Narkotyki sprawdzają się w łagodzeniu objawów chorób psychicznych

Niedozwolone substancje psychoaktywne, m.in. LSD, sprawdzają się w łagodzeniu objawów chorób psychicznych – twierdzą naukowcy. W sytuacjach, gdy standardowe leki nie działają, ostatnią deską ratunku mogą się okazać niektóre narkotyki, które pomagają cierpiącym na depresję, nerwicę natręctw i chroniczny ból. Badania na ten temat opublikowały prestiżowe pisma: „Nature Neuroscience” i „Science”.

Tagi

Źródło

Rzeczpospolita
Kopalniawiedzy.pl

Komentarz [H]yperreala

Około 80% chorych po zastosowaniu elektrowstrząsów uzyskuje znaczną poprawę.

Odsłony

5878

Niedozwolone substancje psychoaktywne, m.in. LSD, sprawdzają się w łagodzeniu objawów chorób psychicznych – twierdzą naukowcy. W sytuacjach, gdy standardowe leki nie działają, ostatnią deską ratunku mogą się okazać niektóre narkotyki, które pomagają cierpiącym na depresję, nerwicę natręctw i chroniczny ból. Badania na ten temat opublikowały prestiżowe pisma: „Nature Neuroscience” i „Science”.

Problem nieskuteczności leczenia dotyka aż 40 proc. chorych na depresję i wielu cierpiących na inne schorzenia związane z pogorszeniem nastroju. Wcześniejsze badania pokazały, że substancje psychodeliczne pozytywnie wpływają na działanie neurotransmiterów w mózgu, które szwankuje u ludzi cierpiących na depresję i pokrewne jej zaburzenia.

Teraz naukowcy użyli niewielkich dawek narkotyków podawanych przez krótki okres jako katalizatora pomagającego pacjentom zmierzyć się ze swoimi problemami. Dopiero wówczas chorzy rozpoczynali sesje psychoterapeutyczne, uznawane za podstawę leczenia chorób psychicznych.

– Terapia z użyciem środków psychoaktywnych może dać pacjentom nową perspektywę, zwłaszcza w zmaganiach z problemami takimi jak stłumione wspomnienia – mówi dr Franz Vollenweider z Uniwersyteckiego Szpitala Psychiatrycznego w Zurichu, który na łamach „Nature Neuroscience” podsumował badania na temat LSD i psylocybiny (obecnej w grzybkach halucynogennych).

 Z kolei w piśmie „Science” zespół amerykańskich naukowców ogłosił, że wstrzykiwanie substancji o nazwie ketamina w ciągu zaledwie kilku minut może poprawić nastrój osobom z chorobą afektywną dwubiegunową. Inne leki potrzebują na to kilku tygodni lub nawet miesięcy. Ketamina jest lekiem stosowanym w narkozie, ale również znanym środkiem halucynogennym. Badania przeprowadzone na szczurach pokazały, że substancja ta nie tylko pozytywnie wpływa na depresyjne zachowania, ale też odbudowuje połączenia między neuronami zniszczone przez chroniczny stres.

– To prawie magia: jedna dawka może dać błyskawiczny efekt i działać od siedmiu do dziesięciu dni – mówi uczestniczący w badaniach dr Ronald Duman z Yale University School of Medicine.

źródło: Rzeczpospolita

 

----------------

Ketamina lekiem na depresję?

Pojedyncza dawka ketaminy – substancji wykorzystywanej w znieczulaniu przedoperacyjnym zwierząt i stosowanej jako narkotyk przez ludzi, zwłaszcza gości klubów nocnych – w ciągu kilku godzin eliminuje objawy depresji, a efekt utrzymuje się nawet przez 10 dni.

Naukowcy zauważyli, że ketamina, nazywana też "Special K" lub, ze względu na grupę, w jakiej jest rozpowszechniona, "dziecięcą heroiną", sprawdza się także u osób, którym nie pomogły wypróbowywane przez lata inne metody terapii. Studium przeprowadzone w Connecticut Mental Health Centre zademonstrowało, że metoda ketaminowa jest skuteczna u 70% pacjentów z depresją oporną na leczenie. Niezwykłe jest to, że anestetyk dysocjacyjny działa tak szybko, ponieważ większość przepisywanych obecnie leków przeciwdepresyjnych daje zauważalne efekty po kilku tygodniach, a nawet miesiącach, w dodatku przy systematycznym codziennym zażywaniu.

Badacze zauważyli, że po wstrzyknięciu szczurom ketaminy objawy obniżonego nastroju znikają w ciągu kilku godzin od pierwszej iniekcji. Okazało się też, że narkotyk odnawia uszkodzone przez stres synapsy w mózgu.

Profesor Ronald Duman z Uniwersytetu Yale, którego artykuł ukazał się właśnie w piśmie Science, stwierdził, że ketamina działa na układ nerwowy inaczej od tradycyjnych medykamentów i bazuje na synaptogenezie, czyli szybkim tworzeniu nowych połączeń między neuronami. Nic więc dziwnego, że akademik zachwyca się jej potencjałem. Dotąd zastosowanie kliniczne tego związku było ograniczone ze względu na wywoływane przez niego zmiany percepcji i świadomości. By tego uniknąć, należy pamiętać o aplikowaniu chorym z depresją niewielkich dawek.

George Aghajanian, współautor opisywanego badania, przestrzega, że przed wprowadzeniem do obiegu, należy przeprowadzić dalsze analizy i modyfikacje. Zrozumienie mechanizmu leżącego u podłoża antydepresyjnego efektu ketaminy pozwoli nam zaatakować problem na wiele różnych sposobów w ramach szlaku sygnałowego mTOR [kinazy serynowo-treoninowej mTOR]. U gryzoni ketamina zwiększała stężenie synaptycznych białek sygnałowych, a także liczbę synaps w korze przedczołowej. Amerykanie wykazali też, że blokowanie szlaku sygnałowego mTOR hamowało zdolność ketaminy do wywoływania synaptogenezy i odpowiedzi behawioralnej (depresja nadal się utrzymywała).

Inni eksperci przypominają, że ketamina jest silnie uzależniającym narkotykiem i stosując ją, należy zachować ostrożność.

Źródło: Kopalniawiedzy.pl / Telegraph / Science

 

Oceń treść:

Average: 7.3 (4 votes)

Komentarze

Anonim (niezweryfikowany)

Za to amfetamina jest stosowana w USA u osób chorych na narkolepsje. Oczywiście w niewielkich dawkach.

Anonim (niezweryfikowany)

alkoholem i narkotykami to nie była ujawniona i usmierzała ból psychiczny, cierpienie czy też pomagaly te substancje! najlepsza jest marihuana!

Anonim (niezweryfikowany)

No chyba że ktoś ma po tym pieprzoną depresję

Anonim (niezweryfikowany)

marihuana to najgorsze co moze byc dla czlowieka ktora ma depresje :) i wiem to z wlasnego doswiadczenia choruje na nerwice natrectw ocd :)

Anonim (niezweryfikowany)

DOBRE :D

Zajawki z NeuroGroove
  • Grzyby halucynogenne

Zaznaczam, że tekst ten nie ma na celu namawiania nikogo do zażywania narkotyków ani instruowania jak to robić. Tekst ten służy wyłacznie celom edukacyjnym i doinformowaniu.

Postanowiłem opisać jedno z moich najgorszych doświadczeń z narkotykami, którego nigdy nie chciał bym powtórzyć a jednocześnie patrząc na to z perspektywy czasu dużo mnie to nauczyło i pomogło mi zmienić moje nastawienie do życia. Nikomu też nie polecam powtarzania mojego czynu gdyż sam nigdy nie odważyłbym się zrobić tego ponowanie może to zaowocować chorobą psychiczną lub samobójstwem.

  • Etanol (alkohol)
  • Kofeina
  • LSD-25
  • Retrospekcja

Podróż z dwoma bliskimi przyjaciółmi i zarazem współlokatorami biorącymi kwas po raz pierwszy - S i P, słoneczny styczniowy dzień, obecny przez większość czasu opiekun - J (też współlokator). Dobre nastroje, długo wyczekiwany trip. Sporo zmian otoczenia - plaża w ciągu dnia, ulice miasta, blokowisko w nocy, mieszkanie kumpla, samochód, jeszcze raz plaża w nocy i na koniec nasze mieszkanie. Mieliśmy do dyspozycji także ostatnią już osobę z mieszkania - H, który podjął się roli kierowcy.

Trip opisywany po upływie długiego czasu. Podawane czasy są więc raczej orientacyjne. Podobnie jak z poprzednimi moimi TR - będzie długo i szczegółowo (tym razem naprawdę aż do przesady). Chcę spisać jak najwięcej z tego, co zapamiętałem. Rola którą staram się spełnić to raczej bycie dobrym kronikarzem niż gawędziarzem. Każdy kto nie poczuł się odstraszony powyższą zapowiedzią jest mile widziany w drugim akapicie, oraz każdym następnym.

  • Dekstrometorfan
  • Tripraport

Nastawienie bardzo pozytywne, chęć odbicia się od codziennej rutyny. Mieszkanie puste do wieczora.

Mimo obecnie panującej pogody dzień był dość ładny, mama oświadczyła że wraz z siostrą jedzie do babci więc postanowiłem się nie nudzić i oddałem się pożądaniu.

Kiedy około godziny 13:30 w mieszkaniu zostałem tylko ja i mój mały piesek sięgnąłem do prawej kieszeni swojej kurtki, z której wyciągnąłem dwa opakowania Tussidexu.

  • LSD-25
  • Tripraport

Impreza psytrance w pewnej dużej hali. Byłem raczej spokojny i nastawiałem się na głębokie zanurzenie w oceanach dźwięku.

To był ten moment którego się nie spodziewałem, T0+2,5h, po tym jak powoli zatapiałem się w dźwiękach widząc zmieniające się wraz z muzyką ruchy i zachowania ludzi jakby były architektonicznie tworzone przez muzykę i analizowałem to co widzę, nagle mnie uderzyło z całą mocą. Stałem się częścią tego wszystkiego, już nie jako obserwator ale jako aktywny uczestnik poddany wpływowi, wydawało mi się że to co słyszę i widzę tworze sam ale nie mam kontroli nad tym, zatem pochodzi to z części mnie nad którą nie panuję.