REKLAMA

Na forum

Subskrybuj Kanał Na forum
Rozmowy [h]yperreala 2017-03-28T00:15:08+02:00 Talk
Zaktualizowano: 21 sekund temu

Zdrowie • Re: Depresja popsychotyczna

27 Marzec, 2017 - 21:57
Daj sobie czas. Nie patrz teraz na to, że do pracy, że obowiązki. Teraz ważne jest żeby leczenie postawiło Cię na nogi. Żebyś zaczął chcieć wychodzić z domu. Znam ten stan i ból. Łóżko, sen i leżenie. Dokładnie - wegetacja. Momentami myślałam, że już nigdy z tego nie wyjdę, że już się tak zjebałam psychicznie, że nie ma ratunku i już zawsze będę jakimś zjebanym robotem bez sił, bez celu. Nie myśl teraz o tym, że nie masz pracy. Znajdziesz jak będziesz gotowy. Minęło mało czasu po ciężkich przeżyciach, po szpitalu. Przecież to może psyche zjebać na długie tygodnie, a nawet miesiące. Dobrze ktoś wyżej napisał, piszesz bardzo trzeźwo, zrozumiale. Jesteś na dobrej drodze, uwierz Trzymam kciuki za Ciebie. Jeśli tylko będziesz brał leki, zaciśniesz poślady i będziesz trzymał się z daleka od używek to zaświeci dla Ciebie słońce na pewno.

Statystyki: autor: LorenMike — 19 min temu

Modulatory GABA • Re: Baklofen - Wątek ogólny

27 Marzec, 2017 - 21:56
Druga czesc bardziej odnosi sie do moich oczekiwan. Nie licze na jakiekolwiek super efekty w zwiazku ze stosowaniem baklofenu, a z jego zaprzestania po naduzywaniu.

Nadaktywne GABA-B moga miec osoby z nadmierna iloscia (lub aktywnoscia) receptorow 5-HT2a i 2c, ktore wykazuja aktywnosc konstytutywna, a tym samym staja sie aktywne niezaleznie od obecnosci liganda, co powoduje blokade receptorow dopaminowych wlasnie poprzez aktywnosc receptorow GABA-B. Jak pisalem, choc to moja ostatnia deska ratunku, to jednak chcialbym wiedziec czego sie spodziewac po sporym naduzywaniu baklo.
Zatem po prostu moje pytanie brzmi, jakich skutkow ubocznych moge sie spodziewac po naduzywaniu baklofenu?

Statystyki: autor: Ricah — 20 min temu

Inne • Re: czerwona koniczyna iMAO a i b

27 Marzec, 2017 - 21:55
24 grudnia 2016Bogdan1988 pisze: Narazie po 2 dniach zero efektow. Co najwyzej lekkie otepienie po ektrakcie.
Ekstrakt 8% na okolo 600-800 mg, 150mg PEA + 150mg PEA po godzinie. Zero pobudzenia
Co najwyzej czuje otepienie bo ekstrakcie, jednak po zazyciu PEA po prostu nie dziala.
Mam nadzieje, ze sie to rozkreci.W ulotce do leku Promensil (którego głównym składnikiem jest właśnie wyciąg z koniczyny) można przeczytać, że działanie rozpoczyna się po 3h30min. (http://www.ceneo.pl/25317032#tab=spec) Potwierdzałoby to moje doświadczenie, kiedy któregoś dnia PEA pogrzało mnie jak nigdy, co poczytywałem jako działanie wywaru z lukrecji wypitego godzinę wcześniej a nie silnego wywaru z poprzedniego dnia.

Może "rozkręcanie się" koniczyny o której pisał Bogdan1988 jest działaniem poprzedniej przyjętej dawki. Swój ekstrakt 8% dostanę na dniach, zdam relację.

Statystyki: autor: mhmhmhjakiedobre — 22 min temu

Ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii, Prawo farmaceutyczne • Re: Rozporządzenia do ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii wątek ogólny

27 Marzec, 2017 - 21:50
59 min temudeoodeoo pisze: Witam mam pytanie otóż byłem w stanie majaczenia zazylem 50 baklofenu i alkohol podeszło to pod próbę samobójstwa nie byłem w stanie podpisać zgody na leczenie i skierowali do sądu nie chciałem się zabić tylko no ucpac i co mi teraz zrobią ile będą trzymać tutaj puszcza mnie siedzę już miesiąc i mam czekać na papir z sądu może ktoś mądry się wypowiedzieć zna ktoś takie sytuacje ?Dobrze rozumiem, ze w Polsce po nieudanej probie samobojczej idziesz na przymusowy pobyt w psychiatryku?

Statystyki: autor: Throwaway2017 — 27 min temu

Antydepresanty • Re: Jaki lek antydepresyjny wybrać?

27 Marzec, 2017 - 21:48
dzisiajmisspill pisze: Przypominam, że sulpiryd, amisuplryd, arypiprazol oraz flupentiksol są częściowymi agonistami dopaminy i świetnie radzą sobie z dystymią. Niestety prędzej czy później należy się spodziewać downregulacji tychże receptorów, co jest skuteczne w leczeniu schizofrenii, ale równa się zniknięciu aktywizującego efektu.Co Ty pierdolisz? Te substancje to antagonisci receptorow dopaminowych!

Sulpiryd
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/7047291
Amisulpryd
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/8996185
Flupentiksol
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/17111172
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21918507

Jedynie arypiprazol wykazuje częsciowy agonizm!

Statystyki: autor: Ricah — 28 min temu

Arylcykloheksaminy • Re: 2'-Oxo-PCE, 2-DCNEK; Etycyklidynon

27 Marzec, 2017 - 21:47
Da się to jakoś zbić ten robo-ruch ?

Statystyki: autor: manciak13 — niecałą minutę temu

Modulatory GABA • Re: Pregabalina - Wątek ogólny

27 Marzec, 2017 - 21:41
@ digiity
Ja się śmieję sam do siebie, ze uwierzyłeś psychiatrze. Szczególnie w takiej kwestii.

@ biedronka
Nawet nie wiem co Ci powiedziec. jeżeli to prawda co piszesz, a nie mam powodu zeby Ci nie wierzyc to cokolwiek byś nie wział czy zrobił, stąpasz po kruchym lodzie, ale to pewnie wiesz.
Jako, że w pregabaline łatwo sie wkręcić, o czym świadczą choćby wpisy z poprzedniej strony, musisz sobie ogarnąć inne chemie i robić cykle. Zaopatrz sie jeszcze w Gotu Cole i Ashwagandhe, Alpre lub/i klona, Baclofen. Bez chemii w twoim przapadku cięzko. Oczywiście do niczego nie namawiam.,pisze czysto teoretycznie....
Ale na poważnie, potrzebujesz specjalisty. Na forum jest troche ludzi którzy załatwiają takie sprawy. Poszukaj.

Statystyki: autor: SmellyCat — 5 min temu

Substancje psychoaktywne • Re: Artykuły o dragach

27 Marzec, 2017 - 21:38
Lekoman polski
Piotr Miączyński, Zbigniew Domaszewicz

Leki na odchudzanie to dobry interes. Człowiek, który zacznie je brać, będzie się przeczyszczał już do końca życia. Rozmowa ze Stanisławem Piechulą, farmaceutą i lobbystą

Polacy zażywają dużo leków?

- Dużo. Ale jeszcze więksi lekomani to Amerykanie, Brytyjczycy, Niemcy. Mało leków łykają kraje śródziemnomorskie, Chorwacja, Słowenia.

W Polsce sprzedaż leków niesamowicie nakręca telewizja. Każdy farmaceuta, który prowadzi aptekę, musi oglądać reklamy, bo następnego dnia przyjdą pacjenci i poproszą o "ten lek, co to wczoraj w telewizji pokazywali". Moja żona, z którą prowadzimy aptekę, jest z tym na bieżąco. Pracownicy informują się nawzajem, co wczoraj było reklamowane.

W telewizji trwają prawdziwe wojny między producentami leków, zwłaszcza przeciwbólowych. Jeśli pokazują aspirynę, to wzrasta sprzedaż aspiryny. W rewanżu od razu kampanię zaczyna Apap. I zaczyna się sprzedawać Apap. Więc teraz znowu musi się zareklamować aspiryna, aby część ludzi z Apapu przeszła z powrotem na aspirynę.

Ostatnio najwięcej widać reklam bajerów...

Bajerów?

- Środków spożywczych, dietetycznych, witamin. Bajery się dobrze sprzedają.

Dlaczego "bajery"? Nie działają?

- Czasami działają. Jak coś zawiera sole mineralne lub witaminy, to te sole mineralne rzeczywiście do organizmu dostarczy. Tylko po co?

Dla zdrowia?

- Jeśli ktoś się w miarę zdrowo i normalnie odżywia, to wszystkie witaminy ma zapewnione w pokarmie. Zresztą bajery rzadko mają status leków. Podam to na przykładzie. Kiedyś był jeden jedyny lek na stawy, i to był rzeczywiście lek. Był przebadany, miał wszystkie dopuszczenia.

Jak zaczęły wchodzić przepisy unijne, to niektóre substancje zaczęto rejestrować nie jako leki, tylko jako środki spożywcze. Bo tak jest łatwiej. Nie trzeba prowadzić kosztownych badań sprawdzających, czy taki lek na stawy naprawdę działa. I teraz mamy kilkanaście środków spożywczych na stawy.

Leki, środki spożywcze. Jak zwał, tak zwał, ważne, czy pomagają.

- Producenci środków spożywczych umieszczają w nich, owszem, tę samą substancję czynną, która jest w leku. Tyle że nie wiadomo, jak taka substancja się wchłania. Czy to działa? Raczej nie zaszkodzi. Ale czy pomoże? Nie wiem. Ludzie kupują to na słowo honoru producenta. I podobnie jak producent mają nadzieję, że jakiś skutek to odniesie. Czasem "lek" wprowadza w błąd pacjenta.

Oszukuje?

- Weźmy np. niektóre środki na odchudzanie. Nie odchudzają, ale przeczyszczają. Jak ktoś będzie brał dajmy na to Figurę 1 albo Figurę 2, to po prostu straci dużo wody. Kilogramów niby też, ale wystarczy, że się więcej napije, i wraca do poprzedniej wagi, Sprzedaż takich preparatów z punktu widzenia aptekarza i producenta to dobry interes. Pacjent się przyzwyczaja. Człowiek, który zacznie je seryjnie brać, będzie się już przeczyszczał do końca życia. Kiedy stałem za okienkiem w aptece, to non stop przychodzili stali pacjenci, którzy braki takie środki.

Podobnie jest z pacjentami [np. alergikami], którzy biorą zbyt często krople do nosa blokujące wydzielanie śluzu. Jak ktoś będzie przez długi okres zakraplać ksylometazolinę, to zniszczy sobie śluzówkę nosa. Będzie brał ten lek już ciągle. Inaczej będzie mu ciekło z nosa. Na opakowaniu jest co prawda ostrzeżenie, żeby odstawić najdalej po pięciu dniach. Ale kto to czyta?

