Reklama Listy [u]zywki

...czyli do czego prowadzi uzywanie...by Manta

Anonim

Kategorie

Odsłony

4730

Zygmunt B. byl - zarowno w opinii rodzicow, jak i znajomych z bloku - tzw. dobrym dzieckiem. Spokojny, grzeczny, ulozony, nie sprawial klopotow zarowno w domu, jak i w szkole. Poza wzrostem i zamilowaniem do jezyka starocerkiewnoslowianskiego nie wyroznail sie specjalnie z grona rowiesnikow.

Z czasem do jego pasji lingwistycznej dolaczyla sie komputerowa. Zygmunt zaczal od gier, tak jak wielu kolegow, ale w przeciwienstwie do nich nie zajmowal sie nimi zbyt dlugo. Rychlo zaczal odkrywac tajniki programowania i systemow operacyjnych, ktore wydaly mu sie znacznie ciekawsze od odstrzeliwania glowy kolejnemu kanciascie animowanemu potworowi. Gdy w nagrode za dobre oceny rodzice dokupili mu modem, Internet wciagnal go bez reszty i wkrotce Zygmunt odkryl swoje powolanie: tworzenie stron WWW. O ile do czasu zakupu modemu Zygmunt czesto siedzial przy komputerze, o tyle teraz wprost oden nie wstawal. Ojciec, uradowany informatyczna pasja potomka, ale i nieco zaniepokojony jej intensywnoscia, dal synowi rade 'moze poszukaj sobie jakiejs dziwczyny'. Zygmunt, jako mlodzieniec posluszny, sprobowal sie do niej zastosowac, piszac 'man dziewczyna', ale tym razem informacje podane w manualu byly dziwnie skape i niewiele mu powiedzialy, postanowil zatem odlozyc te kwestie na pozniej.

Pierwsze niepokojace objawy zauwazyla matka Zygmunta. Co prawda jej syn byl 'zrosniety z komputerem' niemal od zawsze, a jego zainteresowanie swiatem zewnetrznym nie nalezalo do przesadnych (jak notuja kroniki rodzinne, miedzy szesnastym a dwudziestym rokiem zycia odezwal sie niepytany zaledwie dwukrotnie), ale teraz miala coraz silniejsze wrazenie, iz jego izolacja znacznie sie poglebila. Nie chodzilo jej bynajmniej o fakt, ze od dawna mowil (takaze w rozmowach z rodzina) wylacznie HTML'u - do tego juz sie przyzwyczaila, a nawet sama opanowala Perl i Java-Script, czym zarazila nawet kilka swoich kolezanek. Nie, to bylo cos nowego, groznego... cos, czego nie umiala nazwac, ani okreslic, ale czula intuicyjnie.

Jej obawy wkrotce zaczely sie potwierdzac. Pierwszym namacalnym symptomem bylo spalenie czajnika. Tlumaczenia syna, ze po prostu o nim zapomnial, nie brzmialy prawdopodobnie - dotad, niezaleznie od obciazenia nauka i praca (zaczal bowiem tworzyc komersyjne serwisy sieciowe) nigdy mu sie to nie zdarzalo, pomimo swej komputeromanii byl obowiazkowy i punktualny. Dodatkowo zaniepokoilo ja to, ze mowiac to wygladal na zmieszanego i uzywal DHTML, czego dotad nie robil.

Matka postanowila przyjac na razie jego wyjasnienia i potraktowac spalenie czajnika jako zwykla pomylke, ale jej niepokoj narastal. Nie czekala zbyt dlugo: nie minely nawet trzy tygodnie, gdy jej syn spalil kompletnie kolejny czajnik. Tym razem nie probowal nawet niczego wyjasniac, lecz zaszyl sie w swoim pokoju i przestal odpowiadac na wysylane przez nia cookies. Nad domem panstwa B. zalegla duszna atmosfera podejrzen.

