Historia Ibogainy

slu

Odsłony

1150

Badanie chemicznie zmienionego stanu świadomości mogą zrodzić ewangelizację. Wystarczy tylko spojrzeć na takie postacie jak Terence McKenn wychwalającego dimethyltriptamine (DMT) lub D. M. Turnera i jego bezgraniczny entuzjazm dla prawie każdego psychodeliku jaki znajdziesz pod słońcem, aby zobaczyć jak pracujący w tej kontrowersyjnej dziedzinie doznają prawie religijnego natchnienia odnośnie swojej ulubionej substancji. [G2:761 class=left]

Wszystko to powoduje powstawanie pewnego sceptycyzmu kiedy pojawia się nowy chemiczny mesjasz. Tak jest i teraz, jednakże powinniśmy zawsze czuć się zobligowani, aby sprawdzić, czy jakaś głoszona teoria ma pokrycie w faktach i dowodach, a w przypadku książki ‘Historia Ibogainy’ (The Ibogaine Story), przedstawione dowody wymuszają zakończenie lektury. Pod koniec lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku, hippisowski obieżyświat Howard Lotsof otrzymał od swojego podziemnego ‘chemika’ porcję ibogainy. ‘Chemik’ ten ostrzegł go ‘to 36 godzinna jazda!” , Howard nie odważył się jej odbyć, przekazał ‘działkę’ odważniejszemu przyjacielowi. Miesiąc później jego przyjaciel zadzwonił w środku nocy i powiedział “Wiesz co za towar mi dałeś? To nie narkotyk, to pokarm! Musimy powiedzieć o tym Kongresowi…” I tak Lotsof rozpoczął swoją bardzo mroczną sagę, która doprowadziła go do konfliktu z władzami w praktycznie każdej turze, jednocześnie – jak mówi – dając mu moc zmiany jednego z fundamentów nowoczesnego społeczeństwa. Lotsof i jego zespół rozpoczęli eksperymenty z ibogainą w czasie gdy heroina i kokaina zaczynała dopiero wchodzić w świat kontr-kultury. Bardzo szybko odkryli oni, iż wszystko wskazuje na to, że ten dziwny narkotyk może być ‘lekarstwem’ na uzależnienie od heroiny. Żadnej agonii związanej z odstawieniem heroiny lub masowego ryzyka związanego z terapią metadonową, zamiast tego uzależnieni mogli spodziewać się spędzenia dnia lub półtora w archetypicznym psychodelicznym nad-świecie, gdzie często spotkali się z tworami, które identyfikowali z VALIS Philipa K. Dicka lub Yourba plemienia Bwitii. Rezultaty wyglądały dobrze: większość tych którzy poddali się terapii było w stanie pozostać czystym od heroiny, nawet gdy żyli z innymi uzależnionymi i oglądali ich wstrzykujących ten narkotyk. Jednakże, takie nie zatwierdzone badania nad psychodelikami nie mogło nie zainteresować władz i tak Lotsof wkrótce znalazł się w poważnych prawnych problemach. Od tego czasu, coś z podziemia zaczęło krążyć wokół ibogainy. Ta sama skuteczność lekarstwa, ta sama efektywność terapii, jednakże niewiele się działo pozytywnego w tej sprawie ze strony rządu, rządowych badań i funduszy na nie. Konspiracja zaczęła się zagęszczać. Tymczasem autorzy odkryli, iż ibogainia nie jest jest tylko lekiem na uzależnienie od heroiny – jest nie mniej, ni więcej, lekiem na wszelkie uzależnienia. I właśnie to stało się przekleństwem ibogainy i powodem powstrzymania badań na nią; w końcu zbędna konsumpcja formułuje ekonomię świata Zachodu, a gdyby nie ta głęboka potrzeba zdobycia jakiejś substancji, gdzie byłby nasz świat teraz? To jest sedno tej historii, a towarzyszy jej całe spektrum innych teorii i wydarzeń. Rozpady grup walczących o zmianę polityk narkotykowych, wewnętrzne podziały i pucze, sabotaże, agenci CIA i wielkie korporacje. Ale znajdziesz tu też dużo spekulacji na temat gnozy, narodzin chrześcijaństwa, idei biskupa Jamesa Pike na temat ‘utraconego sakramentu’, które to rozważania znów przywołują Philipa K. Dicka, kwantowe teorie wywiadu itp. Jednym słowem, prawdziwa uczta dla każdego intelektualisty. Często sugerowano, iż amerykańskie agencje wywiadu są zamieszane w rozprowadzanie narkotyków, jeśli wierzyć autorom, ich badania zainteresowały władze ponieważ obawiały się one, iż ich dojna krowa zniknie, obawiali się, iż ta obiecująca, realistyczna alternatywa ostatecznie zakończy nieefektywną, lecz przynoszącą olbrzymie korzyści materialne dla niektórych, „wojnę z narkotykami”. Oczywiście, jeśli to wszystko było by tylko wymysłami grupy szaleńców, wymysłami które nie mają żadnego oparcia w niczym ponad zamkniętym światem teorii konspiracyjnych i czarnych helikopterów, było by to co najwyżej interesującą ciekawostką. Lecz tak nie jest, około 130 stron dodatków, odnośników, artykułów popierających stawiane tezy, lub co najmniej sugerujących, iż są one prawdziwe, zmusza każdego do myślenia i otwarcia oczu. Zapraszamy wszystkich do lektury. Elektroniczna wersja książki ‘The Ibogaine Story’ dostępna jest tutaj. Forum Ibogainy - 16 Maja 2007, Warszawa Zapraszamy serdecznie na odbywające się w dniach 16 Maja 2007 roku w Warszawie Forum Ibogainy na którym szereg amerykańskich i europejskich ekspertów zaprezentuje ibogainę w różnych aspektach. Spotkanie poprowadzi jej odkrywca Howard W. Lotsof oraz Dana Beal, jeden z autorów 'The Ibogaine Story'. Jeśli chcesz uczestniczyć w spotkaniu, skontaktuj się. Liczba miejsc ograniczona! Więcej informacji na temat Forum Ibogainy na stronie drugpolicy.pl
[G2:775 class=left]

Komentarze

Anonim (niezweryfikowany)
czy ktos to bedzie tlumaczyl? mysle ze duzo bylo by osob w polsce chetnych do przeczyatnia tego w naszym jezyku.
slu
na razie nie ma takich planow, ale jesli pojawilby sie wydawca ktory by chcial ta ksiazke wydac w Polsce to czemu nie ja natomiast pisze swoja ksiazke na temat mojej pracy nad raforma polityki narkotykowej, ale zamierzam ja wydac dopiero po wiedniu 2008, czyli gdzies na jesien 2008
dfsdfvvc (niezweryfikowany)
accredited bachelor degree online apply for a credit card credit card credit free report credit report free credit report
dfsdfvvc (niezweryfikowany)
accredited bachelor degree online apply for a credit card credit card credit free report credit report free credit report
Zajawki z NeuroGroove
  • 2C-B
  • Tripraport
  • Tytoń

Set: Pozytywne emocje wracają do mojego życia. Część moich problemów psychicznych została rozwiązana, świat jest lepszy niż mój umysł potrafił go postrzegać, spłacam swój dług senny i chętnie postałbym dłużej lecz jestem w miarę wyspany. Mam za sobą parę problemów emocjonalnych, egzystencjonalnych i rodzinnych, lecz czuję że jestem po pozytywnej stronie energii teraz :), choć dalej czuję takie zamulenie, niechęć do działania i lekki chaos. Setting: Na mieszkaniu matki mojej przyjaciółki na której opiekuję się 2 kotami. Przybyłem wczoraj, jestem tu 2 dzień, mieszkanie całe dla mnie jest dzisiaj.

Substancje: 2C-B 15 mg(mała dawka) + tytoń(codzienne uzależnienie)

  • Kodeina

humor jak zwykle, poranne lenistwo i nudy; dom, przed kompem

Wstałem, wrześniowy dzień. Słonecznie i ciepło. Budzę się, choć pospał bym jeszcze parę ładnych godzin, wstaję jednak, włączam TV. Oglądam powtórkę Pogromców Mitów jednocześnie jedząc przygotowany przez mamę śniadaniowy twaróg. Najedzony udaje się pod poranny prysznic. Wycieram się, ubieram i zastanawiam się co ze sobą zrobić.

  • Bad trip
  • Diazepam
  • Etanol (alkohol)
  • Marihuana

Pewnego dnia odbyławy się zawody sportowe w biegach długo dystansowych jak i krótko dystansowych. Ja brałem udział w biegu na 1500. Dobór substancji użytych dla dopalenia jest swoistym nieporozumieniem, wszystkie substancje zostały zażyte z pełną świadomośćią konsekwencji utraty siły fizycznej.

Ku zdziwieniu wszystkich wcale nie planowałem zająć pierwszego miejsca w zawodach, były raczej oderwaniem od strasznej rzeczywistości przytłaczającej mnie każdego dnia. Postaram się jakoś klarownie zredagować moje przeżycia. Więc jedziemy!

8:00

Przyjeżdżam do punktu samochodem ze staraszym. Atmosfera dziwna, nikogo nie ma, no cóż.  Czas walnąć sobie 3 tabletki w kiblu.

8:30

Zaczyna się bardzo przyjemne wejśćie Relanium. Wszystko wokół staje się bardzo spokojne. Cała atmosfera nakręca się całkiem całkiem.

8:47

  • Dekstrometorfan
  • Przeżycie mistyczne

Stare, studenckie mieszkanie - niewiele mebli, ale wiele myśli. Współlokatorzy niemal zawsze nieobecni. Wszystkie gorączki zmysłów przebyte na gołym materacu pod ścianą.

Moje przygodne wędrówki z DXM skończyły się pare miesięcy temu, kiedy po dawce 800mg (15mg/kg) straciłem orientację otoczenia, połowę prochów zwymiotowałem na stół, a przechodząc z jednego pomieszczenia do drugiego zdawało mi się, że wchodzę do mieszkania sąsiadów. Ale wszystko po kolei. Poniższy raport jest próbą podsumowania natury wysokich plateau tego nieszczęsnego specyfiku na podstawie własnego doświadczenia dobrych i złych podróży.