Krystaliczny Proszek z Syropu Na Kaszel

agquarx, 29. Czerwiec 2007 - 0:10 :: | | | |

W magazynie Journal of Emergency Medicine ukazał się ostatnio artykuł
opowiadający historię pewnego dwudziestoletniego chłopca z miasta Portland
w stanie
Oregon, który przeprowadził ekstrakcję aktywnego składnika (dextrometorphan,
znany w naszym serwisie jako DXM) z nieokreślonej ilości syropu
na kaszel i przyjął otrzymany krystaliczny proszek by odlecieć.
Dzięki wysiłkom lekarzy medycyny, którzy go odratowali udało mu się
jednak uniknąć rejestracji w księdze Nagród Darwina. Raporty na
temat tego typu przypadków pisane przez doktorów są często bardziej
podniecające niż nowy odcinek Oddziału Zamkniętego czy innej opery mydlanej
osadzonej w środowisku profesjonalnego personelu medycznego.

Zawierają one zwykle wiele zabawnych informacji - w tym przypadku
jako dodatek dla czytelników autorzy załączyli dwa przepisy
uzyskania DXM, które nieomal przyczyniło się do śmierci ich
pacjenta. Przepisy te pochodzą z niesławnej strony Vaults of
Erowid. Strona ta stanowi sprzeżenie do czasami szczegółowej
encyklopedii niebezpiecznych niekiedy przepisów sporządzania
leków psychoaktywnych przy użyciu improwizowanych metod,
które zmusiły by MacGyvera do ogłoszenia strajku głodowego. Kiedy
Chemik pożąda ekstrakcji substancji z skomplikowanej
mikstury, częstokroć używa on rozpuszczalników o
piekielnej czystości oraz przyrządu zwanego chromatografem
gazowym. Osoby pragnące założyć laboratorium, które
będzie zajmować się produkcją najwyższej jakości
metaamfetaminy nieczęsto "pożyczają" je z uniwersyteckich
pracowni. W razie braku dostępu do tego rodzaju zasobu
sprzętu, chemicy-amatorzy muszą zadowolić się chemikaliami
zakupionymi w sklepie spożywczym, zgromadzonymi w
domowej kuchni. W połączeniu z brakiami wiedzy naukowej
daje to efekt jakiego można się spodziewać - potworne w
swej
nieczystości dragi, którym nijak dostąpić jakości
godnej spożycia przez istoty ludzkie.

Przepis zastosowany przez pechowego chłopaka poleca ekstrakcję
z syropu na kaszel przy pomocy amoniaku, następnie użycie
płynu do zapalniczek (szczegóły na stronach Erowid.org).
Kiedy prowadzę ćwiczenia z Chemii Organicznej studenci będący
pod moją opieką (ci bystrzejsi) często mają problemy z
pozbyciem się resztek rozpuszczalników, których używamy.
Proszę wziąść pod uwagę, że mają oni do dyspozycji
odpowiednie oprzyżądowanie i pomoc instruktora. Wyobraźmy sobie
ile wspomnianego płynu do zapalniczek pozostało w wynikowym
koktailu, który ten obiecujący młody człowiek przygotował
do własnego użytku. W tym wypadku jednak głownym powodem hospitalizacji
było przedawkowanie aktywnego składnika. Jak można
przeczytać w komentarzu autora raportu wiele, ale nie
wszystkie z objawów zawierają się w obrazie klinicznym
przedawkowania dekstrometorfanu.

Zarówno raport jak najnowsze wiadomości z tej
domeny twierdzą, że nadużycie dekstrometorfanu
wykazuje tendencję wzrostową. Będąc jedynie
zwykłym konsumentem produktów syntez organicznych,
zaliczam się do zbioru osób, które odrazą napawa
każdy przypadek zanieczyszczenia żywności czymkolwiek
co jest nawet w najmniejszym stopniu tokstyczne.
Przechodzą mnie dreszcze na myśl, że spożycie
substancji, przygotowanych przy pomocy amoniaku
i zanieczyszczonych płynem do zapalniczek i
kto wie czym jeszcze stało się popularnym
sposobem zabicia czasu.

