First Contact

Anonim, 14. Marzec 2003 - 18:41 :: |

Food: Grzyby w dawce ponad 70 sztuk jakies 3-5h od zbioru...

Doswiadczenie: grzyby po raz pierwszy.... wczesniej: jaranie (bardzo czesto), feta(czesto), tablety(czasami), opiaty(różne i dużo.. obecnie wcale) + różne inne wynalazki... obecnie tylko(aż?) bak, nos i kółka...

TRIP:

Cała historia zaczeła sie dosc niewinnie heh mianowice rano będąc w szkole i szukając jakiegos ćpania(fety) natrafiłem całkiem nie przypadkowo na kolesia który miał akurat na zbyciu półke frytania... po krótkiej nawijce okazalo się że kolo wybiera się po lekcjach na łąke po grzybsy.. tak sie złożylo ze nigdy wczesniej nie mialem styczności z tego typu rzeczami choćby dlatego że nie mialem skąd ich sobie skręcić , a tu sie okazało że rosną sobie na polu całkiem niedaleko w skali kraju ale dość spory kawalek od mojej budy... Oki Przyjebaliśmy po dziórach 0,5 białego na dwóch(o dzialaniu prochu nie ma co sie rozpisywac.. nic odkrywczego)... poszliśmy jeszcze na ostatnią lekcje i w droge! na polu byliśmy cos koło 14 w południe... zbieranie z początku nie szło najlepiej dopoki nie przenieśliśmy się na poletko obok.. ponad 2h i w moim pudełku bylo juz troche powyżej 120 grzybów (powiem tylko tyle ze troche czasu zmarnowalem na zbieraniu bardzo podobnych grzybów do tych działajacych ale różnily sie one kolorem[jasny brąz] i podobno nie działają)...
Na hacjendzie byłem około 21 wieczorem... zmęczenie dalo mi sie we znaki delikatnie mówiac... mimo ze wczesniej fukałem, od dłuższego czasu nie czółem juz dzialania fety (fizycznie bylem zjebany na maxa, a to przez to ze wiekszość czasu na polu spedzilem w jednej pozycji, kucając.. zresztą jak by nie patrzec lekka tolerancja mi sie juz wyrobila na to ścierwo)..
Po przyjściu zrobilem wszystko co miałem zrobic , wskoczyłem w pidżame, i zabralem się do przebierania magicznych znalezisk... wczesniej założylem sobie, że nie zjem w ten sam dzień ale nie wytrzymałem... I rozkmina... ile sobie zapodac?
Bo w sumie nie wiedziałem czego sie spodziewać... 40? 50? hmm padło na 70 świeżych smakujących jak ziemia, trawa i co tam jeszcze grzybków zapitych jednym piwem z cyklu strong... oki kiedy już zjadłem i wypiłem co trzeba, zasiadłem sobie przed kompem zapodalem jakies transy, wlazłem na irca (teraz wiem, że w pewnym sensie omineło mnie wiele jedząc je w domu w takiej a nie innej konfiguracji)... czekam.. czekam.. po jakis 25-30 minutach zaczyna mi podnosić sie ciśnienie(w sumie przyjemnie uczucie) wczesniej skonsumowane piwko jakby dopiero teraz dało o sobie znac.. powoli zaczeło mi sie dziać coś z wizją, patrząc mialem wrażenie, że moje oczy sa bardziej wypukłe niz normalnie... chwile potem wielkie BOOM! poczułem jakby krew z całego organizmu uderzyła mi w jednym momencie do głowy z duża siłą (czasem po mocnych dropach miewam podobnie)... oszołomienie maxymalne... myśli zaczeły zapierdalać z taką szybkościa jak nigdy przedtem, miałem wrażenie jak bym w jednej chwili wchłonął wiedze zawarta w kilkuset stronnicowej książce... myślałem dosłownie o wszystkim, jedna myśl prowokowała następne, WIEDZIAŁEM WSZYSTKO, rzeczywistość wydała mi sie czymś abstrakcyjnym, doznałem oświecenia cokolwiek by to znaczyło... spojrzałem na siebie zupełnie z innej perspektywy(w psychicznym aspekcie tego doznania)... jakby z pozycji innej osoby... moje ciało wydało mi sie okropnie obce i bezbronne.. pamiętam, że bardzo poosuła mi humor myśl o tym, że zabijam ten organizm chemia(dragami, alko itp)... bylo mi siebie żal(na przemian siebie i tego czegoś)... do pewnego momentu zajęty byłem gadkami na ircu ale po pewnym czasie za nic nie mogłem złożyc zdania gdyż rozkojarzenie siegało zenitu, to co widzialem na monitorze nie wiele mialo wspólnego z jezykiem polskim... litery na ekranie byly zupelnie nie łacińskie... pamiętam, że pomyślałem o nich jak o jakimś alfabecie z kosmosu, bo w zasadzie tak wyglądaly(?!)... Internet Explorer był jakby animowany, wszystko sie ruszalo co chwila coś migało coś drgało zupełnie inny program( wygladało to dość komicznie... u góry wąskie a po środku max szerokie) heh winamp podobnie z tym ze wieciej badżesów sie ruszało... aha wspomne jeszcze, że na chacie byli wszyscy domownicy.. mi wystarczylo kiedy stara weszła do pokoju (na szczeście światła nie zapaliła a pokój byl oświetlony jedynie przez monitor)... jak ta kobieta śmiesznie wyglądała z nie oświetlonej strony zupełnie czarna, a z drugiej zielona(?).... kiedy odwracałem wzrok od monitora w ciemne miejsce obraz pozostawiał bardzo wyraźny i trwały "ślad" który z biegiem czasu gubił poszczególne kolory... z halunoow (no powiedzmy załamań w postrzeganiu otoczenia bo haluny to troche co innego) wystąpiło cos takiego jak wzory na tapecie normalnie chaotyczne teraz ukladały się w jeden schemat powielany wielokrotnie i falujący z góry na dół, firanki wyglądały jak kolumny z półprzezroczystego(?!!) gipsu, napis na plakacie przypominal grzyby o zielonym fluoroescencyjnym odblasku, niedojedzone ziemniaki z jajecznica w świetle monitora wygladaly jak skały z porostami (duze wrazenie to na mnie zrobilo hehe)... dzwięk maksymalnie wyostrzony ale tylko na początku tripu... w pewnym momencie narobil mi schizy, gdyż normalne czynności wykonywane przez kogos z rodziny w pomieszczeniu obok wydawaly dzwięki jak, by ktos krecil ładny dym na chawirce z tłuczeniem taletrzy, szklanek i waleniem garami o podloge naczele...
aha kiedy zachcialo mi się sikac za groma nie wiedzialem co ze sobą począć bo z jednej strony musialem iść się odlać, a z drugiej chorobliwie nie chciałem opuszczać swojego pokoju heh udalo sie chyba po godzinie (chyba bo czas się dłuży niezmiernie... aż sie dziwisz ze tyle sie wydarzyło w tak któtkim czasie, taka ilość informacji przepływa przez głowe....) w łazience mój wizerunek w lustrze zwalił mnie z nóg że tak powiem, widzialem KAŻDY szczegół na swojej twarzy, każdy zarys, zadrapanie, nie wiele brakowalo, a bym dojrzał komórki skóry (w każdym razie tak sobie wtedy pomyślałem mniej więcej :-D)... w kiblu wzory na kafelkach jak by odstawaly od nich i wszystkie leniwie falowały w jednym kierunku...
Dopiero na grzybach dostrzegłem wiele szczegółów o których do tej pory nie mialem pojecia (zarówno wzrokowo jak i psychicznie)... loty trwaly jakies 4h (nie jestem pewnien do końca, czy nie dłużej) stopniowo słabnąc... kiedy stwierdzilem, że pora już spać spotkała mnie nie miła niespodzianka... zasnąć się nie dało za chuja bo po pierwsze: serce waliło baaardzo szybko;
po drugie: myslenie tylko nieznacznie zwolniło ale bylo już ze tak powiem nijakie :/ ; po trzecie kiedy zamykałem oczy widziałem różnie kształty w różnych kolorach(głównie grzyby widziane z góry !!!) przybliżajace sie i oddalające z różna częstotliwościa...
nie wiem kiedy zasnąłem ale nawet jeśli to przypominało to raczej cos takiego, że "śpisz ale czówasz" hmm a rano do budy...
mógl bym sobie w sumie to odpóścić ale poszedłem heh i żałuje bo od tego zbierania grzybów praktycznie w jednej pozycji nonstop ledwo chodzilem.. jak robot prawie nie zginajac kolan heheheh... no coz bywa.... podsumowując powiem tylko tyle nic do tej pory nie pozwolilo mi myśleć w tych kategoriach co pod wpływem grzybów.. coś pięknego... czystego... humor prawie cały czas albo zajebiście dobry albo neutralny... poki co trzeba czekac do następnego sezonu....

ps wielu rzeczy nie opisałem gdyż działo sie tak wiele ze po prostu nie da sie tego ubrac w słowa aby oddaly one wpełni stan w jakim byłem.... hmm przeczytałem swój opis i czegoś mi tu brak hmm psylocybiny w tej chwili? ;-)
pozdro

yoman (niezweryfikowana), 15. Marzec 2003 - 11:28

z tym sikaniem to tez tak mialem... tez balem sie wyjsc z pokoju bo byli starzy.. z tym ze mi sie chcialo siq o godzinie 3 w nocy ;) i wyszedlem dopiero jak juz ledwo wytrzymac moglem... ciekawe zjawisko :)


nYmYx (niezweryfikowana), 15. Marzec 2003 - 14:03

hej ja zjadłem 25 grzybasków i miałem małe halo z kumplem jedliśmy w czworo po 25 i dwoje z nich miało jazde, a ja z kumplem ni halo, pare było akcji ale to nic. teraz jak przeczytałem co ten tamten zrobił i ile zjadł musze tez tyle zjeść około 60-70 i wtedy sie wypowiem. No to narax


Verit (niezweryfikowana), 17. Marzec 2003 - 21:29

A ja nie jem grzybuw od momentu, kiedy moj kolega zjadl 65 i dostal urazu psychicznego - to bylo 2 lata temu, a do dzis czuje jego sqtki. Po prostu zjadl za duzo - widocznie niezwykle mocne grzyby. Ja nie wiem teraz ile moge zjesc :(


Michal (niezweryfikowana), 3. Grudzień 2008 - 1:09

napisales ze twoj ziomek dostal schorzenia spychicznego przez grzyby. czy moglbys mi opisac co mial ? bo sam nie wiem czy mam paranoje czy nie...


dea (niezweryfikowana), 20. Marzec 2003 - 13:04

Podziwiam Was.W zyciu nie odwazylabym sie wdupiac wiedzac ze za sciana sa starzy.Mialabym na maxa zjebana banie.Jarac owszem,ale halucynogeny nigdy.Caly czas korciloby mnie zeby zrobic cos glupiego,bo wiem ze tego nie moge.
Pozdrawiam!!!


yrch (niezweryfikowana), 9. Październik 2003 - 14:26

jazda jak cholera


ANGER (niezweryfikowana), 31. Styczeń 2004 - 2:38

Boze jak ja wspomne moja banie z grzybow jak pierzwszy raz wdupialem z komplami to poszlismy do lasu boze co tam sie dzialo takie zeczy ze do domu ucieklem :)


iiiooiii (niezweryfikowana), 15. Wrzesień 2004 - 23:23

...ciekawy TR...ale czy nie szkoda marnowac takiej kapy w domu...bylo napisane o wszechwiedzy...dla tego wlasnie uczucia...trzymania swiata <chocby na chwile>w garsci...warto jesc grzyby...zludzenie...?...cale zycie jest zludzeniem...pamietajcie o umieraniu...lol


morph0 (niezweryfikowana), 4. Październik 2004 - 20:45

Nie jadlem jeszcze grzybow ale troche mnie korci. Troche mam stracha bo nie wiem co i jak sie bedzie ze mna dzialo.Moze mi ktos doradzic optymalna ilosc (skuteczna) jaka powinienem zjesc? Nie chce przesadzic... Aha i jaki klimat jest najlepszy (pokój ze świeczkami, las, łąka, ognisko, muzyka-jaka...)? Do czego mozna porownac trip po grzybach? Moje doswiadczenia;) to: trawa, hash, guziki-od czasu do czasu, salvia divinorum. Jak mozecie to piszcie na maila. morph000@poczta.onet.pl


Misiek (niezweryfikowana), 8. Listopad 2004 - 15:52

Siema chcem wam przedstawić swoją przygode z gzrybkami. Grzybiłem z kolegami było nas pięciu.Dwóch z nas zjadło ponad 100 tych boskicz grzybów. Kopać zaczeło bardzo wcześnie mnie po jakichś 20 minutach a innych troszeczkę póżniej. To było moje czwarte grzybienie w tym roku i pierwsze z taką ilością grzybów. Przyznam że miałem strach bo a jednocześnie byłem ciekaw co "mnie czeka". Moi koledzy, ale nie ci z którymi grzybiłem tego wieczoru jedli nawet po 230 sztuk i do dzisiaj normalnie funkcjonują. Nie mieli żadnych zapaści psychicznych ani innych problemów z psychiką po spożyciu gzrybów, ale mniejsz z tym miało być o fazie. Zaczęło sie jak mówiłem po 20 minutach. Z początku czułem się jak w palarni (grzybiliśmy w mieszkaniu u laski mojego brata któty był tam z nami i też jadł) bo widziałem potężną mgłę. W pokoju było siwo. Wyszliśmy z mieszkania i szliśmy takim trawnikiem gdzie widziałem tysiące świecących grzybków chciałem je pozbierać lecz nie mogłem. Póżniej poszliśmy na działkę do pewnego gostka. Siadliśmy na ławeczce i jedlićmy winogron. Nie dałem rady wkładać sobie do buzi tych malutkich kuleczek.Najbardziej zafascynowałem się moim stanem kiedy zacząłem słyszeć potężne echo. Kumpel coś powiedział to ja to słyszałem jeszcze od 4 do 5 razy. Działanie gzrybków skończyło się gdzieś po godzinie 12 i trwało jakieś 4-5 godzin. W tym roku grzybiłem ju 10 razy i mogę powiedzięć żę fajna fazka jest przy ilości do 70 sztuk a powyżej to już dołująca.Narta