REKLAMA




Jak słodko zostać świrem, choć na chwilę, choć na chwilę

Czy wiecie, że już trzy kwasy wzięte na terytorium Unii Europejskiej kwalifikują Was do leczenia w zakładzie psychiatrycznym o zaostrzonym rygorze?

Anonim

Kategorie

LSD

Odsłony

3821
Twierdzenie: Osoba, która brała LSD ponad siedem razy, zostaje automatycznie   uznana za prawnie niepoczytalną.

Status: Fałsz

Przykłady:
[Znalezione w Internecie, 1999] Słyszałam, że jeżeli ktoś zarzucił LSD przy siedmiu osobnych okazjach, jest uznawany za   niepoczytalnego (przynajmniej w Wirginii).

[Znalezione w Internecie, 1997] Nie wiem, czy to prawda, że to nie jest nielegalne być *pod wpływem* LSD, ale wiem co   innego: jeżeli w ciągu swojego życia wziąłeś 250 mikrogramów LSD, jesteś prawnie   niepoczytalny, przynajmniej w Kalifornii, jeśli nie w innych stanach. Jeśli jesteś   niepoczytalny, władze mogą działać wbrew twojej woli. Czy to nie jest rezygnowanie ze   swoich praw???

[Znalezione w Internecie, 1991] Wczoraj poszedłem z kolegą na piwo i zaczęliśmy dzielić się historiami z naszych   naćpanych czasów w college\'u. Kiedy gadaliśmy o naszych przygodach z kwasem, mój kolega   powiedział: "Czy wiesz, że jeśli weźmiesz więcej niż dwie porcje kwasu w miesiącu, jesteś   prawnie niepoczytalny?"

[Znalezione w Internecie, 2005] Kiedy byłem w college\'u (jakieś 10 lat temu), ciągle słyszało się, że jeśli zarzuciłeś   LSD trzy albo więcej razy, jesteś niepoczytalny. To, oczywiście, upewniło nas, że skoro   wszyscy braliśmy kwas co najmniej trzy razy, w razie czego moglibyśmy się od wszystkiego   wykpić mówiąc, że jesteśmy niepoczytalni.
Pochodzenie: LSD (dwuetyloamid kwasu lizergowego) to silny halucynogen, który   przejmuje kontrolę nad umysłem i zalewa użytkownika wzrokowymi i słuchowymi złudzeniami.   Ze względu na tak radykalne zniekształcenie percepcji pod wpływem tego środka, panuje   przekonanie, że jego długotrwałe używanie musi doprowadzić do trwałych zmian w mózgu.   (Wniosek ten jest kontrowersyjny: wśród specjalistów nie ma zgody w tym temacie.)

Prawdziwa czy nie, opinia mówiąca, że długotrwałe zażywanie LSD prowadzi do trwałych   zmian w psychice, jest rozpowszechniona. Jest ona podstawą pogłoski pojawiającej się co   najmniej od lat 80., twierdzącej, że zażycie LSD określoną liczbę razy prowadzi do   uznania niepoczytalności użytkownika. Jednak, choć przekonanie to jest zadziwiająco   powszechne, nie ma zgody w kwestii tego, ile tripów stanowi tę magiczną liczbę, która   wrzuca ich amatora do pokoju z gumowymi ścianami. Siedem wydaje się najczęściej podawaną   liczbą, ale spotkaliśmy także stwierdzenia, że dwa, trzy, cztery, pięć, sześć, osiem albo   dziesięć użyć stanowi granicę. W dodatkowym wariancie stwierdza się, że takie prawo   obowiązuje w konkretnym stanie USA (nie jest to prawdą - w żadnym ze stanów nie ma   takiego przepisu).

Jeszcze inna odmiana tej teorii głosi, że liczy się nie to, ile razy w życiu dana osoba   zażyła LSD, ale rozpiętość czasowa tych eksperymentów. Kiedy pogłoska jest przestawiana w   ten sposób, pojawiają się twierdzenia takie jak: "Ponad cztery porcje kwasu w miesiącu i   wobec prawa jesteś wariatem".

Niezależnie od wersji, to bzdura. Żadna konkretna liczba tripów na LSD nie może   automatycznie prowadzić do uznania użytkownika za osobę niepoczytalną, ani w sensie   prawnym, ani psychiatrycznym. Niepoczytalność (która jest poniekąd terminem prawnym, a   nie psychiatrycznym) jako diagnoza odnosi się do jawnego zachowania jednostki, które jest   takiej natury, że otoczenie ewidentnie uznaje ją za szaloną, a nie do przekroczenia w   cichy i nie rzucający się w oczy sposób jakiejś arbitralnej granicy w sferze użycia   środków psychoaktywnych.

Istnieją dwie interpretacje tego, co w kontekście związku z określoną liczbą użyć danego   środka ma oznaczać sformułowanie "prawnie niepoczytalny"; jedna z nich pasuje tu dużo   bardziej niż druga. "Prawnie niepoczytalny" może służyć jako skrótowe określenie sytuacji   pozwanego w sprawie karnej, który został uznany za umysłowo niezdolnego do udziału w   procesie, lub też uniewinniony z powodu niepoczytalności. Z tego punktu widzenia omawiane   przekonanie można streścić w ten sposób: "W razie gdybym kiedyś kiedyś popełnił(a)   przestępstwo, mogę bronić się w oparciu o to, że jestem niepoczytalny(a), bo brałem(am)   LSD, i w ten sposób uniknąć więzienia". To optymistyczne ujęcie pogłoski, pewne zadufanie   wynikające ze znalezienia ucieczki przed karą w użyciu nielegalnych substancji.

Choć taka interpretacja tej plotki rzeczywiście istnieje, dużo bardziej rozpowszechnione   jest jej rozumienie zakładające, że użytkownicy narkotyków jako tacy (w odróżnieniu od   tych, którzy próbują oprzeć swoją ścieżkę obrony w sprawie kryminalnej na użyciu takich   środków) są na łasce Państwa i w każdej chwili mogą być ogłoszeni niepoczytalnymi i   uwięzieni w szpitalu psychiatrycznym, niezależnie od swojego obecnego racjonalnego   zachowania. Właśnie ta obawa wspiera rozprzestrzenianie się tej pogłoski: pomysł, jakoby   nieszczęśni użytkownicy środków psychoaktywnych mogli zostać wyrwani z łona społeczeństwa   i wrzuceni do wariatkowa na resztę swych dni, jedynie za to, że określoną liczbę razy   zażyli dany środek. Pogłoska jest przekazywana raczej z "oglądaniem się za siebie z   obawą", niż z tupetem mówiącym "Skoro jestem niepoczytalny(a), nigdy nie będą mogli mnie   skazać za jakiekolwiek przestępstwo, które mogę popełnić".

Choć jednostka może zostać poddana "przymusowemu leczeniu" [w oryginale "involuntary   civil commitment"; starałam się znaleźć dobrze brzmiący odpowiednik polski] (co jest   oficjalnym określeniem bycia trzymanym w zakładzie psychiatrycznym wbrew swojej woli),   możliwe jest to tylko w sytuacji, gdy dana osoba cierpi na możliwe do zdiagnozowania   zaburzenia psychiczne i stanowi bezpośrednie zagrożenie dla siebie albo innych, lub też   nie jest w stanie samodzielnie zadbać o swoje podstawowe potrzeby. Może to zostać   określone wyłącznie na podstawie jej obecnego zachowania lub myślenia, nie na podstawie   tego, co robiła w przeszłości.

Barbara "wpadka podczas testowania kwasu" Mikkelson

Komentarze

ajegoi;ai;gj;ea (niezweryfikowany)

Buahahahahahahahaaaaaaa.
dzięki za ten art. Nie ma to jak poprawa nastroju, nawet takim absurdem. :):):):)

zewsząd i znikąd (niezweryfikowany)

Nie mam gdzie tego podrzucić, więc wybrałam komentarze do tekstu we własnym przekładzie... Otóż przyszło mi do głowy pewne proste hasło i oczywiście związana z nim refleksja. Kojarzycie pewnie feministyczne hasło "Mój brzuch należy do mnie ". Poniekąd - choć uważam się za feministkę (co pewnie widać z "Komentarza do Kwasowych Kobiet " :)), akurat w kwestii aborcji nie zgadzam się z tezami feminizmu - choćby dlatego, że to nie tylko brzuch danej kobiety, ale i rozwijający się organizm, który nie jest jeszcze zdolny do samodzielnego życia, ale mimo wszystko jest genetycznie czymś odrębnym.
Otóż chciałabym podrzucić tu drobną parafrazę tego hasła:
"MÓJ UMYSŁ NALEŻY DO MNIE "
Wiem, w Polsce nie ma obecnie szans na legalizację trawki, a tu ktoś opowiada się za ograniczoną legalizacją psychodelików, dodatkowo - gdy ten ktoś jest teoretyczką, taki głos zaczyna brzmieć trochę kuriozalnie... Niemniej spójrzmy na aspekt moralny całej sprawy. Najpierw mówię: ja nie zakładam, że wszystko wolno. Nie wykluczam tego, że użycie tych środków może jednak być "zakazanym przekroczeniem granic ". Ale tego nie wiemy, więc proponuję gotowość do samodzielnego podejmowania oceny moralnej, do zdobycia minimum wiedzy, a nie kierowaniu się opinią gazetki albo broszurek ks. Cekiery.
Narkoman - w sensie: człowiek uzależniony - praktycznie zawsze wyrządza też jakąś krzywdę swojemu otoczeniu, zwłaszcza rodzinie. Bezpośrednio - np. kradnąc rodzicom pieniądze, by mieć na browna czy analogiczne specyfiki - lub też pośrednio, po prostu dlatego, że rodzina cierpi z powodu nałogu bliskiej osoby.
Tu można wysnuć kolejny argument za nietraktowaniem wszystkich grup środków psychoaktywnych identycznie. Gdzie tu podobieństwo? Ograniczona legalizacja umożliwiłaby kontrolowane użycie psychodelików. Zapewne użycie "uliczne " nie zniknęłoby, ale mogłoby ulec znacznemu ograniczeniu. I po prostu: komu szkodzi takie użycie, jaką krzywdę wyrządza innym? "Żyjemy na własną odpowiedzialność " - w jaki sposób może szkodzić społeczeństwu sytuacja, w której przygotowana, świadoma swoich celów osoba weźmie środek psychodeliczny? Wiem, jeśli zechcecie odpisać, pewnie odpowiecie, że Grupa Trzymająca Władzę (światową) ;) boi się, że przez to na świecie będzie więcej ludzi ŚWIADOMYCH, głębiej rozumiejących świat... może ja się nie będę wypowiadać, skoro znam to tylko z lektur; wiem tyle, że takie tezy trącą spiskową teorią dziejów wprost okrutnie, ale niech Wam będzie ;)... powiem, że może ta sama cicha propaganda nakazuje nam przystosowanie do społeczeństwa, przybieranie postawy niezaangażowania ( "nic nie możesz zmienić ", "dyskryminacja była, jest i będzie " - a jednak mnie taka postawa oburza). Zakaz jakiegokolwiek wyjścia Poza, bo rzekomo ubi sunt leones, albo tylko przepaść, tylko zatracenie...
Co o tym sądzicie? (Poza tym, że teoretyczka radykalniejsza od "praktyków " zaiste może brzmieć osobliwie.) Czy nasze umysły nie należą do nas, czy ktokolwiek ma prawo ingerować w naszą sferę wewnętrzną bez naszej zgody?

Anonim (niezweryfikowany)
to ja musze byc juz niepoczytalnie niepoczytany jedyne braki jakie wystepuja to uzebienie a jestem jaki bylem no i moze troszke seplenieteraz :)
Zajawki z NeuroGroove
  • Dekstrometorfan

Sam w domu zlokalizowanym pół godziny od Toronto, reszta okupuje szkoły i placówki w których są zatrudnieni. Towarzystwa dotrzymuje mi stworzenie czworonożne o imieniu Abby. Toczę ożywioną merytoryczną konwersację jakby spożyć te 70 ampułek zawierających bromowodorek dekstrometorfanu. Każda z nich ma 15 mg.

06.05.2008

Zaczynamy. Znajomy polecił bym wziął to w mniejszych dawkach na przeciągu dnia, gdyż 1050 może być zbyt wszechogarniające. Kłócę się z nim, że jak będe tak dorzucał, to faza się uszkodzi i będą wypełniać mnie negatywnie nasączone wibracje. Ponoć mam mu zaufać. Ufam.

Postanawiam spożyć pierwsze 360 mg o godzinie 8 rano.

  • Grzyby halucynogenne
  • Pierwszy raz

Otoczenie starych, dobrych znajomych; domek na Kaszubach.

Psychodeliki wkradły się do mojego życia zupełnie niespodziewanie. Pamiętam siebie sprzed trzech lat i muszę przyznać, że kiedyś nie do uwierzenia było dla mnie zażywanie tak mocnych substancji. Los miał najwidoczniej w stosunku do mnie nieco inne plany. Stało się, ciekawość i fascynacja ostatecznie wygrała z silną wolą. Dnia 18 października postanowiłem zjeść te owiane mistyczną tajemnicą, niepozorne grzybki. Duża ilość jak na pierwszy raz wynika z tego, iż dzień wcześniej zarzuciliśmy z kolegą po półtora blottera miksu 25B/25C-NBOMe.

  • Marihuana

Jako że Marek mieszka na kompletnym zadupiu dostaliśmy się do niego autobusem podmiejskim. Docieramy do niego do domu, on nas wita , dajemy mu pezenty itp. (standardowo). Wchodzimy do pokoju na dole witamy się z jego starymi (którzy byli w chacie !!!) resztą towarzystwa i zapoznajemy z nieznajomymi uczetnikami imprezy. Jemy tam zajebisty poczęstunek (ale się napracował chłopak) który zapijamy winem. W tym momencie zastanawiam się czy warto pić i przypalić jednocześnie. Każdy czytelnik który to zrobił i potem "kiepsko" (hehe....) odleciał wie o czym mówię.

  • 4-HO-MET
  • Grzyby halucynogenne
  • Marihuana
  • Pierwszy raz
  • Tytoń

Zarzuciłem nieplanowo, ciekawość i miłość do sajko niestety zwyciężyła z rozsądkiem. Nastawienie bardzo pozytywne, pełne nadziei na przyjemny lot. Tripa spędziłem w pokoju z moją dziewczyną; Oglądałem jakiś film, trochę muzyki posłuchałem - niezwykle normalny, wręcz prozaiczny wieczór. Wybranka (nie)stety nie jest najlepszym tripsitterem, co wynika z braku doświadczenia z narkotykami (kocham za to) a nie złośliwości.

DMT, LSD, 1p-lsd, ald-52, cubensis pesa (co 3-4 tyg); amfetamina, hexen, nep, alfa pihp (bardzo sporadycznie na ten moment, nie przepadam i objadłem się nimi w przeszłości); alprazolam, klonazepam, diazepam, zolpidem, etizolam, pramolan, hydroksyzyna, lewomepromazyna (80% przypadków na zwałę/sen, rekreacyjnie rzadziej niż stymulanty nawet); kodeina, tramadol (kiedyś sporo, od roku wcale); haszysz, marihuana (b.często); 3/4cmc, 3/4mmc, mdma (chlory mi nie podpasowały za bardzo od początku, od poznania mmc nawet nie patrzę na to, mdma kocham i kiedy tylko spadnie tolerancja to zarzucam); więc

randomness