Autor: Aaron Rowe, tłumoczenie: Miranda McKennitt.


onlybananas (niezweryfikowana), 29. Czerwiec 2007 - 9:12

Coś w tym jest.Dla mnie toksyczny jest na pewno zapach syropu acodin - woń mydełka z toalety w wagonie PKP rozpuszczonego w syropku malinowym,ble:/
Nie piłem acodinu ze 3 lata,a gdy ostatnio matka kumpla robiła pranie w proszku o podobnym do niego zapachu prawie się pochaftowałem.

Awe


CannaBeat (niezweryfikowana), 29. Czerwiec 2007 - 21:27

Oni kłamią...
Słów już nie mam na to..
Jak mógł by wziąć ponad 1.5 g dxm, a w ogóle tu jest więcej napisane o MacGyverze niż o dxm..


Anonim (niezweryfikowana), 8. Lipiec 2007 - 22:56

hmmm.. jak chcecie to wam napisze co i jak i skąd. napiszcie na maila deiksem@o2.pl


Anonim (niezweryfikowana), 21. Styczeń 2008 - 20:20

acodin wymiata. ale lepiej tabletki. wg mnie lepsza faza.


Toxy (niezweryfikowana), 8. Luty 2008 - 11:39

Z całym szacunkiem dla tłumacza vel' autora powyższego tekstu: zanim "wrzucisz" już coś na stronę, sprawdź wcześniej pisownię (nie wziąść tylko wziąć-taki błąd razi, tym bardziej jak jesteś nauczycielem akademickim!). Mam nadzieję, że Cię nie uraziłem.
Trochę dziwna jest dla mnie ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii. Wynika z niej jasno, że ściągnięcie/zakupienie dekstrometorfanu (np. do badań, jest to zywkle próbka nie większa niż 100-200 gram) nie wymaga pozwolenia wydawanego przez MZ, kiedy kodeina (gr. II) już je wymaga chociaż należy do tej samej grupy(pełny agonista opioidowy, tak jak morfina).
Natomiast, co do eksperymentowania, bardzo popularnym (zaznaczam, że praktykowało się to sporo lat temu) w Polsce było prażenie proszku do prania (chyba IXI), który następnie wciągano...no cóż, kiedyś zdobycie środka na "dobrego kopa" nie było tak łatwe jak dziś.
Pozdrawiam


Krasnal (niezweryfikowana), 16. Czerwiec 2008 - 2:46

Z tym proszkiem prazonym na patelni to byla sciema wymyslona przez kogos na poczekaniu aby zrobic jaja z jakiegos pisarzyny zwacego sie redaktorem, a powielana az po dzis dzien, chociaz ma to dobre i zle strony, jedni sie z tego smieja a inny kret... wezmie serio jakis proszek i sobie zapoda. A moze poeksperymentujemy z cyjankiem moze w mniejszych ilosciach tez daje kopa ...


Toxy (niezweryfikowana), 23. Czerwiec 2008 - 15:41

No cóż. Może i masz rację, ale są tacy co twierdzą że tak robili. A historia prażonego proszku jest dosyć stara. Pamiętam jeszcze jak nam asystent na uczelni opowiadał o tym. Osobiście gratuluję zawsze ciekawym pomysłom. Kiedyś jeden gość tarfił na odział nefrologiczny z ciężkim uszkodzeniem nerek. Co się okazało? Facet ponoć ładował metaliczną rtęć celem zwiększenia siły - "dostania kopa". Jak twierdził, uzyskiwany efekt był zadawalający. To dopiero wątpliwa sprawa, ale przypadek kliniczny a nie z głowy "psiarzyny zwącego się redaktorem":).
Co do cyjanku to :) zostałbym jednak przy prażonym proszku.

Pozdrawiam


Toxy (niezweryfikowana), 23. Czerwiec 2008 - 15:43

Sorry za tego "psiarzyny...pisarzyny:)