REKLAMA




Polak skazany za przemyt narkotyków w puszkach z żywnością

Na karę 8 lat i 2 miesięcy pozbawienia wolności sąd w Kingston skazał w środę 29-letniego Polaka Mariusza G., który przemycał narkotyki w puszkach z polską żywnością - donosi lokalna londyńska prasa.

Koka

Kategorie

Źródło

PAP

Odsłony

1020
Na karę 8 lat i 2 miesięcy pozbawienia wolności sąd w Kingston skazał w środę 29-letniego Polaka Mariusza G., który przemycał narkotyki w puszkach z polską żywnością - donosi lokalna londyńska prasa. Podczas rewizji w mieszkaniu Mariusza G. w dzielnicy Brentford (zachodni Londyn) na początku czerwca br. policja znalazła puszki, w których zamiast mielonki, co sugerowały etykiety, była piperazyna (substancja psychoaktywna) - 60 tys. tabletek i 6,5 kg proszku, o łącznej wartości 160 tys. funtów szterlingów. Piperazyna ma działanie zbliżone do ecstasy, choć nie jest konkretnie wymieniona w brytyjskiej ustawie o zapobieganiu nadużyciom niebezpiecznych substancji narkotycznych. Według policji intencją Mariusza G. była sprzedaż piperazyny jako esctasy. Ponadto w mieszkaniu znaleziono, już nie w puszkach, LSD, konopie indyjskie, kokainę i amfetaminę wartości 30 tys. funtów szterlingów. Mariusz G. przyznał się do posiadania narkotyków z zamiarem ich sprzedaży.

Oceń treść:

Brak głosów

Komentarze

Anonim (niezweryfikowany)
Najbardziesz szkoda kwasików :(
Anonim (niezweryfikowany)
Zaraz kwasikow, jak znam zycie to pewnie jakies RC, ktore potraktowali jak LSD.
Anonim (niezweryfikowany)
Łe tam kwasików , a koksik ;(
Zajawki z NeuroGroove
  • Szałwia Wieszcza

Autor: dawidzio; 04.02.2008

  • Benzydamina

Substancja: wyekstraktowana benzydamina z Tantum Rosa


Dawka: 4 saszetki


set & setting: molo, cmentarz

  • LSD-25
  • Przeżycie mistyczne

Wszystko było idealnie zgrane w czasie i przestrzeni. Byłem na wsi, gdzie nie było żadnej latarni w okolicy, wokół cisza i spokój, niebo było bezchmurne i gwiaździste, mama smacznie spała sobie niczego nieświadoma, a ja na dodatek na działkę wziąłem, uwaga… “Spektrum świadomości” Kena Wilbera (akurat wszystkie inne skończyłem a tę mam pożyczoną więc mówię wypadałoby zacząć), w którym opisywał on połączenie wielkich systemów Zachodu z kontemplacyjnymi tradycjami Wschodu. Wszystko co przeczytałem do 109 strony i dwóch sposobach poznania i rzeczywistości jako umyśle, później potwierdziłem pragmatycznie w postaci doświadczenia psychodelicznego. Długo czekałem na tę chwilę. Całość tych rozmyślań utwierdziła mnie w przekonaniu, że to mój najlepiej ułożony i przygotowany trip w dotychczasowym życiu, o najlepszym set and setting jakim można marzyć. Dodajmy do tego okres spadających perseidów a dostaniemy z tego to, że to co wtedy robiłem to była najlepsza rzecz jaką można było w tamtym czasie robić i tak wtedy rzeczywiście czułem. Poza tym widziałem wiele spadających gwiazd oraz jedną perseidę ! Ale wracając do magii…

Dopiero co człowiek odpoczął od Pol’and’Rockowego festiwalu w Kostrzynie nad Odrą uznając go za jedno z lepszych wydarzeń w jego życiu, tak w jego życiu niedługo potem pojawia się coś równie, a może i bardziej spektakularnego. Astralny Wojownik miał pojechać sobie w tym roku na dwa festiwale, z czego jeden się nie odbył, więc odczuwał on niemały zawód. Po Woodstockowym szaleństwie plany były takie by pojechać jeszcze gdzieś. Może jakieś góry, Bieszczady jak w roku poprzednim albo coś nowego czyli Tatry. Plany były płonne, lecz nie wypaliły.

  • Gałka muszkatołowa

Utartą na tarce gałkę (6 całych orzechów) zmieszałem z wodż i wypiłem z niejakim obrzydzeniem, aczkolwiek w odróżnieniu od innych osób, które narzekały na paskudny smak, najbardziej przeszkadzały mi drobinki gałki drażniące przełyk. Sam smak jest do wytrzymania, dlatego nastepnym razem spróbuję przygotować wywar, bez trocin. Ku mojemu zdziwieniu ta mikstura zadziałala - może nie tak, jak się spodziewałem, bo bardzo delikatnie - wrażenia miałem podobne jak po pierwszych machach trawki.


randomness