Przychodzi babcia do pana apteki i bierze tabletki czy maść, powiedzmy, na reumatyzm. I pan wie, że ta maść w ogóle nie działa...

- Powiem inaczej - nie mamy dowodu, że działa. To tak samo jak z lekami homeopatycznymi. Stała wojna między zwolennikami i przeciwnikami. Ja jestem opozycjonistą. Uważam, że to sprzedawanie cukru i wody.

Ale sprzedaje je pan.

- Sprzedaję. Problem mam tylko wtedy, gdy pacjent pyta, czy to dobre.

I co pan odpowiada?

- Że wiele osób sobie to chwali.

To pan dyplomatyczny jest.

- A co mam odpowiedzieć? Że moim zdaniem to nie działa? Przecież najczęściej lekarz to przepisał czy polecił pacjentowi!

Wygodne z komercyjnego punktu widzenia.

- Ja jestem nie tylko farmaceutą, ale także właścicielem apteki. Mam ambiwalentne odczucia. Chcę zarobić, ale i nie zrobić krzywdy pacjentowi. Owszem, mam dylemat, gdy przychodzi do mnie matka z dzieckiem chorym na grypę, która uważa, że wyleczy dziecko homeopatyk. Zawsze odpowiadam - proszę iść do lekarza. Ja bym swoich dzieci wyłącznie tym nie leczył.

I co? Idzie do lekarza?

- Niestety, jak mówiłem, o zakupach wielu osób decyduje przede wszystkim reklama telewizyjna. Swego czasu na rynku pojawił się Tazamol Polfy Tarchomin. O identycznym składzie i działaniu jak na przykład Apap czy Panadol. Tazamol się jednak nie reklamował, za to był o połowę tańszy.

Wkurzeni na reklamy zaczęliśmy polecać go klientom. Mówiliśmy, że to lek polski, ta sama substancja i taniej. I faktycznie część osób go brała. Ale była też duża grupa, którą przekonywałem i przekonywałem, a oni w końcu mówili: - Panie aptekarzu, to pan da ten Tazamol, ale Apap też. Tak mocno działa reklama.

W dodatku firmy farmaceutyczne chodzą po lekarzach, przekonują do swoich produktów...

Smarują...

- Nie wiem, czy smarują, powiedzmy, że szkolą. W efekcie ich leki sprzedają się w dużej ilości. Ale są droższe. Jeśli na rynku pojawia się konkurencja, która chce sprzedawać podobny lek taniej, to te firmy zdwajają wysiłki i zaczynają lekarzy szkolić jeszcze mocniej.

I?

- Tańsi producenci nie są często w stanie się przebić. Więc też stawiają na marketing i dopiero wtedy zdobywają kawałek rynku. Ale wtedy cena leku idzie już w górę, bo za ten marketing i reklamę zawsze na końcu musi zapłacić pacjent.

Był taki pomysł Ministerstwa Zdrowia, aby na reklamach leków bez recepty znajdowało się ostrzeżenie o konsekwencjach nadużywania. Podobnie jak na papierosach.

- Wszystko, co zwiększa bezpieczeństwo pacjenta, uważam za krok naprzód. Jeżeli nasze państwo chciałoby zadbać o swoich obywateli, to powinno zabronić wszelkiej reklamy leków.

W ten sposób można zabronić reklamy wszystkiego, bo reklama zawsze manipuluje. A jeśli jednak przyjmiemy, że ludzie mają swój rozum, to co by pan im radził?

- Jeśli ktoś ma do wyboru dwa takie same leki, niech wybiera tańszy. Gdy koncern farmaceutyczny zobaczy, że odpływają mu pacjenci, to obniży cenę. Na pocieszenie dodam, że teraz i tak jest lepiej niż kilka lat temu. Wtedy pacjent, wybierając tańszy odpowiednik, mógł zaoszczędzić nawet kilkadziesiąt złotych. Dziś już tylko kilka.

W dodatku importerzy zaczęli sprowadzać tańsze leki z innych krajów Unii. Strasznie się to nie podoba koncernom farmaceutycznym. Był ostatnio przypadek, że gdy pewna spółka chciała sprowadzać tańszy lek z innego kraju, to koncern sprzedający ten lek w Polsce umyślnie obniżył jego cenę. Tak aby importerowi sprzedaż się nie opłacała.

Każdy emeryt zna niezwykle tanie leki za 1 grosz. A panu leki za 1 grosz się nie podobają.

- Do niektórych ważnych leków państwo dokłada ogromne pieniądze po to, by pacjent nie zbankrutował i mógł zapłacić za nie tylko zryczałtowaną opłatę 3,20 zł. Dlaczego aptekom opłaca się rozdawać te leki za darmo lub nawet dopłacać do wybranych leków? Bo apteka dostanie resztę ceny od NFZ, razem z niewielkim zyskiem.

Ale pacjent płaci jednak mniej o 3 zł 19 groszy. To co w tym złego?

- Lek za 1 grosz wywołuje psychozę pod tytułem: dziś jest lek za 1 grosz, a za miesiąc już go nie będzie. Czyli trzeba się obkupić. Jak lek kosztuje 1 grosz, to co to za problem pójść do jednego, drugiego, trzeciego lekarza i poprosić o przepisanie go? Pacjent kupuje i chomikuje. Całą lodówkę tych leków ma. A za miesiąc lekarz zmienia terapię. I co zrobić z tymi lekami? Wyrzucić? Czemu nie, przecież i tak kosztowały tylko 1 grosz... Takie leki marnotrawi się lekką ręką. A NFZ wydaje na nie ogromne pieniądze, nasze wspólne pieniądze.

