Amfa - uzależnienie fizyczne - senność [?]

Benzedryna, psychedryna, α-metylofenyloetyloamina
Więcej informacji: Amfetamina w Narkopedii [H]yperreala

Moderator: Stymulanty

Posty: 24 Strona 1 z 3
Rejestracja: 2006
  • 18 / / 0


Pewnie zostane zmieszany z blotem, ale nic to, próbuje xD. Ćpam fete od 6 lat [mysle ze z 1,5 roku przerw mialem w tym czasie], ale mniejsza o to, gdyż to nie takie istotne. Wszystko ogolnie było w porządku dopoki stosowalem to gowno dla jakiegos powodu [impreza, nauka itp itd a pozniej zejscie i "nie tykam tego gowna" przynajmniej przez tydzien :P]. Z 2 lata temu mialem przerwe ok. pol roku po czym znowu zaczelem furać [chyba byla jakas impreza i pojawil sie dobry sort wiec szkoda by nie skorzystac] - i tu pojawil sie problem bo dobry sort byl jeszcze dlugo, a ja zaczelem wciagac codziennie bardzo niewielkie ilosci. I ogolnie przefrukalem sobie tak to poltora roku [tak srednio gram, dwa na tydzien, a przerw to moze mialem z 2 tygodnie]. Dlaczego wciagalem niewielkie ilosci fety? Bo lepiej sie czulem, potrzebowalem mniej snu, i chcialem pare kg zrzucic. Praktycznie jedyne efekty amfy jakie zauwazalem pod koniec to mniejsza sennosc. Zlapali kumpla od ktorego bralem - mysle sobie dobry pretekst zeby rzucic... i tu pojawil sie problem. SENNOŚĆ ! Przez 2-3 tygodnie wegetowalem[brak chęci wstania z lozka, spanie na zajeciach, zwiekszenie ilosci snu z gdzies tak 5-6h do ok.12] liczac ze moze senność ustąpi... nie dalo rady... znowu zaczelem cpac :P. Kolejne moje proby konczyly sie podobnie. Mozna powiedziec ze wygladalem jak nacpany jak nie jestem nacpany xD. Praktycznie wszystkie efekty odstawieniowe sa do zniesienia, oprocz tej niepochamowanej sennosci - ktora nie daje zyc i zmusza do ponownego cpania gdyż aktualnie nie moge sobie pozwolic na wiecej niz 2 tygodnie bycia warzywkiem :):). Przez te 2 lata mozna powiedziec ze wszystko co zaplanowalem sobie w zyciu, mi sie udalo. W zyciu nikt by mi nie powiedzial ze cpam od 6 lat - bo jestem w 100 % sprawny i nie wygladam [90 kg przy 182cm]. Sennosc ta mija przy minimalnych dawkach fety, ale bez niej nie moge funkcjonować normalnie. Ma ktos od was tak jak ja ? Ewentualnie jak sobie poradził ? [myslalem o dimetyloaminoreksie bo ma dlugi okres poltrwania i podobne efekty]. Czy istnieją jakieś leki eliminujące senność, ktore by nie oglupialy? Może za krótkie przerwy robilem zeby sie wyregulowalo spowrotem?

...a i kawa na mnie nie dziala, nigdy nie walilem po kablach[paradoksalnie, czesto lykalem, czasem wciagalem] i nigdy nie palilem szlugów[nie wiem jaki to zwiazek ma ale.. moze istotne]
Ostatnio zmieniony 04 lutego 2010 przez Ciecio, łącznie zmieniany 2 razy.

 

Rejestracja: 2008
  • 982 / / 0


ciesz się wogole potrafisz wyjść z domu i iść na zajęcia ,jak odstawiałem fetę bo kilkuletnim braniu to spałem praktycznie bez przerwy 3 tygodnie a potem jeszcze 3 miesiące dochodziłem do siebie w domu większość czasu przesypiając i oglądając tv bo można to było robić na leżąco ,zanim zacząłem normalnie funkcjonować bez fety.
obawiam się że ciebie to też czeka i na to nic poradzisz ,trzeba odespać swoje ,a sen jest zajebisty.

"Niektórzy twierdzą, że MDMA uratowało im życie". Żyjemy w epoce renesansu psychodelików

Rozmowa z Maciejem Lorencem, autorem książki "Czy psychodeliki uratują świat?", który na potrzeby swojej publikacji przeprowadził szereg rozmów z neuronaukowcami, zajmującymi się tą grupą substancji w swojej pracy.

Hiszpania: Policja rozbiła gang narkotykowy i szuka "Messiego haszyszu"

Wierzcie lub nie, ale facet nazywa się Abdellah El Haj ;)

 

Rejestracja: 2009
  • 8 / / 0


Ja mam podobny problem. Z tym że ostatnim razem gdy już jakoś udało mi się przetrwać etap senności, zaczęło mnie strasznie ciągnąć, śniły mi się nawet białe kreski :#: i nie wytrzymałam pewnego dnia. Teraz kolejne podejście, mam nadzieje że ostatnie. Wzięłam tydzień urlopu w pracy bo chcę się rozstać ze ścierwem na dobre a niestety przy codziennym braniu nie potrafię normalnie funkcjonować po odstawieniu. Także zapadam na tydzień w mini sen zimowy :zzz: ;-)

 

Rejestracja: 2006
  • 381 / 1 / 0


Kurcze ja wam współczuję i zazdroszcze jednocześnie, bo ja nie miałam czasu na odsypianie... Faktem jest, że funkcjonowanie bez fety odbiło się najbardziej na mojej psychice, kiedy cholernie mi się chciało walnąć ale nie chciałam, bo wiedziałam jak to się skończy. W sumie potem jakoś o tej fetce zapomniałam. Ale sen? Nie było na sen miejsca, musiałam sobie sama ze sobą radzić siłą.

 

Rejestracja: 2009
  • 8 / / 0


Ja po kilkumiesięcznym, codziennym pudrowaniu niestety odpadam po odstawieniu. A nie mogę pozwolić sobie na taki stan w pracy, muszę mieć przytomny i skupiony umysł all the time. Kawa i energetyki oczywiście pomogły by ale ja chce trochę oczyścić organizm skoro już odstawiam.. Także zamiast skorzystać z naszej pięknej zimy na desce, spędzę urlop z pilotem w dłoni, co poradzić :-I

 

Rejestracja: 2006
  • 381 / 1 / 0


No ja właśnie żałuję, że nie mogłam sobie pozwolić na taki relaks i odtrucie. fizycznie, jak fizycznie dałam radę, ale psychika zbierała się dość długo do kupy.

 

Rejestracja: 2008
  • 588 / 1 / 0


na senność - kofeina(i nie kawa, energetyki(chociaż pomocniczo mogą być) czy inne guarany, czysta kofeina w tabletkach, do kupienia zapewne w aptece.)
na lęki, i inne bolączki - benzo.
Zależy jaki jest wasz problem i czego się od was oczekuję w danym momencie.
Najlepiej oczywiście odespać i spędzić kilka dni w domu wśród życzliwych Ci osób które udzielą Ci wsparcia a na ciśnienie poruchać, ale jak dobrze wiemy, nie zawsze jest tak łatwo w życiu.
Nie tyczy się to długich i ostrych ciągów - wtedy niezbędny psychiatra i (najlepiej) mała przerwa w życiorysie.
Ostatnio zmieniony 05 lutego 2010 przez SimonNoK, łącznie zmieniany 1 raz.

 

Rejestracja: 2006
  • 381 / 1 / 0


Chociaż ja się cieszę, że narzuciłam sobie wtedy taki reżim, że nie wolno mi się nad sobą rozczulać i wymagać od innych zrozumienia, że ja muszę się odciąć na jakiś czas od świata i dojść do siebie. Nie zlitowałam się za bardzo nad sobą, żeby wpaść w jakąś deprechę.

 

Rejestracja: 2008
  • 588 / 1 / 0


No wiadomo, że najlepiej od razu wepchnąć się w ten "rytm", ale przy ciężkim uzależnieniu to jest niewykonalne(przynajmniej dla niektórych). Gratuluję wytrwałości w każdym razie i zawzięcia ;-)

 

Rejestracja: 2006
  • 381 / 1 / 0


A dziękuję bardzo :-) Chociaż nie powiem, ze całe 4 lata miałam zajebista ochotę trochę pospidować i mam ją do dziś. Teraz nie mogę, ale za jakiś czas napewno. Po co się szarpać z życiem?
Posty: 24 Strona 1 z 3
Wróć do „Amfetamina”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: pomasujplecki i 8 gości