Benzodiazepiny - Odstawianie

Heterocykliczne substancje modulujące potencjał neurotransmisji GABA, będące pochodnymi dwuazepiny, lub kwasu barbiturowego.
Więcej informacji: Benzodiazepiny w Narkopedii [H]yperreala, Barbiturany w Narkopedii [H]yperreala

Moderatorzy: GABA, Leki

Posty: 5243 Strona 398 z 525
Rejestracja: 2018
  • 1174 / 46 / 0


Ja jeszcze za free dostałem 200mg clonazolamu. I jak tu żyć ja się pytam :D Na drgawki to kwas walproinowy dobry jest. Ja mam CHAD to mam go za darmo :)
Rejestracja: 2017
  • 138 / 21 / 0


07 maja 2018horalky pisze:
(...)
To mój pierwszy taki ciąg, chociaż pare lat temu jadłem apteczne benzosy ale nie w takich ciągach. Brałem w poniedziałki po południu, wieczorem już nie dorzucałem. W resztę dni wieczorem, do tego czasem alko. Ogólnie takich dni przerwy powiedziałbym, że było z 5-6, i zwykle miałem problemy ze spaniem. Dziś po południu poszło 0.5 clonazolamu a od jutra zaczynam odstawkę, no i chuj zobaczymy jak wyjdzie. Zdam tu relację po kilku dniach.
Hehe, a no właśnie, 5-6 dni na 3 miesiące to nie dużo, pewnie jeszcze w pierwszym miesiącu. Ja wiem że fajnie tutaj napisać i starać się nagiąć rzeczywistość z nadzieją że nie jest AŻ tak chujowo.... a nuż jeszcze na forum ktoś napisze że serio nie jest aż tak chujowo i będzie lepiej.

Ale ogólnie nie ma co ściemniać, po prostu ciulasz Klonazolam 3 miesiące 0.5mg/dzień, w miksie z eti + alko. Taka dawka raz dziennie wystarczy żeby "zataić" odstawienne skutki pomiędzy dawkami. Wiem bo też ciulałem Klonazolam 4mg/d i dawało rade oszukiwać siebie że wszystko wporzo, bo po 24h nie było źle. Piekło było potem %-D właśnie po tej "pierwszej" inicjalizacyjnej nieprzespanej nocy... kiedy to organizm dostaje w dupe z braku snu... wtedy zaczyna się prawdziwa rzeźnia, ogólnie... niezależnie od tego co walimy ale benzo/GBL/baclo wyjątkowo :P

Ja Ci życzę żeby magia "pierwszego ciągu" zadziałała i uratowała Ci dupę... było tutaj kilku takich ludzi. Odstawili i spoko. ALE warto też wiedzieć że byli tacy (jak ja) którym wystarczył miesiąc benzo na małych dawkach żeby dopierdolić się do kwadratu. Po kilku ciągach poznasz swój organizm i będziesz wiedzieć jak reagujesz. Tutaj też nie wywróżymy.

Trzeba mieć na uwadze że Klonazolam to skurwysyn i naprawdę pierwszą dobe jest spoko, elektrodance w piekle zaczyna się drugą nocą. I nie chodzi mi o piekło bo trzęsie mi nogi, tylko kurwa terror psychiczny %-D
Dlatego żeby ocenić czy masz szanse musiałbyś conajmniej na te 24h odstawić :P

Powodzenia, daj znać jak pójdzie :cheesy:

Przez cztery lata gotowałem DMT w mojej kuchni

Piąty raz z rzędu potrząsnął, po kolei, 32 słoikami, z których każdy wypełniony był skrystalizowanym DMT, wodą i eterem naftowym. Metr obok na kuchence skwierczało pojedyncze jajko. Kiedy obiema rękami mieszał zawartość jednego ze szklanych słojów, opary gazu uciekły spod pokrywy. Willem zamierzał zrobić 25 gramów DMT o wartości 2250 EUR w trakcie jednej sesji...

Kierowała po speedzie, przy sobie miała 100g, w domu jeszcze kilogram...

