UWAGA! niebawem dwutygodnik HEJ!
Akcja fotorelacja
WSTĘP
Rok temu otrzymałam z Nirvany pierwsze nasiona. Była to zamówiona paczka nasion Nirvana Special, dodatkowo jako bonus [freebie] dorzucili Skunk#1. Później była akcja Openseed - Entropia + Sativa mix [dzięki chłopaki].
Gdy rosły wszystkie, były zdrowe i silne, a przede wszystkim ogromne. Pięknie pięły się w górę, każda chciała dorównać drugiej [duża konkurencja], wody miały pod dostatkiem. Co jakiś czas Ogrodnik przychodził i dostarczał Im niezbędnych minerałów, by były jeszcze zdrowsze i jeszcze piękniejsze.
Do momentu...
...gdy pojawił się nieznany sprawca, który był tak bezczelny, że wszystkie je wykradł.
Zatkało mnie, stanęłam dębem. Myślę sobie: ile pracy poświęciłam. Ile wysiłku, czasu spędzonego przy tym. Ahhh.
...Poszło wszystko wpizdu.
Co było to było. Zostało mi jeszcze 10 nasion [5 Skunków i 5 Nirvan Special, Entropia i Sativa mix] które zostawiłam na przyszły sezon.
MARZEC 2004
- Kolejny doczekany sezon.
Marzec jest brzydki. Ma taką samą wadę jak pozostałe zimne miesiące. Nie lubię zimna. Ma także swój plus - przypomina nam, że należy szykować się do lata. Powoli przystępujemy do zatapiania Marzanny.
Lecz... tam, pod jeszcze zimną glebą, pojawiły się bardzo delikatne jak wata malusieńkie kiełki. Są małe, ledwo zauważalne, powiedziałabym, że są nawet z daleka niewidoczne.
To właśnie budzi się przyroda do życia.
W tym samym czasie w prostokątnym oświetlonym pudle i w niewielkich małych doniczkach [plastikowych kubeczkach] wyrosły z gleby pierwsze sterczące zielone patyczki, a na nich para zielonych listków.
Tak samo szybko wyciągnęłam z szafy mojego Finepixa i ... "pstryk" zrobiłam zdjęcie. Był to 27 marca - pierwszy dzień z życia konopi.
27 marzec. [Entropia, kilka Sativ oraz Nirvana Spec. i Skunk#1]
Do tak małego pudła nie sposób włożyć 20 sadzonek. Dlatego kombinowałam jak mogłam. Wkładałam na "wcisk". Byle jak najwięcej się znalazło i byle każda miała choć trochę sztucznego światła.
Resztę sadzonek umieściłam na parapecie. W lecie jest tam dostatecznie dużo światła.
Urocza para z dnia 10.IV. [odmiana - Entropia]
Większość sadzonek obłożonych zostało sreberkiem kuchennym. Takim, jakim się zazwyczaj zawija kanapki do szkoły.
Entropia - to odmiana, która została rozesłana ponoć po całej Polce przez akcje o kryptonimie OpenSeed by kanaba. [dzięki chłopaki - nasiona już są do was w drodze]
Światło pracuje przez około 16 godzin na dobę. Odmiana Entropia. [23.IV]
Do niskobudżetowego drewnianego pudła, zainstalowałam 4 energooszczędne żarówki firmy OSRAM. [modnie by było gdyby HPSy się paliły]
Osram czy nie osram - ale ważne, że jest i świeci.
Jakby co, to dla zainteresowanych, podaję :
21W - 220-240 V
170mA - 50/60 Hz
ENERGY SAVER, 1200 Lumen
Pogoda tego roku, w kwietniowe poranki powinna promykami słońca zaglądać nam do okien, no cóż. Niestety pech tak chciał, że rok 2004 nie sprzyja europejskim ogrodnikom. Tak czy inaczej: czy jest słońce, czy go nie ma, to i tak sadzonki w dzień wystawiam na parapet. W popołudnie zaś, rozpalam growboxa.
Odmiana jest ta sama, również tego samego dnia pstryknęłam kolejną fotkę. Inna perspektywa umożliwia lepszą widoczność i lepszy efekt. [23.IV]
Kolejna porcja zdjęć dorzuconych od serca :
Od lewej dwie Entropie [największe], te mniejsze to Skunk#1. Kilka Sativ, jest także Nirvana Spec.
Pstryk i pyk! Dwa Skunki#1 zrobione bez lampy. [15.05]
Dobra! Minęły dni, kiedy mogłyby wystąpić jakieś anomalie pogodowe [Trzech Ogrodników]. Jestem pewna, że przymrozków nie będzie.
Natomiast pogoda - pogoda kiepska.
Mało słońca - dużo deszczów.
To już ostatnie zdjęcie zrobione w growboxie. Resztę zobaczycie jako outdoor w ogrodzie u sąsiada*.
______
* w ogrodzie u sąsiada - wiem, wiem - dziwnie to trochę
brzmi, lecz przyznam się, że bezczelnie umieściłam kilka
roślinek na jego opuszczonej działce. [działałam
wtedy jak Inspektor Gadżet, albo jak mały zwinny suseł]
OUTDOOR
Grownbox do kosza! Rośliny! Pod słonecznik.
Przez prawie cały rok rozmyślałam i zastanawiałam się, gdzie by tu je wszystkie zasadzić. Brałam wszystko pod uwagę, : las, polanki, doniczki na drzewach, doniczki w ziemi itp. Chodząc po lesie rozglądałam się tu i ówdzie. Analizowałam każde napotkane, ciekawe, według mnie, miejsca. Wiele pomysłów było bardzo ciekawych i niekonwencjonalnych, ale od razu przychodziły do głowy kolejne pytania : "skąd czerpać wódę?". Wtedy taka miejscówka odpadała. Szukałam czegoś specjalnego, gdzie wszystko by było na miejscu : woda, słońce i przede wszystkim bezpieczeństwo moich roślin.
Z tym ostatnim to jest zawsze problem niepewny. Nigdy i nigdzie nie ma 100% pewności na beztroską i bezpieczną hodowlę. [zawsze jest prawdopodobieństwo, że może zerwać je jakiś cham]
No, ale przecież niestety żyjemy w dziwnym kraju, w którym dziwnym ludziom przychodzą do głowy dziwne pomysły - na takich ludzi trzeba mieć oko.
Wracając do tematu z miejscówką. Wybrałam polankę. Było tam wszystko. Niedaleko mieściło się bagno zarośnięte drzewami. A ze słońcem nie było żadnego problemu. [Słońca było od wschodu, aż po zachód]
Posadzone zostało 6 może 7 roślin [najlepszych, najmocniejszych, najsilniejszych]. No i posadziłam! Ogółem miejsce na 5+.
Myślałam ...!
... do czasu, gdy nie przyszłam ponownie. Przeliczyłam się. Wszystkie rośliny, które zasadziłam - zachorowały.
Konopie nie miały się dobrze. Były powykręcane, liście jakieś żółte, a swój rozwój na jakiś czas widocznie zastopowały. Wyrzuciłam je.
Tymczasem w innym miejscu w tym samym czasie, rośnie sobie kwitnąca Entropia.
Pstryknęłam kilka zdjęć, które teraz jedno z nich prezentuje.
Kwitnie
Rozrasta się bardzo powili. Pachnie słodko [kawą].
To jest jedna z roślin, która została jako pierwsza wyhodowana.
Liście ciemnozielone, porównując do pozostałych jest najładniejsza i najzdrowsza, mimo niskiego wzrostu.
Ma się już ochotę zerwać i przetestować krzak.
Deszcze są często, mimo wszystko podlewam je starannie wodą z podwójną, czasem potrójną, dawką nawozu do roślin kwitnących [chemicznym i naturalnym]
Wraz z częstymi niewielkimi opadami, pojawiają się ślimaki. Nic gorszego nie ma niż ślimaki. Wkurwiające, obślizgłe, roślinożerne skorupiaki pojawiają się na czubkach i liściach zawsze po deszczu. Zawsze!
Skłania mnie do kupna jakiegoś środka na odstraszanie np. Antyślimaka, niestety kosztuje krocie, więc po głowie chodzą kolejne myśli, by go z jakiegoś hipermarketu ukraść.
Ale ja nie kradnę. Żyję zgodnie z przykazaniami bożymi, a siódme przykazanie mówi "nie kradnij" - więc nie kradnę.
Brzydkie lato! Słabe plony! Przez prawie dwa miesiące, czyli około 60 dni.
W czasie tych dni dopadły moje maleństwa najróżniejsze choroby i problemy.
Wszystkie rośliny wstrzymały wzrost ; zmizerniały, pobladły, zżółkły. Jednym słowem zrobiła się z tego jedna wielka chujówka.
Żadnych rewelacji przy kwitnieniu.
Przez te długich 60 dni dużo robiłam.
W dodatku nie odpoczywałam i nie załamywałam rąk. Przeciwnie!
Pracowałam dwa, trzy razy więcej; jak kowalica, jak rzemieślnik.
Częściowo wysiłek poszedł na marne. Dwie rośliny przekopałam tzn. przesadziłam do doniczki. Po tygodniu odmówiły posłuszeństwa. Padły i zdechły. [To były dwie w miarę kwitnące feministki].
Nic nie ma gorszego dla rolnika jak nieurodzaj plonów, albo co gorsza ich utracenie. Kwitnie baaaardzo powoli [15.08]
Zauważcie, że te kwitnące maleństwo wytwarza fioletowy kolor. Pojawia się wyłącznie na łodygach.
Można to tłumaczyć sobie, że jest to tylko taka odmiana i nic jej nie jest.
Zresztą już przy kiełkowaniu, co u niektórych pojawiają się lekko fioletowe "łodyżki". W jednym z poradników wyczytałam, iż również może być przyczyną niedoboru jakiegoś pierwiastka.
Szczerze powiedziawszy nie przeszkadza mi to, a nawet fascynuje i przyciąga oko.
Cudnie!
Dwa tygodnie i ... sami widzicie. Jak na drożdżach. Kozak.
Bardzo to dziwne. Przez dwa miesiące cały czas "rosła w miejscu". Przez ten okres najmocniej świeciło słońce. A tu nagle wrzesień. Hop i siup.
Dla mnie bomba!
Ale dlaczego teraz, dlaczego wrzesień. Dlaczego dopiero na jesień.
Myślę, że to wina nawozów : chemia wstrzymała wzrost - za dużo chemii.
Wpis do dziennika :
13 / 09 / 2004 - kwitnie
14 / 09 / 2004 - kwitnie sobie
15 / 09 / 2004 - dalej kwitnie
PS. Wiadomość z ostatniej chwili dla koordynatorów Kanaby z akcji OpenSeed.
Pozostałe rośliny wytworzyły nasiona. Nasiona miewają się dobrze.
Położyłam na glebie folię. [Tak w razie czego, by nie wyskubywać ich z ziemi] Strząchnęłam ; pospadało, zebrałam, zapakowałam i wysłałam.
Nie myślcie sobie że je wam wszystkie oddałam od tak.
Aby było po równo : fifti-fifti. Ja 50% i Wy 50%.
PODSUMOWANIE
No i to by było na tyle!
Byłam po 4 bronxach marki "Królewskie", ręka nie ta, trochę niestabilna. Brak ostrości, ale mniej-wiecej tak to wszystko wygląda, jak wygląda.
Piękna purpurowa bryza - kolor zmieniła jak kameleon [fiolet, czerwień, róż, żółć, zieleń]. SUPER!
Moja cierpliwość już odmawia posłuszeństwa, zwłaszcza jak widzę jak to sobie rośnie. AŻ CHCE SIĘ JĄ ZERWAĆ.
Coś czuje, że będą mnie bolały palce i narobię sobie odcisków od skręcania wariatów z koleżankami w szkolnej, damskiej toalecie.
Nie ma co się opieprzać - biorę pod pachę kosę i idę ciąć!
Poradnik Maryśki dobiegł końca. Są to ostatnie linijki tekstu. Aż strach pomyśleć, ile ja nad tym siedziałam, czasu zmarnowałam, i ile bólu przecierpiałam. Szkoda, że musze się już z Wami, czytelnikami pożegnać.
Jeśli chodzi o proces i przebieg całego końcowego przedsięwzięcia, to najpierw ucięłam wszystkie gałązki, a następnie posortowałam topy oddzielając od reszty [liście oraz łodygi wrzuciłam do ziemi]
Ziółko wręcz cuchnie, smakuje okropnie, ale high jest wyśmienity - pycha.
PS. wszystkie dowody zostały spalone i poszły z dymem.
wasza autorka: Siwa


ostatnie odpowiedzi
17 minuty 5 sekundy temu
55 minuty 58 sekundy temu
1 godzina 10 minuty temu
1 godzina 18 minuty temu
1 godzina 49 minuty temu
2 godziny 14 minuty temu
2 godziny 15 minuty temu
2 godziny 21 minuty temu
3 godziny 41 minuty temu
5 godziny 4 minuty temu