Jest niedaleko mnie miasteczko Jastrzębie Zdrój. Odcięte od innych miast lasami i polami. Enklawa. Jakiś czas temu w Jastrzębiu miała zostać otwarta Euro-Apteka. Aptekarze wpadli w popłoch. To tak jakby osiedlowym sklepikarzom miano otworzyć obok Biedronkę. Żeby nie stracić pacjentów, aptekarze zaczęli robić to samo co Euro-Apteka, tyle że już kilka tygodni przed jej otwarciem. Na pacjentów runęły ulotki, reklamy, leki za 1 grosz. I co? Oddział NFZ zaczął nagle tracić po kilkaset tysięcy złotych.

Tajemnicą poliszynela jest, że refundowane paski do testów diagnostycznych krwi masowo kupuje się na Śląsku i wysyła do Niemiec. Ciekawe, ile by ich sprzedawano, gdyby naprawdę kontrolowano, ile pacjent ma ich stosować.

Ile taki pasek kosztuje bez refundacji?

- Kilkadziesiąt złotych. To chodliwy towar. Nawet jak się wejdzie na Allegro, to paski testowe się znajdzie.

Ministerstwo Zdrowia chce zlikwidować leki za 1 grosz.

- Odgrażają się. Ale Polak potrafi. Drobni aptekarze, którzy boją się skarbówki, pytali nas, jak sprzedawać leki za 1 grosz zgodnie z prawem. Bo przy tym przecież oszukuje się urzędy skarbowe - na kasę fiskalną nabija się 3,20 zł, wydaje paragon, że chory zapłacił 3,20 zł, a bierze się od niego 1 grosz. Gdyby ktoś chciał zrobić interes, to mógłby kupić lek, wrócić do okienka, położyć paragon i zażądać zwrotu 3,20. Bo tyle ma na paragonie. Dobry sposób na biznes. Kupować leki za 1 grosz i chodzić wte i wewte.

Ale wymyśliliśmy na to sposób. Nikt przecież nie zabroni aptekarzowi zrobienia darowizny na rzecz klienta. Pan przychodzi do apteki, daje mi receptę na insulinę, a ja mówię na to, że pan mi przyniósł tę receptę, to ja prywatnie robię panu darowiznę 3,20 zł. Proszę. A teraz ja panu realizuje tę receptę za 3,20 i pan mi zapłaci. I pan mi płaci z powrotem moimi pieniędzmi. I sprawa jest zamknięta.

Równie dobrze można dawać pacjentowi pieniądze za to, że przychodzi kupować leki do określonej apteki.

- Tak było w Białymstoku i bodaj Słupsku. Aptekarze dawali pacjentom po kilkadziesiąt złotych za kupowanie refundowanych leków. Za które NFZ zwracał im mnóstwo pieniędzy. Skończyło się, bo dobrał się do tego nadzór farmaceutyczny i urząd skarbowy.

Nawiasem mówiąc, w ciekawy sposób podkręcają sprzedaż swoich leków przedstawiciele farmaceutyczni. Jak sprzedali za mało w danym miesiącu, to idą do zaprzyjaźnionych lekarzy i proszą: wypisz mi tyle a tyle recept na moje preparaty. Potem przedstawiciel idzie do apteki i sam je kupuje. A państwo dokłada.

Udział w tym mają też aptekarze. Przekazują firmom farmaceutycznym informacje, jaki lekarz co przepisuje i czy jest lojalny wobec koncernu.

- Firmy farmaceutyczne i tak wiedzą, jak się leki sprzedają. Dostają przecież dane z hurtowni. Wiedzą, że do mojej apteki poszło w tym tygodniu 10 opakowań danego leku. Ale rzeczywiście nie wiedzą, kto te sprzedane leki przepisał. A lekarze lubią być cwani. Taki lekarz mówi przedstawicielowi koncernu, że przepisał 50 opakowań leku, a w rzeczywistości przepisał jedno. Lekarze muszą raportować firmom, ile "sprzedali", bo, powiedzmy, rozliczenie idzie od sztuki.

I co, przychodzi do pana przedstawiciel i pyta: a ten doktor Kowalski to ile przepisał?

- Zdarzało się, że i u mnie w aptece taka dyskusja była. Ja odpowiadałem ogólnie: dużo, mało, wzrosło. Bo grzebać w receptach, sprawdzać, liczyć nie chciałoby mi się.

Może spróbujmy wobec tego uszczelnić system refundacji.

- Nikt nie chce tego zrobić. Bo nikomu się to nie opłaca. Ani koncernom farmaceutycznym, ani lekarzom, ani aptekarzom.

A Ministerstwu Zdrowia?

- Każdy nowy minister organizuje spotkania, na których informuje, że coś trzeba z tym zrobić, opowiada, jak powinien wyglądać w Polsce system refundacji i polityka lekowa państwa. Wszyscy wygłaszają swoje exposé, po czym spotkania się kończą.

A w kuluarach się mówi: w mętnej wodzie wszyscy zarobią więcej.

Moim zdaniem dzięki uszczelnieniu systemu refundacji od razu sprzedawałoby się o 30 proc. leków mniej.

A co by pan zmienił?

- Byłem jakiś czas temu na wykładzie pewnego profesora, który opowiadał, jak w USA wprowadzano kontrolę sprzedaży leków. Pacjent idzie do lekarza z elektroniczną kartą. Lekarz wysyła do komputera tamtejszego NFZ informacje, jakie leki mu przepisał. Potem pacjent idzie do apteki. Aptekarz z komputera ściąga receptę i wydaje leki.

Komuś tłucze się fiolka z insuliną? Idzie do lekarza i mówi - potrzebuję insuliny. Lekarz patrzy do komputera: tydzień temu przecież wypisałem panu insulinę. W tym miesiącu już pan nie dostanie refundowanej. Może pan kupić z pełną odpłatnością. Amerykański system kosztował bodaj 200 mln dolarów. W ciągu pierwszego roku podobno zwrócił się trzykrotnie, tak bardzo spadła sprzedaż refundowanych leków.

A w Polsce? Przychodzi do mnie pacjent, który leczy się na to samo u trzech lekarzy. Żaden z nich nie wie, co przepisują pozostali. Chory daje mi trzy pliki recept. I zaczynam w nich przebierać. To jest to samo, niech pan tego nie bierze.

I?

- Niektórzy nie dają się przekonać. Biorą leki od trzech lekarzy i zażywają wszystkie. Rząd, który wprowadzi rejestr usług medycznych i system elektronicznych recept, odniesie duże zwycięstwo, pokazując, ile zaoszczędził.

Koncerny farmaceutyczne nie byłyby szczęśliwe.

- Można się spodziewać wielkiego oporu różnych środowisk. Będą mącić: jak namówić lekarzy, żeby każdy miał laptop? Żeby zawsze, przepisując leki, go używał? A co, jeśli nagle internet nawali, jak wtedy kupić lek? A jak coś w aptece będzie szwankować i nie wydadzą mi leku?

Rzeczywiście to są minusy systemu. Rozmawiałem jednak jakiś czas temu na ten temat ze znajomym z Francji. Pytam go: co zrobisz, jeśli sieć internetowa nie będzie działać w jakiejś aptece? Zdziwił się. Jak to co, pójdę do innej apteki. Dla nich to jest normalne. Dla nas takie przeszkody to koronny argument, aby takiego elektronicznego systemu nie wprowadzać.

Ba, on by pomógł i nam, aptekarzom. Ciągle mamy kłopoty z NFZ, który odmawia nam wypłacenia refundacji, bo na recepcie podpis był nieczytelny lub brakowało przecinka.

Ale sprzedaż by wam spadła.

- Trochę byśmy stracili. Ale popatrzmy na coś innego. W tej chwili my co prawda więcej zyskujemy, ale są to nieuczciwe pieniądze.

Chce pan internetowego systemu kontroli lekarzy, ale już z internetową konkurencją dla aptekarzy walczy pan jak może.

- Nie jestem przeciwnikiem internetowych aptek.

Gdy na początku roku parlament debatował nad tym, czy dopuścić sprzedaż leków przez internet, lobbował pan bardzo mocno przeciw temu pomysłowi. Mimo że utrzymanie zakazu tej sprzedaży byłoby niezgodne z prawem unijnym. Robił nawet pan prowokacyjne zakupy, by wykazać, że e-apteki źle transportują leki.

- Ta niezgodność zakazu z prawem unijnym wcale nie jest taka oczywista, można to różnie interpretować. A promowanie sprzedaży leków przez internet w tej chwili w Polsce przynosi więcej szkody niż pożytku.

Bo?

- Apteki internetowe nie tylko sprzedają leki, ale także nakręcają ich spożycie. Żeby zrekompensować sobie koszt wysyłki, klient robi od razu większe zakupy, niż robiłby normalnie. Widzi, że przy zakupie powyżej 100 zł ma przesyłkę gratis, to dokupuje leki, których nie potrzebuje.

Druga sprawa to bezpieczeństwo pacjenta, który w internecie nie może łatwo poradzić się farmaceuty. Nikt go nie uprzedzi, że np. Apap i paracetamol to ta sama substancja i nie powinno się przyjmować tego razem, bo można przedawkować. Gdy kupuje się lek w internecie, nie wiadomo, kto go sprzedaje, w sieci jest przecież masa leków fałszywych.

To demagogia. Apteki internetowe działają przy normalnych, licencjonowanych aptekach albo punktach aptecznych i stamtąd biorą leki. Nie mają nic wspólnego z oszustami handlującymi w sieci fałszywą viagrą. A farmaceuty w e-aptece można się poradzić e-mailem lub na infolinii.

- Ale lek, który należy trzymać w lodówce, po przejechaniu się w zwykłym kartoniku na drugi koniec Polski w lipcu w temperaturze 30 stopni może zupełnie stracić właściwości. Pół biedy, jeśli maść z witaminą A przyjedzie do pacjenta już bez tej witaminy. Ale jeśli chodzi o poważny lek, np. na ciśnienie, który dotrze pozbawiony własności leczniczych? Nieświadomy tego pacjent będzie go przyjmował, aż może dojść do tragedii.

A jeśli w lipcu, 25 stopni w cieniu, pacjent kupi lek, włoży do reklamówki i pójdzie z nim na spacer, to go nie przegrzeje? Zresztą z raportów inspekcji farmaceutycznej wynika, że zwykłe apteki też przechowują leki w złych warunkach. Je też powinno się z tego powodu zdelegalizować?

- Zwykła apteka odpowiada za lek aż do momentu, w którym pacjent dostanie go do rąk. Tak samo powinno być w wypadku sprzedaży wysyłkowej. Nie może być tak jak teraz, że apteka internetowa wydaje paczkę kurierowi i umywa ręce od tego, co dzieje się dalej, bo dorabia sobie ideologię, że kuriera upoważnił pacjent i to na jego własną odpowiedzialność jest transportowany lek.

Leki w sieci są nawet o 30 o proc. tańsze. Kurier dostarcza paczkę do domu, więc mogą je wygodnie kupować nawet niepełnosprawni. Nazywając rzecz po imieniu, aptekarzom robi się gorąco od nowej konkurencji i chcielibyście jej zakazać.

- Sam siedem lat temu chciałem założyć aptekę w internecie. Ale jej nie uruchomiłem. Dlaczego? Bo stwierdziłem, że gdyby chcieć sprzedawać leki wysyłkowo przez internet w taki sposób, by być w zgodzie z przepisami i w pełni zapewnić bezpieczeństwo pacjenta, to ten biznes stałby się niekonkurencyjny. Zapewniam, że wtedy nie dałoby się sprzedawać leków o 30 proc. taniej.

Internet to nie jest taka wielka konkurencja. Oceniam, że u nas e-apteki mogłyby przejąć maksymalnie 4-6 proc. rynku. Zresztą odpowiedzmy sobie szczerze: czy pacjent w Polsce ma aż taką wielką potrzebę, żeby kupować leki w internecie? Moim zdaniem nie, są ważniejsze rzeczy.

Skąd pan wie, jakie mamy potrzeby? Zostawmy decyzję ludziom, niech sami wybierają, gdzie chcą kupować.

- Uważam, że tego nie można rozpatrywać tylko ekonomicznie. W tej sprawie ważne są inne wątki.

Chce pan też urzędowo ograniczyć liczbę aptek w kraju. Zna pan powiedzenie: "Jak już wszedłem na dach, to chętnie teraz wciągnę drabinę"?

- Do rynku aptek można mieć dwa podejścia. Jeden biegun to np. Finlandia, gdzie obowiązują rygorystyczne zezwolenia dla aptek. Tam jedna apteka może przypadać na 10 tysięcy mieszkańców, a posiadać ją może tylko farmaceuta. W zasadzie apteki są tam dziedziczne, przechodzą z rodziców na dzieci. Na takim zamkniętym rynku apteki są bogate, więc część zysków przeznaczają na poprawę opieki nad pacjentem. Aptekarze rozmawiają tam z klientem, starają mu się pomóc.

Biegun drugi - takie kraje jak Grecja czy Turcja, gdzie rynek nie jest regulowany a w aptekach oprócz leków można kupić szlafroki, ciemne okulary czy klisze fotograficzne.

Byłem niedawno w Egipcie. Razem z synem nurkowaliśmy. Rozbolały go uszy. Potrzebowałem detromycyny. Poszedłem do apteki, a sprzedawca nie wiedział, co sprzedaje. W końcu wpuścił mnie na zaplecze, żebym sobie sam poszukał.

W jakich warunkach woleliby panowie kupować lekarstwa - tak jak w Finlandii czy tak jak w Egipcie?

Wolelibyśmy mieć wybór. Z jakiej racji urzędnik ma stać na straży zysków aptekarzy?

- Bo to dobrze służy pacjentom. W Hiszpanii przeprowadzono eksperyment - w jednym z regionów mocno otwarto rynek apteczny na konkurencję. Co się okazało? Aptek powstało w regionie znacznie więcej, ale ich łączne obroty spadły. Pogorszyła się obsługa, bo w aptekach zaczęły pracować przypadkowe osoby. Dostępność leków się zmniejszyła. Po prostu ilość nie zawsze przechodzi w jakość.

Czyli wolny rynek jest niekorzystny dla klientów? To już było, w PRL na przykład.

- Proszę panów, na jedną aptekę musi przypadać co najmniej 4 tysiące okolicznych mieszkańców, jeśli właściciel ma ją prowadzić na sensownym poziomie obsługi. Jeśli tego nie zapewniamy, to co się dzieje? W miastach i miasteczkach apteki muszą ostro konkurować cenowo, by przetrwać. Więc wszyscy z okolicy jeżdżą do miast po leki, bo tam jest taniej. Ale w efekcie brakuje aptek na wsi!

Owszem, spotykam się z argumentami, że jak wprowadzimy ograniczenia, to młodzi farmaceuci nie będą mogli otwierać aptek. Ale to demagogia. U nas w Izbie Aptekarskiej od dawna żaden młody farmaceuta nie złożył wniosku o pozwolenie na otwarcie apteki. Składają je za to duże, sieciowe firmy apteczne.

Ale przynajmniej jest gdzie pracować.

- Niby tak, ale nie do końca. Apteki w Polsce konkurują, mocno tną koszty, więc technicy farmacji nie mogą znaleźć pracy za satysfakcjonującą pensję. Muszą wyjeżdżać za granicę, żeby się utrzymać. Jak tak dalej pójdzie, to w końcu zabraknie nam farmaceutów.

Im mniej aptek, tym więcej pracy dla farmaceutów? Pan żartuje czy próbuje nam to wmówić na serio?

- Jestem jedynie zwolennikiem geograficznych i demograficznych ograniczeń w otwieraniu nowych aptek. Chciałbym, aby jeden przedsiębiorca mógł prowadzić tylko jedną aptekę, bez żadnych powiązań sieciowych z innymi aptekami. Owszem, można dyskutować nad tym, jak ostre przyjąć kryteria tych ograniczeń. Ale uważam, że państwo powinno mnie chronić jako aptekarza, skoro dopiero po miesiącu zwraca mi koszty leków refundowanych.

Gdy we Włoszech dopuszczono sprzedaż leków bez recepty w zwykłych sklepach, to aptekarze zastrajkowali. A my tymczasem mamy w Polsce lekarstwa w kioskach i supermarketach, które nawet nie podlegają takim rygorom jak apteki. To są nierówne warunki gry. W dodatku gdyby jakiś lek trzeba było szybko wycofać z obrotu, to trudno byłoby to zrobić, jeśli jest on powszechnie sprzedawany w zwykłych sklepach.

Sklepy i kioski sprzedają tylko proste leki przeciwbólowe, tabletki na kaca i rozmaite suplementy. Dzięki temu, jeśli kogoś rozboli głowa, nie musi iść trzy kilometry do koncesjonowanej apteki, tylko zejdzie do kiosku pod domem.

- Zgodnie z prawem w sklepach można sprzedawać setki leków. Tyle że one sprzedają jedynie to, co się najbardziej opłaca.

Statystyki: autor: AlfonsVanWorden — 8 min temu

Substancje psychoaktywne a człowiek • Re: Narkomańskie anegdoty z życia wzięte

27 Marzec, 2017 - 21:35
Zrobiła?

Żeby nie było offtopu to opowiem historie znajomego jeszcze z gimnazjum. W 1 lub 2 klasie ziomek wpadł na pomysł żeby sie spalić troszke w trakcie lekcji, więc wyszedł do kibla, rozpalił 2 czy 3 rury i wrócił na lekcje Zaraz po tym jakiś przypał wszedł do tego samego kibla, zaraz woźnej powiedział że coś śmierdzi, oczywiście ta do nauczycielki, potem dyrektorki i pedagoga szkolnego, na kamerach było widać oczywiście wszystko więc wezwali go gabinetu Najśmieszniejsze że siedział tam upalony, na całym piętrze jebie skunem niemiłosiernie, a dyrekcja stwierdziła że to napewno fajki, oczywiście koleś sie przyznał że palił fajki i skończyło się jakąś uwagą czy naganą, poza tym żadnych konsekwencji. 2 lekcje później dokończyliśmy pakiecik w innym kiblu xD

nie cytujemy posta nad postem - wycięto /polymerase

Statystyki: autor: Mixorz17 — 11 min temu

Etanol • Re: Ch**owe akcje po alkoholu!

27 Marzec, 2017 - 21:28
- Mielismy afroamerykanina na na stancji, wkurwial , lecz nie z powodów skóry ale np. posadzal kumpla ze mu rybe ktos zjadł z lodówki, ze spac nie mogl bo glosno .
Najebani na miasteczku akademickim, zeszliśmy na jego temat, jak mu dopierdolić srogo . Znaleźliśmy jakiś duży kawał drewna w kształcie giwery z rambo. O jaki zajebisty. Zalozywszy na ramie, na zmiane zaczeliśmy strzelać w okno z naszej broni na ramieniu. " O teraz zginiesz !"
Potem wnieslismy nasza wojenna bron na 4rte pietro stancji , ,zaczelismy pić, obmyślając dalszy plan destrukcji Nigger. Mieliśmy go w dupe tym konarem wyruchać
W miedzyczasie zaczeło nas rozkładać od alko, poszlismy spac a znalezisko w miejscu na posciel jednego lozka umieszczone . Co to kurwa było

Statystyki: autor: ledzeppelin2 — 18 min temu

Lizergamidy • Re: LSD - Pierwszy raz

27 Marzec, 2017 - 21:26
Planuje w najbliższym czasie pierwszy raz zażyć lsd. Przy czym planuje to zrobić w celach terapeutycznych, a dokladnie zaprzestania nadużywaniu alkoholu. Od dłuższego czasu rozważam przyjęcie kwasu lizergowego w tym celu. Według niektórych badań z przed pól wieku skuteczność w odstawianiu alkoholu etylowego wynosi przy użyciu jednorazowej dawki 100-800ug nawet 60%, przy bardzo nie dużych skutkach ubocznych i zerowym zagrożeniu życia. Żeby nie było próbowałem już substancji psychodelicznych, wtedy w celach głównie rekreacyjnych, ale doświadczenie wskazuje że nawet do kilku tygodni po zażyciu (trzykrotnie) takich środków miało to znaczący wpływ na wiele aspektów życia, jak kontakty z ludźmi, motywacja, i co ważne nie nadużywania substancji odurzających oraz powodowało lepsze samopoczucie i poprawilo stan zdrowia (uogólniając). Pytanie czy ktoś na forum próbował czegoś takiego, a jeśli tak czy było to jednorazowe przyjęcie dawki większej czy mikro dawki rzędu 20ug? Dodam że najchętniej skorzystałbym z BOL-148 ale niestety ze względu na brak działania psychodelicznego jest właściwie niedostępne. Proszę nie odpowiadać nie w temacie i z krytyką.

Statystyki: autor: styrnal1990 — 20 min temu

Antydepresanty • Re: Jaki lek antydepresyjny wybrać?

27 Marzec, 2017 - 21:24
@Up
Na NFZ?

Statystyki: autor: SmellyCat — 22 min temu

Antydepresanty • Re: Co mogę zażywać rekreacyjnie na lekach SSRI?

27 Marzec, 2017 - 21:19
Ponoć escitalopram rozkładany jest przez inny enzym w wątrobie i nie ma wpływu na działanie kody, która jest rozkładana przez notabene CYP2D6, było parę stron temu.

Statystyki: autor: misspill — 27 min temu

Psychodeliki • Re: Yopo (Anadenanthera peregrina)

27 Marzec, 2017 - 21:19
Tak, kolo opisuje swoje doświadczenia z bufo i min. wymienia sprzęt, którego używał do administracji...

Całkiem ciekawa jest ta bufotonina, szczególnie w połączeniu z harmalami... może sam się skuszę na ekstrakcje któregoś dnia.

Ps. a jak tego Jabbera odpalić? Sorki za głupie pytanie, ale nie znam sie na tym..

Statystyki: autor: polytoxic — 27 min temu

Ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii, Prawo farmaceutyczne • Re: Rozporządzenia do ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii wątek ogólny

27 Marzec, 2017 - 21:17
Witam mam pytanie otóż byłem w stanie majaczenia zazylem 50 baklofenu i alkohol podeszło to pod próbę samobójstwa nie byłem w stanie podpisać zgody na leczenie i skierowali do sądu nie chciałem się zabić tylko no ucpac i co mi teraz zrobią ile będą trzymać tutaj puszcza mnie siedzę już miesiąc i mam czekać na papir z sądu może ktoś mądry się wypowiedzieć zna ktoś takie sytuacje ?

Statystyki: autor: deoodeoo — 29 min temu

Prawo • Re: Skazanie na zamkniety osrodek leczenia uzaleznien

27 Marzec, 2017 - 21:10
Mam pytanie jestem na psychiatryku przez próbę samobójstwa zjadłem 50 baklofenu i alkohol trafiłem na oion nie mogłem oddychać oddychalem przez respirator czy jakoś tak jestem tu już miesiąc i jestem sadowo ile mnie mogą trzymać oczywiście nie chciałem się zabić tylko nscpac poczuć euforie xd i co mi grozi ktoś mądry niech się wypowie

Statystyki: autor: deoodeoo — 6 min temu

Etanol • Re: Ch**owe akcje po alkoholu!

27 Marzec, 2017 - 21:08
(Poprosze o scalenie , thx ! ) ja pilem z bad boys blue xd
, a jak oopilismy, to z jaraniem wyskoczylem, dyraktor cos musial zjazyc, bo powiedzial:...tylko nie dawaj im nic...
... wrócilem do domu z zrytym na żwiże ryjem i ...xd reklamówką, w ktorej nioslem wlaną wódę . ,
.....nie pijcie!

Statystyki: autor: virr — 9 min temu

Etanol • Re: Ch**owe akcje po alkoholu!

27 Marzec, 2017 - 21:04
Xd.....ja tylko tyle.....xd alko + benzo......nie'wygral nikt z wodą sama xd....brawa za odwagę w dociekaniu "co ja ,kurwa, naodpierdslalem !

Statystyki: autor: virr — 12 min temu

Zdrowie • Re: Doping mózgu vol. 2

27 Marzec, 2017 - 21:04
Co prawda stworzyłem już własny temat, ale tutaj jest większe prawdopodobieństwo, że ktoś odpisze.
Cześć i czołem. Próbowałem w różnych miejscach, więc spróbuję i u Was. Od lat... 6 (?) leczę się na zaburzenia depresyjno-lękowe (z elementami fobii społecznej) + zaburzenia obsesyjno-kompulsywne + okresowo quasipsychotyczne. Nie będę się zagłębiał w genezę moich problemów, bo to nie o to tu chodzi. Łykałem różne leki, z średnim efektem. Skończyłem LO, poszedłem na studia... i tu zaczął się mój największy problem, po kilku miesiącach studiowania lekarz dopisał do moich "papierów" zaburzenia DD (depersonalizacja/derealizacja). Problemy z pamięcią, koncentracją, ogólnie pojętymi umiejętnościami poznawczymi, odczuwaniem emocji... (z każdym dniem, miesiącem czuję, że jest coraz gorzej).

Lekarze rozkładają ręce (choć osobiście uważam, że leki, które są mi podawane nie są tymi, których potrzebuje), jeden z nich wysłał mnie nawet na szczegółową diagnostykę neurologiczną do szpitala uniwersyteckiego. Wszelakie badania typu EEG, TK, rezonanse, punkcja i inne - zaliczone. Sam zacząłem szukać, więc mam naprawdę od ch... wykonanych badań diagnostycznych.

Nie mam już po ludzku siły. Za jakiekolwiek wskazówki będę wdzięczny. Jakieś pytania? Walcie śmiało.

Na koniec, lista leków, które zdążyłem przyjąć na przestrzeni tych paru lat:

- Asentra (początek leczenia, brałem krótko, zerowa skuteczność) - przed DD
- Paxtin (łykałem prawie 2 lata, również znikoma skuteczność, ale lekarz podtrzymywał) - przed DD
- Servenon (brałem przez miesiąc, nie pamiętam dlaczego odstawiłem) - przed DD
- Symfaxin (DD już się pojawiło, łykałem około 5/6 miesięcy, pani "doktor" doszła do dawki 750 mg(!), po której czułem się spokojniejszy)
- Mobemid + Lamitrin (4/5 miesięcy, niewiele pamiętam)
- Speridan (lek, który założył mi dźwignię rodem z MMA, nie byłem w stanie się podnieść z łóżka. Odstawiony po 3 dniach)
- Anafranil + Fluanxol (chyba najlepsza mieszanka, zupełnie nie działało na DD, ale na lęk społeczny i myśli samobójcze, jak najbardziej).

Było parę pomniejszych "pierdów", typu Propranolol, Hydroksyzyna czy Chloroprothixen.

Aktualnie, od paru dni (wróciłem do leczenia, po 4 miesięcznej przerwie) łykam Valdoxan.

Statystyki: autor: REVOLT1337 — 12 min temu

Substancje psychoaktywne • Re: Poszukuję mocno euforycznej substancji

27 Marzec, 2017 - 21:02
2 cb-fly euforia na maksa

Statystyki: autor: ledzeppelin2 — 15 min temu