Wywiadowcy z oddziału prewencji interweniowali na katowickim osiedlu w związku z wtargnięciem do jednego z mieszkań. Kiedy policjanci dotarli pod wskazany adres, sprawczyni zdążyła się już oddalić...
Rejestracja: 2011
  • 498 / 22 / 0


07 maja 2018DexPL pisze:
[mention]nicniebrałem[/mention]
Podobnie ja wyżej. Zamiast padaczki, szybciej dostaniesz depresji.
Natomiast z tą depakiną to bym sie chwilowo wstrzymał. Tylko w ostateczności bo to mocny lek i żeby nie było jakiegoś niepotrzebnego problemu. (na padaczke na pewno zadziała - ale na co innego to nie wiadomo.)
No, ale silnie wpływa na układ GABAergiczny. Zawsze troszkę podniesie poziom tego neuroprzekaźnika. Ew topiramat, moim zdaniem najsilniejszy antykonwulsant, ciężej go dostać, ale tu jeszcze ciężej o depresje (ulotka 1 na 10 przypadków) i oba hamują napady toniczno-kloniczne gromadne, które są najczęstsze podczas odstawiania klonazepamu czy zwłaszcza klonazolamu.
Rejestracja: 2008
  • 62 / 3 / 0


[mention]blister[/mention]


Ogólnie jak teraz o tym myślę, to przesadziłem z tymi 5-6 dniami. Bliżej jednak było 10 dni. Chciałbym zaznaczyć, ze zanim zacząłem ten ciąg z BZD leciałem na gaba praktycznie non stop(alko). Aha, jedna rzecz o której nie wspomniałem to nie miksowałem eti z clonazolamem w jeden dzień, tylko jednego dnia eti, jednego dnia klon + do tego czasem parę piwek.

Wracając do detoksu, poniedziałkowa dawka clonazolamu, która miała być ostatnią, okazała się być przedostatnią, gdyż we wtorek koło 22 zarzuciłem 1mg eti, którego w takich dawkach właściwie nie odczuwam działania, ale przyznam że, wydygałem się trochę tej padaki, i głównie dlatego postanowiłem to zrobić. No i jak się spodziewałem, eti chuja dało, była to praktycznie bezsenna noc. Spałem około 2h, ale dodam, że jestem dość zaprawiony w bojach w takich sytuacjach, gdyż często zdarzało mi się zarwać noce po prostu bez powodu, nie mogłem zasnąć. Problemy ze spaniem mam już od dziecka. Wracając do odstawki, to właśnie w ten wtorek pojawiły się u mnie pierwsze objawy odstawienne: ogólnie obniżone samopoczucie, kurewski spadek apetytu, brak jakiejkolwiek motywacji do działania, problemy gastryczne, potliwość. Żadnych skurczy ani telepania nie zauważyłem. Ze Środy na czwartek spałem bardzo dobrze, apetyt powoli wracał, fizycznie też czułem się coraz lepiej. Z czwartku na piątek miałem małe problemy ze snem, ale fizycznie czuje się lepiej(nie licząc niewyspania) i apetyt już powoli wraca do normy. Planuje na trzeźwo przetrwać do poniedziałku, bo w poniedziałek mam stresującą sytuacje i wtedy zarzucę 0.5mg znów. Chociaż mam mieszane uczucia co to tego, ale czytałem, że pojedyncza dawka nie koniecznie przekreśla szansę na udany odwyk, no i te jebane resztki które zostały kuszą %-D
Gdyby ktoś był zainteresowany to przez te 3 miesiące przerobiłem 25mg klonazolamu i z 80~mg eti. Być może po prostu te małe dawki uratowały mnie przed większym skrętem, bo nie przekraczałem dawek 0.5 klona/2 eti. Albo ewentualnie jestem jakiś odporny na benzosy (tolerancja krzyzowa z alko?).

Przepraszam za nieskładne zdania, trochę się śpieszę.

Nic cytuj całych postów przedmówców jeżeli znajdują się na tej samej stronie. Wystarczy @mention. DexPL
Rejestracja: 2017
  • 138 / 21 / 0


[mention]horalky[/mention]

To już lepiej jakbyś w ogóle nie odstawiał jak w planach po kilku dniach znowu masz "przywalenie" %-D
Takie odstawienie na 5 dni a potem znowu branie to zabójstwo dla gaba. Albo bierzesz albo odstawiasz... albo "doraźnie" ale to nie oznacza kilka razy na tg.

