Jest takie ciało niebieskie w Układzie Słonecznym, którego mieszkańcy są tak głupi, że przez milion lat nie załapali, że ich planeta ma drugą półkulę. Przyszło im to do głowy dopiero pięćset lat temu! Zaledwie pięćset lat temu! Niemniej mieszkańcy nazywają siebie Homo Sapiens.
Globalna wojna z paleniem: zakazać reklamy, podnieść ceny, straszyć palaczy
Najpotężniejsze kontrowersje budził punkt konwencji mówiący, że w ciągu pięciu lat jej sygnatariusze powinni całkowicie zakazać reklamy wyrobów tytoniowych, a także wszelkich form promocji czy sponsoringu ze strony ich producentów. Jeszcze do niedawna USA, Niemcy i Japonia - nie przez przypadek te państwa, w których mają siedziby największe światowe koncerny tytoniowe - groziły, że nie zaakceptują projektu konwencji, gdyż zakaz reklamy jest sprzeczny z ich konstytucją i uderza m.in. w wolność słowa. W końcu uległy jednak pod naciskiem innych państw i opinii publicznej.
- Stany Zjednoczone są w światowej czołówce walki z paleniem - stwierdził wręcz w Genewie amerykański minister zdrowia Tommy Thompson. Nie dodał jednak, kiedy USA ratyfikują konwencję. A wejdzie ona w życie 90 dni po ratyfikowaniu przez 40. państwo-sygnatariusza.
Przedstawiciele koncernów tytoniowych, które przez wiele lat intensywnie lobbowały przeciw powstaniu tego typu konwencji, nie chcieli w środę komentować przyjęcia FCTC. Wcześniej straszyli m.in. groźbą masowych zwolnień. Jednak eksperci Międzynarodowej Organizacji Pracy orzekli niedawno, że "nie udało się określić żadnej zależności między ewentualnym spadkiem popytu na wyroby tytoniowe a liczbą zatrudnionych w tym sektorze". Na świecie pośrednio bądź bezpośrednio dla branży tytoniowej pracuje blisko 100 mln osób, z czego co najmniej 90 proc. w krajach rozwijających się. Paradoksalnie, to właśnie te kraje były największymi zwolennikami przyjęcia konwencji. Nie brak bowiem ekspertów przekonanych, że spadek liczby palaczy może pomóc w walce w ubóstwem. W krajach Trzeciego Świata wiele rodzin przeznacza bowiem aż 30 proc. domowego budżetu na zakup papierosów!
Konwencja przewiduje m.in. zakaz używania przez producentów wyrobów tytoniowych wszelkich nazw typu "light" czy "mild", mogących sugerować, że niektóre ich produkty są mniej szkodliwe od innych. Połowę powierzchni opakowań mają zajmować ostrzeżenia o szkodliwości palenia. Koniec przy tym z delikatnymi sformułowaniami typu "palenie może wywołać groźne choroby". Ostrzeżenia mają być jednoznaczne, np. "Palenie zabija ciebie i tych co, są przy tobie".
Konwencja bezwarunkowo zakazuje sprzedaży wyrobów tytoniowych nieletnim i narzuca na państwa obowiązek utworzenia programów pomocy tym, którzy z paleniem chcą zerwać. A ponieważ programy takie sporo kosztują, tekst zaleca finansowanie ich ze specjalnych podatków nakładanych na sprzedaż wyrobów tytoniowych. Konwencja wręcz oficjalnie uznaje podnoszenie cen za element walki z paleniem.
Tekst nakłada też na wspólnotę międzynarodową obowiązek aktywnej walki z przemytem papierosów. W tym celu poszczególne państwa mają zmusić producentów do wyraźnego oznaczania swych produktów - na opakowaniach ma się znaleźć m.in. informacja, na jaki rynek dany produkt jest przeznaczony.
Państwa muszą też zapewnić swym obywatelom skuteczną ochronę przed dymem papierosowym w miejscach pracy, środkach komunikacji i zamkniętych miejscach publicznych.
Tomasz Surdel, Genewa
Gazeta.pl, 21.05.2003