niedaleko, tuż tuż, po drugiej stronie ulicy, pośród niewysokich bydyneczków użyteczności publicznej, kryje się ponure zamczysko, które z zewnątrz sprawia wrażenie zwykłego studia graficznego. urzęduje tam niedobry krijejtiw menedżer który w lochach zamczyska więzi cztery królewny. królewny nie znają słonecznego światła, dzielą swoje skromne cele z myszami których czerwone ślepia pobłyskują w bladej poświacie siedemnastocalowych monitorów. a myszy z jednym guzikiem i plotery tnące nie są jedynymi narzędziami tortur w lochach naszych bohaterek. królewny pracują ciężko po osiemnaście godzin na dobę, składając prasowe zajawki Hucznych Balów z udziałem Wielkich Gwiazd z Dalekich Krain, przez sześć a czasami nawet siedem dni w tygodniu szparują roześmiane facjaty, sylwetki królewiczów z dziecięcymi wózkami lub brzemiennych niewiast w młodzieżowych wózkach typu kabrio, palm i kolorowych drinków.
ale nie dla nich uroki życia.
błękit nieba, zieleń drzew czy uśmiechnięte twarze ludzi znają tylko z monitorów.
zły krijejtiw z okrutnym ekantem zamontowali nad ich głowami kamery przemysłowe, aby pozbawić je dostojności. by nie mogły czuć się swobodnie, by nie mogły czesać swoich włosów. nic dziwnego przeto, że przysługujące im dwa przywileje : śniadanie i kawopapieros, nabrały wymiaru sakramentu. bo wolno było królewnom raz dzienie spożyć dwie garści ryżu ze styropianowego pudełka oraz dwa razy dziennie udać się do podziemnej kuchni na tzw przerwę na papierosa. podczas obu przerw królewny dyskutowały nerwowo o Życiu i o Świecie. siedząc nad tacką ryżu, dziewczęta przeglądały prenumerowane przez Kombinat pisma i pokazywały sobie Ładne Miejsca i Szczęśliwych Ludzi. marzyły o tym co by było, gdyby wstrętny krijejtiw po pijaku rozkonfigurował firewalla i pozwolił królewnom surfować po Necie... Ach, wtedy rozmigotałyby sie ikonki ich komunikatorów, wtedy otworzyłyby się przed nimi portale randkowe, wtedy mogłyby poznać najprawdziwczych królewiczów! marzyły tak sobie przy wstrętnej kwaśnej kawie, rozmasowując opuchnięte nadgarstki. ale cóż by im przyszło z zarejestrowania się, skoro w zimnych podziemiach Kombinatu ich komórki nie miały zasięgu? któż by się do nich dodzwonił? wolały nie pytać, by nie słyszeć odpowiedzi.
mijały miesiące i lata, zmieniały się numery wersji programów, zmieniały się ulotki chińskich knajp na korkowej tablicy, zmieniały się kartridże i tonery w drukarkach, zmieniały się daty dedlajnów na białym blaszanym boardzie, a życie dziewczyn upływało w nerwowej atmosferze przygotowań projektów do przetargów dwuetapowych.
WTEM!
aż pewnego dnia, nagle, mimo iż każdy się tego spodziewał, sterta prenumeraty zaczerniła się wielkimi nagłówkami: PAPIEŻ UMARŁ!
?co to? kto to? - pytały się nawzajem królewny. tego samego dnia zły krijejtiw wytarł daty dedlajnów z blaszanej tablicy, powiedział że "teraz tydzień bryndzy na rynku, żeby pokończyły zaczęte zaproszenia na Bale i na Bali a potem mają parę dejs off" i że jedzie na narty. królewny nie wierzyły, nie rozumiały.
co to jest bryndza? - pytała jedna drugą.
następnego dnia jak zwykle przyjechały do kombinatu na siódmą, ale przypomniały sobie wczorajsze zdarzenia i udały się na naradę.
