Alkohol - Uzależnienie

Alkohol etylowy pod każdą postacią.
Więcej informacji: Etanol w Narkopedii [H]yperreala

Moderator: GABA

Posty: 4205 Strona 312 z 421

TMq

Rejestracja: 2006
  • 449 / 69 / 0


Nigdy nie jest za późno, chyba że się chce zachlać na śmierć %-D
Rejestracja: 2018
Użytkownik nieaktywny
  • 181 / 19 / 0


U mnie już 17 dzień bez alkoholu.I tak jestem z siebie bardzo dumny.

Organizatorzy imprez opisują najdziwniejsze sposoby szmuglowania na nie narkotyków

Jeśli jest jakaś zasada, która nagminnie łamana jest we wszystkich klubach, barach i na festiwalach muzycznych, z pewnością będzie nią ta dotycząca narkotyków i zakazu i ich wnoszenia...

Małolata z „e-marihuaną”

Nastolatka, próbowała wmówić strażnikom miejskim, że paliła elektronicznego papierosa, podczas gdy znaleziono przy niej narkotyki.
Rejestracja: 2006
  • 307 / 18 / 0


18 lutego 2019Brutalny pisze:
ja jestem na etapie picia 4-5 piw na wieczór , cholera nie dobrze ale szlugi i ziolo rzucilem z codziennego palenia na baaardzo okazyjne , wódy zero to poki co te piwka spijam , ale i na to przyjdzie kiedys czas zeby powiedziec basta tylko kiedy..
Też tak miałem. Na początku nie do pojęcia było dla mnie picie samemu ze sobą w domu ;) Najpierw od czasu do czasu 2-3 lekkie piwka "dla smaku", potem już coraz częściej. To jeszcze był etap, że wystarczyło sobie najpierw zapalić odrobinę zioła i chęci na alko odchodziły całkiem, ale to minęło i jednak wolałem najpierw pić a potem palić żeby się jeszcze bardziej dowalić. Po czasie 4-5, potem 6-8. A teraz juz jest 8-10 i to mocniejszych. W międzyczasie miałem krótki epizod gdzie stwierdziłem, że finansowo i ze względu na objętość bardziej będzie mi się opłacało kupować 0.5 albo 0.7 czystej, ale tak miałem tylko kilka razy. Kiedyś dawno temu miałem jeszcze taki okres, że jak wracałem wieczorem od dziewczyny samochodem, to już pod domem siedziałem sobie ze 3 godzinki w samochodzie, w tym czasie wypijałem z 6-8 piw i dopiero szedłem do domu.
Im wcześniej to przerwiesz tym lepiej. Jakbym ja wtedy wiedział, że to może się tak rozwijać to bym przestał na samym początku. Ale jak zawsze każdy sobie tłumaczy, że przecież jego to nie dotyczy i jego przypadek jest inny niż pozostałe..
Rejestracja: 2018
  • 303 / 45 / 0


@PolitoxyJunkie
U mnie zaczynało się również tak samo. Wiele lat temu gdy trenowałem sport i jeździłem na zawody zacząłem pomału walić po 2-3 piwa w autobusie potem jakieś 4-6 na mieście i wtedy do domu. Klimat był nieziemski, organizm wykończony morderczym wysiłkiem, wtedy te pierwsze i drugie piwo były jak balsam na ciało i duszę. Zawieszanie się w myślach i patrzenie w okno już na wejściu fazy było ogromną odskocznią. Potem coraz częściej się zaczynało piwkować, w dzień, ciągi itd. Wykończyłem organizm dość szybko, w ciągu 2 lat nabawiłem się zaburzeń odżywiania, bo wiedziałem że jak piję to muszę mniej zjeść żeby utrzymać wagę, hemoglobina bardzo zaniżona z powodu niskokalorycznej diety (jadłem mega zdrowo, do każdego posiłku warzywa i owoce, zero cukrów), dużo stymulantów aby dawać radę i tak poleciałem. Około 3 lata trwał cały proces, później kilka lat picia i przerywania, benzo, opio itd.
Ostatnio piję bardzo mało, opio też, z benzo dużo dni zerowych. Ale pod czaszką mimo że zatrybiło, to często opęta jakaś myśl żeby wystrzelić dopamine w pstryczek palca i hej.
Wojna trwa dalej.
Rejestracja: 2017
  • 880 / 202 / 0


wlasnie chcialam to napisac. skonczyc z piwami zanim sie ze wzgledow ekonomicznych przejdzie na wode czy inne badziewie.
Rejestracja: 2018
  • 306 / 29 / 0


- Jajek zabrakło do ciasta!
- To ja skoczę!

Ekscytacja w chuj, 5 po poludniu i przyniosę sobie jedno piwo. Sklep tylko 6-7min spacerem wiec trza szybko. Szybki, zdecydowany krok ktorego nie powstydziłby się Korzeniowski. Bach, jak automat - jajka, 4 browary, kasa samoobslugowa. Pyk, powrot alejka za domami (cyk, pstryk 3 piwka poszly leciuchno truptajac). Swiat od razu weselszy.

- Jestem! Tu sa jajka, wzialem sobie te nowe czeskie piwo, chcesz szklanke?
- Nie, wiesz ze nie pije piwa.
- (hurraaa) Ah, ok.
Pstryk i to pomalu. 3 bronki wypite w 10 min wlasnie wjechaly w CNS. Woow, czwarty pomału, aż chce sie żyć. Potem jak wszyscy poszli spać to wyprawa jeszcze po 3-4.

- Smierdzialo jakbys pare wypil a nie jedno!
- eeee tam, to czeskie podobne do.polskiego zawsze ma ten sfermentowany wyziew (co za wymowka).

To bylo pare lat temu, nie codziennie ale czesto. Potem wyeliminowalem weekendowe nawalanie ze znajomymi, potem to juz okazyjnie 2-3 piwka przy grillu. Potem niemal rok na trzeźwo, żadnych ciśnień. Kilku kumpli w moim wieku, na ulicy albo cmèntarzu. Ja za granica, dobra praca, studia, dwojka dzieci. Stad sporadyczne kontakty z alkoholem. Ale spierdolone dziecinstwo i traumatyczne przezycia nie daja o sobie zapomniec, niezbyt udany zwiazek. Taka kumulacja, ze czlowiek nie daje rady. Stres, nerwica, smierc kogos bliskiego (alko+feta 20 lat).

Glupie mysli w glowie, naprawde glupie. 11 wieczorem, totalna zalamka. W glowie - jest dobrze, wysokie ubezpieczenie na zycie, dzieciom nie zabraknie nigdy.

Litr łychy. Nie otworzyłem. Pojechałem do kumpla, niepijącego alkusa. Dał 2 tabsy klonazepamu bo pytam czy mogę pomieszkać z miesiąc, wez cwiartke i sprawdz. Ja dzieki temu nie pije od 9 lat biore jedna dziennie bo leb poryty.

No i tak z alko przesiadłem się na benzo. Nigdy nie pilem w ciagach, nie wiem co to ciag kasacyjny - ale zarywalem dni w pracy przez kaca, weelendowe 6 browarow plus owladnialo umysl juz w srode. Te 6 bylo z reguly grubiej, potem cos w trakcie tygodnia. Ciezko w wymagajacej pracy, ciezko na uczelni. Ilez to razy prace zaliczeniowe pisalem z czteropakiem. Motywacja, szmerek. Wyniki takie by popchnac i zdac, chuj z tym zyciem, nigdy nie chcialem byc tym szczurem z wyscigow, wszystko jebnac i w Bieszczady.

Na benzo - nie zawalilem dnia w pracy bo nie pije. Zdarzylo sie 2 razy w ostatnich 7 miesiacach napic - ale nie do zerwania filmu. Czasem jedno, dwa piwka ale nie do tabletki. Wynik z ostatniej sesji drugi na roku. W pracy awans. Żadnych głodów alkoholowych - jak idę po jajka to przynoszę reklamówkę owoców.

Naiwny nie jestem i wiem, ze piekny sen benzo nie trwa wiecznie. Wiem, ze to wjebanie z jednego gowna w drugie. Posiedze sobie na malych dawkach, niebawem sprobuje zejsc by zobaczyc jak bede funcjonowal bez nich. Ale z dwojga zlego wole to niz alko, bez dwoch zdan. Gdybym tak pil 7 miesiecy to juz dawno nie mialbym pracy, rodziny ani dodatkowych papierow.

Mnie alko nie wykończyło - ale zaczynało. Wykończyło za to wielu moich rówieśników, nie mogę uwierzyć jak spotykam niektórych z tych co jeszcze żyją w jakim są stanie.

Rozumiem ból pijących, co chcieliby przestać bo jakieś 3-4 lata temu byłem jedną nogą pod monopolem żebrząc o 2 złote (w przenośni)
Rejestracja: 2017
  • 880 / 202 / 0


a tez zmienialiscie/ zmieniacie sklepy, zeby ktos nie pomyslal, ze jestescie alko ? %-D
ja tak robilam. a idac po klina to zwiedzilam juz chyba wszystkie zakamarki miasta. oby dalej od domu.
a swoj sklep, w ktorym robilam normalne zakupy, to tam zawsze szlam jak wielka dama i grzecznie kupowalam chlebek i cos chlebka, zadnego alko haha :trucizna:
Rejestracja: 2018
  • 282 / 30 / 0


Ja tam nie mialem hamulcow i nie zmienialem ale moze to wina tego ze na wiosce tylko taki mirek mial sklep

TMq

Rejestracja: 2006
  • 449 / 69 / 0


Raczej nie zmieniałem sklepów z tego powodu, kupowałem w najbliższym na osiedlu "u Mańka" lub w monopolowym, do którego w sumie taką samą drogę miałem. Maniek już mi odkładał żytnióweczkę na zapleczu jak się kończyła, tak żebym miał te kilka butelek jak będę wracał z pracy.
Wcześniej za to parę sklepów spaliłem, raz jak wpadłem porobiony i była jakaś nowa ekspedientka, zapytała mnie o dowód, najebany wyjąłem huja, połżyłem na ladę i powiedziałem grzecznie: "proszę" %-D Wszystko by było ok, niestety za nią stała właścicielka. Drugi sklep jak chodziłem z kumplem, jebany nigdy się nie mógł opamiętać i zawsze kradł browary przez co później mnie za złodzieja brali.
Sąsiad miał czopke, chodził od knajpy do knajpy i w każdej po 2 piwa, któregoś razu jak był zrobiony się przypucował, że robi tak by nie powiedzieli że pijak jest %-D
Rejestracja: 2018
  • 192 / 132 / 0


19 lutego 2019Ankaaa pisze:
a tez zmienialiscie/ zmieniacie sklepy, zeby ktos nie pomyslal, ze jestescie alko ? %-D
Tak jakby. Jeśli np. chciałem się na wieczór nagrzmocić, to kupowałem, powiedzmy, trzy browary w jednym sklepie i trzy w drugim, a po dwa ostatnie na dobitkę wędrowałem na stację benzynową. Nigdy nie kupowałem więcej niż cztery piwa naraz, chyba że była jakaś super promocja, no to wtedy to oczywiste, że ja, klient, korzystam z promocji, a nie chce się nawalić jak szmata :(.
I zawsze mi było strasznie wstyd kupować tani alkohol, dlatego moim ulubionym piwem był Żywiec Porter jak kupowałem np. trzy, to to w moich oczach nie wyglądało tak samo jakbym kupił trzy Van Pury czy jakieś inne wysokoprocentowe chujstwo :trucizna: a po trzech walniętych na hejnał było już dobrze. Portfel oczywiście krwawił, ale czułem się jakoś lepiej, że piję te portiery a nie jakieś gówno dla plebsu :trucizna:
Posty: 4205 Strona 312 z 421
Wróć do „Etanol”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość