Koks - retrospektywa jednego wora

by Nagash

Anonim

Kategorie

Odsłony

13573

Swoje doświadczenie z prochami określiłbym jako całkiem niemałe, choć na pewno nie jestem rekordzistą. Z amfetaminą znałem się od dłuższego czasu dość dobrze, ale w gruncie rzeczy traktuję? ją już jak lek (na niewyspanie, na amotywację, na zatkane zatoki, ...). Większe ilości fety przestały mnie cieszyć, uznałem więc, że to może dobry moment, by spróbować kokainy. W zamian za 240zł (mogło być za 170, ale na 1. raz postanowiłem przeinwestować i potem równać z kasą w dół ;>) dostałem wora, w którym znajdowało się kilka mlecznych grudek.
Moje wciąganie było rozłożone na, powiedzmy, 3 razy.

I spotkanie
Jestem po ok. ćwiarze wódki, zaczynam trochę odjeżdżać z tego świata, wiecie, o co chodzi. Kruszę jakąś 1/15 zawartości torby, zwijam wizytówkę taxi i siuuuurp. Zajebiście, wogóle nie piecze. Trochę znieczuliło mi też podniebienia (najlepiej wciągać tak, żeby nic nie spływało do gardła, bo wtedy się marnuje. cóż, pech), fajne uczucie. Mija 10 minut a ja, niedawno pijany, wyciągam mniej pijaną koleżankę na ogródek, żebyśmy pograli w siatę. W życiu tak dobrze mi nie szło, autentycznie (chociaż to moje postrzeganie po koksie ;)). Wjazd fazy nastąpił po 10 minutach, 1/2h trwała fajna jazda, a do 90. minuty czułem jeszcze efekty, które płynnie przechodziły w benzodiazepinowego muła (zażytego zawczasu). Skończyło się na 1 kresce, ale leżąc w łóżku myślałem cały czas o koksie, co nie zdarza mi się po żadnej innej substancji. Trochę się tego przestraszyłem.

II spotkanie
Większa domówka. Jest nieciekawie. Po prostu nudno. Po butelce szampana wcale nie zrobiło się bardziej kolorowo. Ale jestem na to przygotowany ;P Szuru do kibla, kruszymy proszek, wysypujemy ok 1/5 i sniiiiiiiif. I tak jeszcze 2 razy od 24 do 3. Przy takiej ilości koksu (będzie z 2/3 wora w 3 godziny) poczułem już chyba jego prawdziwą moc (pomijając fakt, że do owej 3 rano wypiłem też 1,5 szampana). Jest po prostu zajebisty, aż zbyt zajebisty.
Potem wraziłem sporą dawkę benzo na sen, ale i tak chuj z tego wyszło, bo dociągnąłem kolejną kreskę i wylądowałem z panienką w łóżku ;) Ożeszkurwa. W sumie miałem okres zjazda fizycznego (dużo koksu już zeszło, środki nasenne, alkoholowy kac vs. tylko jedna krecha) i może to wynik czego innego (to, że miałem straszną ochotkę od kilku dni), ale nigdy mi się tak zajefajnie nie bzykało.

Jest dzień, w autobusie (kokainista jeżdżący autobusami, hihihih) usypiam na stojąco, ale przynajmniej nie myślę o koko. Zamiast do domu, odwożę kobietę, znów kreska i znów ten sam scenariusz. Pełna ekstaza, nie tylko dla mnie, ale i dla niej. Co jest grane, przecie? nie spałem od 24 godzin, jestem cały brudny, śmierdzę i w fatalnej formie? Mam nadzieję, że to nie zasługa koksu, choć każda taka mała kreska to 1/20 wora, czyli będzie z 10z?. Do przeżycia ;]

Następne 2 dni śpię bardzo nieregularnie i dopada mnie jakieś przeziębienie, pewnie z tego osłabienia. Czasem świta mi w głowie myśl "fajnie by było znów potrzymać w ręce pełen worek", ale jak w myślach zdejmują 200zł z konta, to mi przechodzi.

III spotkanie
W jakieś 3 dni po tej imprezie, nudzi mi się jak chuj, siedzę sam w domu, postanawiam wykończyć (choć nie ma tam nic do kończenia) worek. Rozrywam i skrobię przez kwadrans, usypuje się taka jedna solidna kreska, resztę zlizuję. Aaaaaaaaale zajebiście znieczuliło mi dziąsła i usta, ledwo czuję papierosa ;] Pierwszy raz czuję koks (choć w małej dawce, osłabiony i przy dużej tolerancji) na trzeźwo. Do wciągania samemu to nic spektakularnego, na szczęście.


No to teraz podsumowanie.
Rzeczy fajne w koksie:
- ma swój image
- jeśli mamy odpowiednie towarzystwo, to kruszenie, usypywanie idealnych kresek, zwijanie banknotów może być całym ceremoniałem. jak nie, wciąganie po kiblach też budzi dreszczyk emocji ;P
- seks, seks, seks, o tak tak tak!
Rzeczy niefajne w koksie:
- cena za wysoka jakieś 5 razy
- uzależnia. wierzcie mi, naprawdę. jak macie problemy z trawą to nie wiem, czy koks jest dobrą alternatywą ;)
- działa za krótko. feta jest z kolei nudna, ale tak pomiędzy to byłby ideał.
- po nocy szaleństwa będziesz miał śnieżycę w nosie.

I jeszcze żeby opisać high. W przeciwieństwie do amfetaminy, a zwłaszcza piguł, jest pozbawiony empatii. Nie ma chęci zachowywania się jak idiota, biegania, przytulania ludzi, whatever. Po prostu nie wydziela się ani dużo serotoniny, ani adrenaliny. Sama dopamina. Przypomnijcie sobie jakiś bardzo udany seks i to, jak się po nim czuliście. Mieliście wrażenie, że wasz kąt widzenia poszerzył się o połowę, wszystko was pierdoli, wszystko jest fajne, jesteście panami tego świata. To jest właśnie to, tylko że bez endorfinowego uspokojenia. Robienie sobie w ten sposób dobrze może być dość ryzykowne, jak na mój gust...

PS. Rada na przyszłość - zmieniajcie miejsca i narzędzia, których używacie. Niech nic nie kojarzy wam się z kreską, a już na pewno nie forsa, bo cały dzień będziecie myśleć o białym.

Komentarze

SaB (niezweryfikowany)

A moi kumple kupili wora i sobie pojechali nad biale poszalec :/, gdyby nie ta pierdolona matura to bym pojechal pochasac :)

chychy (niezweryfikowany)

A moi kumple kupili wora i sobie pojechali nad biale poszalec :/, gdyby nie ta pierdolona matura to bym pojechal pochasac :)

nOOncyOOsh (niezweryfikowany)

A moi kumple kupili wora i sobie pojechali nad biale poszalec :/, gdyby nie ta pierdolona matura to bym pojechal pochasac :)

@Blacha (niezweryfikowany)

Róbcie tak aby nie mysleć o kresce? heh, to chyb aniemożliwe jest.... przykro mi... :)

Theopij (niezweryfikowany)

Dzieki za ten report, ostatni akapit pozwolil mi lepiej zrozumiec dzialanie koksu, chwala Ci za to :)

wujek dobra rada (niezweryfikowany)

dla wszystkich ktorzy chca sprobowc koksu : nie bawdzie sie we wciaganie jakichs tam sladowcyh ilosci typu 1/15 bo to marnowanie towaru podzielcie torbe [0,5g ale pewnie bedzie 0,4] na 4 kreski i sru do nocha jezlei bedzie 0,5 to mozna na 5 podzielic :)

misio (niezweryfikowany)

chce tego !!!!!!!!!!!!!

herka17 (niezweryfikowany)

Róbcie tak aby nie mysleć o kresce? heh, to chyb aniemożliwe jest.... przykro mi... :)

Słodziutka kicia (niezweryfikowany)

Noo Noo Szkoda ze uzaleznia... ale sylwester...sex i te sprawy bedą zajebiste mam nadzieje na koksie:]3majcie się...papa

MniamMniam (niezweryfikowany)

Od samego czytania człowiek sie uzależnia;P Już nie moge sie doczekać kiedy wciągne pierwszą kreche, już mnie skręca;) pozdrowienia dla wszystkich "doświadczonych ";P :*

Zajawki z NeuroGroove
  • Etanol (alkohol)
  • Mefedron

Piątkowy wieczór, wynajmowane mieszkanie, grupa znajomych, zero zmartwień, posiadówa na dużym balkonie pod szaroczarnym, miejskim niebem.

Na pierwszy kontakt z dostarczonym przez pana listonosza mefedronem, nałożyła się wizyta dobrego, starego znajomego z HR i nowego kolegi z hajpowego irca. Spędziliśmy noc na gorączkowych rozmowach na balkonie, nie wychodziliśmy z domu. Wszyscy uczestnicy przyjęcia, w chwili jego rozpoczęcia byli pełnoletni. Podczas imprezowania, jak i pisania niniejszego tekstu nie ucierpiały żadne zwierzęta.

  • LSD
  • LSD-25
  • Przeżycie mistyczne

Spokojny wieczor w swoim pokoju

W ostatnim czasie stalem sie szczesliwym posiadaczem papierka ktory, jak w pozniejszym czasie sie okazalo, totalnie mnie pozamiatal. 

Przez caly dzien mialem dylemat moralny pod tytulem: "jesc, czy nie jesc? - oto jest pytanie". 

  • MDMA (Ecstasy)

Substancja: Ecstasy x 4

Set & Setting: Prowadzenie pojazdu mechanicznego w warunkach nocnych patrolowanych policyjnie.

Czego się dowiedziałem: Że policjanci też czasem nawet nie czują jak rymują.




Witam raz jeszcze :)


Dobra, moge to opisać - ale wiecie będzie, że jestem kretynem i takie tam, a może jest w tym troche racji. Po prostu mam inne zdanie na ten temat, uważam siebie za dobrego kierowce - moze nieodpowiedzialnego troche; no ale cóz. Na krytyke odpowiadał nie będe, ale opisze :-)

  • LSD-25
  • Pozytywne przeżycie

Nigdy nie przywiązywałem dużej wagi do przygotowania psychicznego przed podróżą. Zadbałem tylko jak zwykle - o dobre nastawienie, bo kwas i tak pokaże mi to co on chce, nie co ja chcę. Ostatnio układało mi się w życiu, także tzw. set miałem zapewniony. Natomiast setting przygotowałem z jak największą dokładnością i dbałością o szczegóły. Wybrałem swoje mieszkanie, gdzie miałem spędzić samotnie peak, a potem wyjść na miasto i spotkać się z kumplami.

Witam wszystkich serdecznie!

Chciałbym podzielić się z wami moim ostatnim doświadczeniem wywołanym przez magiczną molekułę zwaną dietyloamidem kwasu D-lizergowego lub jak kto woli LSD. 

Pragnę zaznaczyć, że jest to mój pierwszy tripraport, a ja jestem osobnikiem nieposiadającym nadzwyczajnych zdolności pisarskich ani rozbudowanego słownictwa, jednak postanowiłem że spróbuję swoich sił. W końcu musi być ten pierwszy raz. Tyle ze słów wstępu, teraz lecimy z właściwą częścią opowiastki :).

 

Przygotowanie do tripa: