Co robić kiedy w naszej rodzinie mamy osobę uzależnioną od alkoholu?

Mając wśród najbliższych nam osób alkoholika zawsze zadajemy sobie pytanie: co powinniśmy zrobić? W jaki sposób możemy wpłynąć na tę osobę, żeby zmienić jej postępowanie?

"Kiedy nareszcie uprzytomnimy sobie, że nawet pomiędzy najbliższymi sobie osobami istnieją nieskończenie wielkie przestrzenie i jeżeli będą one w stanie pokochać te przestrzenie, które je dzielą, może się wyłonić cudowny sposób wspólnego życia (ramię w ramię ), które daje możność widzenia siebie w pełni na tle nieba."
Rainer Maria Rilke

Mając wśród najbliższych nam osób alkoholika zawsze zadajemy sobie pytanie: co powinniśmy zrobić? W jaki sposób możemy wpłynąć na tę osobę, żeby zmienić jej postępowanie?

Otóż niestety możliwości oddziaływania bezpośrednio na osobę uzależnioną od alkoholu są niewielkie. Istnieje natomiast możliwość wpłynięcia pośrednio na alkoholika poprzez zmianę własnej postawy wobec niego.

Wiele osób zada pytania: dlaczego?, po co?, co to zmieni?

Okazuje się, że rodzina, w której jest osoba uzależniona od alkoholu, działa jak mechanizm zegarka. Członkowie tej rodziny to coś w rodzaju pojedyńczych trybów, elementów, które zazębiają się wzajemnie i obracają w tym samym kierunku i rytmie. Zazwyczaj alkoholik wymusza na członkach rodziny, by podporządkowali się jego własnemu, choremu rytmowi. Jest to coś w rodzaju tyranii.

Żaden człowiek nie powinien tyranizować innego człowieka, a każdy człowiek ma prawo nie poddawać się tyranii.

Wniosek z tego jest taki: członkowie rodziny poprzez zmianę swojego nastawienia i postępowania wobec alkoholika, powinni dążyć do tego, by on sam podporządkował się określonemu przez nich wspólnemu rytmowi.

Szanse na powodzenie całego planu zwiększają się tym bardziej, im więcej członków rodziny uczestniczy w przedsięwzięciu i im lepiej ze sobą współpracują.

Wskazówek jest wiele, ale musimy zdać sobie sprawę z tego, że teoria jest łatwiejsza od praktyki. Praktyka bowiem wymaga byśmy w swoich działaniach byli konsekwentni. To wszystko jest trudne, gdy w grę wchodzą powiązania rodzinne, emocjonalne i finansowe, ale nigdy nie jest to niewykonalne.

Oto wybrane wskazówki jak powinniśmy reagować, co robić, a jakich zachowań i sytuacji unikać, gdy członek naszej rodziny jest uzależniony od alkoholu:

  • Zawsze należy pamiętać, że alkoholizm to ciężka, przewlekła choroba i aby pomóc członkowi rodziny w pokonaniu jej, trzeba koniecznie zaakceptować ten fakt i przestać się wstydzić. Często bowiem jest tak, że alkoholizm bliskiej osoby traktowany jest jako "hańba" dla jego rodziny. To bardzo złe podejście do sprawy. Alkoholizm to bardzo uciążliwa choroba, ale jedna z wielu, z której powrót do zdrowia jest możliwy.

  • Nie wolno traktować alkoholika jak "niegrzeczne dziecko". Przecież nie traktuje się w ten sposób żadnego chorego. Chory człowiek wymaga akceptacji i tego, by godnie go traktowano. Wymówki, groźby, kary, wymuszanie obietnic, gderanie nie pomogą, a być może pogorszą tylko wasze relacje. Zamiast tego ważne by alkoholik był traktowany jak człowiek dorosły, zmuszany do dbania o siebie i do ponoszenia konsekwencji swoich zachowań. Pozwól więc swojemu alkoholikowi obudzić się w stanie w jakim przyszedł do domu i runął na łóżko. Pozwól mu zobaczyć jak wygląda pokój, w którym się awanturował. Nie sprzątaj. Nie zamykaj drzwi przed dziećmi. One już i tak od dawna o wszystkim wiedzą. Lepiej uczynić sprawę otwartą. Jeśli trzeba - wezwij policję.

  • Bardzo szkodliwym i bezsensownym jest wdawanie się w kłótnie z alkoholikiem. Szczególnie należy przestrzegać tej reguły, gdy jest on pod wpływem alkoholu. Kłótnia z człowiekiem pijanym, a do tego alkoholikiem, może mieć opłakane, a niekiedy wręcz tragiczne skutki dla członków rodziny i samego chorego.

  • Alkoholik może mieć ubytki pamięci. Jeśli zrobi coś złego, niestosownego pod wpływem alkoholu i tego nie pamięta, nie należy dręczyć go wymówkami, wygłaszać kazań na temat szkodliwości picia. On to wszystko już wie, ale nie może sobie z tym poradzić, bo choroba jest od niego silniejsza. Trzeba powiedzieć mu to, co niezbędne, bez kazań, złości i wymówek, przekazując tylko "nagie fakty". Jest to sposób na to, by alkoholik mógł zobaczyć samego siebie takim, jakim w rzeczywistości jest będąc pod wpływem alkoholu. Pozwolenie mu na chwilę refleksji w samotności może wiele zdziałać.

  • Często popełnianym błędem jest przyjmowanie obietnic dawanych przez uzależnionego członka rodziny. Alkoholik daje obietnice, których nie będzie w stanie wypełnić i doskonale o tym wie. Robi to dla "świętego spokoju", by rozładować nerwową atmosferę w domu. Członkowie rodziny natomiast, dając się okłamywać, utwierdzają alkoholika w przekonaniu, że potrafi przechytrzyć rodzinę. Będzie on zatem próbował robić to wiele razy, a członkowie rodziny będą za każdym razem rozgoryczeni, że nie dotrzymał danego im słowa.

  • Podobnie nie wolno wypowiadać pod adresem osoby pijącej gróźb, których nie jesteśmy w stanie spełnić. W oczach alkoholika jesteśmy wtedy osobami ,które nie traktują poważnie tego, co mówią. Zamiast powiedzieć: "Jeśli nie przestaniesz pić - pozbawię cię praw rodzicielskich!", zacznij informować alkoholika o jego niewłaściwym postępowaniu: "Kiedy wczoraj przyszedłeś pijany obudziłeś dzieci, wyzywałeś syna, zwaliłeś czajnik z wrzątkiem a potem długo nie mogliśmy zasnąć bo śpiewałeś wulgarne piosenki. Dzieci rano nie mogły wstać do szkoły... Nie chcę się kłócić, chcę tylko abyś o tym wiedział". Z tak podanymi faktami trudno dyskutować.

  • Nie wolno szantażować osoby uzależnionej od alkoholu. Często słyszymy "gdybyś mnie kochał - nie piłbyś!", itp. Po pierwsze nie jest to prawda, ale przede wszystkim - nie jest to metoda. Taka informacja zwiększa tylko poczucie winy osoby pijącej. To przykre uczucie, z którym alkoholik potrafi sobie "poradzić" tylko w jeden znany sobie sposób: sięgając po kolejny kieliszek. Przecież chorej na zapalenie płuc osobie nie mówimy "gdybyś mnie kochał, to byś nie chorował na zapalenie płuc!". Alkoholizm to też choroba.

  • Wskazanym jest znalezienie "zdrowego" sposobu na rozładowywanie swoich ujemnych uczuć. Jest to droga do rozsądnego i spokojnego porozumiewania się z alkoholikiem. Świetnym miejscem dla wyrażenia i odreagowania wszystkich przykrych, ciążących od lat jak głaz na sercu uczuć, jest spotkanie grupy wsparcia Al-Anon.

  • Nie należy kontrolować alkoholika. Sprawdzenie ile pije jest niemożliwe.

  • Nie wolno zabierać lub chować alkoholu osobie uzależnionej. Takie postępowanie zmusza ją jedynie do desperackich prób odnalezienia wódki, wina czy piwa. Alkoholik musi się napić i zrobi wszystko, by osiągnąć swój cel, w odruchu desperacji może nawet sięgnąć po alkohole niekonsumpcyjne. Będzie też wyszukiwał coraz to nowe kryjówki, by skuteczniej ukryć alkohol. Nie stawaj między alkoholikiem, a butelką - rezultatem może być tylko wygrana mała bitwa w przegranej wojnie.