burza mózgów nie trwała długo - dobrze wiedziały, czego chcą. chciały na własne oczy zobaczyć Fajne Miejsca i Szczęśliwych ludzi. postanowiły, że ubiorą się w Ładne Rzeczy, pójdą na Największy Bal do Najfajniejszej Gospody, a może nawet i do Pałacu, i wmieszają się w Tłum Szczęśliwych Ludzi, że będą takie jak oni: najebane, roześmiane, rozgadane i Ładne. Wreszcie ujrzą to wszystko co znały z pism, wejdą w to i staną się tym, pokażą się wszystkim Królewiczom i poczują się Najprawdziwszymi Królewnami.
wkrótce potem przeglądały pisma, odrzucały wszystkie czarno-białe i biało-czarne, a w tych kolorowych odszukiwały informacje o Balach. z mniejszym niż zwykle wstrętem oglądały te z nich które, popędzane przez niedobrego ekanta, składały w swoim lochu.
tylko który bal wybrać?
dzisiejszy czy jutrzejszy?
bugimafia czy bejsbrigiejd?
największy!
oba!
wszystkie!
królewny postanowiły, że zostaną Królowymi Wszystkich Balów! że najbliższe dni uczynią je Nowymi Twarzami wszystkich Wytwornych Pałaców, że sfotografują je, roześmiane i rozwirowane, klabbing, klabber i klabster pe el, sitymagaziny i aktiwisty z ich fotkami królewicze błyskawicznie porozchwytują ze stojaków a ceny lajfa z wywiadami z nimi osiągną na alegro pułap tysiaka złociszy.
ale jak zwykle przy takim nastawieniu, marność dała im w dupę. podczas parogodzinnego obchodu po mieście okazywało się po kolei, że wszystkie odwiedzane gospody i pałace są pozamykane na wszelkie spusty, a ogłaszane bale - odwołane "z powodu niepotrzebnej, nagłej i niespodziewanej śmierci papieża". organizatorzy zalecali udanie się na "spontaniczny marsz jedności w bólu" oraz "nastrój powagi, refleksji i skupienia".
te wieści na parę minut wprowadziły w synapsy naszych królewien pustkę i bezruch, przez co "jedność w bólu" i bezrefleksyjna powaga & skupienie stały się na chwilę faktem.
lecz ćwierkanie komórki przełamało sytuację.
z telefonu dobiegało głośne szuranie, co najbystrzejsza królewna zinterpretowała jako poufne połączenie ze swoim dilerem, więc odnalazła i włączyła skrambler który odwrócił widmo w znanym tylko dilerowi i królewnie miejscu i mogli już się porozumiewać.
-...lewna sobie czego życzy? wprowadziliśmy natenprzykład witaminowe preparaty złożone, musujące bombki witaminowe, kokainowe szminki i pomadki i gwóźdź sezonu: wykręconą genetycznie i bardzo dyskretną grzybico-łuszczycę, która, zaszczepiona za uchem, wytwarza podskórnie thc. nowość więc promocja! no a prace nad tasiemcami z 2CB jeszcze trwają więc zasadniczo pobieżnie jeszcze nie polecam a zalecam cierpliwość do końca miesiąca.
- fajnie że dzwonisz bo właśnie nam się nudzi i mamy parę pytań i uwag.
- dla was królewny - wszystko! zgaduję, że chodzi o biżuterię?
- tak, skurczybyku, dobrze zgadłeś. te psylocybinowe wszy brwiowe to za ostro dają - czasem w robocie nie wiemy czy odruchowo kładziemy gaussowsko blurrowane glołing edżys czy właśnie się obudziły.
- heheh a przeczytały królewny ulotkę do tych uroczych, mieniących się dyskretnymi fioletami stworzonek?
- no żeśmy próbowały ale literki były takie małe i rozdygotane...
- to ja powiem krótko: pijesz kawę - włączone a nie pijesz - wyłączone.
- aaa bo my to w kombinacie na okrągło pijemy.
- aaa to trza było uprzedzić to bym wam dał te włączane nikotyną.
- ale my też bez przerwy jaramy...
- oj, to niedobrze, wasze dzieci nie będą miały szans w koszykówce... aha, zygfryd mówi że te kofeinowe to można awaryjnie wyłączać zapachem wanilii.
- aha, to se wyłączymy, a o co z tymi witaminami chodzi?