Traf chcial, ze kilka dni pozniej, jadac do pracy, pani B. zauwazyla bilbord, przedstawiajacy widziany z gory spalony czajnik, przekreslony bialym napisem: 'tak dziala lista [uzywki] - spojrz dziecku w kuchnie'. Nagle wszytko stalo sie jasne: jej nieszczesna pociecha wpadla w sidla sieciowych narkomanow i najprawdopodobniej zdazyla sie juz uzaleznic. Jeszcze tego wieczora pani B. odbyla z synem tzw. zasadnicza rozmowe, zakonczona niestaty kompletnym niepowodzeniem. Zygmunt, acz z pewnymi oporami, wyznal, ze istotnie od pewnego czasu czyta owa liste, a nawet na nia pisze i - jak oswiadczyl - bardzo mu sie to podoba i wcale nie zamierza przestawac. Nie pomogly lzy pani B. ani podsuwany winowajcy pod oczy czarny od sadzy czajnik - Zygmunt zaparl sie w swoim narkomanskim uporze, oswiadczajac, ze 'kontakt z ludzmi jest wazniejszy od paru glupich czajnikow'. Slyszac z ust syna takie slowa, pani B. zemdlala.

Gdy Zygmunt ocucil ja za pomoca pianki Amberclan do czyszczenia komputerowych obudow, oswiadczyla stanowczo: 'synu, kocham cie, ale nadszedl czas bys wybral: rodzina czy narkotyki'. Zygmunt, ktory podczas omdlenia matki zdarzyl policzyc kilka dat na kieszonkowym kalkulatorku, oswiadczyl zimno, ze jak wynika z jego przyblizonych obliczen, jest pelnoletni, i to juz od dluzszego czasu, przeciw rodzinie nic nie ma, ale nie zyczy sobie dalszych tego rodzaju ingerencji w swoje zycie. I gdy matka ze lzam w oczach wyszeptala: 'Zygmus... musisz to odstawic' odstawil... ja na kredens, a potem na pawlacz (z ktorego zlazla z niejakim trudem), a nastepnie calkowicie, wyprowadzajac sie z mieszkania panstwa B. wraz z komputerem. Zarobione dotychczas na webmasterstwie pieniadze starczyly mu na wynajecie mieszkania ze stalym laczem.

Gdy juz sie urzadzil, przypomnialy mu sie slowa ojca, wypowiedziane na pozegnanie: 'pamietaj, Zygmus'. Polecenie 'man dziewczyna' ponownie nie dalo rezultatu, ale wkrotce na liscie znalazl rozwiazanie w postaci inteligentnej, milej i dobrze znajacej CGI korespondentki, ktora wkrotce wprowadzila sie do jego mieszkanka.

Od wydarzen opisanych powyzej minelo piec lat. Zygmunt i Klara, bo tak nazywa sie jego dziewczyna, zdazyli sie pobrac i maja nawed dwojke dzieci: blizniaczki Marie i Joanne. Do gotowania wody uzywaja samowylaczajacego sie czajnika elektrycznego, ale do rodzinnego rytualu weszlo, ze pan Zygmunt raz w miesiacu z premedytacja spala zwykly, blaszany czajnik. Gdy wietrzy potem kuchnie, w jego oczach lsni satysfakcja., tak jakby patrzac na spalony czajnik przezywal ponownie swe wyzwolenie i po raz kolejny gratulowal sobie udanego wyboru.

Gdy wraca do pokoju, wylacza na reszte wieczoru komputer i patrzac na bawiace sie na dywanie dzieci, przytula mocno usmiechnieta zone i jest szczesliwy jak nigdy przedtem.

Komentarze

FruvaQ (niezweryfikowany)

A ja mysle ze takie opowiadania sa potrzebne :P

a.
-- a.
/ (niezweryfikowany)

hyhy, co za wena.

j.s. (niezweryfikowany)

Śmierć jeździ szybko.

Ale ja jeżdżę szybciej.

chil[u]m (niezweryfikowany)

..Manta pisał,że spalił czajnik i jeszcze jeden.
Potem zniknął i pojawił się Lew Syjonu.
Potem zniknał i pojawił się ...........ik.;-)

greetz for Manta a.k.a ...... ....ik:-).

swiadol (niezweryfikowany)

z początku myslalem ze to jakas bardzo slabych lotow propaganda antykomuterowa hehe :D ale skapowalem ;) spoko artykuł.. ide z premedytacją spalic czajnik :D hehe

aniajestglupia (niezweryfikowany)

o co chodzi w tym opowiadanu?

closet (niezweryfikowany)

nie czaje co to ten czajnik elektryczny?
a moze Mantel jest robotem i robi tak jak bender w futuramie ;)

spiwor (niezweryfikowany)

Latanie nie jest trudne, gorzej z lądowaniem. Człowiek który lata to imitator ptaków. Problem stanowią druty wysokiego napięcia, niby nie kopią ale kto wie? A jak nie wytrzymają twojego ciężaru? Z lataniem trzeba uważać, to nie takie hop-siup. Latać trzeba potrafić, choć jest to jak z jazdą na rowerze, każdy to potrafi ale niektórzy nie potrafią lądować ale jak tu sprawdzić czy ty to potrafisz? Najprościej zacząć próbować latać z małego stołka stopniowo zwiększać odległość od ziemi, co po pewnym czasie wejdzie w krew skakanie z klocków olbrzyma. Silnie uzależnia, zaczynasz latać to tu to tam, po pewnym czasie stajesz się gościem w domu, latającym na odległość trzech rzutów beretem po okolicy. Po dłuższym locie warto spocząć na chmurach wsłuchując się w szum wiatru w malinowym chruśniaku czy w falujących morzach zbóż. Niestety, nie każdemu dane tego doznać.......

Do tych co nie wiedzą-wiecie co to jest przenośnia?

AleX (niezweryfikowany)

naprawde fajne :)

basssboy (niezweryfikowany)

ja też sobie spaliłem czajnik dzisiaj rano..
i poszedłem do pracy..
tiaa, fajnie task sobie spalić jakiś czajnik ;)

Zajawki z NeuroGroove
  • Kofeina
  • Marihuana
  • MDMA
  • Nikotyna
  • Pierwszy raz

Nastawienie bardzo pozytywne z lekką nutą niepewności, grill razem z dobrymi przyjaciółmi

Wstępem napomnę, że czas pomiędzy wydarzeniami jest pisany w przybliżeniu. Od dawna interesuje się substancjami psychoaktywnymi, a od pewnego czasu w głównej mierze psychodelikami oraz empatogenam. Tym samym poczułem niesamowitą radość na udaną próbę zdobycia czystego i sprawdzonego MDMA. Wiedząc, że powoli zbliża się przerwa majowa zostawiłem je na odpowiednią okazję (było warto). <!--break-->

  • Ayahuasca

nazwa substancji: Ayahuasca.

poziom doświadczenia użytkownika: Ayahuasca pierwszy raz poza tym Absynt, Grzybki, Marihuana, Pejotl, Aviomarin, Kodeina, Tussipect, Amfetamina, Kokaina, Extasy, Lsd.

dawka, metoda zażycia: 8g Mimosa hostilis kora + 3,5g Pegaum harmala. Gotowane osobno 3x po godzinie w wodzie ph 2 (ok. pół cytryny na szklanke wody). Doustnie.

  • LSD
  • LSD-25
  • Pierwszy raz

Nastawienie pozytywne, dobry opiekun i dobry współpodróżnik. Miejsce zamieszkania znajomej, zaufanej.

Hej. Opiszę moje pierwsze zetknięcie z LSD, postaram się dość zwięźle, ponieważ lubię się rozpisywać.

Razem ze znajomą, wzięłyśmy po 150 ug na głowę. Chciałam na początku za pomocą wody destylowanej zarzucić nam dawkę 100 ug, ale obie uznałyśmy, że polecimy z całym papierkiem.

Było to dość dawno, więc czas będę podawać orientacyjnie. Nawet nie pamiętam dokładnie, o której zarzuciłyśmy, więc uznam, że była to 17.

Papierek na język. 30 minut ssałam, potem połknęłam. Znajoma niechcący połknęła po 20 minutach, ale raczej to nic nie zmieniło, jeśli chodzi o doznania.