  • Dużym błędem jest picie alkoholu z osobą uzależnioną. Robimy to zazwyczaj po to, by alkoholik mniej wypił. Powoduje to jedynie odwleczenie w czasie momentu, w którym uzależniony od alkoholu sam poprosi o pomoc.

  • Nie wolno robić za alkoholika niczego, czego nie mógłby zrobić sam. Taka ochrona przed przykrymi konsekwencjami picia alkoholu przekreśla szanse na to, że alkoholik zauważy wreszcie fakt, że picie doprowadza go na "dno" i żeby się podnieść trzeba coś ze sobą zrobić, radykalnie zmienić swoje dotychczasowe postępowanie. Jeśli robisz wszystko by twój alkoholik nie stoczył się na dno - załatwiasz mu zwolnienia i usprawiedliwienia do pracy, kupujesz alkohol i podajesz jak na tacy do łóżka byle tylko nie wyszedł z domu w kierunku: knajpa, spłacasz jego długi zaciągnięte na poczet picia, dorzucasz 2 złote do "ratującego życie klina", odbierasz pijanego w środku nocy z meliny na drugim końcu miasta by bezpiecznie dotarł do domu, itp. - przekazujesz mu tym samym jasną informację: "Pij dalej bezpiecznie! Bez strachu o jutro."

  • Jeśli osoba uzależniona zaczyna się leczyć, nie należy liczyć na natychmiastowe efekty leczenia. Alkoholizm jest chorobą przewlekłą, leczenie również wymaga czasu, a nawroty są prawdopodobne. Bardzo potrzebne jest w tym czasie wspieranie osoby, która się leczy. Abstynencja to wielkie cierpienie i wyrzeczenie dla alkoholika, szczególnie w początkowej fazie. Pomóż mu w tym, wspieraj go uprzejmością, miłością, zrozumieniem. Pamiętaj o tym, że osoba ta nie zawsze była uzależniona od alkoholu a kochasz ją za to, kim jest, a nie za to na co jest chora.

Nie musisz dłużej kontrolować picia alkoholika. Zacznij koncentrować się na jego potrzebie leczenia.

Dostosowanie się, do powyższych wskazówek, skorzystanie z nich w odpowiednich momentach, może być bardzo pomocne w obcowaniu z osobą uzależnioną. Należy jednak pamiętać o tym, że chorego leczy terapeuta, a zadaniem rodziny jest wspierać go w trudnych chwilach.

Rodzinom, w których ktoś pije alkohol w sposób patologiczny, niezbędna jest pomoc profesjonalistów. Musi ona być udzielona zarówno osobie chorej - alkoholikowi jak i jego najbliższym. Będąc bowiem w bliskim kontakcie z osobą uzależnioną od alkoholu sami stajemy się ofiarami koalkoholizmu czyli wpółuzależnienia od destruktywnych zachowań alkoholika. Syndrom ten nie znika samoistnie po tym jak alkoholik zaprzestanie picia. Najczęściej natomiast jest czynnikiem podtrzymującym osobę uzależnioną w jej pijackich nawykach i ułatwiającym jej nawrót w stronę alkoholu.

Zatem jednoczesne poddanie się terapii osoby uzależnionej i członków rodziny daje większe szanse na powodzenie przedsięwzięcia, którego głównym celem jest to, BY OSOBA UZALEŻNIONA ZOSTAŁA WYLECZONA A CHORA RODZINA ZACZĘŁA FUNKCJONOWAĆ NA ZDROWYCH ZASADACH.

źródło: psychotest.com, autor: Sylwia Czubakowska

Odpowiedzi

Alkohol

Moja mama pije od 4 dni.. Kiedys pare miesiecy temu pojawil sie ten problem ale zniknal. Niestety od swiat cos sie zmienilo... Dzisiaj zauwazylam ze nalala sobie do szklanki ten alkohol.. i schowala butelke do pudelka.. Boje sie bardzo.. moje rodzenstwo i tata wiedza o tym.. tylko ze mowia ze jak wytrezwieje to bedziemy dzialac.. a co jesli znow kupi wodke.. Ja wzielam wszystkie pieniadze i karty. Ale nie wiem czy to pomoze.. Widze ze jest problem.. mam 18 lat i akurat w tym roku zdaje mature...

Co mam robic ? pomozcie.. ja juz sobie z tym nie radze. Jak pomysle o tym to mi sie niedobrze robi.. Mama ma prace tylko ze jest teraz na urlopie.. Martwie sie co to teraz bedzie, na szczescie tata pracuje ale zarobi 1500 zl...To jest przytlaczajce..

Bardzo ja kochamy i martwimy sie, ale boje sie jej bo robi sie taka agresywna. Jestem bezradna

Mam dość żony!

Moja żona jest alkoholiczką.Pije coraz więcej i coraz bardziej się przy tym awanturuje.Policja,tylko odwozi ją na Kolską,i jak wraca mam parę dni spokoju.Nie mam już do niej siły.Nie pracuje,rzadko gotuje,nie sprząta a nawet czasami nie wraca na noc tylko gdzieś u znajomych pije.Wymusza na mnie co dzień 2 piwa z rana a resztę alkoholu w jakiś sposób sama organizuje.Twierdzi,że uzależniona nie jest i leczyć się nie chce.Myślę już długo o rozwodzie,ale jakoś nie mogę podjąć tej decyzji.Mam dopiero 33 lata a z nią jestem prawie 15.Po ślubie prawie 4.Skąd wziąść siły aby z nią wytrzymać.Nawet do domu pod moją nieobecność potrafi przywlec pijaków,psa zamknąć na balkonie i pić z nimi do upadłego.

Mam dość żony

Witam cię Maćku,odpowiadam na twoją historię,ponieważ mamy podobny problem-w moim wypadku pije mój mąż.Jesteśmy 13 lat po ślubie,ostatnie 5 lat to poporostu gehenna.Wytrzymywałam pijackie awantury,znikanie na noc,zdrady,kłamstwa,oszystwa,znęcanie się,wyprowadzałam się z domu to niszczył czyjeś mienie(czyli mojej mamy bo uciekałam z dziećmi do niej),nękał nas telefonami,groził,nachodził.W tej chwili policja nawet nie kwapi się żeby mi pomóc bo chyba mają mnie dość,nawet nie chcą już przyjeżdżać na interwencję.Wszystko zmieniło się w momencie kiedy poszłam do pracy(pół roku temu.)Jestem młodą kobietą,mam 32 lata,atrakcyjną mimo tego wszystkiego-i tam między ludźmi zmieniło się diametralnie moje podejście.Zaczęłam wierzyć w to że mi też należy się coś od życia,że nie jestem taka zła i że coś potrafię,mąż przez te lata bardzo zniszczył moją wiarę w siebie.13 nie wychidziłam do ludzi-nie chodziliśmy na Sylwestra,Andrzejki,imprezy-nawet wyjście do koleżanki było dla mojego męża bodźcem do kłótni i obrażania a nawet podnoszenia rąk.Zrezygnowałam z tego w imię miłości a przyszło mi takie piekło w podzięce.Miesiąc temu wyrzuciłam męża z domu,znalazłam w sobie tą moc i siłę żeby pokazać że świat to nie tylko on,wcześniej podałam o alimenty i zagroziłam rozwodem.Poszedł na detoks,ale jak tylko wyszedł to tak się napił że trafił do szpitala.Stwierdziłam że tak dalej być nie może trzeba coś z tym zrobić,teraz dopiero dorosłam do "żelaznej miłości",dałam czas na przemyślenia i czekam na jego wzlot lub...upadek.Piszesz skąd wziąść siły?Ja też tak miałam,dlatego się męczyłam,czekałam na cud-ale siły przyszły z biegiem czasu,nie żeby wytrzymać- tylko odejść-Maćku,nie namawiam cię abyś odszedł od swojej żony,bo wiem co to współuzależnienie-patologiczne podejście-ale teraz kiedy jestem sama ,jest mi dobrze,obudziłam się,zaczęłam myśleć o sobie,o dzieciach-teraz jestem wolna,jestem szczęśliwa ale najgorsze jest to-że mija miesiąc a mój mąż się nie podnosi chociaż tak czekałam i wmawiałam sobie że jak nas straci to otworzą mu się oczy-nic takiego się nie stało.Nie czekaj na cud,pomóż swojej żonie w postaci terapii,jak nie pomoże rozejdźcie się na chwilę i sam będziesz widział w jakim kierunku zmierza wasze życie.Przekalkuluj na "trzeźwo" wasz problem,z dala od niej i zastanów się czy chcesz aby twoje życie do końca już tak wyglądało jak wygląda?.Dodam że mi też było bardzo ciężko,ale radzę sobie-dzięki wspaniałej pracy,cudownym dzieciom i dzęki mężowi,który utwierdza mnie w przekonaniu że dobrze zrobiłam ,kiedy wracając do domu znajduję złamane klamki(mam zmienione zamki mąż nie ma kluczy).Warto walczyć o miłość nawet trzeba,ale twojej miłości nie starczy na dwoje pamiętaj. Zyczę ci powodzenia mam nadzieję że twoja żona jest silniejsza niż mój mąż i wam się uda...

Problem alkoholowy

Witam, mam 18 lat. Moja mama pije od 4 dni. Wcześniej wogóle nie piła . Chociaż parę miesięcy też zdarzyła się taka sytuacja, bo zmarła jej przyjaciółka. No i niestety znów przeżywamy ten horror. Mam kochanych rodziców i rodzeństwo. Teraz czekamy aż wytrzeźwieję i będziemy myśleć co robić dalej. Dzisiaj zobaczyłam, że mama wypiła trochę alkoholu i kazała mi to wylać. Wieczorem mnie pytała czy to wylałam , ale nie była zła ani nic. I nie wiem czy to dobrze czy źle. Bo może chciała się upewnić czy jeszcze jest ten alkohol. Ja sie nim brzydzę tak jak wszyscy.  Tata pracuję a mama jest przez to na urlopie i boję się , że straci pracę. Bo pieniążki są potrzebne. Ja piszę w tym roku mature ale jestem nauczona na nią więc nie ma aż tak źle :)  Niestety muszę się zrywać z lekcji sami wiecie czemu. Najgorsze w tym, że mama jest bardzo religijna i chodzi codziennie do Kościoła i wkurza mnie to, że popełnia taki ciężki grzech... Schowaliśmy jej pieniądze i karty no bo wiecie sami może znów sobie kupić a nie chcemy tego. Boję się jutrzejszego dnia co to będzie. Jak patrzę na nią to jest dla mnie obcym człowiek, nie taką mamę znam i kocham. Chcemy jej pomóc, ale czy nie za wcześnie na terapię? Czuję się bezradna. Nie chcę, żeby była uzależniona. Mama tam na imieninach wypiła czy na weselach, ale nie żeby się opić i na drugi dzień znów chlać. Ja już jestem tym wykończona.. wykańcza to tak psychicznie.. i uczucie, że mama piję , bierze mnie za mdłośći. Co o tym myślicie? Pomożcie mi i napiszcie coś.

 

Pozdrawiam innych którzy są w takiej sytuacji. Niech was Bóg ma w opiecie :)

Mój ojciec był

Mój ojciec był alkoholikiem.zmarl kiedy byłam dzieckiem.Dzis jako dorosła kobieta szukałam wiadomości o skutkach alkoholizmu w rodzinie.Dziwi mnie wydźwięk tego artykułu.Rodzina takiej chorej osoby bardzo cierpi a jeśli chce pomoc osobie uzaleznionej powinna powstrzymać się od żalu i pretensji za krzywdy, wstyd i uciążliwości. A co z wymaganiami wobec alkoholika?to nie jest małe dziecko, które nie chce oddać zabawki.Rady tego artykułu brzmią dla mnie niesprawiedliwie.

matka alkocholiczka poradzcie coś ?

Witam bardzo ciekawa strona i bardzo wiele sie tu dowiedzialam .:) postaram sie trochę wprowaszić to do naszego życia :) moj problem polega na tym ze moja matka jest alkocholiczką ja sama już jestem matka ale staram sie nie isc w slady mojej matki jest nam wszystkim bardzo przykro poniewaz cala rodzina stara sie nam pomoc gdy mielam 3 latka moja matka zostawila mnie babci i wyjechala do niemiec ukladac sobie zycie w groncie zeczy bylo tak ze balowala od switu do nocy fakt jako dziecku nie brakowalo mi niczego z wyjątkiem matk i iojca tez nie mialam bo zmarl wychowala mnie babcia ktorej jestem bardzo wdzieczna ze jestem dzisiaj tym kim jestem .... wakacje spedzalam u mamy za granica czasami konczylo sie to tym ze wiecznie przychodzila pijana musialam ja ciagnąc po podlodze bywaly momenty ze pila do nieprzytomnoesci a ja siedzialam i słuchalam czy oddycha strasznie się bałam az ktoregos dnia zadzwonilam do wujka ze chce do babci matka powiedziala ze jesli wyjade to nie bede jej dzieckiem .... wyjechalam ... teraz mam swoje dziecko i kilka dni temu byly jej pierwsze urodziny ktore skonczyly sie katastrofa bo moja matka napila sie i urzadzila scene corce swojego obecnego meza skonczylo sie to biciem i wyrzuceniem mojego goscia z mojego domu.z męzem pojechaliśmy po chrzesnego corci bo nie mial jak sie dostac na jej urodziny i zostawilismy corke z moja mama zawsze sie dobrze nia opiekowala tym razem tez jej sie nic nie stalo z tym ze moj gosc zadzwonil do mnie ze  mam natychmiast wracac do domu bo moja mama zwriowala my nie myslac szywbko wskoczylismy w samochod bez chrzesnego i pedem jechalismy do domu zadzwonilam do niej ze za 15 min bedziemy po czym ona powiedziala ze mam 5 min na wrocenie do domu bo inaczej wsadzi ja do łóżeczka i wydzie z domu boze nawet nie wiecie jak sie o nia balam zarzeklam sie ze nigdy w zyciu nie zostawie jej dziecka ....gdy wrocilismy do domu poprosilam meza zeby sie uspokoil i sie nie awanturowal oczywiscie matka byla pijana czego sie po niej nie spodziewalam bo zawszetrzymala dystans a czasami nawet wogole nie pila bo wiedziala ze bede niezadowolona jednak tym razem bylo inaczej chcialam z nia porozmawiec na spokojnie ale ona oczywiscie zwyzywala mnie od kure... itd ... i zagrozila ze sobie pojdzie wiec powiedzialam ze nikt jej na sile nie trzyma maz jak uslyszal ze moja wlasna matka mnie beszta to strasznie sie zdenerwowal i stanal w mojej obronie wrzucilismy ja z mieszkania po czym ona na 2 dzien zadzwonila jakby nigdy nic ... poprosilam ja zeby poszla do aa powiedzialam ze pojde tam z nia znowoz mnie zwyzywala wiec zagrozilam ze dopuki nie przestanie pic nie bedzie sie widywac z moim dzieckiem wlasna wnuczka przykro mi ze tak musze postapic bo to moja matka ale dla mnie teraz jest najwazniejsze moje dziecko cala rodzina prosi ja od 20 lat zeby sie zmienila i nic moze jesli zobaczy ze naprawde jej obietnice nas juz nie ruszaja a my zaczniemy robic to co mowimy to zrozumie ze robi zle i sie zmieni chcociazby dla niej  bo ma dla kogo zyc a jak wypije jest nieobliczalna w domu potrafily latac noze doniczki wiec nie zostawie jej juz dziecka za bardzo ja kocham zeby fundowac jej takie atrakcje wystarczy ze ja patrzylam na to i nie chce by moje dziecko przezywalo to co ja kiedys  pomóżcie poradźcie coś nie mam pojęcia jak na nią wpłynąć na ogół wierzylismy w jej obietnice ale to byly puste slowa teraz nie idzie z nia porozmawiac albo trzaska drzwiami i wychodzi kłócac sie na caly blok albo rzuca słuchawka ....nie wiem juz jak z nia rozmawiac co robic nie mam juz sily poprostu :( kocham ja bo jak nie pije jest innym czlowiekiem dobrym zyczliwym a pozatym to moja matka jaka by nie byla ale sa jakies granice ....

 

 

 

ojciec

ktoś kto nie bił się z własnym zamroczonym alkoholem rodzicem nigdy nie pozna ciemnej strony alkoholizmu, agresja, przemoc psychiczna i fizyczna to tylko słowa, kiedy doświadczysz ich na własnej skórze to powód do płaczu

Witam. Ja również mam problem

Witam.