Oczywiście takie 0.5 raz aż tak złe nie będzie.... ale jak dzień/dwa później znowu przywalisz to gaba kiler będzie.

Ja tak sobie rozjebałem gaba b jak GBL piłem. Przez to że piłem nieregularnie i ciągle "odstawiałem" tak naprawde bardziej zjebałem sobie gaba niż jakbym pił nonstop w ciągu.

Jak jesteś w ciągu organizm wie czego się spodziewać, tj. polewasz o odpowiednich porach i mózg sie przyzwyczaja. Jak pijesz np. 3 miesiace, potem tydzień przerwy... potem np. raz -> dwa dni rpzerwy -> znowu raz -> dzień przerwy -> dwa razy. Wiesz tak mega nieregularnie to to jest dużo bardziej ryjące gaba niż ciąg, bo ogólnie organizm dąży do równowagi. Jak polewasz ciągle to ok... tolerka rośnie, glutaminian coraz bardziej daje znać o sobie ale jest "stabilnie" bo regularnie

Jak się robi nieregularną szajbe... to organizm sam nie wie co się dzieje co w efekcie spowoduje że za kilka miechów będziesz mieć przetyrane gaba tak że jedna dawka spowoduje chujnie.
No dobra może nie jedna to nie GBL... ale napewno fajnie nie będzie.

"Być może po prostu te małe dawki uratowały mnie przed większym skrętem" - małe dawki to 0.25mg etizolamu i 0 klonazolamu. Bardziej uratowało cię to że nie masz przetyranego gaba tj. pierwszy ciąg.

Tak jak pisałem powyżej organizm jest jak ucząca się maszyna dążąca do równowagi. Pierwszym ciągiem uczysz go że jak pojawia się benzo we krwi to ma zwiększyć wrażliwość na glutaminian i przez cały ciąg załóżmy glutaminian osiągnął poziom 5 (z zera).
Robisz przerwę szok dla organizmu... nagle okazuje się że poziom 5 glutaminianu to za dużo (skutki odstawienia) i odstawiając na nowo poziom wraca do 0.

No i tutaj jest ta magia pierwszego ciągu... bo przez cały ciąg czyli 3 miesiace rosło to do poziomu 5.
Teraz zaczynasz drugi ciąg to mózg pamięta tą 5 i po jednej dawce wskakuje na 3, a po kilku następnych odrazu masz poziom 5. Nie trwa to 3 miesięcy (jak było za pierwszym razem) tylko zachodzi bardzo szybko... no i rośnie dalej 6->7->8->9->10.
Mija miesiąc i chcesz odstawić to nie ma jak na pierwszym ciągu że ruszasz z 5... tylko mimo że minął tylko miesiąc tak naprawdę ogólnie wchodzi gorzej... i ruszasz z 10.
Z każdym kolejnym ciągiem jest CHUJOWIEJ. Podejrzewam że jak bym przywalił trochę klonazolamu to bym się zajebał na tydzień :P

W miarę "obrazkowo opisałem".

Lepiej zainwestuj nie wiem w Adrafinil albo Fenylopiracetam i noopept, a tak serio to i tak każdy musi swoje przeżyć, a jak widzę jak cię ciągnie to narazie jedne drzwi przed Tobą :gun:


----edit dopisze
Wśród czynników uzależnienia to jest ten biologiczny, między innymi dlatego mówi się że uzależnia się na całe życie. Dlatego ludzie tak polecają zaczynanie od małych dawek i nie zwiększanie.
Pisałem o tych "poziomach" -> poziom 10.... odstawiasz benzo... spada po czasie do 0 ale to twój mózg... pamięta NA ZAWSZE, do grobu.... i jak minie xxx lat i ty zdecydujesz się znowu na benzo... to mózg będzie pamiętać tą 10. Nigdy nie będzie tak jak na początku. Nigdy nie wróci się do tego "pierwszego razu" kiedy to przez 3 miesiące wzrastało do 5, minie to xxx lat weźmiesz raz, drugi i jeb poziom 9. To zostaje już na zawsze :wall:
Rejestracja: 2014
  • 1500 / 205 / 0


