REKLAMA




Wrocław: Pod oknami straży miejskiej można kupić dopalacze

- Od lipca w sklepie naprzeciwko budynku straży miejskiej sprzedają jakieś substancje. Młodzież to wciąga nosem, rozpuszcza i pije. Albo pali w szklanych lufkach. Są bardzo głośni i agresywni. Policja mówi nam, że nic się nie da z tym zrobić.

redakcja

Kategorie

Źródło

Gazeta Wrocławska
Komentarz [H]yperreala: 
Walka z wiatrakami trwa :-)

Odsłony

7851

- To horror. Pomóżcie! - błagają mieszkańcy kamienicy u zbiegu ulic Gwarnej i Kościuszki we Wrocławiu. - Od lipca w sklepie naprzeciwko budynku straży miejskiej sprzedają jakieś substancje. Młodzież to wciąga nosem, rozpuszcza i pije. Albo pali w szklanych lufkach. Są bardzo głośni i agresywni. Policja mówi nam, że nic się nie da z tym zrobić.

Gazeta Wrocławska, dzięki pomocy ekspertów z Zakładu Medycyny Sądowej wrocławskiej Akademii Medycznej - ustaliła, że w sklepie na Gwarnej sprzedawany jest m.in. etylokaty-non zmieszany z kofeiną. To groźna dla zdrowia, a przy zażyciu większych dawek - także dla życia, substancja psychoaktywna.

Sprzedawana jest jako środek do czyszczenia komputerów "Kapsel". Ale to tylko "legenda". Okoliczne podwórka zasypane są pustymi opakowaniami po "Kapslu".

Mieszkańcy nie widzieli nikogo, kto czyściłby na podwórkach laptopa czy komputer. Widzieli palących, wstrzykujących sobie coś albo wciągających przez nos. Potem wstrząsanych torsjami. "Kapsel" produkuje firma z Leszna. Jej właścicielem jest R.M., znany we wrocławskim półświatku jako "Kaka". - Nie produkuję dopalaczy. Firmę sprzedałem w kwietniu człowiekowi z ogłoszenia. Bo ja się zajmuję teraz restrukturyzacją przedsiębiorstw - mówi "Kaka", były ochroniarz i współwłaściciel nocnego klubu Reduta.

- Etylokatynonem niczego pan nie wyczyści - śmieje się dr nauk med. Marcin Zawadzki, ekspert, toksykolog z Zakładu Medycyny Sądowej Akademii Medycznej. "Euforia, podniecenie, rozszerzenie źrenic, halucynacje" - wymienia efekty działania katynonu. Skutki uboczne? Wzrost temperatury ciała i ciśnienia, agresja, nudności i wymioty, zaburzenia psychiatryczne. Legenda "środka do czyszczenia" jest naciągana. Z opisu na opakowaniu wynika, że proszek należy rozpuścić w 10 mililitrach wody i przemyć obudowę komputera. Owe 10 mililitrów to tak niewielka ilość, że do wytarcia całego urządzenia byłoby potrzeba kilka, jeśli nie więcej "kapsli". Jedna paczuszka kosztuje 33 złote. Opakowanie zawiera też zapis o "środkach ostrożności". "Kapsla" nie wolno wysypywać z woreczka. Jak więc rozpuścić go w wodzie?

A w "komisie" na Gwarnej to jedna z kilku substancji. Dziennikarze "Gazety" kupili też "Śrubę Turbo" - tajemnicze zioło w woreczku. Oficjalnie "pochłaniacz wilgoci do komputerów". Należy go "umieścić wewnątrz obudowy komputera" w otwartym woreczku, a potem wyrzucić.

- Kupiliśmy dopalacze! Mamy dwa opakowania! Wiemy, że młodzież na podwórkach koło Gwarnej zażywa to. Zajmijcie się tym i zbadajcie - zaalarmowaliśmy dolnośląski sanepid. - To może jakaś trucizna?!

- Nie ma takiej możliwości. My w 2010 roku w czasie akcji przeciwko sklepom z dopalaczami zabezpieczyliśmy taką ilość, że do dziś nie możemy tego wszystkiego przebadać - ucięła rzeczniczka sanepidu Magdalena Odrowąż-Mieszkowska. Z pomocą przyszły nam władze wrocławskiej Akademii Medycznej. Jeden z kupionych przez nas środków przebadali eksperci na toksykologii. Badanie zajęło kilkanaście godzin.

Co zawierają inne substancje? Tego nie wiadomo. A oprócz "Kapsla" i "Śruby Turbo" są jeszcze dodatki do farb, środki na komary czy pochłaniacze do wilgoci ("umieścić otwarty woreczek w wilgotnym miejscu").

W sklepie z dopalaczami nie chcieli z nami rozmawiać. Dwaj młodzi mężczyźni zakrzyczeli nas, że powinniśmy zająć się tym, dlaczego młodzież nie ma czego podczas wakacji robić, "bo magistrat zlikwidował basen na Ślężnej". Oni zaś sprzedają preparat do komputerów, a co z tym robią nabywcy nie wiedzą. - Jest pan szóstej kategorii pismakiem, który chce się wybić - krzyczał młodzieniec w czarnej koszulce, przełykając kebab.

