Mistyczne grzybki

a., 24. Lipiec 2006 - 20:36 :: |

Jak twierdzą naukowcy, doświadczenia mistyczne o trwałych pozytywnych skutkach można osiągnąć za pomocą substancji halucynogennych zawartych w „magicznych” grzybach

Minęło czterdzieści lat od czasów, kiedy Timothy Leary, apostoł mistycyzmu wywoływanego narkotykami zachęcał swoich zwolenników, by „włączyli się, dostroili i odlecieli”. Dziś naukowcy z Johns Hopkins University w Baltimore po raz pierwszy udowadniają, że mistyczne doznania można wywołać w sposób bezpieczny w laboratoriach. Ich zdaniem nie ma żadnej różnicy pomiędzy przeżyciami mistycznymi wywołanymi narkotykami a tymi o charakterze religijnym. Co do zasady są one identyczne.

W opinii autorów eksperymentu należy zbadać potencjał środków halucynogennych, który od lat 60. był ignorowany z powodu skojarzeń z nielegalnym użyciem narkotyków. Dzięki temu będą mogły rozwinąć się nowe metody leczenia depresji, narkomanii i bólu.

Spodziewając się krytyki ze strony przywódców kościelnych, naukowcy podkreślają, że nie są zainteresowani debatą na tematy religijne. Ich praca, jak sami mówią, „nie może pójść i nie pójdzie w tym kierunku”.

Na całym świecie rośnie zainteresowanie terapeutycznym zastosowaniem środków psychodelicznych. W brytyjskim Królewskim Kolegium Psychiatrycznym odbyła się niedawno pierwsza od trzydziestu lat debata na ten temat. Coraz popularniejszy ruch psychiatrii psychodelicznej był tematem dyskusji na styczniowej konferencji w Bazylei.

W amerykańskim eksperymencie brało udział 30 ochotników w średnim wieku o zainteresowaniach religijno-duchowych. Uczestniczyli oni w dwóch ośmiogodzinnych sesjach oddzielonych dwumiesięczną przerwą. Na pierwszej otrzymywali psylocybinę, a na drugiej środek pobudzający bez właściwości halucynogennych. Psylocybina jest aktywnym składnikiem dziko rosnących grzybów. Jeszcze niedawno, przed wejściem w życie nowych przepisów, można je było bez problemu dostać na londyńskich bazarach.

Ochotnicy nie wiedzieli, który środek przyjmują. Jedna trzecia z nich opisała doznania po wzięciu psylocybiny jako najbardziej znaczące przeżycie duchowe, jakiego kiedykolwiek zaznali. Dwie trzecie zaliczyło to doświadczenie do grupy pięciu najważniejszych przeżyć. Niektórzy porównywali jego intensywność do siły odczuć związanych z narodzinami pierwszego dziecka lub śmiercią rodziców. Skutki doznań trwały przynajmniej dwa miesiące. 80 procent ochotników mówiło o umiarkowanym lub dużym wzroście dobrego samopoczucia i satysfakcji życiowej. Rodzina, przyjaciele i znajomi badanych potwierdzili zmiany.

Był to jeden z pierwszych eksperymentów „neuroteologicznych”. Ta nowa dyscyplina naukowa bada neurologię doznań religijnych. Naukowcy mówią, że ich celem jest studiowanie potencjalnych korzyści, jakie mogą przynieść środki w rodzaju psylobicyny. „W reakcji na wybryki lat 60. zaprzestano badań nad środkami halucynogennymi – mówi profesor Roland Griffiths z Johns Hopkins University. – Zanim sam się tym zająłem, byłem sceptyczny. Jednak w określonych warunkach, po odpowiednich przygotowaniach, można bezpiecznie wywołać to, co się nazywa pierwotnym przeżyciem mistycznym. Może ono prowadzić do pozytywnych zmian osobowości. Poczyniliśmy pierwszy krok na – mamy nadzieję – długiej drodze badań naukowych, które ostatecznie służyć będą ludziom”.

Jedna trzecia badanych podczas sesji odczuwała lęk. Niektórzy mówili o uczuciu paranoi. Zdaniem naukowców psylocybina, w przeciwieństwie do alkoholu czy kokainy, nie jest środkiem toksycznym i nie prowadzi do uzależnienia. Mimo to ochotnikom muszą towarzyszyć osoby, które będą w stanie pomóc im przejść przez ten eksperyment.

Nie pamietam

Tomaz (niezweryfikowana), 2. Październik 2006 - 20:34

Pamiętam jak dawno, dawno temu doznałem czegoś ciekawego po shroomsach. Fachowo nazywa się to Out Of Body Experience, czyli doświadczenie poza ciałem. Na początku myślałem, że umarłem. Dokładnie wyszedłem z ciała i powędrowałem się odlać. Nie było mnie podobno 15 minut, a do "kibla"(to na zewnatrz było :P) miałem 20 sekund drogi. Gdzie byłem? Nie mam pojęcia ale napewno nie tam gdzie reszta znajomych. Jak już wróciłem to czułem się jakbym unosił się w powietrzu kilka centymetrów nad ziemią a moje ciało leżało obok. Później zaczęło się coś takiego: kiedy leżałem to mnie tam nie było ale obserwowałem wszystkich jakby zza szyby, z innego świata. Kiedy siadałem to wracałem do ciała. OOBE to naprawde zajebista sprawa, żadne słowa tego nie opiszą. Ja nadal nie jestem w stanie powiedzieć gdzie było moje wnętrze podczas tego doświadczenia ale napewno nie na tym świecie. Polecam, choć OOBE po grzybkach trudno załapać.


Anonim (niezweryfikowana), 9. Listopad 2006 - 0:25

Jasne ekstra super :) Chlopaku nawet nie wiesz gdzie byles widze..To byl astral tam glownie chodza duchy zmarlych, demony, mysloksztalty i tym podobne historie..Poczytaj troche a pozniej pisz ze OBE to zajebista sprawa..Byles kiedys opetany?Nie?To nie polecam OBE bo to niczym apel "Ja Chce byc zywicielem dla bytow"..Pozdro


OBE (niezweryfikowana), 9. Marzec 2007 - 11:32

Czlowiek, ktory boi sie OBE ma za pewne bardzo mala (lub nawet nieprawdziwa) wiedze na jego temat. W astralu chronia nas nasi opiekunowie. Wszelkiej masci byty nie moga nam nic zrobic. Jakby cos groznego zblizylo sie do naszego ciala, to od razu jestesmy wessani z powrotem. OBE jest jedna z najskuteczniejszych metod rozwoju duchowego (o ile podchodzi sie do tego zjawiska z czystym umyslem i dobrymi intencjami). Niektorzy widza demony, wampiry, larwy astralne itp. zle stwory. One sa naszym wlasnym wytworem! To strach je generuje. Jak ktos sie panicznie boi pajakow, to astral moze dla niego byc ich pelen. Jak ktos sie naczyta o larwach astralnych, to zobaczy je na kazdym kroku. Trzeba nauczyc sie odrozniac zeczywistosc zewnetrzna od rzeczywistosci wewnetrznej. W przeciwnym razie jestesmy wiezniami naszych umyslow i przekonan na rozne tematy. Pozdrawiam.


Anonim (niezweryfikowana), 1. Styczeń 2008 - 23:48

Ja proponuje jesc grzybki tak gdzie rosna...najlepiej w puszczy.Tam ich moc sie zwielokrotnia i nabiera konkretnego ksztaltu. Miasto wykluczone!