REKLAMA




Narkotyczny "odlot" Polaków. Biorą wszystko

Polacy biorą wszystko: od swojskiego muchomora czerwonego i bielunia, które można znaleźć w lasach, przez południowoamerykańską ayahuascę aż po hawajskie grzybki.

redakcja

Kategorie

Źródło

onet.pl
Komentarz [H]yperreala: 
Dziękujemy za reklamę :-)

Odsłony

5139

Polacy biorą wszystko: od swojskiego muchomora czerwonego i bielunia, które można znaleźć w lasach, przez południowoamerykańską ayahuascę aż po hawajskie grzybki. Nie mówiąc o marihuanie czy haszyszu. Jesteśmy na bieżąco z modami światowymi. Trawka, kawa i papierosy to tylko dodatki do prawdziwych, mocnych odlotów. O tym, co i jak biorą Polacy pisze najnowszy "Przekrój".

Opisując przygody Polaków z substancjami psychoaktywnymi tygodnik przedstawia przykład serwisu Hyperreal. To jeden z największych narkotycznych serwisów internetowych w Europie. Tam ponad 100 tysięcy użytkowników z naszego kraju dyskutuje o tych substancjach. Zarówno legalnych, jak i nielegalnych. Napisali już ponad milion postów.

Jednak artykuły na temat substancji i mocno rozwinięte forum to nie wszystko. Internauci wymieniają się także swoimi doświadczeniami i opisują swoje "tripy". Ich najlepsze teksty są nawet nagradzane. Niedawno jeden z użytkowników otrzymał za swoją opowieść 200 złotych.

Twórcy serwisu reklamują się hasłem "site for freedom" (strona dla wolności). Nie kryją, że widzą w swoim przedsięwzięciu swoistą misję - walczą o pełną wolność słowa, także w kwestii substancji psychoaktywnych.

"W Polsce narkotyki to wciąż dla wielu osób temat tabu, a często jedynymi dostępnymi informacjami są skostniałe, sformalizowane materiały, najczęściej urzędowe lub medyczne. Publikacje te nie gwarantują użytkownikom pełnej wiedzy" - tłumaczą na łamach "Przekroju" twórcy kontrowersyjnego serwisu.

Autor tekstu przekonuje, że w chwili, gdy nasz kraj otworzył się na Zachód, to otworzył się również na narkotykową rewoltę. Było to otwarcie zarówno mentalne, obejmujące styl życia, jak i geograficzne - przez otwarte granice trafiają do nas nieznane dotąd substancje.

Teraz przeróżne specyfiki psychoaktywne można kupować od dilerów albo zbierać je na łące. Można również samodzielnie hodować lub zamawiać w internecie. Polacy nawet wynajdują "odlot" pośród leków dostępnych w każdej aptece.

Więcej w najnowszym numerze "Przekroju".

Oceń treść:

Average: 8 (1 vote)

Komentarze

kokoniasty (niezweryfikowany)
<p>http://www.przekroj.pl/temat/942461.html - zerknijcie na okladke; celowo przekrecona nazwa hypka czy gafa ? :d</p>
Anonim (niezweryfikowany)
<p>A tutaj pełny artykuł z Przekroju:&nbsp;<a href="http://pokazywarka.pl/przekroj_hr/">http://pokazywarka.pl/przekroj_hr/</a></p>
Anonim (niezweryfikowany)
<p>gdyby edukacja w dziedzinie narkotyków była choć w najmniejszym stopniu rozwinięta to taka informacja nie była by żadną nowością...</p>
Sz (niezweryfikowany)
<p>"O wiele mniej uwagi forumowicze przywiązują do takich kategorii jak: Zdrowie (19 tys. postów) oraz Prawo (14 tys postów)"... a szkoda. Radosnemu ćpaniu nie po drodze z tymi zagadnieniami...&nbsp;</p>
Zajawki z NeuroGroove
  • DPT

Set & Setting: Wieczór, dobre nastawienie. Najpierw impreza u kumpla, potem przez chwile dwór, na koniec własne łóżko.

Dawkowanie: Mniej więcej 3 x 33,(3)mg "Dipropyltryptamine" wciągane do nosa, średnio co 1-1.5h od pierwszego zarzucenia (gdy schodził peak).

Wiek i doświadczenie: 21 lat, z psychodelików to: Alkohol, MJ, Gałka, DXM, Benzydamina, 2C-E, jakieś piperazyny/dopalacze i teraz DPT.

  • LSD-25


Jak pisał Tokien: "Niebezpieczne są narzędzia wiedzy głębszej, niż ta którą sami posiadamy."

  • 25D-NBOMe
  • Pozytywne przeżycie

Nastawienie pozytywne, na raczej lajtowy trip w mieszkaniu.

Gdy okazało się, że tego dnia będę miał wolnych kilka godzin, dużo nie myśląć postanowiłem umilić sobie ten czas 25D-NBOMem. To był 3 raz z tą substancją, jednak całkowicie inny od poprzednich.

(Chronologia może być dość mocno pomieszana)

  • Marihuana


jesli ktos jeszcze pamieta to mialem przestac palic, czytac [u], skonczyc z

uzywami. otoz nic z tego nie wyszlo ;-) udalo mi sie zrezygnowac z [u], ale

z mj nie do konca. w moje abstynenckie lapki trafilo w pewien przedziwny

sposob (dlug o ktorym zapomnialem splacony w "zielonej naturze") troche

grassu i hashu.


nie wiedzialem co z tym zrobic. sprzedac nie sprzedam, bo szkoda, wyrzucic

tym bardziej. jedyne wyjscie to.. spalic :-)



randomness