- a co, wydarzeń nie znasz? Unia położyła łapę na syntetykach i jak coś nie jest z drzewa to ma banderolkę i bulisz jak za złoto. a my mamy tranowe A+E bez banderolek. chcesz? albo musujące poziomkowe C, też bez banderoli.
- nie, wolałybymy jakieś narkotyki na diametralne spolaryzowanie nastroju w stronę bezrefleksyjnego fanu...
- rany, przecież to szkodliwe będzie...
- ... na przykład jakiegoś metaspida...
- trucizny to w aptekach macie.
- no co ten zygfryd, wydarzeń nie zna? papież umarł i apteki się żałobą i zamknięciem musiały ustosunkować...
- no to ziołowe spidy łojca klimuszki może... kościoły też się zamknięciem i załobą ustosunkowały?
- chyba tym bardziej, ale nie chce nam się sprawdzać.
- no to może farba do włosów z lsd? tylko trzeba zmyć po imprezie bo nie zaśniecie. czyli nie bierzcie koloru, który może wam się spodobać.
- a ile trzeba tych włosów? bo jak więcej niż centymetr to się nie łapiemy.
- łapiecie się. a musi być ten bezrefleksyjny fan? fan i beztroskę macie nagminnie, posmućcie się ostro, na pewno wam się spodoba. a tak się składa że właśnie mamy zajebiste piguły smutno-empatyczne, rewelacyjnie schodzą. firma przez tydzień 20 milionów sprzedała. w samej polsce. normalnie 2 miliardy poszły z magazynów w świat. ruscy pracują na 5 zmian.
- głupoty zygfryd opowiada. doba mieści 3 zmiany.
- heheh królewno, wydarzeń nie znasz? tam za uralem mają dynamiczne biosy w zegarkach i tak mogą narodem manipulować, że jak sobie zaplanują tysiąc procent normy na dwa lata przed dedlajnem to nie ma bata żeby się nie wyrobili.
- mądry naród. szczególnie jak sobie przedefiniują procenty.
- pewnie że mądry.
- to podjedź tu na skocznię z tymi pastylkami, sprawdzimy, w sumie funu to mamy już dziś po uszy hihi.
- nooo i taka postawa mi się podoba! no to przy okazji udzielę wam spowiedzi, co?
- spoko, bo trochę grzeszyłam, no a ostatni raz to udzielałeś nam chyba w sylwestra...
- no właśnie... a jak tam z pokutą?
- yyy.. nie pamiętamy...
- ... kurwa, ja też nie pamiętam...
- to weź jakieś cierpkie winko, co? i może znasz jakieś czynne knajpki?
- pewnie większość jest na hasło, ale poznamy te hasła, coś wybierzemy. a winko z krety czy z katalonii?
- nie pierdol, bierz z bałkanów, nie chcemy czekać długo...
...
kiedy tak rozmawiały, leżąc z browcem na spróchniałych dechach i patrząc w błękit nieba, miejsce złotego słońca zajął srebrny księżyc. też się podobał królewnom.
-
... a ich perypetie opisał polski hajperril info więc ich marzenia i plany trochę się sprawdziły ;-)
Komentarze
ostro ;]
lipa, na chÓj to tu jest w ogóle?
mizeria totalna, kto to pisał?
aaa, dobree!! :))))
nice one
bzdura w huj
Ależ to jest niesamowite! wspaniełe i przepiękne :-)
gratuluje, gratuluje, gratuluje.
Przecudnie poprawiło mi nastrój w ten piękny wiosenny dzionek :-)
wiele słońca :*
konkret =]
trochę pogmatwane, ale naprawdę coś w tym jest-czekamy na więcej!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
barzo fajnem, barzooo...... :]
Na pewno lepsze niż to alinki.
Jakaś odmiana - popieram
Fajniusie. W sam raz na rozładowanie atmosfery rzezi i masakry narodowej, która umęczyła moją psyche stanowczo już za mocno. Pozdrawiam
Fajniusie. W sam raz na rozładowanie atmosfery rzezi i masakry narodowej, która umęczyła moją psyche stanowczo już za mocno. Pozdrawiam
zajob klimat. oby więcej.