W moim przypadku, gdzie kilka razy benzo odstawiałem przy pomocy różnych medykamentów, najlepiej sprawdziły się te trzy:

a) Lamotrygina- antagonista NMDA. Dlaczego to ważne? Otóż objawy abstynencji od benzo, to nic innego, jak skrajna nadpobudliwość m.in. układu NMDA w mózgu. W chłopskim uproszczeniu można przyjąć, że to układ napędzający mózg. Skoro zaś rozjebaliśmy sobie układ hamujący benzosami, ściślej gaba a, zbyt mocne pobudzenie systemu jego napędu gwałci nam mózg, a wynikająca z tego nadmierna aktywność impulsów nerwowych wywołuje "telepę", w skrajnym wypadku padaczkę. Przyblokowanie tego antagonistą przynosiło mi wielką ulgę i zmniejszało ryzyko padaczki. W pracy sprawiało, że typowe dla odstawki pobudzenie stawało się konstruktywne, mogłem nieźle wkręcać się w robotę. Normalnie lek ten jest stosowany jako stabilizator nastroju i lek przeciwdrgawkowy właśnie.

b) Pregabalina. Dość nietypowy mechanizm działania na układ GABA. Przynosi wielką ulgę, zdejmując z nas sporo dysforii, leku, depresji i tego poczucia bycia w pierdolonej, czarnej dupie.

c) mianseryna. A jakże! Bez niej nie byłbym w stanie redukować i zerować się jednocześnie nie zawalając pracy. Dlaczego? Była w stanie uśpić mnie nawet na osiem godzin, gdzie bez niej w mrocznym półśnie spędziłbym dwie godziny letargu. Musiałem jednak wrzucać go odpowiednio wcześniej, nawet koło 17-18, by położyć się o 21 i do rana 12-16 godzinne zwarzywienie w końcu puściło. W czasie jego działania byłem zamulonym zombiakiem.

Nikt chyba nie pisał o wspomaganiu się baklofenem, agonistą gaba b. Często robiłem odwrotnie, to jest odstawiałem baklo, GHB na benzo, ale gdy po ciągu na benzo został mi tylko baklofen, spróbowałem sobie nim ulżyć. Efekty? Zdecydowanie poprawa nastroju, zmniejszenie lęku społecznego. Jednocześnie towarzyszyło temu "dziwne" samopoczucie (aktywizująca komponenta baklo źle łączyła się z nadpobudliwością odstawki). Gdy w tym stanie coś robiłem, widać było jednak telepiące się ręce i mocne zdenerwowanie. Dla mnie sensowne w sumie tylko wtedy, gdy deprecha odstawienia miażdży i nie możemy wytrzymać. Z dawką nie szaleć, na ogół 25-50mg.

Widzę, że wielu z Was lekarze wypisują na odstawkę SSRI. Oczywiście chcą dobrze, ale mówiąc w swoim empirycznym doświadczeniu, uważam to za rozjechanie się teorii z praktyką. Otóż ta typowa dla SSRI stymulacja strasznie mnie na odstawce męczyła. Zalew serotoniny tylko zwiększał chaos, więc odstawiając benzo równocześnie musiałem odstawiać eseraje, jeśli równolegle je z nimi brałem. Te pokazywały pazur, ale gdy już sen się w miarę unormuje, i wtedy pomagały przetrzymać deprechę i lęki okresu postodstawkowego. No ale jeśli ktoś czuje, że służą mu na odstawce, to spoko. Różnie można reagować. Jeśli ogólnie działają na nas słabo, pewnym ratunkiem może być np. stary, silny TLPD- klomipramina. Jeśli ktoś jest lekoopornym przypadkiem, często działa tylko ona.

Ogólnie polecam wszystkim benzowraczkom rozważyć, czy chcemy przeżyć życie tłumiąc sobie notorycznie, dzień po dniu, świadomość jego przeżywania. Do tego sprowadza się pizganie benzo w ciągach. Dni i tygodnie zlewają się w jedną, bezkształtną masę, niszcząc nasze zdolności odczuwania emocji i tym samym pracy nad nimi. Nie warto. Będzie bolało, to pewne, od kilku tygodni do nawet miesięcy może ciągnąć się za nami skłonność do lęku, napięcia, upośledzenie pamięci. Ale warto, nawet jeśli wrócimy do chujowego punktu wyjścia emocjonalnego i życiowego, które skłoniło nas do brania.

Jednak mogę zapewnić, że większość z Was, stawiając na stopniowe poszerzanie strefy komfortu i pracę nad sferą ekranu świadomości, czyli towarzyszącym nam myślom w danych sytuacjach, może osiągnąć o wiele więcej, niż łykając te gówniane tabletki. Terapia poznawczo-behawioralna, czy jej elementy, to coś, co może wyrzucić nas na zupełnie inne tory zachowania, a później, stopniowo, odczuwania. Ale to wymaga wiele czasu i cierpliwości. Życzę wszystkim powodzenia na detoksie, pozdrówka!
Rejestracja: 2008
  • 62 / 3 / 0


[mention]blister[/mention]
Nie mam zamiaru brać kilka razy w tygodniu, moje zapasy są już na wyczerpaniu i przynajmniej na razie nie planuje ich uzupełniać (chociaż przyznaje, że troche kusi, szczególnie flualpra %-D ). Zostało mi z 1-1,5mg clonazolamu, który zamierzam zostawić na jakieś stresujące sytuacje.
małe dawki to 0.25mg etizolamu i 0 klonazolamu. Bardziej uratowało cię to że nie masz przetyranego gaba tj. pierwszy ciąg.
Problem w tym, że ja takich dawek nawet nie odczuwam. I nie chodzi o to, że wzrosła mi tolerancja, po prostu nie odczuwałem ich nawet na początku. 1mg etizolamu z alko nie kładły mnie nawet spać nie mówiąc już solo.
Lepiej zainwestuj nie wiem w Adrafinil albo Fenylopiracetam i noopept, a tak serio to i tak każdy musi swoje przeżyć, a jak widzę jak cię ciągnie to narazie jedne drzwi przed Tobą
Dlaczego akuat w piracetam? Szczerze to myślałem, żeby ogarnąć pregabaline.
Przyznaję, że ciągnie mnie do benzosów, nie ma co ukrywać. Bardzo miło wspominam ten czas, i gdyby nie resztka zdrowego rozsądku to pewnie wpierdalałbym je dalej.
Rejestracja: 2017
  • 138 / 21 / 0


15 dzień bez bzd już w miarę stabilnie, w sumie od kilku dni jest wporzo. Tak do dnia 10-tego czułem się nieswojo.

Przedwczoraj znowu micro dawkę DMT przyjąłem, subiektywnie po takim microtripie naprawdę czuję się dużo lepiej i się znajdują siły na walkę z buprą.

Ciekawe co będzie dalej. Czas ograniczać bupre, daję sobie czas do końca roku.
Rejestracja: 2017
  • 4416 / 517 / 0


[mention]NegatywneWibracje[/mention] a myślałeś na Sunifiramem lub idra?
Tylko to już jak wszystko będzie się unormowane...
Na pewno nie na stricte dostawce..
Rejestracja: 2010
  • 617 / 53 / 0


@blister - no właśnie tolerka na gaba-a czy gaba-b jest praktycznie dożywotnia. Ludzie piszą, zrób przerwę rok, dwa. Ok, to może pomóc, weźmiesz po takiej przerwie to benzo czy gbla raz, dwa i jest spoko, a potem za trzecim razem nagle znów nie działa;P
Takie są konsekwencje ciągów. Chyba, że ktoś bierze to benzo "leczniczo". Tak jak np. moja babcia, po prostu nie pozwala ono jej wpadać w stany lękowe i panikę. I tak od kilku (nastu) lat.
Posty: 5243 Strona 398 z 525
Wróć do „Benzodiazepiny i barbiturany”
Na czacie siedzi 45 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości