Listonosz roznosił narkotyki

Przez kilka miesięcy mieszkańcom Ruczaju listy i paczki roznosił dealer narkotyków.

louis

Kategorie

Źródło

Gazeta Wyborcza

Odsłony

2183

Przez kilka miesięcy mieszkańcom Ruczaju listy i paczki roznosił dealer narkotyków. Z ustaleń policji wynika, że mężczyzna ukradł przynajmniej kilkadziesiąt przesyłek. Lada dzień przed krakowskim sądem stanie Dawid S. 24-letni mieszkaniec Krakowa ma postawione w sumie 41 zarzutów, za które grozi mu kilka lat więzienia. A jeszcze jesienią S. pracował w Urzędzie Pocztowym nr 11 na ul. Kobierzyńskiej. Ale nie ograniczał swoich dochodów do pensji listonosza. Z policyjnego śledztwa wynika, że pracę na poczcie krakowianin łączył z profesją dealera narkotyków. Wpadł, gdy policja znalazła marihuanę u jednego z jego klientów. Po nitce do kłębka policjanci dotarli do mężczyzny, który w środowisku był znany pod pseudonimem... "listonosz".

W jego domu, oprócz marihuany i amfetaminy, znaleziono 69 różnych przesyłek, które nigdy nie dotarły do adresatów. A zaginionej korespondencji było prawdopodobnie o wiele więcej - Dawid S. zeznał, że w listach szukał pieniędzy, płyt i odzieży. Przyznał jednak, że nie obłowił się zanadto na okradaniu listów; w sumie udało mu się znaleźć jedynie 20 zł. Przynajmniej do tylu się przyznał - opowiadają policjanci. W trakcie śledztwa okazało się, że mężczyzna kradł od października 2004 r.

Jak to możliwe, że poczta nie zauważyła nieuczciwego pracownika przez niemal rok? - Robimy wszystko, żeby takich sytuacji unikać. Od nowo przyjmowanych osób wymagamy zaświadczenia o niekaralności. Ich działalność na bieżąco kontrolują wewnętrzne służby. Niestety, całkowicie nie da się wyplenić nieuczciwości - tłumaczy Bartłomiej Kierzkowski, regionalny rzecznik Poczty Polskiej. Udało się wyeliminować przynajmniej Dawida S. Mężczyzna został zwolniony dyscyplinarnie. A prokuratura postawiła mu zarzuty m.in. sprzedaży narkotyków nieletnim i naruszenia tajemnicy korespondencji.

Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)

Komentarze

K4 (niezweryfikowany)

Hehehe! A ja zastanawiałem się czemu mi nasiona z OS nie przyszły. ;)
redakcja

Wszystko elegancko się zgadza - tylko listonosze - ćpuny to złodzieje, reszta nie kradnie.
Zajawki z NeuroGroove
  • Benzydamina
  • Pierwszy raz

Słoneczny, wakacyjny dzień, wolna chata (z wyjątkiem kumpla z, którym zażyłem benze)

Początkowo mieliśmy w planie zapalić z kumplem, ale niestety dostawca zawiódł. Rozczarowani postanowiliśmy skorzystać z oferty apteki. Zdecydowaliśmy, że można stestować cieszącą się złą sławą benzydaminę. Na początku trochę się obawiałem, ponieważ po jej zażyciu miały wystąpić jakieś przerażające, nieprzyjemne halucynacje i przywidzenia. Jednak ciekawość działania tego specyfiku nie dała za wygraną. Postanowiłem spróbować sobie z kumplem po dwie saszetki na głowę. Po krótkim zapoznaniu się z FAQ dotczącym dawkowania itd., udaliśmy się do apteki. Kolega kupił 4 szaszetki.

  • Inne
  • Tripraport

Noc, pierwszy tydzień kwietnia, ciepło i bez deszczu. Dom, pobliski las, naturalne otoczenie .

  Napisanie tego tekstu wpadło mi do głowy wczoraj paląc dzojnta ,pomyślałem ,że skoro mam wolny weekend i nic nie mam do roboty to posiedze przy piwku i blancie i zrobie to co zawsze chciałem - napisze trip raport;P Mam nadzieje ,że uda mi się opisać wszystko dość klarownie .Postran sie nie rozpisać za bardzo i opisze tylko te efekty ,które dają najlepszy opis tego co czułem .Nie uznaje tego za bad trip ,bardziej ciekawa nauka która pomogła mi inaczej spojrzeć na otaczający mnie świat, ludzi i mnie samego. Miłego czytania .

  • Heimia salicifolia
  • Inne
  • Lactuca virosa
  • Leonotis leonurus (wild dagga)
  • Mieszanki "ziołowe"
  • Pozytywne przeżycie

Skoro nie miałem bada, odpowiednie.

Podtytułek Pierwszy:

  • Marihuana

2006, wrzesień. Amsterdam

Wrzesień, rok 2006. Całe wakacje upłynęły pod znakiem pracy. We wrześniu całą ekipą
planowaliśmy eskapadę do Ziemii Obiecanej, do miejsca, gdzie odpalając jointa nie trzeba nerwowo oglądać się za siebie a idąc ulicą z gramem, nie trzeba kurczowo ściskać go w dłoni i zaprzątać sobie głowy myślą : zdążę połknąć, czy nie... To miało być ukoronowanie naszej przygody z MJ, nasza Mekka, nasz szczyt. Jedni wchodzą na K2 inni jadą... do AMSTERDAMU.