Ja również mam problem i nie wiem jak sobie z nim do końca poradzić. Mam ojca alkoholika (który oczywiście uważa, że nim nie jest). Najgorcze jest jednak  to, że nie można z nim normalnie porozmawiać. Mam 23 lata. Zawsze miałam szacunek do ojca, no bo jaki by nie był to wkońcu ojciec. Ojciec pije odkąd pamiętam czyli jakieś 10 lat. Ne pije codziennie, ale bez alkoholu jest w stanie wytrzymać góra miesiąc a później kolejne 5 pije codziennie, i tak jest ciągle. Przechodziliśmy już różne przypadki m.in. padaczka ale nawet to go nie przestraszyło. Piszę tutaj ponieważ potrzebuję pomocy. Nie wiem co mam robić. Od 2 lat studiuję dziennie 400 km od domu, wracam tylko na Świeta. Jestem jedynaczką, wiec mama musi sama sobie radzić w domu nie ma pomocy. Mimo choroby przwlekłej mama musiała podjąć pracę, bo nawet na leki by nie miała. Mój problem tkwi w tym, że nie mogę skupić się na nauce. Codziennie dzwonię do mamy i pytam czy wszystko w porządku, ale i tak nigdy nie dowiaduję się prawdy, bo mama boi się o tym mówić. Teraz mam ferie i jestem w domu. Chciałabym pomóc mamie bo wiem ze sama nic nie zrobi bo się boi, jest już tym zmęczona i tak jak mówi przyzwyczaiła się, ale ja nie mogę na to pozwolić... Ludzie pomóżcie. Co mam robić!!!!

Witaj!  Jestem w bardzo

Witaj! 

Jestem w bardzo podobnej sytuacji do Twojej. Mam 25 lat, ojciec pije odkad pamieta, odkad bylam malym dzieckiem. Poczatkowo bylo to tylko picie na imprezach piatkowo/sobotnich plus okazyjnie imienimy w pracy. Jednak po takiej libacji zazwyczaj awanturowal sie z mama, a ja razem z moja siostra musialam tego sluchac. Pozniej picie stalo sie czestsze, w miare jak ja i moja siostra bylysmy starsze i samodzielne. Moja siostra wyjechala za granice po skonczeniu szkoly sredniej i mieszka tam do tej pory wiec bezposrednio jej ten problem nie dotyczy. Ja natomiast skonczylam studia rok temu i wrocilam do rodzinnego domu, zeby troche pomoc mamie. Dodam, ze jest ona po przebytym udarze wiec stres nie jest wskazany. Ojciec teraz pije w sumie 3 dni w tygodniu. Obiecywal juz tyle razy, ze nie bedzie, ze sie zmieni. Ale to wszystko klamstwa. Wszystko to nic. Ostatnio wracajac z pracy znalazlam go lezacego u mnie na podworku, na betonie. Stracil przytomnosc i sie przewrocil. Po tej akcji byly wielkie obietnice, a dzisiaj znow to samo. Upije sie prawie do nieprzytomonosci (pod pretekstem, ze idzie do pracy - prowadzi wlasna dzialalnosc, ktora i tak juz w sumie nie przynosi dochodow), wraca do domu naje sie i idzie spac. Ma w domu posprzatane, ugotowane, cieplo, rachunki zaplacone wiec super zycie. Nie wiem juz co mam robic, jak mu pomoc, zadne metody nie skutkuja. Nie chce sie poddac leczeniu, a ja przez niego mam zaawansowana nerwice. 

Witam...

Tez mam ten problem, mój Ojciec pije od kat pamietam mam starsze rodzeństwo i dzieki nim wiem jaki mój ojciec był kiedys jak nie pił...mnie nie było jeszcze na swiecie więc opowiadali mi , a ja sobie tylko wyobrażałam. Jest okropny jak pije ciągle sie o cos czepia jest denerwujący, moja starsza siostra do nas bardzo rzadko przyjeżdża bo ma małe dzieci i nie raz...jak bywała z nimi to ojciec awanturował się przy nich.Moja mama juz z nim nie wytrzymuje , chciałabym jakoś pomuc zrobic co kolwiek ale nie wiem co!!!!:( mam już go dość....przez niego zachorowałam na epilepsje...przez jego wieczne awantury.Jak nie pije to lerzy i nic nie robi, nie pracuje .... a jak zacznie pić to jest masakra. POMOOOOCYYYY!