REKLAMA




Narkotyki odkryte w piwnicy. I choinki zapachowe

Kolejną podziemną plantację konopi indyjskich odkryła wielkopolska policja.

Koka

Kategorie

Źródło

Gazeta Wyborcza Poznań

Odsłony

4745

Kolejną podziemną plantację konopi indyjskich odkryła wielkopolska policja.

Tym razem w niewielkiej miejscowości pod Szamotułami, w piwnicy domu jednorodzinnego, kryminalni zabezpieczyli 665 krzaków konopi indyjskich (od małych sadzonek po wyrośnięte, półtorametrowe rośliny) oraz cztery kilogramy gotowej do sprzedaży marihuany.

- Zejście do 40-metrowej piwnicy znajdowało się w jednym z pokoi. Było zamaskowane płytą podłogową - mówi Romuald Piecuch z wielkopolskiej policji. - Plantację monitorował system kilku kamer. System nawadniania, nawożenia i oświetlenia był całkowicie zautomatyzowany. Właściciele domu, aby wyeliminować charakterystyczny zapach konopi, stosowali odświeżacze powietrza i choinki zapachowe - dodaje Piecuch.

Uprawą narkotyków zajmowało się małżeństwo K.: 35-letni mężczyzna, notowany wcześniej za włamania i oszustwa, i jego 32-letnia żona z czystą dotychczas kartoteką. Policja przypuszcza, że narkotyki produkowali co najmniej od jesieni.

Teraz policję czeka trudniejsze zadanie - musi ustalić, na czyje zlecenie działało małżeństwo. To bowiem nie pierwsza podziemna plantacja narkotyków w Wielkopolsce. Przed rokiem pod Kórnikiem odkryto największą w Polsce plantację konopi. W zakamuflowanych podziemiach pralni chemicznej doliczono się blisko 10 tys. krzewów. Pralnia była tylko przykrywką dla prawdziwego biznesu. Dla kamuflażu wstawiono do środka stare pralki, brodziki i kosze z ciuchami z lumpeksu. Właściciel płacił podatki, rachunki za prąd i wodę. Niedługo potem policja odkryła nieczynną już plantację konopi pod Pobiedziskami - w budynku po dawnym PGR. Narkotyki produkowano tam przez kilka lat. Policji jednak nie udało się ustalić, skąd przestępcy mieli na to pieniądze i kto był ich szefem, bo wpadły tylko płotki. Na razie policja nie ujawnia, za czyje pieniądze małżeństwo spod Szamotuł uruchomiło produkcję i gdzie potem trafiały narkotyki. - Sprawa jest rozwojowa - usłyszeliśmy tylko.

Plantację pod Szamotułami zlikwidowali policjanci utworzonego w tym miesiącu w Komendzie Wojewódzkiej wydziału do walki z przestępczością narkotykową. Jego powstanie to odpowiedź na rosnący w siłę narkobiznes w Wielkopolsce.

Oceń treść:

Brak głosów

Komentarze

myślący obywatel (niezweryfikowany)
<p>Oj - a czy nie lepiej nałożyć akcyzę, podatki no i ładnie zarabiać dla budżetu? A tak ściagają ludzi za uprawę mało szkodliwej roślinki za MOJE pieniądze. A prawdziwe przestępstwa, takie przez które ludzie tracą życie i zdrowie... to co? Nie ma już czasu i kasy?</p><p>&nbsp;</p>
RubasznyRabarbar (niezweryfikowany)
<p>Wystarczy, by zdepenalizowali posiadanie i uprawę na własny użytek. Wolałbym kopcić własnoręcznie wyhodowane ziele niż dodatkowo bulić jakieś podatki złodziejom w garniturach.</p>
randomness