Pan ze sklepu jest bardzo pewny siebie. Czy słusznie? - Możliwe, że trzeba będzie wszcząć śledztwo - mówi prokurator Daniel Drapała, naczelnik wydziału śledczego wrocławskiej Prokuratury Okręgowej, gdy usłyszał o wynikach badań "Kapsla". Działania zapowiedział też rzecznik Głównego Inspektora Sanitarnego Jan Bodnar. Jak mówił, według przepisów za wprowadzanie do obrotu tzw. dopalaczy grożą kary administracyjne.

Tak samo jak za sprzedawanie preparatów chemicznych, które nie zostały zgłoszone do rejestru. Jeśli więc pochłaniacze wilgoci czy środki do czyszczenia komputerów zgłoszone nie są, to za ich wprowadzanie do obrotu grożą kolejne kary. - My to bierzemy z hurtowni - mówił nam człowiek z "komisu" na Gwarnej.

Na opakowaniach "Kapsla" i "Śruby Turbo" jest nazwa producenta: Glassfarb z Leszna, ul. Spółdzielcza 6. Ale w Lesznie o Glassfarbie nikt dawno nie słyszał, bo firma nie działa. W sądowych aktach czytamy, że jej właściciel to mężczyzna znany we Wrocławiu jako "Kaka" - były ochroniarz i były współwłaściciel znanego kiedyś klubu Reduta. - Kupuję zadłużone firmy, później je sprzedaję. Tak też było z Glassfarbem - mówi nam "Kaka". - Dałem ogłoszenie w internecie, zgłosił się człowiek z Wrocławia i kupił firmę za 500 złotych - dodaje.

Nowy właściciel Glassfarbu mieszka na osiedlu Gaj. Wczoraj nie zastaliśmy go w domu.

Oceń treść:

Brak głosów

Komentarze

Toker (niezweryfikowany)
błagam, nie! zaraz pójdą pod cios acodmt i jakieś inne rcki które są warte uwagi przez kolejny sklep i kolejną dopalaczową aferę. Osobiście uważam, że powinno pozostać to w szarej, internetowej strefie - choć i to nie utrudnia gówniarstwu się za to zabrać. chryste, polskie społeczeństwo nie jest gotowe na takie sklepy, bo tym się zajmuje gównażeria przede wszystkim, która nie ma pojęcia zielonego co jest czym i jak działa. Nie, no, ja już nie mam siły, nie czekam. stockuję to, co lubię i czekam na kolejną falę.
Anonim (niezweryfikowany)
<p>Oby tylko etylofenidat przetrwał, a właśnie co do tej substancji mam największe obawy o delegalizację.</p>
Borys (niezweryfikowany)
<p>Kretyni nie wiedzą jakie to będzie miało skutki dla rynku rc w Polsce. W Wrocławiu wszyscy już wiedzieli o tym sklepie zanim się pojawił ten artykuł. Konsekwencje dotkną nas bardzo mocno.</p>
pjaq (niezweryfikowany)
<p>To zabawne, że ledwo magonka medialna ucichła, a sanepid juz wypina się na ustawę antydopalaczową. Chyba nie przewidzieli jakie koszty poniesie ona ze sobą. ;)</p>
Anonim (niezweryfikowany)
<p>Ćpać tak jak i kraść trzeba umieć, trzeba dojrzeć do tego, czytać, dużo czytać i zdobywać wiedzę tak jak w każdej innej dziedzinie. Tak aby móc przewidywać skutki uboczne, znać dawkowanie i odpowiedzialnie dozować substancje. Wiedzieć co z czym można łączyć, czego nie wolno, co robić gdy jest źle, itd. temat rzeka. A małolaci kupują rcki i walą od razu po przykładowo 200-300mg etylofenidatu. I po co? Żeby się popisać? Ćpanie ma sprawiać przyjemność, a nie osiągnie się jej przedawkowywując substancje, miksując z czym się da, a potem skutki widać. Bad tripy, tachykardie, wymioty... ech, szkoda gadać. Najbardziej mnie śmieszą posty gimnazjalistek na różnych forach jak to zarzuciły na pierwszy raz 40(debilki) albo więcej aco, słaba psychika, faza przerosła i od razu panika, dzwonienie po karetke, przypał. A jakby się choć trochę zainteresowały tematem, to wiedziały by co to benzo, neuroleptyki i nie byłoby tyle "afer"...</p>
Anonim (niezweryfikowany)
<p>dokładnie. gimbusy walą bez refleksji i choćby krótkiej wzmianki przeczytania, a potem mamo, mamo dzwoń na policję że mnie zatruli dopalaczami...</p><p>made by polaczkowo...</p>
Anonim (niezweryfikowany)
<p>Pierdolisz frajerze tak jak by to tylko w Polsce ludzie ćpali bez wiedzy i przedawkowywali.Idiotyzm i faszystowski antypolonizm.</p>
Anonim (niezweryfikowany)
<p>Debile, debile i jeszcze raz debile. Przez takich jak oni odpowiedzialni użytkownicy będą cierpieć. Oby etylofenidatu nie zdelegalizowali, to naprawdę wspaniała substancja jeżeli tylko umie się ją odpowiednio wykorzystać. A nie tak jak gimbusy z zerową tolerką przyjebią w nos 300mg i zdychają.</p>
scr (niezweryfikowany)
<p>:D</p><p>"- Nie ma takiej możliwości. My w 2010 roku w czasie akcji przeciwko sklepom z dopalaczami zabezpieczyliśmy taką ilość, że do dziś nie możemy tego wszystkiego przebadać - ucięła rzeczniczka sanepidu Magdalena Odrowąż-Mieszkowska"</p><p>&nbsp;</p><p>&nbsp;</p><p>swoją drogą - smuci poziom artykułu, jeszcze bardziej smuci, ze skoro się pojawił, to ma jakieś grono odbiorców na tym samym poziomie.</p><p>&nbsp;</p>
Anonim (niezweryfikowany)
<p>Ale mi nowość, w Łodzi na piotrkowskiej jest sklep i jakoś nikomu nie przeszkadza a tu nagle wielke halo :-) hahaha</p>
Anonim (niezweryfikowany)
<p>w ktorym miejscu w lodzi?</p>
Anonim (niezweryfikowany)
<p>przeież napisał że na piotrkowskiej Ł. o nie nowy york</p>
Anonim (niezweryfikowany)
<p>brawo koledze ktory podal lokalizacje sklepu przy ul piotrowskiej. Jeszcze wiecej pewnie mowisz na komendzie</p>
Anonim (niezweryfikowany)
<p>ale juz walniecia sie z rozpedu glowa w sciane zakazac nie dadza rady (chyba).</p>
Evangelion00_PL (niezweryfikowany)
<p>Po kij się uczepili tych RC... niech się wezmą za dzieci swoje bo to nie dla nich.</p>
Anonim (niezweryfikowany)
<p>Wszystko jest dla ludzi - kto chce to kupi a kto nie chce to nie kupi .Gdyby było tak bezpiecznie na ziemi i zdrowo to ziemi groziłoby przeludnienie .W bilansie ogólnym&nbsp; np. zgon przez zaćpanie się na śmierć jest brane pod uwagę w statystyce ubył czy przybył na ziemi&nbsp; .Gdyby iść takim tropem rozumowania ,to ludziom idącym w góry trzeba zakładać spadochrony bo mogą spaść a ludziom kąpiącym się np.&nbsp; w jeziorze zakładać pływaczki dmuchane na ręce i szyje jak małym dzieciom -bo się utopią . Podobne jest zmuszanie ludzi&nbsp; chodzących&nbsp;&nbsp; nocą po ulicach aby&nbsp; zakładali&nbsp;&nbsp; odblaski&nbsp; bo ktoś może zginąć .Jeszcze rowerzystom zakazać jazdy po ulicy bo ktoś może ich potrącić . Kierowcom&nbsp; ograniczyć prędkość&nbsp;&nbsp; do 30 km&nbsp; bo ktoś się&nbsp; w samachodzie&nbsp; rozbije&nbsp; .Najlepiej zlikwidować samochody - tylko kto będzie płacił&nbsp; z motoryzacji podatki ,mandaty ,opłaty przecież nie rowerzyści .Zakazać palenia i picia alkoholu bo ktoś dostanie raka a inny marskość wątroby . Z&nbsp; powodu obsesji , fobii , natręctw decydentów ,urzędników&nbsp; na punkcie bezpieczeństwa , zakazów czy nakazów lub co&nbsp; ludzie mają jeść lub łykać - będzie duży przyrost ludzi na ziemi a jak wiadomo ziemia przy tak szybko postępującej zmianie klimatu nie będzie w stanie nas wszystkich&nbsp; wyżywić . Wyżywić także tych zdrowych i bezpiecznie ocalonych&nbsp;&nbsp; i ludzie ludziom zgotują taki los - bo staną się wobec siebie&nbsp; jeszcze bardziej agresywni&nbsp; z wojną w perspektywie .Chciałbym aby wszyscy byli cali ,zdrowi i żeby&nbsp; nie było chorób czy wypadków&nbsp; i życzę tego -&nbsp; bez względu na smutną&nbsp; statystykę którą&nbsp; co rok&nbsp;&nbsp; opracowują&nbsp; na świecie i w kraju&nbsp;&nbsp; .Nie chcę aby ktoś myślał ,że życzę komuś czegoś złego&nbsp;&nbsp; ale takie są fakty i statystyka czy&nbsp; komuś podoba się czy nie&nbsp;&nbsp; .Konkluzja - nadmierna ingerencja w zakazy czy nakazy może kłócić&nbsp; się z wolnością której pragniemy&nbsp;&nbsp;&nbsp; i na nią narzekamy gdy ktoś przegina lub importuje głupotę .Na zakończenie dodam ,że jestem w statystyce nie ćpających i nie mam na to ochoty .</p>