nie chce? Może dlatego, że postanowiłeś iść na studia z tym związane i traktujesz to teraz jako przymus, obowiązek, a nie hobby i przyjemność. Wystarczy chyba zmiana nastawienia. Zamiast zastanawiać się, dlaczego musisz lub powinieneś teraz do tego przysiąść, zastanów się, jak fajnie będzie, jak sobie to porobisz, co dzięki temu osiągniesz itp.
Posty: 52 Strona 2 z 6
Wróć do „Dział prozdrowotny i doping mózgu”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości