2-FDCK, 2-FK, 2-Fl-2'-Oxo-PCM; 2-Fluorodeschloroketamina

Pochodne aminocykloheksanu, oddziałujące jako antagonisty receptora NMDA. M.in. fencyklidyna, ketamina i metoksetamina.
Więcej informacji: Arylcykloheksaminy w Narkopedii [H]yperreala

Moderator: Dysocjanty

Posty: 213 Strona 22 z 22
Rejestracja: 2011
  • 346 / 44 / 0


Przejrzałem wątek i sam nie wiem...Próbował ktoś jeszcze brać to oralnie, bo z tego co widzę większość osób poleca snif (wszelkie igły oraz per rectum nie wchodzi w grę). MXE oralnie działała bardzo dobrze, a tutaj zdania chyba są podzielone i ogólnie jakoś mało informacji o tej drodze podania.
Na ten moment planuje wrzucić 100mg oral, a potem ewentualni dociągnąć drugie tyle nosem jeśli będzie zbyt słabo. Ma to sens?
Rejestracja: 2017
  • 172 / 18 / 0


Sens ma w tym znaczeniu, że tu się dorzutki w razie czego kumulują/dodają.
Jednak moje obserwacje są takie. Jeden wrzut - fajna faza. Z dorzutkami - niefajne fazy zaczynające się po dorzutce. Dwa razy tak miałem, więc schemat wstępnie powtarzalny.
Lepiej od razu przyjąć założoną ilość.

Zastosowanie substancji psychoaktywnych w medycynie

Czasami działanie psychoaktywne jest skutkiem ubocznym substancji, a czasami właśnie ten wpływ jest pożądanym działaniem sprawiającym, że dana substancja jest lekiem.
Rejestracja: 2011
  • 346 / 44 / 0


Rewelacyjna rzecz...
2-FDCK w ładnych biało, przeźroczystych kryształkach z lekkim chemicznym zapachem.

Zacząłem od 100mg podjęzykowo i szybko okazało się że to nienajlepszy pomysł ponieważ od razu poczułem jakby mi wypalało dziurę w gębie. Chlor, fluor? Te 2 pierwiastki w nazwie trochę straszą. Po 5min stwierdziłem że łykam i przepiłem sokiem.
20min i zaczynają się pierwsze efekty...To już?! Szybko. Czuć specyficzną lekkość ciała, zakładam słuchawki, odpalam Shpongle i niech się dzieje...No w sumie nie dzieje się zbyt wiele, póki co nie ma CEVów, na klawiaturze zaczyna się pisać ciężko, umysł jest względnie trzeźwy, wzrok lekko pływa. Muzyka rockowa wchodzi średnio, jakaś taka rozmyta, zwolniona, za to downtempo, trip-hop działa bardzo dobrze. Czuć lekką euforię, wyraźnie poprawiony nastrój...
Po godzinie wrzucam 150mg nosem, rozkręca się nienachalnie przez pierwsze 5-10min(?) Upływ czasu jest zaburzony, sprawia wrażenie że płynie wolno. Przy zamkniętych oczach pojawia się namiastka CEVów, przypominają trochę wielkie czarne ściany, jest euforia, spora, nawet zaskakująca, nie spodziewałem się jej tutaj...w tym momencie chyba popełniam błąd bo zamiast położyć się do łóżka zamknąć oczy i wtopić w ten świat dysocjacji to zaczynam chodzić po domu, gapić się w kominek i próbować nawiązać relację z psem który entuzjastycznie zareagował na moje przyjście.
Chodzenie jest utrudnione, wzrok trochę pływa, rozdwaja się, myśli odpływają w różnych kierunkach, ale zdecydowanie nie ma tego uczucia jak na DXM typu "dostałem cegłówką przez łeb i nie potrafię teraz nawet zrobić herbaty". Właśnie DXM!...po 3 godzinach 2-FDCK wyraźnie osłabło, a ja sobie przypominam o pierwszych tripach na dekstrometorfanie oraz MXE w ciemności i w łóżku. Może by tak spróbować teraz z 2-FDCK?
No to ostatnie 100mg w nos, Tool na słuchawkach, łóżko i gaszę wszystkie światła...
...najlepsza decyzja ever... i gdybym miał następnym razem brać to tylko w ten sposób.
Nie ma mnie. Jestem czymś lecącym w czarnych snujących się mrocznych teksturach, planetach, kosmosie, pokojach i prostokątach...To uczucie wnoszenia się, opadania, spadania, czasem niczym jazda na kolejce górskiej jest świetne. Są CEVy, raczej mroczne, ale nie straszne, na wejściu jest euforycznie, ciężko powstrzymać się od uśmiechu na twarzy i zachwycie. Dziwny i osobliwy jest ten świat dysocjacji, dawno tu nie byłem, ciała nie czuć, ale gdy otworze oczy w zasadzie wszystko wraca do względnej normalności.
Cała ta podróż po czarnych, smolistych i wijących się teksturach pomału przygasa gdzieś po 1,5-2 godzinach, a w głowie mam tylko uczucie "wow, ale to było dobre, ja bym chciał jeszcze raz", ale jest już późno w nocy, 2:00, stwierdzam że nie ma co i...niemal od razu zasypiam. Oczekiwałem bezsennej nocy, wszak z doświadczenia po DXM i MXE za snem bywało raczej kiepsko. Tutaj tego problemu nie ma.
Wstałem lekko przymulony w dobrym nastroju, ale spałem tylko 5 godzin więc winą za przymulenie obarczyłbym bardziej niedospanie oraz ponurą pogodę za oknem :P
Nie ma żadnych dolegliwości żołądkowych, żadnych problemów z sercem (mam nerwicę i jestem bardzo podatny na takie sytuacje) żadnego bodyloadu, żadnych mdłości, czułem się dobrze fizycznie i psychicznie przez całą podróż. Ciekawe jak z toksycznością tego?

To teraz minusy: CEVy mogłyby być ciekawsze, mimo że mają swój klimat to trochę brakuje w nich kolorów, myślę że dałoby się je "pokolorować" np 4-HO-MiPT, ale nie wiem czy w takim miksie nie stracę tego unikalnego dysocjacyjnego charakteru?
Podejrzewam że równie dobrze mogłoby się to miksować z mj, ale do niej dostępu brak żeby wypróbować.
Czas działania jest krótki...to zarówno plus i minus, 100mg nosem jest mocniejsze niż oral co potwierdza wcześniejsze dyskusje którą drogą to podać. Ja bym wybrał sniff.
Ekonomia wypada beznadziejne, krótki czas działania oraz wysoka cena, za 100zł pół grama bez większych problemów możemy przerobić na dwa wieczory.
Ten chlor i fluor w nazwie trochę straszy...
...mimo wszystko: wow.
Posty: 213 Strona 22 z 22
Wróć do „Arylcykloheksaminy”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości